1 lutego 2003 roku po szesnastu dniach spędzonych na orbicie, załoga promu kosmicznego Columbia uzyskała zgodę na powrót do ziemskiej atmosfery i lądowanie na skąpanym w słońcu Przylądku Canaveral na Florydzie. Ta nastrajająca optymistycznie aura nie przyniosła jednak radosnego finału misji STS-107 - 16 minut przed lądowaniem wchodzący w atmosferę wahadłowiec uległ całkowitej dezintegracji, a na bezchmurnym błękicie nieba zaczęły pojawiać się smugi oparów zostawiane przez spalające się i opadające ku Ziemi dziesiątki tysięcy szczątków promu. W wyniku katastrofy życie straciło siedmiu astronautów, a załogowy program lotów kosmicznych wszedł w kolejny poważny kryzys, który finalnie doprowadził do szybszego wycofania wahadłowców ze służby. Na zakończenie tradycyjnych Dni Pamięci na Polskim AstroBlogerze wspomnienie tragedii promu kosmicznego Columbia.
Posty
Po 30. rocznicy katastrofy Challengera dziś cofamy się w czasie o 13 lat. 1 lutego 2003 roku po 16 dniowej misji STS-107 prom kosmiczny Columbia rozpoczął powrót na Ziemię. W wyniku podobnych jak przy pierwszym wypadku zaniedbań, NASA skazała drugi wahadłowiec na zagładę, a wraz z nim kolejnych siedmiu astronautów. Dziś w ramach Dni Pamięci wspomnienie załogi i przypomnienie dlaczego ten 113. lot Programu Promów Kosmicznych zakończył się tragedią.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Dokładnie 13 lat temu świat po raz kolejny wstrzymał oddech, a człowiek znów poczuł na własnej skórze jak kruchą jest istotą. 1 lutego 2003 roku, gdy Centrum Kontroli Lotów NASA w Houston wydało dowódcy załogi Columbii, Rickowi Husbandowi zezwolenie na powrót do ziemskiej atmosfery, jeszcze nikt nie przypuszczał, że za kilkadziesiąt minut prom powróci na Ziemię w kilkudziesięciu tysiącach palących się odłamków, a świat straci kolejnych siedmiu astronautów.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje