poniedziałek, 28 września 2020

Wielka koniunkcja Jowisza i Saturna 21.12.2020 A.D.

Wraz ze zbliżaniem się do ostatniego kwartału 2020 roku wkraczamy w okres wyjątkowej koniunkcji z udziałem dwóch największych planet naszego Układu Słonecznego. Od kilku miesięcy gdy Jowisz i Saturn niemal równocześnie osiągnęły opozycję, każdego pogodnego wieczoru możemy łatwo ujrzeć tę parkę w niezbyt wygórowanej od siebie odległości, choć na tyle jeszcze dużej, że póki co nie mogliśmy myśleć o objęciu dwóch gazowych olbrzymów jednocześnie w polu widzenia najczęściej stosowanych lornetek. Z przełomem października i listopada to się zmieni, a przełom jesieni i zimy przyniesie nam istne szaleństwo obserwacyjne, na które już dziś warto się przygotować i które będzie jednocześnie jednym z najmniej wymagających pod względem sprzętowym.


Ranga zjawisk jak koniunkcje planet z planetami czy z Księżycem nie jest, co tu dużo ukrywać, wysoka. To jedne z najczęściej powtarzalnych zjawisk, które w ilości kilku występują zwykle w każdym miesiącu. Jedne są bardziej rozległe, inne węższe i efektowniejsze; na obserwacje niektórych musimy wejść w rolę porannych skowronków budząc się o nieprzyzwoitej porze, a dla ujrzenia innych wystarczy poczekać aż się ściemni i już można działać. Wszystkie te zjawiska stanowią zawsze urokliwy widok i należą do zjawisk najmniej wymagających pod względem sprzętu optycznego, jednocześnie dając szeroką paletę możliwości miłośnikom fotografii krajobrazowej z wykorzystaniem krótkich lub umiarkowanych ogniskowych. Najczęściej do obserwacji wystarczą nam same oczy, a lornetka stanowi tak naprawdę jedyny sensowny sprzęt służący przyglądaniu się tym spotkaniom w większym powiększeniu, niż gołym okiem, ale jeszcze na tyle niewielkim by można objąć dwa czy niekiedy więcej obiektów w polu widzenia lornetki. Teleskopy na tym polu w przeważającej liczbie koniunkcji są sprzętem kompletnie nokautowanym przez lornetki z racji na bardzo małe pole widzenia i stanowią tu sprzęt, który lepiej się sprawdzi czekając w szafie na lepsze czasy i okazje.

To też może Ciebie zainteresować 
Dylemat nowicjusza (1/2): Dlaczego lornetka może być lepszym wyborem na początek

W przypadku większości koniunkcji Księżyca z planetami ich powtarzalność jest na tyle wysoka, że przegapiając jedną z nich zwykle obserwator nie musi załamywać rąk i poczekawszy jedynie miesiąc już otrzymuje następną szansę. Bolesne są raczej tylko te przypadki, kiedy koniunkcja jest szczególnie efektowna, a jej powtórka w którymś z następnych miesięcy zarysuje się już w znacznie mniej widowiskowym wydaniu - generalnie jednak gdy pogoda nie pozwoli na obserwacje, smutek jest niewielki, a przynajmniej nie musi być wielki.

Ranga koniunkcji rośnie jednak gdy mamy do czynienia z takim spotkaniem jasnych obiektów, którego powtarzalność jest znacznie gorsza niż co miesiąc, a i sam widok mającej nastąpić koniunkcji ma prawo wywołać u pasjonatów nocnego nieba coś w rodzaju cieknącej śliny na widok pysznego jedzenia. Ja bynajmniej nie zachęcam Was do obśliniania swoich lornetek, bo raz, że to niehigieniczne, a dwa, że akurat lornetki w tym przypadku na czas najważniejszy będą mogły zostać w szafie i to teleskopy na ogół przegrywające w dziedzinie koniunkcji, będą mogły wreszcie pokazać, że i na tym polu też potrafią okazać się instrumentami przydatnymi.

Przed nami nie byle jaka koniunkcja dwóch największych planet w naszym układzie. Widoczne od wielu miesięcy w tym samym obszarze Strzelca, nisko nad południowym horyzontem Jowisz i Saturn powoli i stopniowo zmniejszają dystans między sobą, by pod koniec 2020 roku przechodząc w południowe obszary gwiazdozbioru Koziorożca przynieść nam koniunkcję, jakiej wielu z nas nie widziało i której po nas nie zobaczy nikt przed następnych 20 lat.

