piątek, 20 maja 2016

Silna burza magnetyczna kategorii G3 (08-09.05.2016) i zorze polarne tuż przed tranzytem Merkurego - opracowanie wydarzenia

Noc poprzedzająca najważniejsze zjawisko astronomiczne w tym roku przyniosła najsilniejszą jak dotąd od stycznia burzę magnetyczną, która w maksimum swym zasięgiem objęła umiarkowane szerokości geograficzne przynosząc kolejne wystąpienie zórz polarnych w Polsce, a nawet nieco na południe od naszego kraju. Z pewnym opóźnieniem zapraszam na opracowanie kolejnego ważnego wydarzenia z zakresu pogody kosmicznej, ale opóźnienie to było wymuszone dwoma czynnikami.


Po pierwsze śladowe ilości czasu, jakie chwilowo posiadam na opracowanie tematu - skąd nawet fotorelacja z obserwacji tranzytu mogła ukazać się dopiero w weekend w parę dni po tym jak wielu z Was zdążyło się już podzielić swoimi fotografiami na blogu, a po drugie niepewność co do rozwoju sytuacji z aktywnością geomagnetyczną 14-15 maja. Dziś już wiemy, że te dni nie przyniosły wzrostu aktywności zórz, który był niewykluczony z uwagi na dotarcie do Ziemi wiatru z dziury koronalnej, ale gdyby jednak do rozwoju wówczas doszło, szkoda byłoby rozbić rozgardiasz zamiast ładnie upakować oba wydarzenia w ramach jednego opracowania tak jak po burzach z początku maja. A niestety (na szczęście dla nas) podobnych wydarzeń ostatnio jest na tyle sporo, że zastanawiam się nawet nad zmianą formy opracowań na taką by udostępniać je po prostu pod koniec każdego miesiąca gdyby w trakcie danego miesiąca doszło do jednej lub więcej burz magnetycznych kończących się zorzami polarnymi na polskim niebie. Teksty te stanowiąc podsumowania, a nie prognozy same z siebie są zdezaktualizowane nawet już w dniu publikacji, więc ukazując się potencjalnie nawet 3 czy i 4 tygodnie po wydarzeniu w żadnym stopniu by na tym nie ucierpiały, bo o tym co jest istotne aktualnie, piszę i tak zawsze w bieżącym komentarzu Solar Update. To tak tytułem usprawiedliwienia za opóźniony wpis. Mocno się ku temu skłaniam, przemyślę to, a póki co pora powrócić do tematu.

Początek historii podsumowywanej dziś burzy miał miejsce raptem 2 dni po burzy G1-G2 z początku maja, która też zaowocowała przez dwie noce z rzędu obecnością zórz polarnych nad Polską. W tym czasie, około 5 maja nowa dziura koronalna jaka wytworzyła się w koronie słonecznej znalazła się bliżej centrum tarczy Dziennej Gwiazdy i rozpoczęła emisję strumienia wiatru podwyższonej prędkości (CHHSS) ku Ziemi. Dzięki jej położeniu na samym równiku i wyraźnej strukturze, było pewnym, że strumień ten w swojej wędrówce nie ominie naszej planety, jego dotarcie spodziewane było jak zwykle po około 3-4 dniach od opuszczenia Słońca.

Dane nt. wiatru słonecznego z sondy ACE - widoczny napływ strumienia CHHSS w godzinach popołudniowych 7 maja, wzrost prędkości z kolei nastąpił znacznie później, uwidaczniając się dopiero wraz z upływem kolejnych godzin 8 maja. Wzrostowi prędkości towarzyszyła zmiana skierowania pola magnetycznego wiatru słonecznego na południowe, o natężeniu dochodzącym do -15nT co przy prędkości ponad 700 km/sek. pozwoliło na zaistnienie silnej burzy magnetycznej kategorii G3 (ACE) Poziom zaburzeń ziemskiego pola magnetycznego w skali globalnej. Widocznych 9 epizodów ze stanem burzy magnetycznej, w tym dwa z silną burzą kategorii G3, trzy z umiarkowaną G2 i cztery ze słabą G1. Indeks Kp osiągnąwszy w maksimum 7 jednostek uczynił tę burzę drugą w roku, która osiąga status silnej po wydarzeniu z 6-7 marca, ale za sprawą długo utrzymującego się południowego skierowania pola magnetycznego wiatru słonecznego burza ta okazała się silniejszą od marcowej, rozciągnęła się bowiem na czas 27 godzin. (SWPC)

