NIEBO NAD NAMI (6) Czerwiec 2026: Piękne koniunkcje, obłoki srebrzyste i szczyt sezonu białych nocy

W tym roku miesiąc przynoszący na półkuli północnej przesilenie letnie i kulminację sezonu białych nocy trudno będzie nazwać miesiącem nudy. Paradoksalnie - choć w pełni ciemnego nieba praktycznie w ogóle nie uświadczymy, a jako-taki zmrok ograniczony będzie do około 2-3 godzin, to akcji na firmamencie z pewnością nie zabraknie. Przed nami widowiskowe koniunkcje - zarówno w wykonaniu samych planet, jak i z udziałem Srebrnego Globu. Szczyt białych nocy to również szczyt aktywności spektakularnych obłoków srebrzystych - ulotnych, nieprzewidywalnych, mogących zaskoczyć nas swoją intensywnością i strukturami na przestrzeni całego sezonu. Do tego powrót kilku planet po okresie bliskiego położenia względem Słońca oraz drugi z najkorzystniejszych okresów widoczności Merkurego na niebie wieczornym. Dużo powodów by liczyć na pogodne niebo, które na finał wiosny zwykle obradza wysoką ilością słonecznych dni i bezchmurnych nocy.


Długość dnia i nocy

Miesiąc domykający I połowę roku to dla wielu osób najbardziej upragniony okres w roku. To właśnie teraz wchodzimy w najdłuższe dni, najkrótsze noce (właściwie "noce" - gdyż z astronomicznego punktu widzenia stan nocy nie zachodzi w ogóle), ale często też najwyższe temperatury i największy w roku komfort termiczny po zmroku, co stanowi tę lepszą stronę medalu dla obserwatorów gwiazd. Ze Słońcem prawie w ogóle się nie rozstajemy, bo gdy nawet już nam ono skrywa się pod horyzontem - to i tak nieustannie daje znać o swojej bliskości w postaci złotej łuny widocznej przez całą noc nad północnym horyzontem.

1 czerwca wschód Słońca następuje o godz. 04:19, a zachód o 21:07 CEST (Pomorze Gdańskie). W przesilenie letnie otwierające astronomiczne lato, które w 2025 nadejdzie 21 czerwca o godz. 10:24 CEST, ze Słońcem powitamy się o godz. 04:12, a pożegnamy dopiero o 21:22 CEST. Dzień potrwa tu aż 17 godzin 9 minut i 48 sekund. Ma to swoje odzwierciedlenie także w wysokości Słońca, które podczas górowania osiąga w tym miesiącu najwyższe elewacje z całego roku - rosnące z 58 do 59 stopni. Tak wysoki kąt padania promieni to najsilniejsza w roku operacja słoneczna, skutkująca często wysokimi temperaturami nawet po zmroku - być może "nocy tropikalnych" w tym sezonie, którymi określane są potocznie noce nie obniżające temperatury powietrza poniżej 20 stopni Celsjusza, przekonamy się jeszcze w czerwcu.

 

Bezksiężycowe noce czekają nas w połowie miesiąca za sprawą następującego układu faz Srebrnego Globu: III kwadra 8 czerwca, nów 15 czerwca, I kwadra 21 czerwca i pełnia 30 czerwca. W apogeum Księżyc znajdzie się dwukrotnie: 1 czerwca (406368 km) ledwie 19 godzin po drugiej majowej pełni oraz 28 czerwca (406266 km); z kolei perygeum osiągnie on 14 czerwca (357195 km).

Wraz z przesileniem letnim półroczny proces zmiany długości dnia i nocy, który obserwowaliśmy od początku astronomicznej zimy, ponownie się odwróci. Już za 3 tygodnie dnia zacznie znów ubywać, na rzecz stopniowo zwiększającej się długości nocy i stopnia pociemnienia nieba w jej najgłębszym momencie. Półroczne zmierzanie do przesilenia zimowego oczywiście nie zabierze nam natychmiastowo komfortu wynikającego z najdłuższych dni w roku, ale stanowić będzie sygnał "obrócenia klepsydry" świadczącego o nieuchronnym rozpoczęciu postępowania procesu w tym raczej mniej lubianym przez większość z nas kierunku. Do końca czerwca dzień skróci się o niespełna 5 minut. Niewiele, ale i tak trochę szkoda, że na następny tekst wzmiankujący przybywanie dnia poczekamy teraz 6 miesięcy.


