NIEBO NAD NAMI (1) Styczeń 2026: Opozycja Jowisza

Po dwunastu miesiącach przychodzi pora na reset i pierwszą część "Nieba nad nami" na nowy rok Anno Domini 2026. Z powitaniem 2026 roku wielu z nas z pewnością wiąże nowe, większe nadzieje na odmianę losu po bardzo kapryśnym pogodowo roku 2025, jaki pod wieloma względami można nazwać rokiem zmarnowanych szans. Zatem co było, a nie jest - nie pisze się w rejestr. Usuwamy z pamięci niemiłe wspomnienia po starym roku, zachowujemy te pozytywne, i z jeszcze lepszymi wkraczamy w nowy, choć na tym blogu niezmiennie bez marzycielstwa o nierealnym ideale pogody lecz z trzeźwym stąpaniem po gruncie i świadomością realiów naszego klimatu, bez obrażania się na rzeczywistość.

I tak, wejście w styczeń, choć kalendarzowo stanowi otwarcie nowego rozdziału, w praktyce jest jak zwykle jedynie kontynuacją okresu ze statystycznie największą dominacją pochmurnej aury i często uciekających nam zjawisk astronomicznych ponad grubym zachmurzeniem potrafiącym całymi tygodniami zalegać na nieboskłonie. Z jednej więc strony nowy rok, z drugiej ledwie półmetek gorszego pod względem aury półrocza i sam środek pochmurnego sezonu. Aby jednak na dobry początek powiało nieco więcej optymizmu pamiętajmy, że wraz z otwarciem nowego roku znacząco zbliżamy się statystycznie najpogodniejszej pory roku otwierającej to lepsze półrocze - więc gdy zimowa aura będzie w najbliższym czasie wystawiać nas na próby cierpliwości - co jest raczej gwarantowane - miejmy nieustannie z tyłu głowy świadomość, że do wiosny już bliżej, niż dalej. Pora na pierwszy tegoroczny przegląd zjawisk astronomicznych.

Długość dnia i nocy

Przesilenie zimowe dopiero co za nami, zatem jesteśmy na samym początku półrocznego procesu wydłużania się dni i skracania nocy. Noc ma wciąż z czego się skracać, a dni skrócone do minimum jeszcze długo nie dadzą nam tyle światła i obecności Słońca co w bardziej optymistycznie nastrajających miesiącach. Mimo to proces się odwrócił i podążamy już w tym lepszym kierunku, systematycznie zyskując kolejne cenne chwile z obecnością Dziennej Gwiazdy nad horyzontem. Na początku roku witamy ją o godz. 08:04, a żegnamy o 15:33 CET (Pomorze Gdańskie). Pod koniec stycznia wschód Słońca przesuwa się do 07:34, a zachód opóźnia do 16:23 CET - w ciągu miesiąca przybywa nam więc tu 81 minut z jego towarzystwem na niebie, co na przełomie stycznia i lutego da się już odczuć nieco wyraźniej. Elewacja Słońca podczas górowania rośnie w styczniu z minimalnych w roku 13 stopni do 19 stopni.

 

Na bezksiężycowe noce z najciemniejszym niebem ozdobionym najpiękniejszymi gwiazdozbiorami całego roku przygotujmy się w połowie miesiąca. Już 3 stycznia bowiem czeka nas pierwsza tegoroczna pełnia, III kwadra przypadnie 10 stycznia, nów 19 stycznia i I kwadra 26 stycznia. W perygeum Srebrny Glob znajdzie się w Nowy Rok (360347 km), apogeum osiągnie 13 stycznia (405436 km) i jeszcze przed końcem miesiąca ponownie zdąży osiągnąć perygeum (365877 km) 29 stycznia.

Widoczność planet w styczniu 2026

MERKURY - niewidoczny.

WENUS - niewidoczna. 6 stycznia najjaśniejsza z planet znajdzie się w górnej koniunkcji ze Słońcem przechodząc na niebo wieczorne, ale początek nowego sezonu widoczności dopiero za kilka tygodni wraz z oddaleniem się Wenus od Słońca na nieco większy dystans.

MARS - niewidoczny. 9 stycznia znajdzie się w koniunkcji ze Słońcem przechodząc na niebo poranne, ale naszym oczom zacznie się ukazywać w trudnych warunkach obserwacyjnych dopiero w drugiej połowie wiosny.

