Posty

Astrolog wymyśla super-księżyc, czyli pseudonauka kontratakuje

Dzisiaj proponuję przyjrzeć się bliżej jednemu ze zjawisk, czy raczej pojęć, które najróżniejsze media bardzo chętnie od kilku lat wykorzystują. Niestety nasze rodzime media nie mogą być w tyle za mediami zachodnimi, więc idą wytyczanym przez nie torem nie zastanawiając się często nawet jaka jest geneza promowanych przez nie pojęć i wiadomości. W jakim celu wpychają ludziom do głowy bzdurne określenia i powtarzają dorobione do nich kilogramy nonsensów to sprawa osobna, choć powszechnie znana, bardziej jednak liczy się skutek, a skutkiem w tym wypadku jest po raz kolejny robienie sensacji ze zjawiska tak pospolitego, że kolejnym krokiem może być już chyba tylko podkręcanie emocji o tak niespotykanych fenomenach jak wschód Słońca czy zapadnięcie ciemności po jego zachodzie - a jeśli uda się do tego dołączyć garść kretynizmów o złowieszczych skutkach dla świata to już w ogóle sprawa wygrana.

Pełnia w perygeum - obserwacja wschodu

Sobota, 19 marca 2011 roku, dzień największej pełni Księżyca od 1993 roku. Kwestia tejże pełni było dość mocno nagłośniona w Internecie, często wywołując przesadne obawy czytelników o wpływ oddziaływania Księżyca na Ziemię. Ci, którym dopisała pogoda mieli możliwość obserwacji pełnej tarczy naszego satelity, która osiągnęła rozmiar o 14% większy niż podczas innych pełni. Do tego nieco większa jasność, która przy pełni i tak jest bardzo wysoka, przez co różnica praktycznie niezauważalna.