W noc z 7 na 8 maja CHHSS osiągnął Ziemię, ale tym razem zmiana warunków rejestrowanych przez sondę ACE znajdującą się w punkcie Lagrange'a L1 na linii Słońce-Ziemia nie była tak oczywista jak zwykle - wzrost prędkości wiatru w naszym otoczeniu był początkowo nieznaczny, z około 500 do 520 km/sek., jedyną zmianą wskazują na docieranie strumienia był obserwowany od godzin południowych 7 maja wzrost gęstości, z 3-5 do około 20 protonów/cm3 podczas rozpoczęcia burzy. Zmiana w skierowaniu pola magnetycznego wiatru słonecznego (Bz) na korzystnie południowe nastąpiła dopiero po północy (z 7 na 8 maja) - siła tego skierowania dochodziła początkowo do -10nT, nad ranem do -15nT, co w połączeniu ze stopniowo rosnącą prędkością doprowadziło do zaistnienia silnej burzy magnetycznej kategorii G3. Niestety wzrost indeksu Kp do 7 w skali globalnej miał miejsce już po tym, jak niebo nad Polską zaczęło się rozjaśniać zbyt znacząco, aby można liczyć na sukces w kwestii obserwacji zórz - szkoda, ponieważ przy takiej sile burzy ich obecność nad naszymi szerokościami geograficznymi była już pewna.

Tak czy siak na blogu zaczęła obowiązywać gotowość zorzowa, z szansą na wieczorny alarm. Pozostawało mieć nadzieję, że burza nie wygaśnie w ciągu niedzieli i że po zmierzchu 8 maja pojawi się szansa na kontynuację tego, co niefortunnie dla Polski kilkanaście godzin wcześniej zaczęło się zbyt blisko świtu. Przez cały 8 maja prędkość wiatru w napływającym strumieniu z dziury koronalnej niezmiennie rosła by w maksimum, jakie nadeszło w późnych godzinach wieczornych osiągnąć okolice 740-750 km/sek. przy stale południowym skierowaniu pola magnetycznego osiągającego natężenie około -10 do -15nT, co nie tylko podtrzymywało stan burzy magnetycznej - w ciągu dnia osiągała kategorię G1 przez 12 godzin, ale w noc z 8 na 9 maja pozwoliło na osiągnięcie poziomu aktywności z początku, do kategorii G3 (zarysował się jeszcze trzygodzinny epizod z kategorią G2, podczas którego subtelne zorze polarne również osiągały okresowo umiarkowane szerokości geograficzne). Burza zakończyła się po 27 godzinach od rozpoczęcia, około godz. 04:00 CEST 9 maja, na około 9 godzin przed tranzytem Merkurego i była najsilniejszą z dotychczas obserwowanych w tym roku.

Noc poprzedzająca wspaniałe przejście Merkurego na tle Słońca przyniosła tym samym ósme wystąpienie zórz polarnych nad Polską w roku 2016. Poniżej efekty obserwacji czytelników -za nadesłane materiały bardzo dziękuję. Informacje o autorstwie i lokalizacji po najechaniu kursorem na miniaturkę.

Zorza polarna sfotografowana 08.05.2016 r. Nowogród, podlaskie, 22:30 CEST. Autor: Karol Babiel Zorza polarna sfotografowana 08.05.2016 r. Okolice Czołpina, kujawskopomorskie, 01:30 CEST. Autor: Bartek Blatkiewicz Zorza polarna sfotografowana 08.05.2016 r. Przelewice, zachodniopomorskie, 23:43 CEST. Autor: Mateusz Matusiak Zorza polarna sfotografowana 08.05.2016 r. Poznań, wielkopolskie, 23:36 CEST. Autor: Leszek Bartczak
Zorza polarna sfotografowana 08.05.2016 r. Okolice Ełku, pomorskie. Autor: Rafał Nowosielski Zorza polarna sfotografowana 09.05.2016 r. Modra, Słowacja, 01:25 CEST. Autor: Marián Dujnič Timelapse. Zorza polarna między godz. 23:10 a 00:30 CEST nad Poznaniem. Autor: Leszek Bartczak Timelapse. Zorza polarna nad Zalewem Szczecińskim. Autor: Jarosław Ryplewski