  

JOWISZ - 10 stycznia znajdzie się w tegorocznej opozycji. Pomimo braku dostępności Merkurego, Wenus i Marsa planetarnie zaczynamy ten rok od bardzo mocnego akcentu i najlepszej widoczności największej z planet, dostępnej przez całą noc, osiągającej największą w roku jasność i największe rozmiary kątowe tarczki widzianej w teleskopie, a często także już silniejszej lornetce. Średnica tarczy Jowisza rośnie w tej opozycji do niemal 47 sekund (46,59"), jasność do -2,68 mag., a elewacja podczas górowania do blisko 59 stopni nad horyzontem. Posiadacze lornetek mogą śledzić każdej kolejnej nocy zmienne położenie czterech najjaśniejszych księżyców Jowisza, a uzbroiwszy się już w niewielkiej średnicy teleskop także jego tarczkę i przynajmniej dwa najwyraźniejsze ciemniejsze pasy w atmosferze planety. Średniej wielkości instrumenty to szansa na uchwycenie większej ilości zaburzeń w atmosferze gazowego olbrzyma, w tym Wielkiej Czerwonej Plamy oraz cieni księżyców rzucanych na Jowisza podczas tranzytów. Na miłośników obserwacji lornetkowych i amatorów fotografii szeroko-kadrowej czekają koniunkcje z Księżycem. Pierwsze takie spotkanie przypadnie w noc z 3 na 4 stycznia. Wówczas Księżyc w pełni znajdzie się około 4,5 stopnia od największej z planet (zmierzch cywilny), ale jeśli poczekamy z obserwacją do północy, odległość dzieląca obiekty zmniejszy się do jedynie 2,5 stopnia stanowiąc idealny cel dla posiadaczy lornetek. Powtórka z rozrywki i następna koniunkcja Księżyca z Jowiszem czeka nas 30-31 stycznia, z największym złączeniem obiektów 31 stycznia przed wschodem Słońca. W tym czasie Srebrny Glob oświetlony w 95% i zmierzający do swej drugiej w tym roku pełni minie Jowisza w odległości niespełna 3 stopni, dając kolejną dobrą okazję na przyjrzenie się tym dwóm obiektem jednocześnie w polu widzenia standardowej lornetki.

SATURN - widoczny w pierwszej części wieczoru w gwiazdozbiorze Ryb, mniej, niż 3 stopnie od Neptuna stanowiąc dobry punkt odniesienia dla poszukiwaczy ósmej planety. Jasność Saturna w styczniu wynosi 1,1 mag., a średnia tarczki maleje nieznacznie z 17 do 16,3 sekund. Górowanie Saturna przesuwa się z godz. 16:50 do 15:00 CET - pod koniec stycznia będzie więc on osiągał swoje najwyższe położenie jeszcze przed zachodem Słońca ograniczając swą dostępność po zmroku do kilku pierwszych godzin już przy malejącej elewacji i zauważalnie pogarszających się warunkach obserwacyjnych. 23 stycznia przypada koniunkcja Księżyca z Saturnem o dystansie niespełna 4,5 stopnia i 23% oświetleniu tarczy naszego satelity. W razie dobrej przejrzystości powietrza mogą zaistnieć dobre warunki widoczności światła popielatego, choć ten fenomen lepiej dostrzegalny będzie bliżej wiosny. Pomiędzy nimi odnajdziemy Neptuna, który z jasnością 7,9 mag. będzie wymagał lornetki.

URAN - widoczny w pierwszej połowie nocy w gwiazdozbiorze Byka, cały czas w odległości nieprzekraczającej 5 stopni od łatwo dostrzegalnej gołym okiem gromady otwartej Plejad. Kierując lornetki na Plejady siłą rzeczy łatwo trafimy zarazem w Urana i choć nie będzie on widoczny w jednym polu widzenia razem z gromadą M45 to już tylko nieznacznie przekierowanie jej "na godz. 8" skutkować będzie znalezieniem się Urana w polu widzenia. Uran w styczniu świeci z jasnością 5,6 mag. zbliżoną wciąż do maksymalnej w sezonie po niedawnej opozycji i średnicą tarczki 3,7 sekund, stanowiącej wyzwanie nawet dla dużych teleskopów.

