wtorek, 8 lipca 2014

Jak nie stracić oczu, a zobaczyć możliwie dużo, czyli o bezpiecznych obserwacjach Słońca...

Po kilkutygodniowej ciszy, nasza Dzienna Gwiazda zdaje się wybudzać. Wraz z rozbudową nowych grup plam rosną szanse na kolejne silne rozbłyski słoneczne, choć i tak w ubogim wydaniu w porównaniu do poprzednich cykli, a to z kolei wiąże się ze wzrostem szans na występowanie zjawisk wywołujących wzrost aktywności zórz polarnych. Przede wszystkim jednak wzrost aktywności plamotwórczej kusi do sięgnięcia za silniejsze lornetki czy teleskopy i śledzenia na własną rękę, to jest na własne oko, zmian na tarczy słonecznej i rejestrowania tego, co interesujące.

Jako, że lato to czas Słońca, a maksimum 24. cyklu aktywności jest jeszcze w toku (rozważania z marca 2014 zawarłem tutaj), nie zaszkodzi przytoczyć tu dzisiaj paru wskazówek dla bardziej początkujących adeptów obserwacji najjaśniejszej na niebie gwiazdy, a przy tym uczulić na pewne drobiazgi, których popełnienie w praktyce grozi poważnymi konsekwencjami.

Od kilku dni bowiem wspominam w komentarzu do aktywności słonecznej na sąsiedniej podstronie o szybkiej rozbudowie nowych i licznych obszarów aktywnych. W takich momentach, kiedy dotąd całymi tygodniami tarcza wydawała się niemalże pusta (grupy plam istniały, ale często były to obszary o bardzo niewielkiej powierzchni), chęć spojrzenia własnym okiem na to, co dzieje się 8 minut świetlnych od nas wzrasta aż miło; nic tylko wyjąć lornetkę czy teleskop, ustawić na Słońce i obserwować. O ile osoba bardziej obyta w temacie takich wskazówek czytać nie musi, o tyle początkujący adept może łatwo doprowadzić do zniszczenia swojego sprzętu lub co gorsza pozbawić się podstawowego, ale najważniejszego instrumentu obserwacyjnego jakim dysponuje, czyli własnych oczu.

Wersja minimalna: Projekcja ekranowa

Zdawać by się mogło, że od tej wersji obserwacji aktywności słonecznej już całkowicie się odeszło, ale praktyka pokazuje, że są amatorzy, którzy z najstarszych metod nie zrezygnowali. To sposób pozwalający na obserwacje Słońca nawet dla posiadaczy zwykłych lornetek - o ile będą w stanie umieścić taki instrument na czymś stabilnym, a najlepiej statywie. Poza lornetką czy teleskopem w tym minimalistycznym wariancie potrzebujemy jedynie ekranu - białej kartki/tektury, który zamocujemy w pewnej odległości od okularu lornetki czy wyciągu okularowego teleskopu. Odległość od ekranu należy dopasować w taki sposób, by obraz Słońca stał się jak najbardziej ostry - z jednej strony dobrą odległość poznamy więc po ostrych i nierozmytych krawędziach tarczy słonecznej rzuconej na ekran, a z drugiej po jej najmniejszej średnicy na ekranie (wraz ze zwiększaniem ostrości obraz rzutowanej tarczy powinien maleć).

Metoda ta ma przede wszystkim walor edukacyjny, ale jak na wszystko co minimalistyczne, rodzi się tu seria trudności i zagrożeń przy nieumiejętnym wykorzystaniu tej techniki. Ponieważ obraz tarczy słonecznej rzutowany jest na ekran bezpośrednio przez instrument - a już nawet zwykła lornetka 50 mm średnicy zbiera ogromną ilość światła słonecznego - wnętrze przyrządu w czasie takiej obserwacji znacznie się nagrzewa (obiektywy przecież muszą przy rzutowaniu pozostać odsłonięte). W związku z tym wskazane jest unikanie tej metody przy wykorzystaniu instrumentów zbudowanych w głównej mierze z plastiku czy podobnych tworzyw sztucznych.