Widoczność planet w czerwcu 2026

MERKURY - dostępny w ramach swojego drugiego okresu najlepszej widoczności wieczornej 2026 roku. Już od 1 czerwca podczas zmierzchu cywilnego znajdziemy go ponad 5 stopni nad północno-zachodnim horyzontem, gdy będzie świecił z jasnością -0,54 mag., ze średnią tarczki 6,5 sekundy i fazą 68%. Dokładnie w połowie miesiąca, Merkury znajdzie się w maksymalnej elongacji wschodniej oddalając się od Dziennej Gwiazdy na nieco ponad 24 stopnie, jednak o zmierzchu cywilnym jego elewacja 15 czerwca wyniesie raptem około 5 stopni świadcząc o szybkim kończeniu się tego okresu widoczności mimo wciąż znacznego oddalenia od Słońca.

16 czerwca - koniunkcja Księżyca z Merkurym


Nazajutrz, 16 czerwca czeka nas koniunkcja Księżyca z Merkurym. Z uwagi na wspomnianą niewielką wysokość planety, będzie ona wymagała dostępu do całkowicie odsłoniętego horyzontu północno-zachodniego bez żadnych przeszkód i zabudowań, ponieważ w momencie zmierzchu cywilnego (Słońce 6 stopni pod horyzontem) Merkury z jasnością 0,5 mag. świecić będzie tylko 4 stopnie nad horyzontem; Księżyc oświetlony w 4,5% widoczny jako bardzo cienki sierp prawdopodobnie bez światła popielatego z powodu jasnego tła nieba i nikłej wysokości, położony będzie tylko 1,5 stopnia wyżej. Warto dobrze zaplanować obserwacje tej koniunkcji, ponieważ okno widoczności będzie bardzo ograniczone zamykając się w mniej, niż godzinie - obiekty skryją się pod horyzont zanim niebo zdąży wyraźniej pociemnieć.

W następnych dniach Merkury, pomimo znacznej elongacji, zachodzić będzie coraz krócej po Słońcu znikając ze sceny zanim ciemniejące niebo zdąży zapewnić nieco lepszy kontrast. 15 czerwca w przeddzień koniunkcji z Księżycem, będzie on po raz ostatni przynajmniej 5 stopni nad horyzontem o zmierzchu cywilnym. Do końca czerwca warunki pogorszą się na tyle, że Merkury będzie zachodzić mniej więcej pół godziny po Słońcu.

WENUS - kontynuuje sezon wieczornej widoczności, pozostając pierwszym i najjaśniejszym obiektem nieba po Księżycu, jaki ukazuje się naszym oczom. Na początku czerwca świeci z jasnością -3,95 mag., mając 13,3 sekund średnicy kątowej, oświetlone niecałe 80% tarczy i 13 stopni elewacji o zmierzchu cywilnym. Do końca miesiąca jej jasność zwiększy się do -4,0 mag., średnica tarczki do niecałych 16 sekund, a faza zmaleje do 69%. Obniżeniu ulegnie też niestety wysokość planety - 30 czerwca o zmierzchu cywilnym elewacja zmniejszy się już tylko do 8 stopni oznajamiając nam kres ostatniego miesiąca tak dobrej widoczności Wenus w jej bieżącym sezonie - mimo, że do dolnej koniunkcji daleka droga, resztę miesięcy spędzi ona wieczorami niemal nad samym horyzontem bardzo szybko znikając z firmamentu. Nie martwmy się jednak tym faktem za nadto, bo ostatni miesiąc jej dobrej widoczności będzie czasem, w którym najjaśniejsza z planet stanie się bohaterką dwóch bardzo widowiskowych koniunkcji.

9 czerwca - koniunkcja Wenus z Jowiszem

Najpierw, w pierwszym tygodniu miesiąca możemy śledzić każdego wieczoru jej coraz większe zbliżenie do Jowisza. Największa koniunkcja Wenus z Jowiszem wystąpi 9 czerwca. O zmierzchu cywilnym planety odnajdziemy 10-12 stopni nad północno-zachodnim horyzontem, a odległość je dzieląca wyniesie tylko 1,5 stopnia. Nie będzie to węższa koniunkcja, niż zbliżenia tych planet z jakimi wielokrotnie mieliśmy do czynienia w ostatnich latach, ale z uwagi na moment jej wystąpienia - podczas finału wieczornej widoczności każdej z tych planet, o bardzo dogodnych godzinach i wciąż przyzwoitej wysokości nad horyzontem, będzie niewątpliwie stanowić jeden z najbardziej urokliwych widoków tego miesiąca jak i całej zmierzającej do mety, wiosny. Od 10 czerwca obiekty będą już we wzrastającym dystansie, który jednak jeszcze do 14 czerwca będzie to odległość do 5 stopni, pozwalająca większości lornetek 10x50 objąć obie planety w polu widzenia.

Krócej widoczną, bo ograniczoną tylko do jednego wieczoru, ale znacznie bardziej widowiskową, koniunkcję będziemy mogli podziwiać 17 czerwca. Ten wieczór powinniśmy potraktować szczególnie poważnie planując obserwacje w tym miesiącu, ponieważ przed nami jeden z największych hitów całej wiosny stanowiące bardzo godne pożegnanie najpogodniejszej pory roku.

 
17 czerwca - koniunkcja Księżyca z Wenus, w pobliżu także gromada M44

17 czerwca czeka nas spektakularna koniunkcja Księżyca z Wenus, podczas której nasz satelita oświetlony w dopiero 10%, stanowiący cienki sierp dwie doby po nowiu, przemknie raptem 0,5 stopnia pod lśniącą Gwiazdą Wieczorną. O zmierzchu cywilnym obiekty będą zawieszone około 10 stopni nad horyzontem, ale czyniąc obserwacje w tym momencie warto wyczekać przez pół godziny nieco większego pociemnienia nieba, kosztem pewnej wysokości obiektów. Głębsza faza zmierzchu umożliwi dostrzeżenie i rejestrację światła popielatego dopełniającego całą tarczę Srebrnego Globu, a jednocześnie pozwoli ujrzeć największe zbliżenie, kiedy około godz. 22:50 CEST dystans dzielący północną krawędź Księżyca od Wenus zmaleje do 24 minut. To mniej, niż średnica kątowa całej tarczy Księżyca. Obiekty będą wtedy tylko 6 stopni nad horyzontem, dlatego zapewnienie sobie miejsca z całkowicie pozbawionym zabudowań miejscem obserwacji musi być punktem wyjścia.

  
  
17 czerwca - koniunkcja Księżyca z Wenus w wizualizacji kadrów fotograficznych kolejno od lewej na górze z uwzględnieniem gromady M44: w polu widzenia matrycy APS-C i ogniskowej 300mm (ekw. 450mm), matrycy pełnoklatkowej i ogniskowej 300mm oraz matrycy mikro 4/3 i ogniskowej 250mm (ekw. 500mm); kolejno od lewej u dołu ze zbliżeniem na układ Księżyc-Wenus: w polu widzenia matrycy APS-C i ogniskowej 1200mm (ekw. 1800mm), matrycy FF i ogniskowej 2000mm orz matrycy mikro 4/3 i ogniskowej 910mm (ekw. 1820mm)

Co warte odnotowania, w tym samym czasie oba obiekty będą w koniunkcji z gromadą otwartą Praesepe (M44) w centrum gwiazdozbioru Raka. Niestety - przy tak niskim położeniu i umiarkowanym jedynie pociemnieniu nieba, gwiazdy tej gromady będą bardzo słabo widoczne w stosunku do koniunkcji przypadających w głębszej fazie zmierzchu i na wyższej elewacji.

MARS - nieśmiało rozpoczyna nowa sezon obserwacyjny związany z powtarzającą się co nieco ponad dwa lata opozycją, w tym sezonie przypadającą w lutym 2027 roku. Jak zawsze po koniunkcji ze Słońcem początki sezonu należy traktować za okres jako-takiej dostępności, a nie dobrych warunków obserwacyjnych, na które poczekamy jeszcze wiele miesięcy. Czerwona Planeta zdoła się po prostu oddalić od Słońca na tyle, by stało się możliwe jej wypatrzenie przed zupełnym rozjaśnieniem nieba - 17 czerwca przypada pierwszy w tym sezonie poranek, gdy elewacja Marsa zdąży osiągnąć 5 stopni o świcie cywilnym, do końca czerwca wzrośnie ona do 9 stopni. W tym czasie jasność Marsa wynosić będzie 1,3 mag.

13 czerwca - koniunkcja Księżyca z Marsem

Co bardziej wytrwali mogą pokusić się na obserwację pierwszej w tym sezonie koniunkcji Księżyca z Marsem 13 czerwca, jednak z uwagi na niską pozycję Czerwonej Planety (4 stopnie), silne już rozjaśnienie nieba, niewielki jeszcze blask Marsa i duże oddalenie Księżyca (nieco ponad 6 stopni przy oświetleniu 6,5%) warunki będą trudne i dalekie od tych z późniejszej części sezonu, na które musimy poczekać do miesięcy jesienno-zimowych.

