Czyżby szansa na rewanż po zawiedzionych oczekiwaniach z 4 i 5 czerwca? Być może. W sobotę 6 czerwca o godz. 14:01 UTC (16:01 CEST) obszar aktywny 4461 w południowo-wschodniej części tarczy wytworzył umiarkowany, choć wydłużony w czasie rozbłysk klasy M1.8 połączony z emisją radiową typu II (836 km/sek.) i wyraźnym pociemnieniem koronalnym niemal natychmiast sugerującym uwolnienie pokaźnego wyrzutu koronalnego (CME) w przestrzeń.
Po lewej: rozbłysk klasy M1.8 z obszaru aktywnego 4461 w długości fali 304 ansgtremów. Credit: GOES. Po środku i po prawej: koronogramy LASCO C3 i CCOR1. Koronalny wyrzut masy rozchodzi się na wyraźnie ponad 180 stopniach rozpiętości wokół Słońca tworząc wyraźnie zarysowaną strukturę asymetrycznego halo, z najsłabszą granicą po stronie północno-zachodniej. Główna objętość CME wyrzucona została na południe i wschód od linii Słońce-Ziemia, ale szerokość erupcji i rozchodzenie się wyrzutu także powyżej przysłoniętej tarczy słonecznej oraz na zachód (w prawo) od niej z ziemskiej perspektywy oznacza pewność nadchodzącego uderzenia przynajmniej bocznej flanki. Credit: LASCO/CCOR-1
Łączone zobrazowania CME z koronografów LASCO C2 i C3 (po lewej) oraz po środku i z prawej z CCOR-1 z zaznaczeniem kierunku propagacji wyrzutu od skrajnie wschodniej do zachodniej granicy obłoku i pominięciem najsłabszej granicy północno-zachodniej. Jako, że te koronografy dają nam widok z perspektywy Ziemi, zdjęcia te zapowiadają rozminięcie z naszą planetą głównej, najgęstszej objętości wyrzutu, ale dają też pewność dotarcia jego bocznej części. Credit: LASCO/CCOR-1
Warto zwrócić uwagę na budowę źródła sobotniego zjawiska. To jest zdjęcie dzisiejszej tarczy słonecznej z SDO w standardowej rozdzielczości, zaś tutaj w maksymalnej z kadrowaniem na region 4461. Dziś posiada on powierzchnię zaledwie 20 MH i znajduje się w krańcowym stadium zaniku. W standardowej rozdzielczości mógłby zostać przegapiony lub uznany za por, ciemniejszy granul, aniżeli "pełnoprawny" obszar aktywny. Jest możliwe, że nie dotrwa do osiągnięcia centralnego południka i że dzisiejsze zjawisko było jedynym i zarazem ostatnim, które wyprodukował. Byłoby niecodzienną historią doświadczyć burzy magnetycznej po zaledwie umiarkowanym rozbłysku z tak niepozornego źródła krótko przed jego zanikiem, ale być może do tego zmierzamy.
Model agencji NASA wstępnie sugeruje dotarcie bocznej, ale wyraźnej części wyrzutu koronalnego do Ziemi 08.06 około godz. 06:00 UTC (08:00 CEST) +/-7 godzin. Dałoby to czas podróży około 40 godzin ze średnią prędkością tranzytu powyżej 1000 km/sek., czyli umiarkowanie szybko jak na możliwości Słońca, oczywiście daleko poniżej rekordowych CME w tym cyklu (25 godzin), ale też nieco szybciej, niż średnio najczęstsze 48-72 godziny od rozbłysku. Pozostaje poczekać na model SWPC wraz z prognozą agencji co do aktywności burzy - wówczas tekst zostanie uzupełniony, ale prawdopodobnie można oczekiwać prognozy umiarkowanej (G2) burzy magnetycznej. Niestety będzie to czas o kolejne dni bliższy względem przesilenia letniego, kiedy znajdujemy się w najtrudniejszym okresie w roku dla zorzy polarnej - okienko obserwacyjne staje się maksymalnie zawężone do około 2-3 godzin jako-takiego zmierzchu, co nawet w razie rozwoju silnej aktywności geomagnetycznej często utrudnia odpowiednie zgranie w czasie nocnej pory nad Polską ze szczytem aktywności zorzy podczas konkretnej burzy.