Olbrzymia ilość energii słonecznej nie potrzebuje wielu minut, by rozpocząć stapianie wewnętrznych struktur lornetki czy teleskopu i po kilku (w porywach kilkunastu) minutach ciągłej obserwacji tą metodą, może się okazać, że taka lornetka będzie już tylko do wyrzucenia, bo wewnętrzne elementy zostały stopione. W teleskopach najniższej półki cenowej problem pozostaje ten sam - modele takie niestety nie grzeszą metalowym wnętrzem i tak jak budżetowe lornetki, są podatne na mordercze dla nich działanie energii cieplnej naszego Słońca. Zanim więc teleskop zostanie wykorzystany do metody rzutowania tarczy słonecznej na ekran, musimy się upewnić, że jego wyciąg okularowy jest metalowy, nie zawiera plastikowych elementów, które mogłyby ulec stopieniu - a ponieważ teleskopy są instrumentami o większej średnicy obiektywu/zwierciadła od lornetek i skupiają jeszcze większą ilość energii słonecznej, uszkodzenia kluczowych elementów mogą następować niemalże natychmiast.

Przykładowy schemat rzutowania obrazu Słońca na ekran z wykorzystaniem lornetki. O ile lornetka przy tej metodzie będzie trzymana w ręku zamiast usadowiona na statywie lub czymś, co mogłoby go zastąpić, trudno będzie o uzyskanie stabilnego obrazu.
Przykładowy schemat rzutowania obrazu Słońca na ekran z wykorzystaniem teleskopu. Przy tej metodzie (również z wykorzystaniem lornetki) należy pamiętać, by nie prowadzić takiej obserwacji zbyt długo aby uniknąć przegrzania i stopienia wewnętrznych elementów instrumentu. Przy sprzęcie zbudowanym w głównej mierze z plastiku należałoby zupełnie zrezygnować ze stosowania tej metody obserwacji. Pamiętać należy też o tym, by przypadkiem nie spojrzeć na Słońce przez nieosłonięte w części obiektywowej instrumenty.

Rzutowanie Słońca na ekran - obojętnie czy z wykorzystaniem lornetki czy teleskopu, sprawdzało się dotychczas dobrze jako metoda obserwacji w większym gronie, na przykład przy pokazach grupowych, ponieważ pozwalało pokazywać obraz gwiazdy większej ilości osób w tym samym czasie. Niestety - i to się nie zmieniło - poza walorem poznawczym taki wariant obserwacji czyni je mało dokładnymi. Dokładność można wprawdzie zwiększyć stosując instrumenty o większej średnicy obiektywu/zwierciadła, ale nawet tu nie osiągnie się takiej dokładności w obrazie tarczy jak choćby przy obserwacji bezpośredniej z wykorzystaniem filtra z folii Baadera ND-5. O ile z dobrze rozbudowanymi obszarami aktywnymi nie będzie większych problemów, o tyle te niewielkie grupy plam mogą pozostać przy takiej obserwacji niedostrzegalne, skutkiem czego nie uda się dostrzec wszystkich plam, jakie znajdują się na tarczy (to z kolei uniemożliwi dokładne wyznaczenie liczby Wolfa, jeśli zamierzamy to czynić). Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś może sobie pozwolić na teleskop o sporo większej od typowej lornetki średnicy, nie sądzę by chciał oszczędzić na zakupie wygodnej i bardzo taniej folii ND-5.

No a co z fotografowaniem? Próbować można zawsze. Będzie to jednak raczej mało dokładna fotografia, ale przede wszystkim przynosząca niezbyt estetyczny obraz tarczy słonecznej. Tarcza nigdy nie będzie ładnym, idealnym okręgiem, ale raczej owalem. "Zjajowacenie" tarczy spowodowane będzie oczywiście kątem, pod którym trzymać będzie się aparat względem ekranu. Tarcza mogłaby być okręgiem, o ile aparat trzymalibyśmy tak, by był skierowany bezpośrednio skierowany na ekran - na wprost centrum rzutowanej tarczy w jednej linii toru optycznego lornetki czy teleskopu. Co zrozumiałe na wprost z aparatem nie możemy się ustawić, bo po drodze do ekranu znajdzie się wyciąg okularowy teleskopu, który zasłoni obiektywowi aparatu tarczę Słońca rzuconą na ekran. Między lornetką a ekranem też się przecież nie ustawimy z aparatem idealnie nad środkiem ekranu. Ten defekt będzie tym mniejszy, im bardziej uda się zmniejszyć kąt między obiektywem aparatu a ekranem.

Wersja standardowa: Folia słoneczna ND-5

Metoda najbardziej popularna w naszym astro-światku. Metoda o wiele bezpieczniejsza niż rzutowanie obrazu Słońca na ekran przez nieprzysłonięte w części obiektywowej instrumenty, metoda mniej kłopotliwa, wygodniejsza, pozwalająca na uzyskanie świetnych efektów w fotografii i zapewniająca bardzo przyzwoite obrazy w obserwacji bezpośredniej za niewielkie koszty.