JOWISZ - ostatnie chwile widoczności największej z planet w tym sezonie obserwacyjnym upłyną pod znakiem pięknego tańca z Wenus, który możemy śledzić zwłaszcza w pierwszym tygodniu czerwca, z kulminacją 9 czerwca (patrz wyżej: Wenus) i schodzeniem ze sceny wieczornego nieba w następnych dniach. Na początku miesiąca Jowisz zdobi niebo z jasnością -1,8 mag., mając średnicę 33 sekund i niespełna 16 stopni elewacji o zmierzchu cywilnym.

19 czerwca po raz ostatni jego wysokość będzie przekraczać 5 stopni o tej porze zmierzchu, co zwiastuje finał sezonu - w ostatni wieczór czerwca Jowisz zniknie pod horyzontem już godzinę po Słońcu zmierzając do lipcowej koniunkcji z Dzienną Gwiazdą.

SATURN - pierwszy pełny miesiąc widoczności w nowym sezonie obserwacyjnym związanym z opozycją przypadającą na początku października. Szóstą z planet Układu Słonecznego odnajdziemy w gwiazdozbiorze Ryb na niebie porannym, ale podobnie jak w przypadku Marsa, mówimy o nieśmiałych początkach widoczności, zatem wciąż przy warunkach obserwacyjnych dalekich od znanych z okresów bliskich opozycji. Jasność Saturna w czerwcu rośnie nieznacznie z 0,8 do 0,7 mag., średnica tarczki z 16,5 do 17,4 sekund, zaś elewacja o świcie cywilnym wzrośnie na przestrzeni miesiąca z niespełna 7 do 21 stopni. To właśnie pod względem wysokości zauważyć możemy największą różnicę - na przełomie czerwca i lipca planeta wschodzić będzie już około godz. 01:00 CEST.

10 czerwca - koniunkcja Księżyca z Saturnem

10 czerwca czeka nas koniunkcja Księżyca z Saturnem - pierwsza w nowym sezonie widoczności tej planety. Na jej obserwacje oczywiście musimy nastawić budziki na bardzo nieprzyzwoitą porę - lub - nie kończyć obserwacji pięknej koniunkcji Wenus z Jowiszem po zmierzchu 9 czerwca tylko przedłużyć obecność pod gołym niebem do drugiej połowy nocy. Nie musimy nawet czekać do świtu - Saturn wschodzić będzie około godz. 02:00, a w tym czasie Księżyc widoczny będzie już kilka stopni wyżej. Niskie położenie Saturna poskutkuje jednak obniżeniem jego i tak niewielkiej na razie jasności, zatem warto poczekać aż znajdzie się wyżej - około godz. 02:40 elewacja wzrośnie już do 5 stopni, Księżyc zaś oświetlony w 33% znajdzie się 5,5 stopnia nad Saturnem. Czekanie do świtu cywilnego niewiele się opłaci, bo dystans ten zmniejszy się jedynie do 5,1 stopnia, a bardziej rozjaśnione niebo nie da tak dobrego efektu co mimo białych nocy - większe pociemnienie około godz. 02:30 gdy planeta wespnie się na minimalnie sensowne 5 stopni wysokości nad wschodnim horyzontem. 

URAN - po koniunkcji ze Słońcem 22 maja niewidoczny.

NEPTUN - widoczny w gwiazdozbiorze Ryb na niebie porannym, około 8 stopni na zachód od Saturna. Jasność Neptuna w czerwcu rośnie z 7,9 do 7,8 mag., a elewacja o świcie cywilnym z 9 do 23 stopni. Do odnalezienia planety musimy się wesprzeć lornetką, warto też posiłkować się nieodległą pozycją Saturna.

Inne zjawiska astronomiczne przypadające w czerwcu 2026, widoczne z terenu Polski