*****

Credits: Janis Satrovskis - Burtnieki, Łotwa Credits: Ruslan Merzlyakov - Nykøbing Mors, Dania Credits: Valther Jørgensen - Djursland, Dania
Credits: Laura Kranich - Kiel, Schleswig-Holstein, Niemcy Credits: Andrew Scott - Suffolk, Wielka Brytania Credits: Brian Emfinger - Ozark, Arkansas, USA


Nie czyniłem tego dotąd zbyt często, ale zacytuję się z poprzednich opracowań aby w kilku linijkach uwypuklić teraz bardzo przyjemną tendencję.

(...) Na tle wspomnianych informacji wszystko łączy się w całość, w którą chętnie wierzę. Przypuszczam również, że podobne emocje czekać nas mogą nie tylko, że w tym roku, ale i że nawet już w tym bądź następnym miesiącu.

(...) Pierwsza dekada czwartego miesiąca, a za nami już pięciokrotna obecność zórz polarnych nad Polską w 2016 roku, w tym druga w ciągu ostatniego tygodnia. Czy wciąż ktoś ma wątpliwości co do szans na pobicie rekordowego roku 2015, który dał nam siedem burz magnetycznych zakończonych tym zjawiskiem na polskim niebie?

(...) Zeszłoroczny wynik możemy więc uznać na dzień dzisiejszy za wyrównany i tylko patrzeć jak rekordowy, zdawać by się mogło rok 2015, zostanie szybko zdjęty z pozycji lidera w 24. cyklu aktywności słonecznej - bo, że bieżący rok prędzej czy później zostanie nowym liderem, chyba nikt już nie ma wątpliwości. 


Miło, nieprawdaż? Osiem potwierdzonych wystąpień zórz nad Polską (po raz trzeci nad całym krajem), podczas gdy piąty miesiąc dopiero co osiągnął połowę, a gdzie tu do końca roku? Z dotychczasową częstotliwością nie zdziwię się, jeśli ten rok przyniesie dwa razy więcej względem roku 2015 - czytaj aż 14 (jeśli nie więcej) burz magnetycznych zakończonych z zorzami nad naszym krajem, choć liczba taka może pozornie wydawać się mocno na wyrost. Już w tym momencie mamy niespotykaną w tym cyklu sytuację, ale sprawdza się dzięki takim zjawiskom to, o czym już wielokrotnie było tu wspominane - że nawet w trakcie faz spadkowych cykli słonecznych między maksimum a minimum, sporadycznie pojawiające się istotne wydarzenia z dziedziny pogody kosmicznej w otoczeniu Ziemi stale będą miały szansę występować. Jeśli nie dzięki aktywności plamotwórczej i rozbłyskowej będącej jej potencjalnym następstwem, to dzięki licznie powstającym dziurom koronalnym charakterystycznym zwłaszcza dla faz spadkowych cykli. Obecnie produkcja plam idzie coraz porządniej ku dołowi, ale dziury koronalne wykształcają się praktycznie co chwilę, ta zaś część z nich, które powstają nieopodal słonecznego równika emituje strumienie wiatru podwyższonej prędkości w naszą stronę. Póki co nie widać tendencji do zmian, faza spadkowa cyklu postępuje i o ile efektownych plam słonecznych będących celem każdego miłośnika obserwacji aktywności Dziennej Gwiazdy będzie w dalszym ciągu wyraźnie ubywać, o tyle burz magnetycznych przynoszących zorze polarne nad umiarkowane szerokości geograficzne z pewnością nam na razie zabraknąć nie powinno.

