piątek, 1 stycznia 2021

NIEBO NAD NAMI (1) - Styczeń 2021 - Koniunkcja Marsa z Uranem na pocieszenie po grudniowym fiasku

Nowy rok, nowa paleta zjawisk do zaobserwowania, nowe szanse i nadzieje. Dopiero co za nami punkt przesilenia zimowego i czas najkrótszych dni, jednak proces ten jest już w odwrocie i ku uciesze miłośników dłuższej obecności Słońca na niebie - dnia coraz wyraźniej będzie nam na przestrzeni najbliższych tygodni przybywać. Coraz więcej pasjonatów, zwłaszcza początkujących dostrzega, że nic nam po długich nocach, gdy całymi tygodniami potrafią one umykać z powodu permanentnej dominacji zachmurzenia. Pamiętam, że na początku swojej przygody z astronomią zawsze z utęsknieniem wyczekiwałem zimy - bo Orion, bo Plejady, bo piękna przejrzystość w mroźnych suchych wyżach, bo długa noc i dużo czasu na obserwacje. Z takiego podejścia w mojej głowie już niewiele pozostało, co zresztą czytelnicy od paru sezonów mogą zauważać - że mimo bycia miłośnikiem astronomii wcale się nie cieszę w drugiej połowie roku gdy zbliżamy się do pozornie najlepszego okresu dla astro-pasjonatów. Teraz jednak jesteśmy w tym punkcie, w którym proces odwrócił się na naszą korzyść mimo skracania się nocy - wszak im bliżej wiosny, która statystycznie zawsze jest najbardziej pogodną porą roku, tym więcej chwil ze sprzyjającą nam aurą. Do pełni szczęścia jeszcze trochę czasu musi minąć, jeszcze nie raz - nie dwa będziemy się smucić z powodu wyraźnej przewagi zachmurzenia, ale powoli idzie już ku dobremu i z takim też optymistycznym nastawieniem zapraszam na pierwszą odsłonę nowej serii "Nieba nad nami" na nowy 2021 rok.

1. Długość dnia i nocy.
2. Widoczność planet w styczniu 2021.
3. Ważniejsze zjawiska astronomiczne przypadające w styczniu 2021, widoczne z terenu Polski.
4. Mapy i wizualizacje zjawisk.

Długość dnia i nocy

Dni w styczniu choć krótkie - są już w początkowej fazie skracania i jeszcze przed końcem miesiąca uda nam się to dostrzec, zwłaszcza odnosząc to do godzin zachodu Słońca. Na początku Nowego Roku Słońce wstaje zza horyzontu o godz. 08:04, a znika pod nim o 15:33 CET. 31 stycznia pora wschodu Dziennej Gwiazdy przesuwa się do 07:34, a zachodu 16:24 CET. W ciągu miesiąca przybędzie więc nam blisko półtorej godziny z towarzystwem Słońca. Elewacja Dziennej Gwiazdy rośnie w trakcie górowania z 13 do 19 stopni.

Bezksiężycowe noce przypadną w połowie miesiąca z uwagi na następujący układ faz Srebrnego Globu: III kwadra 6 stycznia, nów 13 stycznia, I kwadra 20 stycznia i pełnia 28 stycznia. W perygeum Księżyc znajdzie się 9 stycznia (367 389 km), w apogeum z kolei (404 360 km) 21 stycznia.