UZUPEŁNIENIE 22:40 CEST: Model WSA-Enlil agencji SWPC zaktualizowany - prognozuje on uderzenie bocznej flanki wyrzutu koronalnego w Ziemię o podobnej skali co model NASA, ale później - 08.06 około godz. 12:00 UTC (14:00 CEST) +/-7 godzin. Prognozowany wzrost gęstości do 15 protonów/cm3 i prędkości do około 650 km/sek. Tym razem model prezentuje się dość realistycznie w stosunku do koronogramów, na tle bardzo zaskakującej prognozy po wydarzeniach z 2 i 3 czerwca. Oficjalna prognoza SWPC co do kategorii aktywności burzy jeszcze nie została wydana.
UZUPEŁNIENIE 00:20 CEST: Agencja SWPC wydała prognozę silnej burzy magnetycznej kategorii G3 na 8 czerwca i umiarkowanej G2 na 9 czerwca wraz ze stopniowym zanikaniem efektów uderzenia CME spodziewanego kilka godzin później względem prognozy NASA. Jest to zatem druga w ciągu tygodnia prognoza burzy silnej i choć w piątek 5 czerwca nieco zabrakło do jej wypełnienia, tym razem wydaje się bardziej adekwatna do sytuacji. Pozostaje mieć nadzieję na jej zrealizowanie, choć pod kątem warunków obserwacyjnych czekają nas te same trudności, co przed weekendem. Niezależnie od tego co wyniknie, zaczyna obowiązywać nowy stan gotowości zorzowej.
AKTUALIZACJA 08.06 22:10 CEST
Oczekiwany w ciągu dnia przez modele NASA i SWPC wyrzut koronalny w dalszym ciągu nie dotarł do Ziemi. Okno prognozy modelu SWPC zakończyło się jednak dopiero przed godziną (21:00 CEST) zatem opóźnienie CME nie jest jeszcze znaczące. Belgijski instytut SIDC w swojej prognozie uwzględnia szerszy margines błędu względem sugerowanego czasu uderzenia (08.06 14:00 UTC) wynoszący +/-12 godzin, co zamknie okno prognozy dopiero we wtorkowy poranek o godz. 02:00 UTC (04:00 CEST). Aktualnie mamy zupełną ciszę w warunkach wiatru słonecznego i pola magnetycznego (Bt). Pozostaje ono słabe (4-5nT) z nieznacznie południowym Bz do -4nT, przy prędkości około 450 km/sek. i gęstości ~1p/cm3, z indeksem HPI około 29 GW. Dane o strumieniu niskoenergetycznych protonów z instrumentu EPAM sondy ACE kilkukrotnie sugerowały w ostatnich godzinach rychłe uderzenie wyrzutu, jednak po kilku minutach okazywały się fałszywym alarmem. Oczekiwanie zatem trwa. O godz. 22:00 minęły 54 godziny od uwolnienia CME w sobotnim rozbłysku, co obniża jego rangę pod względem prędkości do umiarkowanych i z każdą godziną opóźniającego się przybycia spychać go będzie w stronę wyrzutów powolnych. Nadal jednak nie minęły trzy doby od rozbłysku, wciąż więc może on nieść przyzwoity potencjał do wzburzenia aktywności.
AKTUALIZACJA 09.06 18:40 CEST
Mamy spóźnialskiego! Sobotni koronalny koronalny wyrzut masy dotarł do Ziemi 9 czerwca około 09:55 UTC (11:55 CEST) dając w sumie opóźnienie względem modelu agencji SWPC około 22 godzin. Uderzenie nastąpiło dopiero 68 godzin po rozbłysku i prawie nie zmieniło zastanych warunków wiatru słonecznego w naszym otoczeniu. W maksimum siła pola magnetycznego (Bt) wzrosła do jedynie 10nT, z maksymalnym południowym odchyleniem składowej Bz do ledwie -6nT, przy pomijalnym wzroście gęstości do 3p/cm3 i prędkości z 430 do 470 km/sek. Po ponad 7 godzinach od przybycia CME, nie rozwinęła się choćby śladowa aktywność, a obecnie nie ma już potencjału nawet dla słabej burzy magnetycznej. Sprawca zamieszania - obszar aktywny 4461 - bez dużego zaskoczenia zaniknął już na tarczy słonecznej. Jego sobotni wyrzut koronalny to zdecydowany niewypał - tym razem gotowość zorzowa jest odwołana.






Komentarze
Prześlij komentarz
Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy
W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"