W nocy z wtorku na środę o godz. 01:36 UTC obszar aktywny 4455 położony nieco na zachód od centralnego południka, w niemal idealnej pozycji względem Ziemi, wytworzył silny, choć impulsywny, rozbłysk klasy M9.3 z koronalnym wyrzutem masy (CME). Wyrzut na wstępnych zobrazowaniach z CCOR-1 i LASCO przybiera strukturę częściowego, niemal pełnego halo o dość słabym zarysie zewnętrznej otoczki, co sugeruje, że jest on dość słaby jak na energię rozbłysku ocierającą się o najwyższą klasę zjawisk, ale z pewnością posiada składową wymierzoną w Ziemię.
Emisja rentgenowska za ostatnie 3 dni. Widoczny znaczny wzrost aktywności rozbłyskowej od 2 czerwca, głównie za sprawą obszaru aktywnego 4455 w północno-zachodniej części tarczy, krótko po przekroczeniu centralnego południka. Silne zjawiska w tym regionie jak dotąd powtarzają się w ramach schematu przynoszącego około 4-7 godzinne przerwy pomiędzy kolejnymi rozbłyskami. Credit: GOES/SWPC
Nieco wątpliwie sytuacja ma się do umiarkowanie silnego rozbłysku klasy M3.3, także w obszarze 4455, do którego doszło 2 czerwca o godz. 16:50 UTC. Zjawisko wystąpiło jednocześnie z erupcją protuberancji nad północno-wschodnią krawędzią tarczy słonecznej w regionie AR4462, której towarzyszył jaśniejszy i gęstszy wyrzut koronalny, lecz skierowany zupełnie na wschód od układu Słońce-Ziemia. W porównaniu z tym CME, ewentualny wyrzut z rozbłysku M3.3 prezentuje się słabo. Pociemnienie koronalne z falą uderzeniową rozchodzącą się symetrycznie we wszystkich kierunkach sugeruje jednak, że wyrzut został w tym rozbłysku uwolniony praktycznie frontalnie względem Ziemi, ale na obrazach koronografów z ziemskiej perspektywy, ginie on na tle wschodniego CME. W momencie rozbłysku zarejestrowano emisję radiową typu II (631 km/sek.), która normalnie mogłaby zwiększać prawdopodobieństwo co do uwolnienia CME, ale z powodu jednoczesnej i znacznie wyraźniejszej erupcji na wschodnim brzegu tarczy istnieje wysoka niepewność co do źródła emisji radiowej - możliwe, że w głównym stopniu wywołał ją wyrzut właśnie znad krawędzi.
Rozbłysk klasy M9.3 w kanale AIA131 z sondy SDO (po lewej) w obszarze aktywnym 4455 wywołał koronalny wyrzut masy o asymetrycznym halo z dominacją kierunku północno-zachodniego i skrajnie południową flanką skierowaną ku Ziemi. Koronogramy z CCOR-1 (po środku) i LASCO (po prawej) sugerują ograniczoną ilość materiału wyrzuconego w przestrzeń - wyrzut jest na tyle rozrzedzony, że jego zewnętrzna otoczka rejestruje się bardzo subtelnie co może zminimalizować szanse na wyższą aktywność geomagnetyczną. Credit: SDO/NASA/SWPC
Z kolei wracając do 3 czerwca, o godz. 07:00 UTC doszło do silnego, impulsywnego rozbłysku klasy M7.7 - również w obszarze aktywnym 4455. Rozbłysk wyglądał efektownie w skrajnym ultrafiolecie i uwolnił bardziej wyraźny koronalny wyrzut masy od poprzedniego rozbłysku. Niestety w tym przypadku większość, jeśli nie całość objętości CME została silnie odchylona na północny zachód ograniczając do minimum szansę dotarcia do Ziemi. Duży udział w tym odchyleniu może mieć dziura koronalna położona nieco na południowy zachód od obszaru 4455, z której emitowany strumień blokuje rozchodzenie się poszczególnych CME bardziej ku południu i przez to lepszemu zwróceniu ku Ziemi. W przypadku tego wyrzutu wszystko wskazuje na to, że w najlepszym razie możemy liczyć co najwyżej na skrajnie słabą południową flankę, lub wręcz nieznaczne rozminięcie.