Widoczność planet w styczniu 2021

MERKURY - widoczny od połowy miesiąca nisko nad południowo-zachodnim horyzontem. Najkorzystniejsze warunki wystąpią około 24 stycznia, kiedy Merkury znajdzie się w maksymalnej elongacji zachodniej wznosząc się na wysokość około 8,5 stopnia podczas zmierzchu cywilnego i wciąż świecąc nieznacznie powyżej 5 stopni nad horyzontem przy wyraźnie ciemniejszym niebie w połowie zmierzchu żeglarskiego (Słońce 9 stopni pod horyzontem). Są to jednak wciąż na tyle niewielkie elewacje, że konieczny jest dostęp do odkrytego horyzontu od południa i zachodu, ponieważ nawet niewielkie zabudowania mogą w tym wypadku uniemożliwić dostrzeżenie planety. Jasność Merkurego zmienia się w styczniu w zakresie od -1 mag. do 0,8 mag., średnica tarczki rośnie z 4,8 do 8,7 sekundy, a faza maleje z 97 do 20%. W ostatnim tygodniu stycznia planeta wejdzie więc w fazę sierpa, cieniejącego z każdą dobą, jednak z uwagi na niewielkie rozmiary kątowe i niskie położenie, wymagać będzie nie tylko odpowiedniego stanu atmosfery, ale też bardzo długich ogniskowych dla ujrzenia sierpa. 15 stycznia w tym samym obszarze co Merkury znajdzie się Księżyc, jednak trudno tu mówić o koniunkcji za sprawą ponad 14 stopniowej odległości między obiektami. Styczniowe wieczory z Merkurym stanowić będą pierwszą z dwóch najlepszych widoczności tej planety w 2021 roku po zmroku - następna okazja w połowie maja.
WENUS - praktycznie niewidoczna; teoretycznie widoczna bardzo krótko głównie na początku nowego roku. 1 stycznia świecąc z jasnością -3,8 mag. i posiadając średnicę 10 sekund, nawet o świcie cywilnym jej elewacja nie zdąży wzrosnąć do choćby 5 stopni, co z biegiem miesiąca będzie dodatkowo się pogarszać, by w drugiej jego połowie planeta wschodziła mniej niż godzinę przed Słońcem, wówczas rozpocznie się około 2-3 miesięczny okres pobliski koniunkcji górnej, gdy z uwagi na niewielką odległość kątową wobec Słońca Wenus przestanie być dostępna obserwacjom z Ziemi, za wyjątkiem obserwacji dziennych wymagających jednak ogromnej dozy ostrożności i wprawy.
MARS - widoczny bardzo dobrze w pierwszej połowie nocy w gwiazdozbiorze Ryb. Górowanie Marsa przesuwa się w pierwszym miesiącu nowego roku z godz. 18:40 do 17:40 CET, wówczas wejdziemy w okres, kiedy Czerwoną Planetę da się ujrzeć już tylko w południowo-zachodniej części nieba. Jasność Marsa w styczniu zmaleje z -0,2 do 0,4 mag., a średnica tarczki z 10,3 do 7,8 sekund. Planeta zostanie więc łatwo widoczną gołym okiem, wysoko nad horyzontem (górowanie około 50 stopni nad horyzontem), ale o łatwości w dostrzeganiu szczegółów powierzchniowych mówić już nie można - od opozycji minęły ponad dwa miesiące, co w przypadku Marsa w trwającym sezonie obserwacyjnym oznacza zmniejszenie rozmiarów tarczki w teleskopie już wyraźnie o ponad połowę. Od 10 stycznia do końca miesiąca Czerwona Planeta przebywać będzie w koniunkcji z Uranem o dystansie 5-6 stopni umożliwiającym zmieszczenie obu planet w polu widzenia lornetki, a główny punkt koniunkcji wypadnie 20 stycznia, gdy planety będzie dzielił dystans około 1,5 stopnia - szczegóły w następnym rozdziale.
JOWISZ - niewidoczny. W ostatnim tygodniu stycznia znajdzie się w koniunkcji ze Słońcem i przejdzie na niebo poranne.
SATURN - niewidoczny. W ostatnim tygodniu stycznia znajdzie się w koniunkcji ze Słońcem i przejdzie na niebo poranne.
URAN - widoczny przez pierwszą połowę nocy w gwiazdozbiorze Barana. Jasność planety w styczniu wynosi 5,7 mag. i jest niemal stała, konieczne jest więc posiadanie choćby lornetki dla jej zlokalizowania jako gwiazdopodobnego punktu. 20 stycznia znajdzie się tylko 1,5 stopnia od Marsa, co stanowić będzie swego rodzaju "koniunkcję na pocieszenie" po grudniowym spotkaniu Jowisza i Saturna, jakie większości Polaków umknęło ponad grubą warstwą chmur. Więcej o koniunkcji w poniższym rozdziale.
NEPTUN - widoczny krótko w pierwszej części nocy na niebie południowo-zachodnim w gwiazdozbiorze Wodnika. Jasność planety wynosi 7,9 mag. i jest wymagająca użycia lornetki pod ciemnym niebem dla zlokalizowania Neptuna jako punkciku nieróżniącego się od gwiazd tła.