Zobacz też: 
ZAPOWIEDŹ WIELKIEJ KONIUNKCJI na YouTubowym kanale bloga:


Właśnie z tak rzadkim spotkaniem tych obiektów będziemy mieć do czynienia. Jedyna taka na 20 lat wielka koniunkcja Jowisza i Saturna wystąpi dokładnie w przesilenie zimowe 21 grudnia, na następny dzień będzie niemalże porównywalna (więc na wypadek pochmurnej aury 21 grudnia nie trzeba jeszcze załamywać rąk), a przez większą część grudnia możliwa będzie do obserwacji właśnie nie tylko lornetkami, ale nawet teleskopami w mniejszych lub średnich powiększeniach - bo 21 grudnia nawet i tych większych w bardzo małym polu widzenia. Ale po kolei.

Od 31 października dystans dzielący obie planety zmniejszy się do około 5,5 stopnia, co otworzy nam okres dostrzegalności Jowisza i Saturna jednocześnie w polu widzenia lornetek 10x50. Okres ten potrwa już do finału sezonu obserwacyjnego obu planet pod koniec roku. Z każdym tygodniem atrakcyjność koniunkcji będzie rosła na skutek zbliżania się planet ku sobie. Od 14 listopada zostanie złamana granica 4 stopni dystansu. O kolejny stopień bliżej siebie planety znajdą się 24 listopada, a od początku grudnia gazowe olbrzymy będą dzielić już tylko 2 stopnie kątowe.

Na tym etapie także małe powiększenia teleskopowe ukazywać będą obie planety razem w polu widzenia bez konieczności manewrowania sprzętem, ale oczywiście to nadal byłoby za mało aby mówić o wielkiej koniunkcji. Od 12 grudnia Jowisza i Saturna będzie dzielił już tylko 1 stopień - równowartość dwóch tarcz Księżyca ustawionych obok siebie. Wciąż za duży dystans? Proszę bardzo - idziemy dalej!

Ruch i pozycja Jowisza i Saturna do końca 2020 roku od gwiazdozbioru Strzelca do Koziorożca. Mapka wygenerowana dla 1 października na godz. 19:00 CEST krótko przed górowaniem Jowisza; co tydzień górowanie przyspieszać będzie o około pół godziny.

17 grudnia między obie planety udałoby się zmieścić już tylko jedną tarczę Księżyca. Tego dnia dystans dzielący obiekty spadnie do 29 minut, co umożliwi ich obserwacje w jednym polu widzenia teleskopu nawet z wykorzystaniem nie tylko małych, ale już i umiarkowanych powiększeń. W tym samym czasie wejdziemy w główny okres spotkania obu planet, gdzie tak naprawdę każdej doby warto będzie kontynuować obserwacje, zwłaszcza na ewentualność niekorzystnych prognoz na najważniejszy dzień. Tego dnia jednocześnie do pary planet dołączy Młody Księżyc, który oświetlony w zaledwie 10% znajdzie się niespełna 6 stopni dalej. Wraz z pociemnieniem nieba z pewnością uda się dostrzec i zarejestrować  światło popielate, choć okoliczności dla tego fenomenu nie będą tak sprzyjające jak o wiosennych wieczorach. Elewacja Księżyca w trakcie zmierzchu cywilnego wyniesie 9,5 stopnia, podczas gdy wiosennymi wieczorami w podobnej fazie Srebrny Glob bywa zawieszony ponad 15 stopni wyżej. Tak czy inaczej - data do koniecznego zakreślenia w kalendarzu.

18 grudnia planety zbliżą się do siebie na 22 minuty łuku, 19 grudnia odległość ta zmniejszy się do 15 minut - a więc równowartości około połowy tarczy Księżyca. W ostatni dzień astronomicznej jesieni gazowe olbrzymy będzie dzielił dystans raptem 9 minut. I nawet to nie będzie jeszcze stanowić kulminacyjnego punktu ich wielomiesięcznego spotkania!

Na powitanie najzimniejszej pory roku w kulminacyjnym momencie spotkania obu planet czekają nas jedne z najgorętszych emocji 2020 roku, a dla miłośników koniunkcji - nie tylko roku 2020, ale i wielu, wielu lat.