Rozbłysk klasy M7.7 z obszaru 4455 w skrajnym ultrafiolecie (po lewej) wyglądał spektakularnie, ale tylko niewielka część wyrzuconego materiału ma realne szanse dotrzeć do Ziemi. Większość CME, o ile nie całość, została uwolniona wyraźnie na północ względem układu Słońce-Ziemia, co potwierdzają zarówno koronogramy z perspektywy STEREO-A (po środku) jak i LASCO C3 z perspektywy ziemskiej (po prawej). Rozpiętość CME jest znaczna, ale zarys otoczki tylko nieznacznie przekracza środek tarczy słonecznej, co może okazać się dla nas uderzeniem skrajnie południowej flanki tego wyrzutu lub wręcz nieznacznym jego rozminięciem z Ziemią. Credit: GOES/COR2/LASCO
Wreszcie, o godz. 11:28 UTC doszło do silnego rozbłysku klasy X1.0 - ponownie w regionie 4455. Zjawisku towarzyszyła emisja radiowa
typu II i
pociemnienie koronalne szybko potwierdzające uwolnienie CME. Niestety i w tym przypadku zdecydowana większość materiału została uwolniona na północny zachód, jednak rozchodzenie się uwolnionej materii we wszystkich kierunkach, także poniżej południowej krawędzi Słońca jest wyraźniejsze i szybsze, co zwiększa szansę na to by Ziemia uzyskała nieco bardziej przyzwoity fragment tego wyrzutu. Został on wyrzucony z większą prędkością względem poprzednich erupcji (około 1473 km/sek. w maksimum i średnią około 900 km/sek. wg systemu CACTUS) i niewielkim odstępie po nich - jego zewnętrzna otoczka pojawia się po raz pierwszy na koronogramach CCOR-1 o godz. 12:00 UTC, zaledwie 4 godziny 15 minut po CME z rozbłysku klasy M7.7, a krawędź pola widzenia koronografu osiąga 4 godziny po uwolnieniu - około pół godziny szybciej, niż poprzedni wyrzut. W efekcie jest prawdopodobne nałożenie się fragmentów tego i poprzedniego CME, co mimo jedynie flankowego skierowania tych erupcji względem Ziemi sumarycznie może okazać się wystarczające dla wywołania wyraźnego uderzenia.

CME po rozbłysku klasy X1.0 jest najszybszym z dotychczas uwolnionych wyrzutów przez region 4455 i ma szansę dogonić poprzednią erupcję - z pewnością skumuluje się w jakiejś mierze z CME po rozbłysku klasy M7.7 (choć ten może nas ominąć), a następnie z klasy M9.3, który posiada przynajmniej częściowe skierowanie ku Ziemi. Efekt uderzenia skumulowanych CME mimo ich niezbyt wysokiej jasności (gęstości) może przynieść znacznie nasilone pole magnetyczne (IMF Bt) wiatru słonecznego, a ostatecznie to ten parametr decyduje o potencjale wiatru. Stąd być może dość wysoka prognoza SWPC jak na niską gęstość i brak bezpośredniego skierowania tych CME ku Ziemi. Credit: CCOR-1/SWPC
Zaktualizowany model propagacji wiatru słonecznego WSA-Enlil od agencji SWPC sugeruje skumulowanie się dwóch CME - wyrzutu z rozbłysku klasy X1.0, który dogania CME z rozbłysku klasy M9.3, co przekłada się na prognozę silnego uderzenia już
04.06 około godz. 19:00 UTC (21:00 CEST) +/-7 godzin, z modelowanym wzrostem prędkości do około 800 km/sek. i gęstości około 30 protonów/cm3 w momencie impaktu osłony CME i około 50p/cm3 w maksimum około 4 godziny później. Gdyby model okazał się trafny, mogą to być okoliczności z potencjałem dla ciężkiej burzy magnetycznej kategorii G4. Oficjalnie jednak SWPC wystosowała prognozę silnej burzy magnetycznej
kategorii G3 obowiązującą zarówno 4 jak i 5 czerwca, co na tym blogu oznacza kolejny w tym roku stan
gotowości zorzowej dla polskich obserwatorów.
Uwaga: jak zwykle w takiej sytuacji model jest obarczony wysokim stopniem niepewności.