Zabraknąć nam może jednak dostatecznej ilości czasu i jakości, czytaj ciemności, nieba, na dobre zgranie się w czasie z ewentualnymi wzrostami aktywności geomagnetycznej. Weszliśmy w sezon białych nocy, województwa północne mające zawsze większe szanse, zmagają się najbardziej z tymi trudnościami i w najbliższych trzech miesiącach będzie nam potrzebna nie tylko odpowiednio rozwinięta burza magnetyczna, ale też tak dobre zgranie się z nią w czasie, aby jej największy zasięg miał miejsce podczas nocy nad Polską. Sukces będzie zawsze możliwy, nawet przesilenie letnie nie jest tu jakimś gwoździem do trumny, tyle że wówczas zamiast 14-16 godzinnego marginesu dostępnego podczas nocy jesienno-zimowych będziemy mieć zaledwie 3 godziny jako takiej ciemności (nieco więcej na południu) choć wciąż będzie to rozświetlone niebo, dla którego zorze musiałyby być bardziej intensywne.

3 godziny ciemności (wahałem się czy użyć tego słowa) dla województw północnych to niewiele, rozumie to każdy mieszkaniec tego obszaru Polski czy ktokolwiek, kto w tych regionach widział niebo o północy w okolicach przesilenia letniego. Powyższy indeks zaburzeń ziemskiego pola magnetycznego wystarczyłoby nieco przesunąć w czasie, a już doszłoby do sytuacji z najwyższą aktywnością burzy podczas dnia nad Polską i o sukces polskich obserwatorów byłoby już zdecydowanie trudniej. Na pocieszenie, zwłaszcza dla czytelników śledzących blog najkrócej, mogę jednak przytoczyć ostatni tego typu przykład z 22 czerwca 2015 roku - ciężka burza magnetyczna kategorii G4 miała miejsce tuż po przesileniu letnim, a i tak udało się niektórym (w zależności od zmiennej wówczas pogody) zaobserwować i sfotografować zorzę polarną. Widać zatem, że jak szczęście dopisuje, to nawet najkrótsze noce w roku nie są całkowitą przeszkodą, ale po prostu warto być świadomym tego, że w najbliższych miesiącach aż do powrotu nocy astronomicznych w sierpniu, poprzeczka w trudności osiągnięcia takiego sukcesu będzie zawieszona zdecydowanie wyżej, nie tyle nawet z uwagi na jasność nieba, ale właśnie skrajnie małe pole manewru pod względem czasu.

Tymczasem pozostaje śledzić aktywność słoneczną i wyczekiwać - jeśli nie odpowiednio rozbudowanych obszarów aktywnych, to przynajmniej dziur koronalnych zawsze stanowiących źródło strumieni wiatru słonecznego podwyższonej prędkości. Parę tygodni temu pisałem, że zaczynamy czekanie na wyrównanie wyniku z dotychczas rekordowego roku 2015 pod względem ilości wystąpień zorzy polarnej nad Polską, teraz po szybkim pobiciu tamtego wyniku, możemy czekać już jedynie na kolejne, być może nawet i dwukrotne przy obecnym tempie, zwiększenie przewagi roku bieżącego nad niedawnym liderem, którego pobicie jeszcze jakiś czas temu wydawało się dla wielu nierealne.

Autorski komentarz do bieżącej aktywności słonecznej - podstrona Solar Update
Warunki aktywności słonecznej i geomagnetycznej na żywo wraz z objaśnieniami - podstrona Pogoda kosmiczna


Bądź na bieżąco ze zjawiskami astronomicznymi i zapleczem amatora astronomii - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku lub GooglePlus.

4 komentarze:

  1. Paweł Kwiatkowski20 maja 2016 22:15

    Tradycyjnie świetna robota. Widać jak na dłoni to o czym wspominasz od kilku tych podsumowań. Chciałoby się taką statystykę rosnącą na korzyść również pod kątem ilości nocy pogodnych :) Ja akurat tym razem zorzy nie mogłem obserwować z powodu chmur, gratuluję tym którym się powiodło, ale tranzyt Merkurego już mi się powiódł i to było najważniejsze. Ten rok bardzo stara się dorównać niesamowitemu 2015:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam małą wątpliwość, czy wczoraj, 22.05. po 23 pod Księżycem na 5. to był Mars? Świecił bardzo mocno.Po dzisiejszej koniunkcji Marsa, Księżyca i Saturna zwątpiłam, co widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, 21.05. - jednak Mars. Dzięki za odpowiedź i podpowiedź.

      Usuń

Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy

W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"