W przesilenie zimowe 2020 roku Jowisz i Saturn zbliżą się do siebie na odległość zaledwie... 6 minut łuku (!). 6 minut kątowych to odległość odpowiadająca jedynie 1/5 średnicy tarczy Księżyca na niebie. 1/10 stopnia. Tak bliskiej koniunkcji Jowisza i Saturna nie obserwował nikt od 1623 roku. Z perspektywy ziemskiego obserwatora spoglądającego na zjawisko nieuzbrojonym okiem będzie to wyglądało tak jak gdyby Jowisz - optycznie większy i wyraźnie jaśniejszy (-2,0 mag.) zyskał nowy księżyc, którego rolę pełnić będzie Saturn (+0,7 mag.). Jeśli przyjrzymy się koniunkcji przez standardową lornetkę ujrzymy Jowisza z czterema księżycami galileuszowymi i Saturnem w jednym polu widzenia, ale ponieważ taki widok możliwy będzie do ujrzenia już od przełomu października i listopada, to na ścisły czas wielkiej koniunkcji warto wykorzystać silniejszy sprzęt, bo okazja trafia się idealna. W teleskopach ujrzymy wówczas Jowisza o średnicy kątowej 33 sekund z najwyraźniejszymi cechami jego atmosfery wraz z towarzystwem księżyców galileuszowych oraz Saturna (o średnicy 15,3 sekund - sama tarcza lub 34,9 sekund wliczając system pierścieni otaczających planetę), a do tego co najmniej Tytana, najjaśniejszego satelitę Saturna widocznego jeszcze na niezbyt pociemniałym niebie i w zależności od przejrzystości kilka ciemniejszych (przez niewielką elewację i jasność nieba może być z tym trudność).

Gdyby warunki pogodowe 21 grudnia okazały się niesprzyjające, a poprawiły się 22 grudnia - niewiele stracimy. Trochę owszem, ale do przeżycia. Na następny dzień po wielkiej koniunkcji planety będzie dzieliło tylko 8 minut łuku, co wciąż będzie stanowić widowiskowe połączenie zarówno dla obserwatorów posiadających dostęp do teleskopów jak i tych spoglądających nisko na południowo-zachodnie niebo nieuzbrojonym okiem. W przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia obiekty będą przebywać 13 minut od siebie i tu już będzie widoczna różnica na niekorzyść względem dnia wielkiej koniunkcji, bo będzie to dystans ponad dwukrotnie większy, niż dwa wieczory wcześniej. Oczywiście nadal można będzie mówić o wyjątkowym uroku tego spotkania, niezależnie czy będziemy mieć pod ręką lornetkę, teleskop czy nic poza własnymi oczyma, ale z pewnością nie będzie to już to, na co się nastawiamy w pierwszej kolejności. 24 grudnia dystans wzrośnie do 19 minut, w Boże Narodzenie do 26 minut, a w drugi dzień Świąt do 32 minut, co stanowić będzie już odległość w jakiej można by między planetami zmieścić tarczę Księżyca z nieznacznym zapasem. W ostatni dzień roku odległość dzieląca obiekty wzrośnie do 1 stopnia 6 minut, a powyżej 2 stopni dopiero 8 stycznia 2021 roku. W tym czasie planety będą już się chylić ku horyzontowi krótko po Słońcu kończąc sezon obserwacyjny; przełom grudnia i stycznia będzie najpewniej ostatnim momentem ich widoczności przed zbyt poważnym zbliżeniem się do Dziennej Gwiazdy i niemal równoczesnym z nią skrywaniem się pod horyzont.

Przykładowe wizualizacje wielkiej koniunkcji w polu widzenia teleskopów. Od góry: dla teleskopu Maksutova ETX90/1250 z soczewką Barlowa 2x i okularem Plossla 6 mm (pow. 416x); po środku dla refraktora 90/910 z soczewką Barlowa 2x i okularem Plossla 6 mm (pow. 303x); na dole dla teleskopu Schmidta-Cassegraina 8" 200/2032 i okularem Plossla 6 mm (pow. 338x). Jak widać nawet w przypadku bardzo dużych powiększeń, których sens stosowania przy tak niewielkiej elewacji planet będzie zbędny, planety bez trudu będą się mieścić w skrajnie zawężonym polu widzenia. Więcej przykładowych wizualizacji zależnie od teleskopu i ogniskowej w materiale wideo.

Co ważne, zbliżanie się obu planet do siebie obecnie i przez następne tygodnie do wielkiej koniunkcji możemy czynić o przyjemnej porze w pierwszej części wieczoru 2-3 godziny po skryciu Dziennej Gwiazdy pod horyzont. Obecnie para ta przebywa na jeszcze ciemnym niebie, ale w ostatniej dekadzie grudnia planety będą świecić na wyraźnie bardziej rozjaśnionym tle, ograniczając czas na obserwacje do około dwóch godzin po zachodzie Słońca, po czym już będą osiągać horyzont znikając nam z firmamentu.

Nadchodzące spotkanie Jowisza i Saturna będzie pierwszą z pięciu wielkich koniunkcji w XXI wieku. Ostatnie takie zjawisko przypadło 28 maja 2000 roku; kolejne wypadać będą odpowiednio: 31 października 2040 roku (jednak z większą odległością 1,1 stopnia między planetami), 7 kwietnia 2060 roku, 15 marca 2080 roku (ponownie 6 minut dystansu) i 18 września 2100 roku. Skąd taka powtarzalność, w dodatku tak rzadka? Z tempa wykonywania pełnego ruchu obiegowego wokół Słońca.

Z planet widocznych gołym okiem Saturn jest zdecydowanie najpowolniejszy, zaraz po nim w kolejce jest Jowisz. Saturn dla wykonania pełnego obiegu wokół Słońca - a więc z perspektywy obserwatora ziemskiego - do powrotu w to samo miejsce na niebie po wykonaniu pełnego okrążenia 360 stopni wokół Słońca - potrzebuje blisko 30 lat. Odpowiada to pokonywaniu na niebie 12 stopni kątowych rocznie (360/30). W przypadku Jowisza ruch obiegowy trwa niecałe 12 lat, w ciągu roku zatem największy z gazowych olbrzymów pokona na niebie dystans około 30 stopni. Jowisz przemieszcza się więc zauważalnie szybciej od Saturna i w ciągu roku nadrabia względem niego 18 stopni (30-12). W okresie 20 lat (średnio ~19,6) Jowisz zyskuje względem Saturna nadwyżkę równą 360 stopni i tym samym co 20 lat dogania szóstą z planet. W ścisłym złączeniu przebywają tylko dzień, po czym król planet przegania Saturna by go ponownie dogonić - za następnych 20 lat. I tak dalej, na okrągło...

Z uwagi na różnice w nachyleniu orbit planet odmiennie wypadają też odległości, które dzielą obiekty w trakcie wielkich koniunkcji. W przypadku tej nadchodzącej w przesilenie zimowe będziemy mieć do czynienia z największym zbliżeniem od 397 lat, ostatnim na taką skalę do 2080 roku i niewątpliwie pierwszym równie wielkim złączeniem w dobie tak rozwiniętego dostępu do sprzętu optycznego, o jakim nawet 20 lat temu większość amatorów jeszcze nie myślała. W przypadku wielkiej koniunkcji z 1623 roku poza innymi realiami sprzętu obserwacyjnego także warunki widoczności były znacznie trudniejsze - planety zachodziły tuż po Słońcu i niknęły na tle jasnej złotej łuny.

Na koniec raz jeszcze przypomnę, że aby ujrzeć tytułowe planety nie musimy czekać wyłącznie na 21 grudnia. Od wielu miesięcy każdego wieczoru parę największych planet możemy śledzić niezbyt wysoko nad południowym horyzontem w pierwszej części wieczoru. Obecnie Jowisz i Saturn górują około 19-20:00 przy elewacji 13-14 stopni w północnych województwach i około 18-19 stopni w południowych przyspieszając górowanie o około pół godziny tygodniowo. Z udziałem tej parki czekają nas jeszcze trzy koniunkcje wzbogacone towarzystwem Księżyca, które będziemy mogli obserwować 22 października, 19 listopada i 17 grudnia. O koniunkcjach tych na bieżąco jak zwykle będę wspominać w cyklicznej serii "Niebo nad nami" - najnowsza odsłona już w czwartek. Spróbujmy swoich sił w każdym z tych terminów, a także kiedy pogoda i czas nam na to pozwalają, przetestujmy sprzęt jaki posiadamy, no i cóż - odliczamy ostatnie 12 tygodni do tego największego złączenia największych planet naszego Układu Słonecznego od blisko 400 lat. Wprawdzie w kalendarzu będziemy witać astronomiczną zimę, ale emocje jakie wówczas nadejdą przypomną nam o gorączce lata w pełnym tego słowa znaczeniu. Powodzenia!



  f    t   Bądź na bieżąco z tekstami, zjawiskami astronomicznymi, alarmami zorzowymi i wszystkim co ważne dla amatora astronomii - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na Twitterze bądź zapisz się do subskrybentów kwartalnego Newslettera.

Dane efemerydalne dotyczące jasności i wielkości planet na podstawie obliczeń wykonanych w CalSky. Wizualizacje wideo i mapki wygenerowane dzięki Stellarium.

8 komentarzy:

  1. Maczek 127 już zamówiony godzinę temu. Teraz widzę, że nawet będzie lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie wyprzedziłeś:-) Dobrze, że teraz a nie w grudniu, bo odwieczna prawda głosi, że gdy ktoś kupuje nowy sprzęt następuje długotrwałe załamanie pogody:-)) Ja wciąż rozważam i zabieram się za zakup jak sójka za morze, ale raczej Mak127 (SW) jest faworytem. Wybrałeś Sky-Watchera czy Bressera?

      Usuń
    2. Sky-Watcher BKMAK 127 OTAW w Delta Optical. Pewnie można pomyśleć o stalowym statywie potem. Ale chyba popyt opozycyjny jest bo dużo powyprzedawane (chyba że import siadł przez pandemię). Ach jak dobrze że na EQ3-2 pasuje. Wstyd ale tej drugiej firmy nawet nie znam.

      Usuń
    3. Nic takiego, drugiej opcji łatwo nie poznać, ja też jedynie przypadkiem na nią trafiłem. Bresser w przeciwieństwie do skaj-łoczera ma gorsze, z jakiegoś sztucznego tworzywa wykonanie tylnej części tuby. Przede wszystkim różni się ogniskową, w jego przypadku ma ona aż 1900 mm i tam już jest naprawdę cieniutko z polem widzenia. Ale nie obserwowałem Bresserem, nie wiem jak z obrazami w odniesieniu do SW. A EQ-3 i Mak127 to chyba najlepsze i najbardziej sprawdzone w księżycowo-planetarno-balkonowo-mobilnych warunkach połączenie, jedno z rozwiązań jakie przeszły już do klasyki niczym Synta 8 na start. Pamiętam Wenus w trakcie tranzytu właśnie w tym Maku, choć nie tylko to, ale obraz był żyleta. No i te mikro-gabaryty przy prawie 13 cm lustra, coś pięknego.

      Usuń
  2. Kto wie.. może coś się uda zobaczyć?

    OdpowiedzUsuń
  3. 2020 to astronomiczny rok św. Tomasza Apostoła: najpierw wielka kometa NEOWISE (C/2020F3) w peryhelium 3 lipca, czyli w dniu translacji jego relikwii do Edessy, a teraz wielka koniunkcja 21 grudnia w rocznicę jego śmierci AD 72. To jest astronomiczny rok Tomasza zwanego Didymos, czyli Bliźniaka. Czyj to brat?
    5 październik, wigilia do św. Tomasza Apostoła (u prawosławnych i unitów)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja mam do was pytanie. Mam obiektyw 3oo mm. Jowisza z księżycami złapie bez problemu bo mam go ( jako przepaly ale są). Mam jakąś szansę złapać ksiezyc Saturna przy użyciu takiego tele?
    Opteka 650-2600mm F8-16 czy to już za ciemno? Mam na myśli zrobić przepalenia żeby było coś widać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprościej byłoby podjąć próby, okazja jest każdego wieczoru. Ile się da warto poeksperymentować z parametrami ekspozycji i co ważne spróbować o różnych porach, zwłaszcza przed całkowitym ściemnieniem nieba żeby na warunki grudniowe się przygotować, bo planety będą wtedy już niżej na jaśniejszym tle niż obecnie. Z Tytanem jako najjaśniejszym księżycem Saturna może być o tyle problem, że to jednak wyraźnie słabszy obiekt od księżyców Jowisza (poniżej 8 mag.), no ale kto wie. Proponuję popróbować najbliższymi wieczorami gdy tylko będzie pogoda.

      Usuń

Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy

W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"