Model WSA-Enlil prognozuje skumulowanie się dwóch wyrzutów koronalnych, w tym z rozbłysku klasy X1.0, który jako najszybszy dogania poprzednika uwolnionego 9 godzin wcześniej. Uderzenie modelowane jest na 04.06 około 19:00 UTC (21:00 CEST) z 7-godzinnym zakresem błędu. Credit: SWPC
Ewentualne sprawdzenie się takiej prognozy wiązałoby się z aktywnością burzy gwarantującą zwiększenie zasięgu zorzy polarnej nad średnie szerokości geograficzne, choć te w starciu z niemal szczytem sezonu białych nocy będą wymagały naprawdę solidnych warunków wiatru słonecznego by konkurować z jasnym tłem nieba o zmierzchu. Po prognozowanym w wielu miejscach zachmurzeniem pewnym utrudnieniem będzie Księżyc krótko po pełni, który w fazie 88% w noc z 04/05.06 oraz 82% z 05/06.06 wschodzić będzie kilkanaście minut po północy towarzysząc już nam do świtu. Nie będzie to jednak tak utrudniający wpływ co od samego jasnego zmierzchu i praktycznie nieustającej bliskości Słońca pod horyzontem.
By urealnić ten model (mocno mnie zaskakujący) parę słów jak warto podejść do sugerowanych w nim wartości. Otóż gdyby model trafnie przewidział tak radykalną skalę zmian warunków gęstości i prędkości wraz z czasem uderzenia, jest mało prawdopodobne aby sytuacja skończyła się na zaledwie silnej (
G3) burzy magnetycznej. Tak krótki tranzyt CME na linii Słońce-Ziemia, z tak wysoką gęstością wiatru i prędkością obserwowaną głównie w burzach magnetycznych górnego krańca kategorii G4 nie pasuje do prognozy zaledwie silnej burzy. Jeśli jednak to kategoria aktywności okaże się trafnym elementem całej prognozy i sytuacja powyżej burzy G3 się nie rozwinie, przybycie CME może nadejść ze znacznym opóźnieniem względem modelu, faworyzując raczej piątek jako początek rozwoju sytuacji.

Obszary aktywne - stan na 03.06.2026 r. Obszar 4455 jest prostą grupą typu beta, jednak jak zauważyć można z magnetogramu, odróżnia się od innych grup północnej półkuli odwróconą biegunowością. W przypadku tego regionu wiodące jest pole ujemne (zaznaczana na czarno), choć w tym cyklu słonecznym jest to cecha regionów półkuli południowej. Zwykle wiąże się to z wysoką aktywnością takiego obszaru co w ostatnich godzinach region 4455 wyraźnie potwierdza. Credit: SDO
Region aktywny AR4455 mimo niewygórowanych rozmiarów na tle bardziej rozbudowanych grup tego roku jest ciekawym przypadkiem z powodu swojej konfiguracji magnetycznej typu anty-Hale. Zjawisko to polega na przestrzennym odwróceniu biegunów magnetycznych plam w stosunku do reguły dominującej w danym cyklu aktywności Słońca. Obszar ten posiada odwróconą polaryzację względem normy i charakteryzuje się układem magnetycznym -+ (ujemna plama wiodąca, dodatnia plama końcowa). Ponieważ region ten znajduje się na północnej półkuli Słońca, stanowi to bezpośrednie naruszenie reguł obowiązujących w bieżącym cyklu, który mając odwrotną biegunowość względem 24. cyklu przynosi na północnej półkuli plamy wiodące o polaryzacji dodatniej (na magnetogramach zaznaczanej na biało - drugie zdjęcie powyżej), a ujemnej na półkuli południowej (zaznaczanej na czarno). Choć statystycznie anomalie te stanowią zaledwie kilka procent obserwowanych obszarów bipolarnych, ich obecność niemal zawsze zwiastuje gwałtowny wzrost aktywności takiego regionu. Z powodu silnego ścięcia linii pola i krzyżowania się
przeciwnych polaryzacji, AR4455 posiada znacznie wyższy potencjał do generowania silnych rozbłysków klasy M oraz X niż standardowe grupy plam. Stąd wynika gwałtowny charakter regionu 4455, a nie jak zwykle to bywa skomplikowanego rodzaju pola magnetycznego - jest to prosty obszar typu
beta o dwóch biegunach i to w tej prostocie tkwi zwodnicza zmyłka, związana właśnie z prawem Hale'a, a właściwie jego złamaniem. W najbliższych dniach oczekiwać można kontynuacji wysokiej aktywności tego obszaru.
Około czwartku spodziewamy się też dotarcia strumienia wiatru słonecznego wysokiej prędkości (CHHSS) z niewielkiej, acz na początku czerwca zwróconej bezpośrednio ku Ziemi dziury koronalnej. Jeśli strumień z niej wraz z poprzedzającym go regionem kompresji (CIR) o silniej zagęszczonym wietrze zdoła wywołać aktywność geomagnetyczną, późniejsze dotarcie CME - jednego kumulującego dwa lub dwóch odrębnie w pewnych odstępach czasu - może przypaść na okres, w którym magnetosfera będzie już uprzednio przygotowana oddziaływaniem strumienia z dziury koronalnej.
