sobota, 17 kwietnia 2021

Postęp 25. cyklu aktywności słonecznej: stan po I kwartale 2021 roku

Nadszedł czas by przyjrzeć się zmianom w aktywności słonecznej po pierwszym kwartale 2021 roku. Jak bardzo nowy cykl słoneczny dał się nam we znaki w pierwszych trzech miesiącach tego roku? Jak wypadł na tle poprzedniego kwartału, a jak na tle analogicznego okresu rok temu? Zapraszam na kolejne kwartalne podsumowanie postępu 25. cyklu aktywności słonecznej.



Pierwsze miesiące nowego roku zaczęły się wyraźnie gorzej względem IV kwartału 2020 roku. Dni ze stanem czystej tarczy słonecznej wyraźnie przybyło i choć daleko było w tym względzie do rekordowych wartości, to na tle finału poprzedniego roku, który przyzwyczaił nas do systematycznie rosnącej liczby plam, styczeń 2021 nie zapisał się tu w dobrym świetle. Na pierwszy miesiąc 2021 roku przypadło w sumie 16 dni z zerową liczbą Wolfa. To o 3 dni więcej, niż w całym czwartym kwartale 2020 roku. Poprzednie miesiące przyniosły tylko 13 dni czystej tarczy, z czego 9 przypadło na październik 2020, a po 2 na listopad i grudzień. Początek tego roku okazał się więc przypomnieniem, że z klimatami Słonecznego Minimum jeszcze się nie pożegnaliśmy i w takim ujęciu zapisał się jako miesiąc niejako uwsteczniający postęp nowego cyklu na tle IV kwartału roku poprzedniego. Jednocześnie styczeń 2021 był miesiącem niemal niezmiennym na tle stycznia 2020, a nawet o 1 dzień słabszym (wówczas zanotowaliśmy 15 dni bez plam).

Postęp 25. cyklu aktywności słonecznej - stan po I kwartale 2021 roku. Credits: SWPC/NOAA

Luty 2021 ku niezadowoleniu spragnionych już wyraźniejszego rozwoju nowego cyklu słonecznego - podtrzymał tendencję zaistniałą w styczniu. Na 28 dni najkrótszego miesiąca w roku ponad połowa - 15 z nich - była dniami z całkowicie oczyszczonym Słońcem. Po dwóch miesiącach 2021 roku mieliśmy zatem na koncie 31 dni bez plam. Z drugiej strony luty 2021 roku okazał się wyraźnie aktywniejszy od poprzednika za rok 2020, kiedy to na 29 dni przestępnego lutego aż 28 było z zerową liczbą Wolfa. Na tle analogicznego okresu w roku poprzednim korzystną tendencję podtrzymał marzec 2021. Miesiąc domykający I kwartał bieżącego roku zaowocował w jedynie 3 dni bez plam, to jest o 25 dni mniej niż w marcu 2020.

Marcowa suma sprawiła, że suma summarum za cały I kwartał 2021 roku zaobserwowaliśmy 34 dni z pozbawioną plam tarczą słoneczną. W ubiegłym roku I kwartał zamykaliśmy z wynikiem 71 dni bez plam, zatem na tym tle widać wyraźny krok do przodu. Z drugiej zaś strony raz jeszcze warto tu sobie uzmysłowić, że IV kwartał 2020 dał nam tylko 13 dni bez plam, zatem cały czas ważny jest okres, do którego porównujemy zamknięty niedawno kwartał, bo mogą wyjść nam całkowicie skrajnie przeciwne wnioski.
Liczba dni bez plam w I kwartale 2021 roku. Kolejno: styczeń 16 dni, luty 15 dni i marzec 3 dni. Dla porównania w roku ubiegłym pierwszy kwartał zapisał się następująco: styczeń - 15 dni, luty i marzec po 28 dni. Oprac. własne

Miesiące po maksimach 24. cyklu aktywności słonecznej, podczas których wystąpiły dni z R=0 - stan po I kwartale 2021 roku. Oprac. własne

Kwartalne sumy dni z R=0 od początku 2016 roku. Stan po I kwartale 2021 r. Po trwającym ponad rok procesie malejących sum kwartalnych - za sprawą stycznia i lutego 2021 roku mamy widoczny ponowny skok na tle IV kwartału 2020 roku. Nie musi to oznaczać zapoczątkowania trwałej tendencji - na obecnym etapie nowego cyklu bardziej prawdopodobnym jest założenie, że mieliśmy do czynienia z "wypadkiem przy pracy". Oprac. własne.