Ważniejsze zjawiska astronomiczne przypadające w styczniu 2021, widoczne z terenu Polski

- 03/04.01 - maksimum aktywności Kwadrantydów - jeden z dwóch najaktywniejszych rojów meteorów w roku występuje tuż po tym najbardziej obfitym, grudniowych Geminidach. Niestety, w przeciwieństwie do Geminidów, Kwadrantydy są rojem, którego wysoka aktywność utrzymuje się zaledwie kilka godzin, w dodatku o bardzo niesprzyjającej porze, gdy Polska często boryka się u początku stycznia z pochmurną aurą, stąd bardzo łatwo o niepowodzenie obserwacji. W tym roku najwyższa aktywność roju ZHR około 110 prognozowana jest przez IMO na 3 stycznia około 15:30 CET - są to jeszcze ostatnie godziny dzienne, w okolicach zachodu Słońca nad Polską, przy bardzo niskiej elewacji radiantu nad północno-zachodnim horyzontem, ale jako, że radiant nie znika pod horyzontem, obserwacje można prowadzić o każdej porze kiedy tylko niebo jest już pociemniałe. Z uwagi na prognozowaną godzinę maksimum, istnieje pewna szansa, że początek wieczoru i pierwsza połowa nocy z 3 na 4 stycznia może sprawić, że "wstrzelimy się" w rzeczywiste wąskie maksimum, natomiast druga połowa nocy, gdy radiant wznosi się już znacznie wyżej, będzie wiązać się ze znacznie pogorszonymi warunkami spowodowanymi obecnością Księżyca między pełnią a III kwadrą (oświetlenie około 65%), który rozświetlać będzie niebo od około północy już do świtu. Celujmy więc przede wszystkim w pierwsze godziny wieczoru 3 stycznia i dalej przez pierwszą połowę tej nocy, zanim Księżyc nie zakłóci obserwacji, a czas prognozowanego maksimum nie stanie się zbyt odległy. Radiant położony jest około 9 stopni na północ od gwiazdy Nekkar wyznaczającej północny kraniec Wolarza. Z uwagi na jego niższe położenie w pierwszej części nocy z 3 na 4 stycznia, mimo bliskości prognozowanego terminu maksimum należy się liczyć z wyraźnie obniżoną sumą możliwych do ujrzenia zjawisk w porównaniu z ZHR określającym ilość meteorów możliwych do zaobserwowania w doskonałych warunkach nocy bezksiężycowej przy radiancie górującym w pobliżu zenitu.
- 10.01 - koniunkcja Księżyca z Antaresem - zima wprawdzie zaczęła się niedawno, ale poranne skowronki lubiące obserwacje poranne już mogą ujrzeć pierwsze zwiastuny nadciągającej cieplejszej połowy roku. Objawiają się one między innymi widocznością - krótką, bo krótką, ale jednak - gwiazdozbiorów kojarzących się nam właśnie z typowo letnimi warunkami, a na czele ich - Skorpion. Z jego najjaśniejszą gwiazdą, pomarańczowym Antaresem świecącym nisko nad południowo-wschodnim horyzontem Srebrny Glob spotka się 10 stycznia w koniunkcji o dystansie 4,5 stopnia. Spotkanie tych obiektów można będzie więc z powodzeniem obserwować w lornetce, ale do wykonania tych obserwacji potrzebne poza brakiem chmur po sam horyzont konieczny będzie też dostęp do miejsca z odsłoniętą południowo-wschodnią stroną firmamentu.
- 15.01 - Księżyc 14 stopni od Merkurego - w połowie miesiąca Srebrny Glob dwie doby po nowiu znajdzie się w tym samym obszarze nieba, w którym Merkury otworzy okres wieczornej widoczności w styczniu. Niestety trudno tu pisać stricte o koniunkcji, jako spotkaniu obiektów przy niewielkim dystansie, ponieważ dystans w przypadku tego spotkania wyniesie nieco ponad 14 stopni. Nie obejmą go więc nawet lornetki o minimalnym powiększeniu i większym polu widzenia, natomiast nic nie stoi na przeszkodzie aby podjąć próby utrwalenia tego widoku na zdjęciach. Tym bardziej, że Księżyc w dwie doby po nowiu i oświetlony w tylko 7% z pewnością ukaże nam światło popielate, znacznie lepiej widoczne będzie ono w miesiącach wiosennych, ale już teraz możemy się na to przygotować. W trakcie zmierzchu cywilnego cienki sierp naszego satelity zawieszony będzie 12 stopni nad horyzontem, Merkury na elewacji 5 stopni, zajdzie więc wyraźnie szybciej od Księżyca. 