W razie rozwoju sytuacji lub uwzględnienia któregoś z tych CME przez oficjalne modele propagacji wiatru słonecznego, tekst będę uzupełniał na bieżąco.
AKTUALIZACJA 04.06 22:00 CEST
Minęliśmy środkowy punkt okna prognozy modelu agencji SWPC przewidującego skumulowane uderzenie CME około 21:00 CEST i jak na razie żadne z danych w czasie rzeczywistym - ani te dotyczące wiatru słonecznego i pola magnetycznego sond DSCOVR/ACE, ani wielkości strumienia niskoenergetycznych protonów z instrumentu EPAM sondy ACE - nie wskazują na rychłe przybycie wyrzutu(ów). Nie widać też oznak napływu niewielkiego strumienia z dziury koronalnej z początku czerwca, który powinien poprzedzić uderzenie CME - indeks HPI wynosi ledwie 10,9 GW, warunki wiatru słonecznego (stan z 22:00 CEST) pozostają bardzo spokojne. Prędkość wiatru słonecznego oscyluje około 420-430 km/sek., przy gęstości około 1-5p/cm3, bardzo słabym polu magnetycznym (Bt) około 4nT i głównie północnym kierunku składowej Bz około +2, +3nT, co wyklucza nawet śladową aktywność geomagnetyczną w trakcie panowania takich warunków.
Wszystko to może się zmienić w dowolnym momencie trwającego okna (7-godzinny margines błędu +/-), a nawet po nim, gdyby model okazał się przeszacowany tak co do prędkości i czasu przybycia CME, jak i gęstości/prędkości wiatru słonecznego podczas dalszego przepływu CME przez Ziemię.
W tej chwili minęły ponad 32 godziny od uwolnienia "najnowszego" i zarazem najszybszego CME (#4) z rozbłysku klasy X1.0, 37 godzin od CME (#3) z rozbłysku klasy M7.7, ponad 42 godziny od CME (#2) z rozbłysku klasy M9.3 oraz ponad 51 godzin od CME (#1) z rozbłysku klasy M3.3 z 2 czerwca. W przypadku wyrzutów koronalnych #1 i #3 istnieje wysoka niepewność co do ich przybycia, zwłaszcza CME#3 z rozbłysku M7.7, który wydaje się w całości lub niemal całości skierowany na północ od układu Słońce-Ziemia, zaś CME#1 "ginie" na koronogramach na tle innych erupcji zachodzących w podobnym czasie w innych miejscach tarczy. CME#2 (M9.3) i #4 (X1.0) mają większe szanse na przybycie, przy czym z uwagi na prędkość ostatniego z nich, możliwe jest ich wzajemne oddziaływanie i dotarcie jednoczesne lub w krótkim odstępie gdyby doszło do kompresji wiatru przed Ziemią na podobieństwo sytuacji z 12 listopada 2025 r.
Bez względu kiedy obłoki te do nas dotrą widzimy już w tym momencie, że nie ma mowy o nowych rekordach prędkości w tym cyklu - pozycja lidera wśród najszybszych CME (z 19 stycznia 2026 r.), któremu wystarczyło 25 godzin na uderzenie, pozostaje niezagrożona, podobnie z obecnym lokatorem 2. miejsca (CME z 31 maja 2025 r. - 29 godzin podróży). Nie przekreśla to jednak szans na solidną aktywność geomagnetyczną po uderzeniu - w listopadzie ub.r. pierwszy CME dotarł dopiero po 63 godzinach od rozbłysku, a drugi - uderzając godzinę po poprzednim - dotarł po 38 godzinach, co przyniosło najwyższe wartości pola magnetycznego od czasu ekstremalnej burzy magnetycznej kategorii G5 z 10-12 maja 2024 roku. Wszystko więc przed nami - choć w przypadku tamtych burz było jasne, że oczekiwać możemy uderzeń bezpośrednich, podczas gdy obecnie spodziewany jest wpływ kilku CME uwolnionych względem Ziemi tylko częściowo.
Krótkie uzupełnienie 05.06 01:40 CEST: Uderzenie w dalszym ciągu nie nadeszło. Tymczasem minęliśmy już środek nocy, stopniowo nadchodzi świt. Nawet jeśli w najbliższym czasie CME dotrą, okno obserwacji przesunie się na następną noc z piątku na sobotę.