Niewykluczone, że pierwsze trzy miesiące 2021 roku są wyjątkiem i żadnego trwalszego przyrostu dni bez plam nie zaobserwujemy. W chwili publikacji tego wpisu (stan na 17.04) kwiecień dał nam 7 dni bez plam (1/3 wyniku ubiegłorocznego), co pozwala na nieśmiałe założenie, że I kwartał 2021 był "wypadkiem przy pracy" w jednak trwałej tendencji rosnącej ilości dni z plamami w obecnym czasie i kolejnych miesiącach.

AKTYWNOŚĆ SŁONECZNA I GEOMAGNETYCZNA
W noc z 28 lutego na 1 marca doszło do trzygodzinnego epizodu umiarkowanej burzy magnetycznej kategorii G2, będącej efektem napływu na Ziemię strumienia wiatru słonecznego podwyższonej prędkości (CHHSS) z dziury koronalnej. Po trzech godzinach burza osłabła do najniższej kategorii G1, by następnie zaniknąć. Wydarzenie to jest jednak warte odnotowania, gdyż stanowi najwyższą jak dotychczas aktywność geomagnetyczną zaobserwowaną w ramach 25. cyklu aktywności słonecznej.

Podobny epizod z umiarkowaną burzą magnetyczną kategorii G2 zarysował się również 20 marca na początek astronomicznej wiosny. Prócz tego siedmiokrotnie wystąpiły jeszcze okresy słabej burzy powiązane z napływem strumieni CHHSS z w/w burz o wyższej sile, będące efektem sporadycznych zmian na korzyść w cechach napływającego wiatru słonecznego. 
Podczas napływu CHHSS z 14 marca (burza G1) wystąpiła subtelna zorza polarna rejestrowalna fotograficznie z nadmorskich lokalizacji - obok przykład z Rewy w woj. pomorskim.

Zorza polarna z Rewy, 14.03.2021 r.
Credit: Marek Stan
Nadal czekamy na pierwszą w tym cyklu słonecznym silną burzę magnetyczną kategorii G3 będącą gwarancją widoczności zorzy polarnej z większości (a zwykle z całości) terytorium Polski oraz pierwsze połączenie silnego rozbłysku klasy M/X i koronalnego wyrzutu masy (CME) w grupie plam jako przyczyny wzburzenia pogody kosmicznej. Czy budzący się 25. cykl aktywności słonecznej "stać" już w tym roku na takie wydarzenie, trudno orzec - teoretyczna możliwość ku temu istnieje zawsze, mimo, że sam pierwszy kwartał mógłby skłaniać do przeczącej odpowiedzi. Z drugiej strony jako jedynie trzymiesięczny okres w żadnym razie nie musi on mieć wiele wspólnego ze stanem aktywności słonecznej, jaki ostatecznie zarysuje się w pozostałych miesiącach tego roku.

PODSUMOWANIE I PROGNOZA
W połowie czwartego miesiąca roku widać, że tendencja przywrócona w marcu, a na chwilę odwrócona przez styczeń i luty 2021 - zdaje się być kontynuowana. Za nami dopiero 7 dni bez plam w kwietniu, mimo, że za moment rozpoczniemy już ostatnią jego dekadę. Miesięczna suma tak czy siak nie będzie już wiele wyższa, a to by oznaczało równanie w dół jeśli idzie o ilość i długość okresów bez plam i powracanie na drogę otwartą szczególnie wyraźnie w poprzednim kwartale z zaledwie 13 dniami bez plam. Widać, że zaczyna przybywać dziur koronalnych oraz okresów z burzową pogodą kosmiczną, choć na razie na niewielką skalę. W maju i czerwcu oczekiwać powinniśmy kontynuacji tendencji malejących sum miesięcznych w porównaniu do początku 2021 roku i przynajmniej trzech okresów z napływem CHHSS z dziur koronalnych uformowanych w koronie słonecznej w ostatnich tygodniach, które mogą wiązać się z szansą na kolejne burzowe epizody w aktywności geomagnetycznej.

Autorski komentarz do bieżącej aktywności słonecznej - podstrona  Solar Update
Warunki aktywności słonecznej i geomagnetycznej na żywo z objaśnieniami nt. interpretacji danych - podstrona Pogoda kosmiczna


  f    t   Bądź na bieżąco z tekstami, zjawiskami astronomicznymi, alarmami zorzowymi i wszystkim co ważne dla amatora astronomii - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na Twitterze bądź zapisz się do subskrybentów kwartalnego Newslettera.