- 21/22.06 - maksimum aktywności Czerwcowych Bootydów - w tym roku prognozy IMO sugerują szczyt aktywności tego roju już w noc z 21 na 22 czerwca około godz. 01:00 UTC. Tej nocy przypada także I kwadra Księżyca, zatem nasz satelita nie będzie rozjaśniał dodatkowo nieba. Niestety - to zarazem najjaśniejsza i najkrótsza nad północną półkulą noc tego roku, przypadająca bezpośrednio po przesileniu letnim - co i tak czyni okno obserwacyjne meteorów tego roju bardzo wąskim, ograniczonym do około 2-3 godzin między 23:00 a 01:00-02:00 CEST, tym krócej im wyższa szerokość geograficzna. Meteory tego roju są zwykle jasne i powolne, a ich radiant znajduje się w gwiazdozbiorze Wolarza. Tegoroczne prognozy nie przewidują zwiększonej aktywności i choć Czerwcowe Bootydy przynosiły niekiedy maksima z ZHR około 100, w tym roku powinno ono wynosić około 5, nie wyróżniając się aktywnością na tle nawet sporadycznych meteorów niezwiązanych z żadnym rojem, których zwykle możemy ujrzeć do 10 w ciągu godziny. Jeśli jednak najkrótsza noc w roku okaże się pogodna i ciepła, to czemuż nie spędzić jej z myślą o tym roju, zwłaszcza, że wypada z soboty na niedzielę.

- 27.06 - koniunkcja Księżyca z Antaresem - ostatnia sobota czerwca to okazja ujrzenia spotkania będącego dwie doby przed pełnią Srebrnego Globu i "klasyka" letniego nieba, najjaśniejszej gwiazdy Skorpiona - Antaresa, mieniącego się charakterystycznym czerwonawym blaskiem. Jako, że Skorpion zawsze wędruje nisko nad południowym horyzontem z naszej perspektywy, obserwacje warto zaplanować około górowania obydwu obiektów, które w tym przypadku wystąpi około godz. 22:50 - wówczas dystans dzielący naszego satelitę oświetlonego w 95% od Antaresa wyniesie niespełna 3 stopnie czyniąc koniunkcję kolejnym w czerwcu dobrym celem dla posiadaczy lornetek.

 

Obłoki srebrzyste (NLC) - polowanie na widowiskowe "duchy na niebie"

Bardzo jasne NLC z 2-3 lipca 2025 r.
Pełna foto-relacja.
Jak co roku sezon białych nocy w Polsce to czas, gdy miłośnicy prawdziwie ciemnego nieba i obserwacji słabych obiektów rozmytych mają do czynienia z trudniejszymi warunkami obserwacyjnymi. Znajdujące się płytko pod horyzontem Słońce rozświetla znacznie letnie noce z jednej strony utrudniając obserwacje głębokiego nieba, ale z drugiej pozwala na dostrzeżenie zjawiskowych obłoków srebrzystych, które nazywam żartobliwie "alternatywnymi zorzami polarnymi dla umiarkowanych szerokości geograficznych". Zjawisko to, podobnie jak zorze polarne jest bardzo ulotne, potrafiące zaskoczyć dynamiką w ciągu kilkunastu minut ciągłej obserwacji; występuje na granicy atmosfery ziemskiej i przestrzeni kosmicznej; a także jest zjawiskiem nieprzewidywalnym i trudnym w prognozowaniu na kolejne noce. Wreszcie tak jak przy zorzy polarnej, tak i tu widoczność zjawiska zawdzięczamy Słońcu, choć przy NLC jedynie pośrednio - dzięki odpowiedniemu jego położeniu względem obserwatora, co skutkuje podświetlaniem kryształków lodu i cząsteczek pyłu meteorowego budujących te obłoki o wskazanej porze zmierzchu. Efektowne obłoki srebrzyste świecące światłem odbitym od schowanego płytko pod horyzontem Słońca to doroczna atrakcja sezonu białych nocy zwłaszcza dla pasa północnych województw, nieco rzadziej centralnych, a najrzadziej dla południowych, gdzie białe noce są tylko krótkim epizodem w porównaniu do Pomorza czy Podlasia.

W poszukiwaniu tego zjawiska należy skierować wzrok na niebo północne/północno-zachodnie, wodząc wzrokiem na sąsiadujące niebo zachodnie (kiedy obserwujemy w pierwszej części nocy, od około 30-60 minut po zachodzie Słońca) i niebo północno-wschodnie/wschodnie (jeśli obserwujemy w drugiej części nocy przed nadchodzącym świtem). Najjaśniejsze fragmenty z tych zawieszonych ponad 75-90 km nad Ziemią chmur, zwykle ukazują się niezbyt wysoko nad horyzontem (5-10 stopni), gdzie niebo jest wciąż złotawe, ale z dobrym wzrokiem, w sprzyjającej pogodzie i ich dużym natężeniu, można je dostrzec nawet 40-50 stopni nad horyzontem, wówczas już nie tylko na złotym, ale i bardziej granatowym niebie. Do samej obserwacji zjawiska oczywiście nie potrzebujemy sprzętu optycznego. Jeśli jednak los sprzyja i obłoki srebrzyste ukazują się naszym oczom, zachęcam jak zawsze do uwieczniania ich na zdjęciach - już kilkuosekundowe ekspozycje bez trudu zarejestrują ich budowę.