- 20-21.01 - koniunkcja Marsa z Uranem - zjawisko zdecydowanie najbardziej interesujące spośród palety styczniowego menu dla obserwatorów, zwłaszcza wśród tych, których nie było dane dotąd ujrzeć siódmej planety naszego Układu Słonecznego. Złączenie Czerwonej Planety z Uranem można śmiało uznać za "koniunkcję pocieszenia" po grudniowym niepowodzeniu w większości miejsc Polski obserwowania największego od blisko 400 lat złączenia Jowisza z Saturnem, choć tym razem widowiskowość będzie nieporównywalnie mniejsza. W czasie największej koniunkcji 20 stycznia planety będzie dzielić 1,5 stopnia odległości (równowartość 3 tarcz Księżyca ustawionych obok siebie), co jest znacznie większą odległością w porównaniu do kulminacyjnego złączenia Jowisz-Saturn z 21 grudnia 2020 roku, ale jednak już na tyle niewielką, by ponownie teleskopy - choć jedynie w mniejszych powiększeniach i krótszych ogniskowych - zdolne były ukazać obie planety jednocześnie w polu widzenia. Nie tylko pod względem dystansu będzie to mniej efektowna koniunkcja w porównaniu do tej z ubiegłego miesiąca, ale też pod względem samych cech obiektów - jasności i wielkości. Mars w trakcie złączenia posiadać będzie blask 0,2 mag., a Uran 5,7 mag. zatem o ile pierwszy będzie widoczny gołym okiem niczym jedne z jaśniejszych gwiazd, o tyle drugi wymagać będzie minimum lornetki. Średnica kątowa Marsa w trakcie koniunkcji wyniesie 8,6 sekundy, Urana - 3,5 sekundy, zatem nawet w długoogniskowych teleskopach o ile nie będą one dostatecznie dużej średnicy, nie da się uzyskać wiele więcej ponad obraz nieco większego gwiazdopodobnego punktu. Da się za to odczuć znacznie korzystniejsze warunki w kwestii położenia obiektów - o ile Jowisz i Saturn przed miesiącem widoczne były tylko nisko nad południowym zachodem, o tyle teraz obie planety widoczne będą na całkowicie ciemnym niebie przy elewacji wynoszącej około 50 stopni podczas górowania. Koniunkcja o dystansie poniżej 6 stopni pozwalająca zmieścić obie planety w polu widzenia lornetek 10x50 rozpocznie się już 10 stycznia i potrwa do końca miesiąca.
- 21.01 - koniunkcja Księżyca z Marsem - w drugi dzień bliskiego spotkania Marsa z Uranem jednocześnie do pary planet - choć tylko jednej na pewno widocznej gołym okiem - dołączy Srebrny Glob. Podczas tego spotkania dystans między Księżycem a Marsem wyniesie nie całe 6 stopni, zatem w przypadku obserwacji lornetkami może w zależności od modelu zaistnieć sytuacja albo mieszczenia się obiektów "na styk" albo konieczności delikatnego manewrowania by widzieć naszego satelitę z Czerwoną Planetą jednocześnie. Dla większości modeli nie powinno być jednak problemu z obejmowaniem Srebrnego Globu i Marsa równocześnie. Warto tutaj zwrócić uwagę, że Księżyc będzie przebywał tylko dobę po I kwadrze, zatem będzie to okres dla najlepszych, najbardziej efektownych obserwacji naszego naturalnego satelity za sprawą prostopadłego padania promieni słonecznych na jego powierzchnię, co uzmysłowią nam nawet obserwacje lornetkowe. Jeśli pod ręką mamy teleskop - tym bardziej zróbmy z niego użytek, zwłaszcza, że jednocześnie będzie to drugi i ostatni wieczór tak bliskiej koniunkcji Marsa z Uranem.
- 24.01 - koniunkcja Księżyca z Aldebaranem - ostatnia koniunkcja miesiąca przebiegnie pod znakiem spotkania Srebrnego Globu z najjaśniejszą gwiazdą Byka, czerwonawo-pomarańczowo mieniącym się Aldebaranem. W trakcie największego złączenia dystans zmaleje do 4,5 stopnia, co pozwoli mieścić oba obiekty w polu widzenia lornetki. Oświetlenie Księżyca wyniesie 78% i będzie zwiastować coraz bliższą już pierwszą tegoroczną pełnię, co z drugiej strony będzie utrudniać dobre postrzeganie gromady Hiad, na tle której zawsze te spotkania z Aldebaranem mają miejsce. Na lepsze okoliczności koniunkcji Księżyca z najjaśniejszą gwiazdą Byka przy jednoczesnej dobrej dostrzegalności Hiad musimy poczekać do wiosennych wieczorów.


Mapy i wizualizacje nieba






  f    t   Bądź na bieżąco z tekstami, zjawiskami astronomicznymi, alarmami zorzowymi i wszystkim co ważne dla amatora astronomii - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na Twitterze bądź zapisz się do subskrybentów kwartalnego Newslettera.

Komentarz do obserwacji Kwadrantydów w oparciu o prognozę IMO. Mapy, wizualizacje i obliczenia efemerydalne dotyczące widoczności planet wygenerowane przy wykorzystaniu Stellarium.

11 komentarzy:

  1. Dlaczego zajawka NNN Grudnia jest już niedostępna i kieruje do Stycznia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Niebo nad nami" od jakichś... siedmiu lat jest aktualne w danym miesiącu, po czym przekierowuje do miesiąca aktualnego. Pisałem o tym jakieś... kilkanaście razy ;-)

      Usuń
    2. Tak, było już coś na temat tej "optymalizacji" ale przyznam, że wtedy nie bardzo w to wnikałem, a teraz trudno mi sprawdzić, bo wcześniejsze wątki znikają wybiórczo.

      Przepraszam z góry za offtopic, ale mam dwa pytania.
      Pierwsze, czy wątki muszą znikać tak szybko? To znaczy, czy nie jest możliwa krocząca archiwizacja aby zawsze ostatnie N miesięcy wstecz (kwartał, półrocze, rok) było dostępne, a skasowane wcześniejsze wątki?

      Drugie, czy ta "optymalizacja" musi być taka zmyłkowa? Teraz widzę link do NNN opisany jako grudniowy, z odp. cechami, liczbą komentarzy itp. grudnia, a link kieruje mnie do stycznia. Czy nie mógłby być opisany prawidłowo jako styczeń a nie grudzień?

      Usuń
    3. Okej, jak już jedziemy offtopem (naprawdę nie szkodzi) to przy okazji też dokonam sprostowania - pisałem "od siedmiu lat", ale po sprawdzeniu w ustawieniach wyszło mi, że to już ponad 9 lat kiedy tak to wygląda.

