Posty

Nihil novi sub sole... czyli po Artemis 2 zachwyćmy się Apollo 8 nim dawne sukcesy przejdą w niepamięć

Gdy bijemy dziś krajowe rekordy ciepła robiąc za schabowe w ogólnopolskim piekarniku, wróćmy do kwietniowego lotu testowego Artemis 2 wokół Srebrnego Globu. Tam też padły pewne rekordy, ale tym razem ujmę je w innym świetle. Między 1 a 10 kwietnia br. NASA przeprowadziła drugi lot programu Artemis, dokonując załogowego testu wokół Księżyca, gdy człowiek znalazł się dalej od Ziemi, niż kiedykolwiek wcześniej. Dziś, kiedy kurz i pył po tym locie już opadły ustępując miejsca obłokom od eksplodujących rakiet nad Przylądkiem Canaveral czy Zatoką Meksykańską , chciałbym spróbować przywrócić, na ile będę w stanie, nieco poczucia rzeczywistości. Nie będzie tu typowego podsumowania lotu, bo wiele już o nim w wielu miejscach powiedziano - choć postaram się udowodnić, że nie wszystko. To próba szerszego spojrzenia na temat, od którego większość źródeł właśnie stroni. Będą więc zasłużone brawa oprawione serią pocztówek z najnowszego wokółksiężycowego lotu, ale też więcej historii i słowa, które r...

Artemis, SLS i nowe mądrości etapu

Ten felieton jest rozwinięciem komentarza nt. obecnych posunięć agencji NASA, które zostało przedstawione w tekście " A teraz coś z zupełnie innej beczki ". Tamten tekst pisany był oczywiście w krzywym zwierciadle, będąc bardziej tradycyjnym zamiennikiem wideo-mema sprzed czterech lat. Dziś, gdy tylko t ydzień dzieli nas od Prima Aprilis, jak i kolejnej próby startu drugiej misji programu Artemis, z czteroosobową załogą mającą dokonać oblotu Księżyca na pokładzie statku Orion wyniesionego rakietą SLS temat wraca na blog po raz drugi w tym miesiącu, tym razem jednak bardziej na serio, po ogłoszonych na początku marca planach przebudowy architektury całego programu Artemis.

A teraz coś z zupełnie innej beczki: lecimy na Księżyc. To jest, jedziemy. Do hangaru. Nawet dojechaliśmy.

Credit: NASA/BBC Cztery lata temu, tuż po tym, jak statek kosmiczny Orion w końcu raczył ochlapać się w Pacyfiku po misji Artemis 1, pytałem  quo vadis, NASA? Za opinię o tym programie parę osób się na mnie trochę obraziło sugerując przesadną krytykę, między innymi za komentarz do bajek o załogowym lądowaniu na Księżycu do 2024 roku, choć w tym przypadku byłem dość pewny, że i później niewiele będę musiał korygować swoją ocenę. Widząc ten program, wiedząc jak jest skonstruowany, nie tylko technologicznie, ale również systemowo, było jasne wtedy i jasne jest dziś dla każdego realistycznie patrzącego obserwatora, że granica absurdu nie tylko nie została przed Artemis 1 osiągnięta, lecz będzie wciąż uciekać z równie konsekwentną pogonią NASA za nią. Mniej krytyczni miłośnicy lotów kosmicznych wyrażali nadzieję, że program rakiet SLS (Space Launch System, czy jak wolą złośliwcy wśród amerykańskich podatników - Senate Launch System) po dekadzie bólów porodowych i udanej pierwszej misji...