Podobnie jak w przypadku wersji minimalistycznej, tak i tu można zacząć od lornetki. Należy jednak pamiętać, że tylko niewielki procent ze wszystkich obszarów aktywnych stanowią takie grupy plam, które są rozbudowane do tego stopnia, by można je było dostrzec w 10-krotnym powiększeniu przy standardowej dla lornetek średnicy 50 mm. Większość regionów aktywnych wymaga jednak większych powiększeń, a te mogą zapewnić dłuższe ogniskowe dostępne w teleskopach. Kluczowym elementem w tym wariancie obserwacji jest baaderowska folia ND-5, przepuszczająca zaledwie 0,0001% promieni słonecznych i blokująca promieniowanie ultrafioletowe. Standardowo sprzedawana jest w kwadratach o wymiarach 10x10 cm - ceny wahają się na poziomie 8-10 zł za taki kwadrat, ale na życzenie klienta możliwe są zakupy niestandardowych rozmiarów folii. Taka cena za taką ilość zalet jakie niesie filtr ND-5 jest niesamowita.

Kwadrat folii ND-5 o podstawowym rozmiarze 10x10 cm.

Jeśli chcemy taki filtr założyć na obiektywy standardowej lornetki 10x50, warto byłoby zaopatrzyć się w minimum dwa takie kwadraty, po jednym na każdy z obiektywów dla komfortowej obserwacji obuocznej, do czego z resztą lornetka jest stworzona. W innym razie należy pamiętać o niezdejmowaniu z jednego obiektywu zaślepki, aby nie doszło do sytuacji, że spojrzymy na Słońce przez lornetkę, której jeden obiektyw będzie okryty folią słoneczną, a drugi niczym nie zasłonięty.W przypadku instrumentów o średnicy większej niż 100 mm zwykłe 10x10 cm filtra ND-5 nie wystarczy.

Folię tą należy oprawić (lub zakupić oprawki odpowiednie do średnicy teleskopu czy nawet od razu oprawione, jeśli sklep taką możliwość oferuje) i założyć z oprawą na obiektywy lornetki czy teleskopu. Należy przy tym być ostrożnym, gdyż folia jest bardzo cienka i dość łatwo o jej uszkodzenie. Nie trzeba zaraz się z nią obchodzić jak z jajkiem, bo jednak nie rwie się ona tak jak folia śniadaniowa, ale delikatność jest wskazana. Bardziej przy tym dbaniu o filtr chodzi nie tyle o to, by nie zaczęła się ona rwać od krawędzi (zwłaszcza nieoprawiona), ale by nie starła się warstwa blokująca jaką jest ona napylona - w przypadku takich uszczerbków i niewielkich prześwitów należy wyposażyć się w sprawny fragment folii, bez przejaśnień czy zadrapań. Po założeniu folii na instrument, sprzęt jest już wystarczająco zabezpieczony przed dłuższą obserwacją tarczy słonecznej, a razem z nim, zabezpieczone są też i nasze oczy. Pozostaje już tylko wycelować sprzęt na Słońce.

Z wykorzystaniem filtra ND-5 obraz Słońca uzyskiwany przez lornetki czy teleskopy będzie najczęściej biały lub lekko szary. Napisałem "najczęściej" a nie "zawsze", ponieważ w czasie obserwacji z folią na przykład w okolicach wschodu czy zachodu, może się zdarzyć, że obraz tarczy będzie lekko przesunięty w stronę czerwieni na skutek przedzierania się promieni tarczy słonecznej przez grubszą i zapyloną warstwę atmosfery. Z jednej strony obserwacje w okolicach wschodu lub do 2 godzin po nim (analogicznie przed zachodem) są wskazane z uwagi na słabsze nagrzanie i mniejszą niestabilność atmosfery - obrazy stają się bardziej spokojne i niekiedy łatwiej uzyskać niezaburzone obrazy plam w większych powiększeniach, czego przy nagrzanej w środku lata atmosferze, podczas obserwacji w godzinach popołudniowych, nie zawsze da się uzyskać. Z drugiej jednak strony, mniejsza elewacja nad horyzontem i grubsza warstwa atmosfery, jej zapylenie i zjawisko refrakcji mogą sprawiać, że mniejsze grupy plam będą zamazane czy nawet niewidoczne, tak więc nie ma tu recepty na wszystkie problemy.

Folia ND-5 pozwoli na obserwacje obszarów aktywnych - tym mniejszych i słabiej dostrzegalnych, im większą średnicą obiektywu obdarzony będzie nasz instrument. W teleskopach o dłuższej ogniskowej możliwe jest stosowanie na tyle dużych powiększeń, by dostrzegalne stały się subtelniejsze detale grup plam, jak dokładne zarysy cieni i półcienie. Filtr ten pozwoli także na obserwacje granuli, a więc krótkoistniejących komórek konwekcyjnych plazmy o średnicy do 1500-1600 km, żyjących od kilku do kilkunastu minut. Za pomocą folii ukażą się również naszym oczom pochodnie fotosferyczne - zawiłe włókna zwiastujące pojawienie się w najbliższej przyszłości nowych plam w obszarze pochodni lub oznaczające zanik obszaru aktywnego, kiedy plamy wcześniej w nim widoczne przestały już istnieć. Aby dostrzec pochodnie fotosferyczne warto skupić się głównie przy krawędziach tarczy i wykorzystać zjawisko pociemnienia brzegowego. Nieopodal krawędzi tarczy promieniowanie fotosfery jest mniej intensywne niż w centrum tarczy, gdzie różnica temperatur a tym samym różnica jasności jest mniejsza i pochodnie stają się niewidoczne lub dostrzegalne z dużym trudem. Mniejsza intensywność promieniowania fotosfery przy brzegach tarczy to większe różnice w jasności pomiędzy nią, a pochodniami fotosferycznymi, stąd struktury te najlepiej widoczne są przy krawędziach tarczy słonecznej.

Posiadacze teleskopów w zależności od własnych upodobań mogą jednocześnie z folią zastosować planetarne filtry barwne, np. pomarańczowy czy żółty, które jednak nie wnoszą nic nowego do obserwacji poza barwą tarczy słonecznej (choć barwny filtr czerwony potrafi nieco uspokoić obraz w razie niestabilności atmosfery). Sytuacja zmienia się w momencie połączenia folii ND-5 z wąskopasmowymi filtrami, z których jednym z najpopularniejszych przedstawicieli jest Baader Solar Continuum. Przepuszcza on ekstremalnie wąskie pasmo o długości 8 nm i w zastosowaniu z filtrem ND-5 uwypukla wspomniane wcześniej detale na tarczy (półcienie, granule, pochodnie), jednocześnie uspokajając znacznie obraz Słońca nawet przy bardzo niestabilnej atmosferze. Obraz Słońca z jego zastosowaniem staje się ciemnozielony, co dla części obserwatorów dyskwalifikuje ten filtr mimo szeregu zalet jakie wnosi przy współpracy ze wspomnianą folią na obiektywie. Inni nie przejmują się zielonym kolorem naszej gwiazdy w zamian za atuty niesione przez taki filtr, a jeszcze inni stosują go z powodzeniem w fotografii solarnej.

W przypadku chęci fotografii Słońca z wykorzystaniem wąskopasmowego Solar Continuum warto zastosować drugi typ folii - ND-3,8, przepuszczającej 16 razy więcej światła niż ND-5, skąd nadaje się ona tylko do zastosowań fotograficznych. Ponieważ filtr ND-5 blokuje 99,999% promieni słonecznych, a wąskopasmowy Solar Continuum dodatkowo znacznie przyciemnia obraz, takie połączenie jest odradzane przy zamiarze fotografowania Słońca z uwagi na zbyt ciemny obraz uzyskiwany w kadrze i konieczność stosowania dłuższych ekspozycji, co znowu wiąże się z koniecznością zapewnienia sprzętowi jeszcze większej stabilności.

Fotografowanie tarczy słonecznej z filtrem ND-5 jest bardzo popularne wśród astronomów amatorów i możliwe jest do przeprowadzenia zarówno prostymi metodami typu projekcja okularowa, poprzez przyłożenie obiektywu aparatu do okularu teleskopu jak i bardziej dokładnymi, jak fotografia w ognisku głównym teleskopu - poprzez odłączenie okularu od wyciągu i przymocowanie w jego miejsce aparatu lustrzanego ze zdjętym obiektywem lub dedykowanej kamery CCD. Tutaj mamy więc duże pole manewru i szeroki wachlarz dostępnych opcji obserwacyjno-fotograficznych.

Ze względów bezpieczeństwa, należy bezwzględnie powstrzymać się przed obserwacjami Słońca z zastosowaniem samych filtrów okularowych bez folii ND-5 na części obiektywowej. Sprzedawcy wyrobów teleskopo-podobnych nierzadko do zestawu dołączają plastikowe filtry słoneczne do mocowania w miejscu okularu - te ze względu na nieosłonięty obiektyw mogą pęknąć nam prosto w oko, czego skutki mogą być tragiczne.

Obszar aktywny zbudowany z jednej plamy  przy krawędzi tarczy, sfotografowany w ognisku głównym teleskopu SCT 10", wyposażonego w folię ND-5. Credit: Damian Peach

Wersja zaawansowana: Teleskopy H-alpha i CaK

A jeśli nasz portfel czy konto bankowe cierpi na nadwagę niczym Amerykanie po fastfoodowej uczcie, można zastosować szybką i dotkliwą kurację odchudzającą w postaci zakupu sprzętu, który z uwagi na możliwości u wprawionej osoby trudno nazywać amatorskim. Sprzętu typowo solarnego, pozwalającego na obserwacje Dziennej Gwiazdy w najjaśniejszym paśmie wodorowym (H-alpha). Najpopularniejsze na naszym rynku są tu teleskopy od takich producentów jak Coronado czy Lunt, których instrumenty cenowo zaczynają się od około 3,200-3,500 zł wzwyż.

Obserwując Słońce w paśmie H-alpha obrazy stają się najbardziej efektowne. Pomarańczowo-czerwonawa tarcza z licznymi detalami niewidocznymi w paśmie białym z wykorzystaniem folii ND-5 czy nawet wspomnianego wąskopasmowego filtru Solar Continnum. Oprócz bowiem plam słonecznych i całej fotosfery w naszym zasięgu staje się także dynamiczna chromosfera. Przede wszystkim więc dochodzi możliwość obserwacji protuberancji nad krawędziami tarczy, będącymi strukturami przepływającej plazmy łukowatymi liniami słonecznego pola magnetycznego. Tutaj jest cała paleta odmian tych zjawisk, które są w zasięgu naszych oczu - dojrzeć można także filamenty - protuberancje widziane "z góry", czyli takie, które dostrzec możemy nie nad krawędziami, ale na tle samej tarczy w postaci ciemnych włókien rozciągających się na dziesiątki i setki tysięcy kilometrów; protuberancji typu arkada pętli czy protuberancji eruptywnych, gdzie w ciągu kilkunastu minut uwidacznia się znaczne wznoszenie plazmy ponad krawędź tarczy, podczas erupcji protuberancji.

Oczywiście w bezpośredniej obserwacji wizualnej nie dostrzeżemy ruchu plazmy w tych zjawiskach tak, jak na licznych nagraniach wideo w sieci. Mimo, że są to zjawiska dynamiczne, to najczęściej potrzeba po minimum kilkanaście minut, by dostrzec jakieś zmiany w porównaniu z ostatnim widokiem, ale tu do ujrzenia zmian w bardziej namacalny sposób należałoby rejestrować dane zjawisko przez minimum kilkadziesiąt minut do kilku godzin metodą time-lapse, aby później na przyspieszonym materiale końcowym dynamika rejestrowanych procesów stała się dobrze widoczna. W sporadycznych przypadkach, przy dużym szczęściu posiadacze tego typu sprzętu dostrzegają nawet momenty rozbłysków słonecznych, o ile te są wystarczająco energetyczne i ich maksima zachodzą akurat w momencie obserwacji.

Zbliżony wygląd Słońca w paśmie H-alpha podczas obserwacji bezpośredniej (obraz może być nieco ciemniejszy). Oprócz plam widoczne filamenty (protuberancje widziane z "góry" na tle tarczy) oraz protuberancje nad krawędziami tarczy.
Lunt 80 mm, Canon 7D, Barlow 2x
Credit: Noeleen Lowndes
Obraz Słońca w H-alpha uzyskany dzięki dedykowanej kamerze CCD i późniejszej obróbce. Wykorzystany teleskop - Coronado SM90 z filtrem BF 30. Ilość detali znacznie wzrosła, jednak kolorystyka tarczy może być rozmaita - wszystko zależy od gustu fotografa i zastosowanych ustawień podczas finalnej obróbki.
Credit: Michael Borman

Inną mniej popularną odmianą typowych solarnych teleskopów od Lunta poza H-alpha są modele CaK, czyli wyposażone w wąskopasmowe filtry wapniowe, przepuszczające bardzo wąskie pasmo 2,4 angstrema. W takim paśmie uzyskuje się niezwykle przyciemniony obraz fotosfery, uwypuklone stają się zaś pochodnie fotosferyczne i granule. Pozornie wydaje się to więc bliźniacza metoda do obserwacji w świetle białym z folią ND-5 i wąskopasmowymi filtrami typu Solar Continuum, ale szczegółowość i efektowność uzyskiwanych obrazów lepiej kształtuje się oczywiście po stronie tej droższej wersji obserwacji, czyli teleskopów CaK.