      Spróbuję odpowiedzieć najzwięźlej, czyli zapewne polegnę :-D

      Ad. 1) MUSZĄ! :-D To znaczy generalnie nie muszą, ale na ten moment jest to najbardziej optymalne dla mnie i dla znacznej większości tu wchodzących rozwiązanie. Powtórzę tu od razu, jak przy poprzednich dyskusjach odnośnie tego przekierowywania, że wynika to jedynie z faktu, że prawie 100% wizyt osób szukających co jest widoczne na niebie dotyczy zapytań tego, co widoczne jest aktualnie lub co będzie widoczne wkrótce, a nie co było widoczne w przeszłości - a jeśli nawet już to nie dalszej jak wieczór-dwa wstecz. Jako że baza danych bloga jest póki co na serwerze google'owskim teksty te (NNN+mapki) są po około 2-3 tygodniach wysoko indeksowane w wyszukiwarce i brak obecnego rozwiązania powodował, że ludzie poszukujący informacji co widzą w danym momencie na niebie lub co będą mogli niebawem zobaczyć - trafiali do wysoko zindeksowanego wpisu z ubiegłego miesiąca/miesięcy zamiast do aktualnego, który jeszcze nie miał dobrej indeksacji choć był już dostępny. Efekt był taki, że niemal 100% komentarzy/zapytań w dyskusji (plus zupełnie niepotrzebne w tej sytuacji pisane do mnie maile zabierające obu stronom czas) tworzona była w nieaktualnych już miesiącach, bo ludzie jak już wchodzą na stronę zwykle nie patrzą czy wpis jest aktualny tylko szukają najszybszej opcji zostawienia komentarza nie wnikając czy to seria cykliczna czy nie. Mam tylko ograniczone możliwości czasowe by takie zapytania w komentarzach/społecznościówkach/mailach ogarnąć, ale odkąd przekierowania są do bieżącego miesiąca, znaczna większość tego typu komentarzy zniknęła, bo ludzie widzą od razu odpowiedź jakiej szukają (o ile zdobędą się na lekturę) - i czytelnik zadowolony i ja, bo zniknęła sytuacja, że wielu pyta o coś, co już opracowałem i udostępniłem czarno na białym w innym tekście (aktualnym), do którego fraza czy mapka z wyszukiwarki jeszcze by nie odesłała.

      Ad.2) Na tę chwilę, póki korzystam z darmowych zasobów serwera Wujka Google jest to najbardziej optymalne rozwiązanie i dla czytelników i dla mnie. Jeśli piszesz, że NNN opisany jako grudniowy z wszystkimi cechami odsyła do styczniowego, to znaczy że musiałeś wchodzić do NNN z poziomu strony głównej bloga ze wstępami najnowszych tekstów. A tak czyni - teraz sprawdziłem za ostatnie 2 m-ce - ledwo ~0,89% odwiedzających. 3/4 ruchu prowadzącego do NNN jest z wyszukiwarek (frazy słowne lub wertowanie galerii). Ale na górze po prawej w "Podstawach" zawsze jest odnośnik do aktualnego wpisu obojętnie skąd wchodzisz w NNN. Więc jakby to ująć - no wicie, rozumicie :-) Dostosowuję się po prostu pod dominujący trend.

      Mógłbym ręcznie opisywać jak proponujesz tytuły starszych wpisów, by przed przekierowaniem było od razu widać, że po kliknięciu będzie to dotyczyć aktualnego miesiąca, ale z dwóch powodów byłoby to bez sensu. Raz dlatego, że z miesiąca na miesiąc dochodziłoby tej roboty i już na ten moment byłoby do zedytowania 140 wpisów, a dwa że te wpisy nie są kasowane (podobnie jak dyskusje pod nimi) ale zarchiwizowane w postaci w jakiej zostały czytelnikom udostępnione, bo w przyszłości planuję uczynić archiwum NNN ogólnodostępnym. Choć i tak jest to jedna z najmniej potrzebnych spraw, oceniając zachowanie czytelników. Z drugiej strony apropos np. wyszukiwania zjawiska z poprzedniego miesiąca NNN nie było jak dotąd nigdy problemu, by zainteresowany w naprawdę palącej sytuacji po prostu skrobnął do mnie maila z taką prośbą i zwykle dostawał o co pytał w odpowiedzi zwrotnej, czy to rozdział czy całość. Ale to jak pisałem, naprawdę ułamek przypadków.

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Dzięki za wyjaśnienia. Teraz lepiej rozumiem uwarunkowania i problemy z utrzymaniem takiego portalu. Co robić, masowy użytkownik ma swoje prawa.

    Wobec tego mam tylko jedną sugestię aby dodać jakiś dział typu FAQ (Zasady Astroblogu / Wprowadzenie dla nowych użytkowników itp.), gdzie można umieścić m.in. te informacje o osobliwościach portalu z krótkim wyjaśnieniem. Pragmatycznie, żeby takie informacje były zawsze dostępne i nie powtarzać przez kolejne lata wpisu, który zaraz zniknie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i to jest coś czemu poświęcę przy chwili wolnego czasu uwagę, dzięki za sugestię!