AKTUALIZACJA 05.06 10:00 CEST
Mamy pierwsze uderzenie koronalnego wyrzutu masy w Ziemię. Impakt zarejestrowany został w punkcie L1
około 04:25 UTC (06:25 CEST) nieco ponad dwie godziny po zakończeniu okna prognozy modelu agencji SWPC, 9,5 godziny po prognozowanym czasie uderzenia.
Zmiana warunków wskutek impaktu była dość wyraźna, ale nie wskazuje żeby to było skumulowane uderzenie kilku CME jak model sugerował. Prędkość wiatru słonecznego wzrosła z 420 do 550-570 km/sek., przy skoku gęstości z 1-5 do 15-20p/cm³, ze wzrostem siły pola magnetycznego (Bt) do 19nT, co jest przyzwoitą zmianą, jednak niweczoną przez wyłącznie północny kierunek składowej Bz, blokującej rozwój aktywności geomagnetycznej. W efekcie nie zaistniała jak dotąd nawet słaba burza magnetyczna, co może się zmienić dopiero wraz z przejściem składowej Bz na trwałe południową. Dopiero od niedawna, po godz. 09:00 CEST zaczyna ona wykazywać pierwsze południowe odchylenia, ale są one niewielkie, rzędu -2 do -4nT, co na razie może okazać się niewystarczające nawet dla niewielkiej burzy.
Patrząc na siłę Bt i prędkość, jest bardzo mało prawdopodobne, aby uderzenie z piątkowego poranka było ostatecznym, jakiego należy oczekiwać. Sprawcą tego impaktu wydaje się być dopiero jeden z kilku uwolnionych w ostatnich dniach CME - być może w rozbłysku klasy M3.3 z 2 czerwca. W przypadku CME z rozbłysku klasy M9.3, a tym bardziej X1.0 powinniśmy notować zauważalnie wyższe prędkości, podczas gdy ta rejestrowana od impaktu wydaje się dość dobrze pasować do wtorkowego CME o prędkości uwolnienia nieco poniżej 700 km/sek., dodatkowo spowolnionego przed Ziemią i uderzającego w nas 59,5 godziny po rozbłysku M3.3.
Całościowa zmiana warunków jest zdecydowanie zbyt słaba aby posądzać o nią CME kumulujący w sobie więcej, niż jeden wyrzut. Wydaje się więc wciąż wysoce prawdopodobne, że w ciągu dnia powinniśmy zarejestrować kolejny (lub kolejne) uderzenia spowodowane przez CME, które muszą być jeszcze w drodze i dotrą skumulowane (jak sugeruje to model SWPC, który radykalnie przeszacował prędkość) albo w różnych odstępach. Pozostaje czekać i obserwować rozwój wydarzeń - póki co możemy się pocieszać, że mimo spóźnionego pierwszego CME względem prognozy SWPC, z uwagi na zachmurzenie i krótką noc jeszcze nic nie straciliśmy.
AKTUALIZACJA 05.06 14:00 CEST
Sytuacja zaczyna się rozwijać, jednak trudno stwierdzić czy to efekt dotarcia kolejnego CME czy głębsza struktura pierwszego wyrzutu, który uderzył nad ranem. Siła (Bt) pola magnetycznego powróciła do wcześniejszych 19nT, przy pożądanej zmianie kierunku składowej Bz obecnie już dość umiarkowanie południowego -10 do -14nT, co momentalnie pchnęło aktywność geomagnetyczną. Indeks HPI wzrósł z 10 do 79 GW i jeśli taki stan się utrzyma, to nawet bez wyraźnego szoku drugiego CME (o ile nadal jesteśmy w pierwszym) możemy niebawem osiągnąć stan burzy magnetycznej.
05.06 16:00 CEST: Rozpoczęła się słaba burza magnetyczna kategorii G1. Próg burzy przekroczono o godz. 13:27 UTC (15:27 CEST), niemal równo 9 godzin po uderzeniu CME. Charakterystyka zmian warunków wiatru słonecznym w dalszym ciągu sugeruje przepływ przez pierwszy wyrzut, a nie uderzenie następnego, potencjalnie wciąż będącego w drodze do Ziemi. Dotychczasowe maksima: Bt/Bz 20nT/-17nT, prędkość 694 km/sek., gęstość 28p/cm3, HPI około 105 GW.