Zagadką jest w tym sezonie skala zintensyfikowania NLC, której z biegiem lat powinniśmy coraz wyraźniej doświadczać w związku z przejściem w 2024 roku przez Słoneczne Maksimum i systematycznym wygasaniem jego aktywności. Rozpatrując cykl słoneczny jako średnio 11-letni okres zmian - od minimum przez maksimum do nowego minimum, w roku 2026 rozpoczęliśmy już siódmy rok 25. cyklu będąc u początku drugiej jego połowy (choć nie wiemy ile rzeczywiście cykl potrwa - amplituda wahań jest spora, dając niekiedy cykl kończący się po zaledwie 9 latach, a czasem po ponad 13,5 latach). Od dość dawna już znana jest zależność intensywności powstawania obłoków srebrzystych od aktualnej fazy cyklu aktywności słonecznej. W latach, w których Ziemia jest systematycznie bombardowana rosnącym promieniowaniem skrajnego ultrafioletu oraz częstszym i silniejszym wiatrem słonecznym wywołującym burze magnetyczne, górne warstwy atmosfery ulegają ogrzaniu i powstawanie obłoków srebrzystych staje się bardzo utrudnione. Uderzające w górne warstwy atmosfery fotony utrudniają formowanie cząsteczek lodu będących głównym budulcem NLC - te łączą się z cząsteczkami pyłu atmosferycznego pozostawionego przez meteory czy też uwalniane do atmosfery z erupcji wulkanów, zaś spoza naturalnych źródeł znaczenie mają nawet takie sytuacje jak zwiększona częstotliwość startów rakiet i atmosferyczne pozostałości drobin spalonego paliwa.

To utrudnione formowanie cząsteczek lodu w głównej mierze budujących NLC szczególnie dotkliwe staje się obserwatorom w latach bezpośrednio sąsiadujących z okresami Słonecznych Maksimów, choć w roku 2025 mimo bezpośredniego sąsiedztwa z rokiem 2024 (który przyniósł najwyższą od 20 lat produkcję plam i aktywność rozbłyskową) sezon białych nocy przyniósł sporo wystąpień obłoków srebrzystych, w tym nadzwyczaj jasne NLC jak w m.in. w noc z 2/3 lipca ub.r. O ile jednak sama ilość nocy, w czasie których możliwe było dostrzeżenie tego zjawiska była spora jak na etap cyklu słonecznego, w jakim przebywaliśmy o tyle ich widowiskowość tylko kilka razy wybijała się ponad przeciętną. Spektakularne wystąpienia po zenit czy wysokie elewacje zdarzyły się bodaj 4 razy przez 2,5 miesiąca, bardziej faworyzując lipiec od czerwca, podczas gdy w latach minimalnej aktywności słonecznej widowiskowe pokazy obłoków srebrzystych nadarzały się niekiedy po 2-3 noce z rzędu przy niewielkich odstępach przez większość sezonu. Aż tak dobrze prawdopodobnie jeszcze w tym roku nie będzie, ale z biegiem lat krocząc ku coraz bardziej przez pogłębiającą się wygasającą fazę cyklu słonecznego, sezony NLC powinny stawać się coraz bardziej atrakcyjne.

Ten sezon, nawet jeśli będzie miał bolączki typowe dla lat bliskich Słonecznym Maksimum, będzie i tak wart uwagi. Mimo wszystko bowiem pocieszać się możemy faktem, że nawet w latach szczytowej aktywności słonecznej, obłoki srebrzyste nie były wygaszane do absolutnego zera i nadal się formowały, docierając także nad umiarkowane szerokości geograficzne. Jeśli już w zeszłym roku trafiły się nam piękne pokazy NLC, w tym sezonie tym bardziej mamy na to szansę. Miejmy jedynie świadomość, że może się to dziać jeszcze na ograniczoną skalę w porównaniu do lat o najniższej aktywności słonecznej - bo do finału cyklu wciąż jeszcze spora droga do przebycia.


  f    t    yt   Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na Twitterze, subskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.

Mapy i wizualizacje wygenerowane dzięki Stellarium. Komentarz do aktywności Czerwcowych Kwadrantydów za prognozą IMO.

Komentarze