3 komentarze:

  1. Dzień dobry, jestem przyrodnikiem, fotografką przyrody,blogerką. Fotografuję od 2010 roku. W ostatnich latach zauważyłam zmianę barwy światła słonecznego. Najlepsze (według mojej subiektywnej opinii) światło było mniej więcej w 2013-2014 roku. Potem zaczęło zmieniać barwę od ciepłych, złocistych czerwieni i pomarańczy do żółtego, a nawet białego odcienia, nawet o wschodach i zachodach słońca. Wschody i zachody trwają krótko. Chwila i słońce żarzy okrutnie. Bardzo trudno trafić na ciepłe, łagodne światło słoneczne. Nawet o poranku jest ono strasznie silne i jasne. Być może jest to efektem różnych czynników tj. temperatury, wilgotność powietrza i tym podobne. Nurtuje mnie jednak pytanie, czy zmiana barwy i natężenia światła może być powiązana ze zmianą cyklu i zmniejszeniem się aktywności słońca? Ja się kompletnie nie znam na astrologii, ale właśnie chciałabym napisać o post o tych zmianach i moich subiektywnych spostrzeżeniach wspominając o tych cyklach słonecznych, w kontekście fotograficznym oczywiście. Czy według Pana te zmiany mogą mieć wpływ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry. Ja niestety też na astrologii kompletnie się nie znam ;-) Za to w astronomicznym ujęciu co nieco spróbuję odpowiedzieć. Etap cyklu słonecznego jest tu nieistotny. Przyczyny szukałbym po stronie warunków atmosferycznych czy też poziomu zapylenia/stężenia aerozoli w powietrzu - czy to naturalnych czy będących ubocznym efektem działalności człowieka. Jednym z ciekawszych przykładów naturalnych są między innymi transfery piasku znad afrykańskich pustyń - głównie w okresach letnich, choć nie tylko, kiedy to bardzo łatwo o krwiste wschody/zachody Słońca i przesunięcie jego barwy w dzień ku odcieniom żółtego/pomarańczowego jeśli tego pyłu dociera nad Polskę dużo. Nawet kolor nieba można wówczas zauważyć jako inny niż normalnie, zwłaszcza bliżej zmroku. Podobne efekty skutkujące częstszymi czerwonawymi wschodami/zachodami, ale na skutek działalności człowieka można trafić w okresach zalegania smogu czy na terech silnie zurbanizowanych. Wpływ ma też ewentualne zachmurzenie - bywa, że niebo spowite jest cienkimi cirrusami na pozór niewidocznymi, ale jednak potrafiącymi przyciemnić czy złagodzić światło Słońca. W takiej sytuacji nawet dłuższy czas od wyłonienia się Słońca spod horyzontu można niekiedy wpatrywać się bez bólu oczu w nisko zawieszoną tarczę, za to przy czystej atmosferze i braku zachmurzenia plus powietrzu po solidnym wietrzeniu/opadach bywa, że już pierwsze promienie podczas wschodu zanim jeszcze cała tarcza się wyłoni potrafią oślepiać. Krótko pisząc, znajdziemy wiele losowych elementów decydujących o takim czy innym świetle słonecznym danego dnia.

      Usuń
  2. Ha,ha! Przepraszam za to małe przejęzyczenie, to chyba na skutek jakiegoś przemęczenia wiosennego:). Tak, czy inaczej, obydwie te dziedziny są mi całkowicie nieznane. Temat zmiany natężenia i barw światła słonecznego nurtuje, a wręcz dręczy mnie od dłuższego już czasu. Te zmiany są naprawdę duże. Kilka lat temu, w tym samym miejscu, o tej samej porze roku można było trafić i obserwować zbliżone do siebie, w formie i kolorystyce wschody, czy zachody. Ja fotografuję często, co roku, w tych samych miejscach o tych samych porach. Kiedyś wschody i zachody, choć za każdym razem nieco inne, były jednak do siebie zbliżone. Teraz wyglądają one zupełnie inaczej niż mniej więcej 8 lat temu. Pomimo celowego poszukiwania konkretnych warunków, w ostatnich latach mi się to nie udało. To nie jest jedynie moje spostrzeżenie, ale również innych fotografów, którzy robią zdjęcia w tych samych miejscach co ja. To zresztą widać również wrzucając zdjęcia w program graficzny. Wtedy widać jakie barwy zostały uchwycone. Teraz dominuje kolor żółty, brakuje czerwieni, różów. Coś się zmieniło, pytanie, co spowodowało tę zmianę. Bardzo dziękuję za odpowiedź, wspomnę w poście na blogu o Pana wsparciu merytorycznym, będę zaglądać, a może kiedyś astronomia stanie się tematem bardziej dla mnie przystępnym. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy

W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"