05.06 19:10 CEST: O godz. 16:38 UTC (18:38 CEST) osiągnęliśmy stan umiarkowanej burzy magnetycznej kategorii G2. Niestety od ponad godziny kierunek Bz znów stał się stabilnie północny około +5nT przy obniżeniu całkowitej siły pola do 14nT, co radykalnie obniża aktywność burzy (HPI spadł do 33 GW) i co może uniemożliwić kolejne podwyższenie kategorii burzy, chyba, że nastąpią uderzenia następnych CME (w dalszym ciągu nie da się z rejestrowanych danych wiatru słonecznego potwierdzić, że takowe w ciągu dnia miały już miejsce).
05.06 23:40 CEST: Za okres 20:00-23:00 mamy ponownie słabą burzę magnetyczną osłabioną do kategorii G1 mimo wzrostu prędkości do 740-760 km/sek. Takie wartości o ponad 200 km/sek. wyższe względem poranka mogą sugerować dotarcie kolejnego (kolejnych) CME z 3 czerwca. To jednak mało prawdopodobne wskutek braku zmian w polu magnetycznym - jego siła opadła poniżej 10nT, Bz mimo że od godziny stabilnie południowy, to nieznacznie - około -5nT, co nie sprzyja nasilaniu burzy, a co najwyżej przedłużaniu jej bardzo niemrawej aktywności. Indeks HPI osłabł do około 50 GW. To daleko poniżej warunków prognozowanych przez model SWPC, ale niestety dobrze pokrywające się z bardzo przeciętną "jakością" CME z tych rozbłysków jak i rozmijaniem z Ziemią większości objętości każdego z nich.
AKTUALIZACJA 06.06 10:00 CEST
Po jeszcze jednym epizodzie ze słabą burzą magnetyczną kategorii G1 między 23:00 a 02:00 CEST, aktywność geomagnetyczna wygasła. Burza trwała łącznie 12 godzin w maksimum osiągając umiarkowaną kategorię G2 (Kp6+), przez pozostałych o godzin będąc burzą słabą. Najwyższą aktywność burza osiągała między godz. 14:00 i 17:00 (Kp5+) oraz 17:00 a 20:00 CEST (Kp6+) faworyzując drugą półkulę pod względem pokrycia się z nocną porą.
Dziś już, wobec braku kolejnych jednoznacznych uderzeń CME przez resztę piątku i nocy z piątku na sobotę, wszystko wskazuje na rozminięcie z Ziemią przynajmniej dwóch z czterech wyrzutów uwolnionych przez obszar 4455 2-3 czerwca, natomiast dwa wyraźniejsze skoki prędkości - w piątkowy poranek przy najwyraźniejszym uderzeniu i w godzinach popołudniowych podczas wzrostu do 750 km/sek. - mogą oznaczać przybycia dwóch CME, przy czym nie da się z pewnością wskazać z których erupcji z uwagi na wątpliwy charakter tych zmian i możliwość wzajemnej interakcji między wyrzutami powodującej inny przebieg zmian 2 wietrze od typowych dla pojedynczego CME: najbardziej prawdopodobne z uwagi na prędkości i czas podróży do Ziemi pozostają CME z rozbłysków klasy M3.3 z 2 czerwca i X1.0 z 3 czerwca, ale to założenie bez możliwości jednoznacznego przesądzenia.
Całościowy, znacznie ograniczony względem modelu SWPC wpływ wyrzutów okazał się niestety dobrze pasujący do koronogramów wskazujących na rozmijanie z Ziemią większości z tych erupcji oraz wysokie rozrzedzenie i słabą jakość flanek o bardziej ziemskim ukierunkowaniu. Wobec wysokiej fazy Księżyca i bliskości szczytu sezonu białych nocy, zaobserwowana aktywność geomagnetyczna okazała się zdecydowanie niewystarczająca byśmy mogli liczyć na sukces, co przy dużej ilości zachmurzenia w obie noce może stanowić pewien rodzaj pocieszenia - lepszy dla nas chyba słabszy wpływ CME w niekorzystnych okolicznościach, niż solidna burza magnetyczna pod pełnym zachmurzeniem. Może następnym razem - choć raczej już nie dzięki regionowi 4455, który od czasu zjawisk z 3 czerwca, zdecydowanie się uspokoił.
Autorski komentarz do bieżącej aktywności słonecznej - podstrona Solar Update Warunki aktywności słonecznej i geomagnetycznej na żywo wraz z objaśnieniami nt. interpretacji danych - podstrona Pogoda kosmiczna
f t yt Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na Twitterze, subskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.
Komentarze
Prześlij komentarz
Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy
W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"