Jeśli mowa o fotografowaniu, najczęściej stosuje się tu dedykowane kamery CCD rejestrujące znaczną ilość klatek na sekundę, które później jako materiał wideo przerabiać należy w programach graficznych celem uzyskania finalnego zestackowanego z wielu klatek zdjęcia. Stosowanie aparatów lustrzanych nie jest tu częstym zjawiskiem z uwagi na zbyt ciemny obraz i konieczność wykonania większej ilości fotografii do wykonania dalszej obróbki, a którą to kamera CCD znacznie przyspieszy i ułatwi.

Rozbłysk klasy C5.2 z 16.04.2014 r. zarejestrowany metodą time-lapse przy
użyciu teleskopu Coronado SM90. Credit: Andy Devey

Tarcza słoneczna zarejestrowana przy użyciu solarnego teleskopu Lunt B1200 CaK i kamery CCD DMK41AU02 w paśmie wapniowym. Widoczny wzrost ilości detali na fotosferze, prócz plam widoczne dobrze struktury pochodni i granulacja. W obserwacji bezpośredniej obraz bywa ciemniejszy.
Credit: Jim Tomaka

*****

Słońce od paru dni po długiej jak na okres maksimum cyklu przerwie zdaje się wybudzać, ale na jak długo i w jakim stopniu to przebudzenie będzie trwało, nikt powiedzieć nie może. Pewne jest tylko to, iż obecnie przechodząc przez okres maksimum cyklu (mimo, że najsłabszego od ponad 100 lat) jest to i tak najlepszy moment do prowadzenia tego typu obserwacji, albowiem kiedy ten okres większej aktywności minie, ilość plam zacznie spadać z miesiąca na miesiąc, tarcza słoneczna coraz częściej będzie stawała się opustoszała, tym samym Słońce będzie stawało się dla największego grona obserwatorów obiektem coraz mniej interesującym i wartym uwagi. Mimo, że dnia już ubywa, przed nami miesiące przynoszące niemal najwięcej czasu na podziwianie naszej Dziennej Gwiazdy w całym roku - oby tylko było co na niej podziwiać.


Przypominam, że komentarz do bieżącej aktywności słonecznej wraz z komunikatami o wzrostach aktywności zórz polarnych można śledzić na sąsiedniej podstronie Solar Update.
Warunki aktywności słonecznej i zórz polarnych na żywo wraz z objaśnieniami w zakładce Pogoda kosmiczna.


Bądź na bieżąco ze zjawiskami astronomicznymi i zapleczem amatora astronomii - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku.

3 komentarze:

  1. Świetna robota:) Wprawdzie słońce jest jednym z częściej obserwowanych przeze mnie obiektów (w konfiguracji Newton 8"+ND5) to taki zbiór napisany w Twoim stylu nie jednemu nowemu zapaleńcowi się przyda.

    Dzisiejsze plamki wyglądają niesamowicie. Cała tarcza w końcu przypomina w jakimś stopniu maksimum cyklu a nie tą pustkę co zwykle bywa. Tylko ostrości ni chuchu nie mogłem dziś ustawić bo seeing około 14:00 był zupełnie lichy ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ktoś wie, jaka temperatura barwowa słońca jest w praktyce, gdy w bezchmurny letni dzień patrzymy na nie, np. w południe?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zbych
    Dzięki. No właśnie było miło przez kilka dni z tą tarczą, dwa razy zdążyłem popatrzeć na Słońce i teraz znów robi się niebezpiecznie pusto. Takie to maksimum nieciekawe...

    Edek
    Nie jestem pewien, ale jest to chyba około 5000-5500 K (o ile chodzi Tobie o samo Słońce) czyli właściwie produkuje ono wtedy neutralne barwy, ale znowu całe niebo może w letni dzień dawać nawet na poziomie ponad 20000 K.

    OdpowiedzUsuń

Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy

W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"