      Usuń
  3. Więc nie zdążyłem nawet na Marsa z moim nowym Newtonem :D jeszcze raz dzięki za pomoc w wyborze. Tym bardziej cieszę się, że nie chwyciłem czegoś typowo pod planety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się cieszę, daj znać jak sprzęcik przyjedzie i oczywiście jak po "pierwszym świetle" które w niego wpadnie pod nocnym niebem! :-)

      Usuń
    2. Przyjechał w czwartek ale dopiero dziś trafił się kawałek nieba w Kędzierzynie.. W każdym razie, żeby być szczerym, pierwsza moja reakcja to było "ale wielkie skurwysyństwo" :D. Naprawdę nie spodziewałem się - na zdjęciach nie wydawał się aż tak pokaźny.

      Ale tak jak mówiłem, dziś dopiero miałem okazję chwilę się nim pobawić i cóż.. czeka mnie dużo nauki :D Jest potwornie zimno, jutro praca, warunki niepewne, więc testowałem go z okna. Szczęście takie, że mam za oknem Polaris i mogę potrenować jego ustawienie, co o dziwo (tak mi się wydaje) wyszło mi całkiem nieźle. Następnie, mając z okna bardzo ograniczone pole do manewru spróbowałem, pomagając sobie stelarium, zlokalizować jakikolwiek obiekt i nie myśląc za długo wybrałem Vacum Cleaner Galaxy (M 109) w Wielkim Wozie. Przez pierwsze pół godziny albo i dłużej starałem się odnaleźć Phecda, a kolejne 30 minut upewniałem się, że to ona. Później próbowałem się odnaleźć w jej okolicy i ostatecznie namierzyć wspomnianą galaktykę. Ostatecznie układ gwiazd pasował mi idealnie co do obrazu Stelarium ale jednak nie mogłem się dopatrzeć ani drobnej chmurki. Zorientowałem się, że jedna z trzech gwiazd, która jest w bezpośredniej okolicy tej galaktyki M109, ma wielkość gwiazdową ok 9,5 i jest praktycznie prawie niewidoczna. M109 ma tym czasem 10,5 więc przez ten cały czas byłem bez szans :). Myślę, że jest ona w z pewnością zasięgu tego teleskopu ale nie z miasta i z okna :P.

      Tak czy inaczej cieszę się, że udało mi się odnaleźć, nawigować na niebie i faktycznie odszukać obszar, który sobie założyłem :). Jeszcze dopadnę M109!

      Przy okazji pozwól na dwa pytanka:
      Domyślam się i widzę, że teleskop nie jest idealnie skolimowany. Czy przejmować się tym, czy na razie mogę to pominąć?

      Czy mogę go trzymać zmontowanego? Czy stelaż, ani teleskop na tym nie ucierpią?

      Usuń
    3. No to super, cieszę się, że sprzęt robi wrażenie i że pierwsze światło już za Tobą :-)

      Co do pytań: kolimacja nieidealna jest do przeżycia, a to na ile - zależy wyłącznie od Ciebie, w sensie tolerancji jaką masz wobec nieidealnego obrazu i czy są to tylko obserwacje wizualne czy astrofotografia, gdzie brak dobrej kolimacji byłby większym problemem. Sprzęt może być cały czas zmontowany, nie znam przypadków, gdzie coś takiego byłoby powodem jakichś problemów - ludzie stawiają stacjonarne obserwatoria w ogródkach, żeby sprzęt zawsze był w nich przygotowany czy to do obserwacji czy astrofotografii, więc nie ma problemu. Ważne tylko by sprzęt był dobrze wypoziomowany, aby montaż i tuba były w równowadze a nie żeby przechylał się (sprawdzisz to luzując blokady montażu w jednej a potem drugiej osi) w jedną lub drugą stronę, bo wtedy jakaś część montażu będzie dociążana tubą bardziej, a inna mniej, co może się odbić niekorzystnie na zębatkach montażu. No i warto zabezpieczyć jakieś akcesoria typu okular/wyciąg/szukacz stale zamontowane przed kurzem, gdyby teleskop stał cały czas w pomieszczeniu, a nie np. na balkonie. Pozdrawiam

      Usuń
  4. No może wreszcie uda mi się zobaczyć Merkurego!

    OdpowiedzUsuń

Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy

W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"