NEPTUN - widoczny w pierwszej części wieczoru w gwiazdozbiorze Ryb, w permanentnej koniunkcji z Saturnem o systematycznie malejącej odległości - z około 3 stopni na początku roku do 1,5 stopnia pod koniec stycznia. Znacznie jaśniejszy Saturn stanowi więc idealny cel dla tych, którzy marzą o dopisaniu do listy swoich zdobyczy także Neptuna znacznie trudniej uchwytnego przez swój niski blask i nieodróżnialną niemal naturę od gwiazd tła - skierowanie lornetki na Saturna skutkować będzie jednoczesną widocznością Neptuna, który w styczniu świeci z jasnością 7,8 mag. W ostatniej dekadzie lutego przypadnie maksymalna koniunkcja tych planet, z odległością poniżej 1 stopnia - o tym jednak w następnej części "Nieba nad nami".


Inne zjawiska astronomiczne przypadające w styczniu 2026, widoczne z terenu Polski

- 02/03.01 - maksimum aktywności Kwadrantydów - rój meteorów zawsze mający potencjał stać się najaktywniejszym rojem w całym roku cechuje się zarazem najwęższym spośród najaktywniejszych rojów oknem czasowym maksymalnej obfitości meteoroidów wpadających w ziemską atmosferę ograniczonym do kilku godzin, co każdorazowo rodzi wysokie ryzyko rozminięcia szczytu z nocną porą. Dodatkowo początek stycznia to zawsze dominacja pochmurnej aury i najbardziej zminimalizowane pogodowo szanse na uzyskanie aury sprzyjającej obserwacjom. W tym roku pomimo  zawsze wysokiego ZHR prognozowanego na poziomie 80 z maksimum 3 stycznia około godz. 21:00 UTC (22:00 CET), oczekuje się zredukowania ilości dostrzegalnych meteorów do około 10/godzinę, w związku z idealnym pokryciem w czasie szczytu Kwadrantydów z pełnią Księżyca, który będzie nam towarzyszył całą noc, rozświetlając niebo na największą w styczniu skalę.

- 27/28.01 - częściowe zakrycie Plejad przez Księżyc - późnym wieczorem po godz. 23:00 CET nasz satelita oświetlony w około 69%, znajdując się wciąż dość wysoko, ponad 30 stopni nad południowo-zachodnim horyzontem przejdzie na tle niektórych gwiazd tworzących Plejady. Nie będzie to idealne zakrycie tak jak poprzednim razem - większość gromady znajdzie się o włos obok Księżyca, a zakryciu ulegnie tylko kilka najjaśniejszych składników po wschodniej stronie Plejad. Koniunkcję i stopniowe zbliżanie Księżyca do Plejad możemy śledzić już od pociemnienia nieba około zmierzchu cywilnego, wówczas przy odległości około 2,5 stopnia względem M45, ponad 50 stopni nad horyzontem. Około godz. 20:00 CET dystans dzielący Księżyc i Plejady zmniejszy się do 1 stopnia.

Około godz. 22:20 (+/- 10 minut zależnie od województwa) nastąpi zakrycie pierwszej z siedmiu najjaśniejszych gwiazd - Tajgety (4,3 mag.) za nieoświetloną krawędzią Księżyca, o godz. 22:40 i 22:45 znikną Asterope i Sterope, natomiast Elektra, Merope, Alkione, Atlas i Plejone pozostaną cały czas widoczne - Księżyc przemieści się nieco powyżej nich, pozostawiając nawet w najgłębszym momencie zakrycia około 23:10 CET ponad 3/4 gromady odsłoniętej. Kilkanaście minut później komplet "Siedmiu Sióstr" znów będzie widoczny w całości.

Zakrycie będzie zachodzić około 35 stopni nad horyzontem i pomimo braku całkowitego przysłonięcia Plejad warto potraktować je poważnie poświęcając pełnię sił, czasu i sprzętu na podziwianie i rejestrację zjawiska - będzie to bowiem ostatnie wieczorne zakrycie Plejad w tym sezonie, a na kolejne, tym razem już poranne, przyjdzie nam poczekać aż do 11 lipca.

 
 


  f    t    yt   Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebookuobserwuj blog na Twitterzesubskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.

Mapy nieba wygenerowane dzięki Stellarium. Komentarz do aktywności Kwadrantydów za prognozą IMO.

Komentarze