Rozbłysk klasy M1.8 z CME o asymetrycznym halo z częściowym skierowaniem ku Ziemi (06.06.2026)

Czyżby szansa na rewanż po zawiedzionych oczekiwaniach z 4 i 5 czerwca? Być może. W sobotę 6 czerwca o godz. 14:01 UTC (16:01 CEST) obszar aktywny 4461 w południowo-wschodniej części tarczy wytworzył umiarkowany, choć wydłużony w czasie rozbłysk klasy M1.8 połączony z emisją radiową typu II (836 km/sek.) i wyraźnym pociemnieniem koronalnym niemal natychmiast sugerującym uwolnienie pokaźnego wyrzutu koronalnego (CME) w przestrzeń.

Wystarczyło pół godziny od maksimum rozbłysku aby koronograf CCOR-1 zarejestrował front wyrzutu i następna godzina by osiągnął on rozpiętość kątową przekraczającą 180 stopni, co w przypadku obecnej pozycji AR4461 na tarczy daje pewność, że posiada on składową wymierzoną w Ziemię. Nie będzie to jednak z pewnością uderzenie bezpośrednie głównej objętości CME, która została wyrzucona wyraźnie ze wschodnim i południowym ukierunkowaniem - cios, na jaki możemy liczyć to bardziej uderzenie flankowe, choć z uwagi na jasność i całościową gęstość wyrzutu możliwe, że nawet flanka okaże się dość przyzwoita. Właściwie porcja o ziemskim zwróceniu wydaje się prezentować lepiej od każdej z erupcji, które w dniach 2-3 czerwca wytworzył obszar 4455 - niekoniecznie w trajektorii, która znów nie jest bezpośrednia względem nas, ale właśnie w jasności CME świadczącej o wyrzuceniu znacznie większej ilości materiału w przestrzeń.

  
Po lewej: rozbłysk klasy M1.8 z obszaru aktywnego 4461 w długości fali 304 ansgtremów. Credit: GOES. Po środku i po prawej: koronogramy LASCO C3 i CCOR1. Koronalny wyrzut masy rozchodzi się na wyraźnie ponad 180 stopniach rozpiętości wokół Słońca tworząc wyraźnie zarysowaną strukturę asymetrycznego halo, z najsłabszą granicą po stronie północno-zachodniej. Główna objętość CME wyrzucona została na południe i wschód od linii Słońce-Ziemia, ale szerokość erupcji i rozchodzenie się wyrzutu także powyżej przysłoniętej tarczy słonecznej oraz na zachód (w prawo) od niej z ziemskiej perspektywy oznacza pewność nadchodzącego uderzenia przynajmniej bocznej flanki. Credit: LASCO/CCOR-1
  
Łączone zobrazowania CME z koronografów LASCO C2 i C3 (po lewej) oraz po środku i z prawej z CCOR-1 z zaznaczeniem kierunku propagacji wyrzutu od skrajnie wschodniej do zachodniej granicy obłoku i pominięciem najsłabszej granicy północno-zachodniej. Jako, że te koronografy dają nam widok z perspektywy Ziemi, zdjęcia te zapowiadają rozminięcie z naszą planetą głównej, najgęstszej objętości wyrzutu, ale dają też pewność dotarcia jego bocznej części. Credit: LASCO/CCOR-1


Warto zwrócić uwagę na budowę źródła sobotniego zjawiska. To jest zdjęcie dzisiejszej tarczy słonecznej z SDO w standardowej rozdzielczości, zaś tutaj w maksymalnej z kadrowaniem na region 4461. Dziś posiada on powierzchnię zaledwie 20 MH i znajduje się w krańcowym stadium zaniku. W standardowej rozdzielczości mógłby zostać przegapiony lub uznany za por, ciemniejszy granul, aniżeli "pełnoprawny" obszar aktywny. Jest możliwe, że nie dotrwa do osiągnięcia centralnego południka i że dzisiejsze zjawisko było jedynym i zarazem ostatnim, które wyprodukował. Byłoby niecodzienną historią doświadczyć burzy magnetycznej po zaledwie umiarkowanym rozbłysku z tak niepozornego źródła krótko przed jego zanikiem - ale być może do tego zmierzamy.

Model agencji NASA wstępnie sugeruje dotarcie bocznej, ale wyraźnej części wyrzutu koronalnego do Ziemi 08.06 około godz. 06:00 UTC (08:00 CEST) +/-7 godzin. Dałoby to czas podróży około 40 godzin ze średnią prędkością tranzytu powyżej 1000 km/sek., czyli umiarkowanie szybko jak na możliwości Słońca, oczywiście daleko poniżej rekordowych CME w tym cyklu (25 godzin), ale też nieco szybciej, niż średnio najczęstsze 48-72 godziny od rozbłysku. Pozostaje poczekać na model SWPC wraz z prognozą agencji co do aktywności burzy - wówczas tekst zostanie uzupełniony, ale prawdopodobnie można oczekiwać prognozy minimum umiarkowanej (G2) burzy magnetycznej. Niestety będzie to czas o kolejne dni bliższy względem przesilenia letniego, kiedy znajdujemy się w najtrudniejszym okresie w roku dla zorzy polarnej - okienko obserwacyjne staje się maksymalnie zawężone do około 2-3 godzin jako-takiego zmierzchu, co nawet w razie rozwoju silnej aktywności geomagnetycznej często utrudnia odpowiednie zgranie w czasie nocnej pory nad Polską ze szczytem aktywności zorzy podczas konkretnej burzy.

UZUPEŁNIENIE 22:40 CEST: Model WSA-Enlil agencji SWPC zaktualizowany - prognozuje on uderzenie bocznej flanki wyrzutu koronalnego w Ziemię o podobnej skali co model NASA, ale później - 08.06 około godz. 12:00 UTC (14:00 CEST) +/-7 godzin. Prognozowany wzrost gęstości do 15 protonów/cm3 i prędkości do około 650 km/sek. Tym razem model prezentuje się dość realistycznie w stosunku do koronogramów, na tle bardzo zaskakującej prognozy po wydarzeniach z 2 i 3 czerwca. Oficjalna prognoza SWPC co do kategorii aktywności burzy jeszcze nie została wydana.

UZUPEŁNIENIE 00:20 CEST: Agencja SWPC wydała prognozę silnej burzy magnetycznej kategorii G3 na 8 czerwca i umiarkowanej G2 na 9 czerwca wraz ze stopniowym zanikaniem efektów uderzenia CME spodziewanego kilka godzin później względem prognozy NASA. Jest to zatem druga w ciągu tygodnia prognoza burzy silnej i choć w piątek 5 czerwca nieco zabrakło do jej wypełnienia, tym razem wydaje się bardziej adekwatna do sytuacji. Pozostaje mieć nadzieję na jej zrealizowanie, choć pod kątem warunków obserwacyjnych czekają nas te same trudności, co przed weekendem. Niezależnie od tego co wyniknie, zaczyna obowiązywać nowy stan gotowości zorzowej.


Autorski komentarz do bieżącej aktywności słonecznej - podstrona Solar Update
Warunki aktywności słonecznej i geomagnetycznej na żywo wraz z objaśnieniami nt. interpretacji danych - podstrona Pogoda kosmiczna

  f    t    yt   Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na Twitterze, subskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.

Komentarze