Echo maja 2024 i nowy lider wśród plam 25. cyklu? Perspektywa okresu wyższej aktywności słonecznej

Rzadko pisuję o tym, co się dzieje po drugiej stronie Słońca - po pierwsze dlatego, że nie ma to znaczenia z naszego punktu widzenia ani pod kątem obserwacji Słońca, ani w kwestii aktywności geomagnetycznej, a po drugie, że na obecnym etapie cyklu, gdy przybywa plam o krótszej żywotności, ekscytacja aktywnymi regionami mającymi długą drogę do wzejścia na tarczę widoczną z ziemskiej perspektywy może okazać się niepotrzebna, bo mają one dużą szansę do tego czasu zaniknąć.

Tym razem czynię jednak wyjątek, ponieważ od około czterech dni Solar Orbiter (SolO) rejestruje po niewidocznej z Ziemi stronie Słońca obszar aktywny mający szansę okazać się jednym z największych, jeśli nie rekordowym pod względem gabarytów w dotychczasowym przebiegu 25. cyklu. Do tej pory liderem pozostaje AR3664, sprawca ekstremalnej burzy magnetycznej kategorii G5 z maja 2024 roku, który w maksimum osiągnął rozmiar 2400 MH.

Zobrazowania fotosfery czynione przez SolO wskazują, że nowy region aktywny położony kilkanaście stopni na południe od słonecznego równika, wykazał najpewniej rekordową w tym cyklu dynamikę rozwoju i z nieistniejącego jeszcze 13 maja obszaru, w 3 dni później stanowił już potężną grupę plam, zdającą się zajmować ponad 2000 MH (>6 mld km2). Obrazy te są niestety w znacznie niższej rozdzielczości, niż fotosfera widziana z "ziemskiej" strony Słońca z instrumentów sondy SDO co utrudnia dokładniejsze szacowanie zajmowanej powierzchni i dynamikę zmian drobniejszych plam w obrębie grupy, ale są wystarczające by dostrzec, że możemy liczyć na duży kompleks, z którym nie ma obawy o jego zaniknięcie przed wyłonieniem się zza wschodniego brzegu tarczy słonecznej. Obiecujące są też magnetogramy sugerujące wysoki stopień skomplikowania pól magnetycznych w tym obszarze, już obecnie z polem magnetycznym typu beta-gamma-delta.

Wraz z niezwykle intensywną formacją tego obszaru, instrument STIX rejestrujący z pokładu SolO emisję rentgenowską zaczął obserwować silny wzrost aktywności rozbłyskowej. Z braku istotnych zjawisk do 13 maja, wykres promieniowania rentgenowskiego od 14 maja zaczął wskazywać na pierwsze rozbłyski klasy M, ale już od 15 maja, zaczął się prawdziwy rollercoaster z licznymi rozbłyskami wysokich stanów klasy M oraz klasy X. Tylko między 15 a 17 maja zarejestrowanych zostało 17 rozbłysków klasy M, w tym 4 powyżej klasy M5.0 oraz 4 rozbłyski klasy X (3 razy około X1 i 1 raz około X2). Niektórym z rozbłysków, jak możemy obserwować na koronogramach - kilkukrotnie towarzyszyły koronalne wyrzuty masy (CME).

  
  
Zestawienie obrazów fotosfery w niskiej rozdzielczości z Solar Orbiter (na górze) i magnetogramów (na dole) kolejno od lewej do prawej z 13, 16 i 17 maja 2026 r. Nowo uformowany region aktywny na południowej półkuli mający szansę okazać się największą grupą plam tego cyklu (zaznaczony czerwoną ramką) robi piorunujące wrażenie nie tylko pod względem zajmowanej powierzchni, ale także tempem rozwoju - podczas gdy 13 maja nie istniał, niespełna 3 doby później stanowił grupę o powierzchni prawdopodobnie wyraźnie przekraczającej 2000 MH. Między 16 a 17 maja widoczna dalsza dynamiczna ewolucja, choć po uwzględnieniu magnetogramów mogąca oznaczać podział regionu na dwie odrębne grupy blisko ze sobą sąsiadujące. Trudno przewidzieć jak zostaną one sklasyfikowane po wzejściu na tarczę za około tydzień - czy jako jeden potężny obszar aktywny czy dwa regiony, co w statystyce zaniży powierzchnię każdego z nich. Nie ma to jednak znaczenia dla ich złożoności magnetycznej wskazującej, że mamy do czynienia z grupami o wysokim potencjale generowania rozbłysków klasy X. Być może okaże się to pod względem gabarytów nowy lider 25. cyklu aktywności słonecznej zdolny konkurować z pamiętnym obszarem 2192 z ostatniej dekady października 2014 roku. Nie mniej interesująco zapowiada się obszar aktywny na północ od równika - jest on znacznie mniejszy od południowego kompleksu plam (zaznaczony pomarańczową ramką), ale przez bliższe sąsiedztwo równika zajmie on bardziej dogodną pozycję względem Ziemi gdy ruch obrotowy Słońca przyniesie go w centrum tarczy 5-6 dni po wyłonieniu się zza wschodniego brzegu. Długość heliograficzna 270 stopni to południk wyznaczający wschodni brzeg tarczy z perspektywy Ziemi; 180 stopni to centralny południk - plamy osiągające jego okolice 16 maja w perspektywie sondy Solar Orbiter potrzebują około tygodnia do wzejścia na dostrzegalną z Ziemi tarczę słoneczną i około dwóch tygodni do zajęcia bardziej geoefektywnej pozycji na wprost naszej planety. Credit: Solar Orbiter/ESA, oprac. własne.


Nie były to erupcje ani rekordowe, ani szczególnie imponujące na tle zjawisk, które już w tym cyklu obserwowaliśmy, stanowią jednak o tyle obiecujący symptom, że nad tą potężną grupą plam raczej nie uformowała się klatka magnetyczna będąca mechanizmem blokującym powstawanie zjawisk erupcyjnych, jak miało to miejsce między innymi z najbardziej rozbłyskową grupą tego cyklu - AR4366 na początku lutego 2026, czy obszarem aktywnym AR2192 z października 2014 roku, który może być dobrym punktem odniesienia do nadchodzącego "potworka" z niewidocznej strony Słońca pod względem zajmowanej powierzchni.

Po odległej stronie Słońca, tym razem nieco na północ od równika, uformowała się także jeszcze inna rozległa grupa plam, która choć nie tak imponująca co potencjalny rekordzista z południowej półkuli, ma szansę okazać się jednym z większych regionów tego roku. To drugie źródło potencjalnie silnych zjawisk, choć dzięki większemu zbliżeniu do równika, bardziej ukierunkowane na Ziemię, gdy ruch obrotowy Słońca przyniesie ten region bliżej centrum tarczy. Gdyby i w tej grupie dochodziło do CME, wyrzuty te mogą okazać się kierowane ku Ziemi w sposób bardziej bezpośredni, niż z ogromnego regionu półkuli południowej, który z racji na silne wysunięcie ku południu, może sprawiać, że główne objętości produkowanych CME wyrzucane będą na południe od układu Słońce-Ziemia, jak sugerują to niektóre koronogramy LASCO z ostatnich dni.

Z uwagi na zaawansowany etap 25. cyklu aktywności słonecznej nie można wykluczyć, że żywotność tych regionów okaże się znacznie niższa, niż bliżej słonecznego maksimum w latach 2023-24. Faza opadająca bieżącego cyklu staje się systematycznie coraz bardziej zaawansowana, ale jak wielokrotnie już tu pisałem, jedną z jej cech są w każdym cyklu sporadyczne okresy z aktywnością plamotwórczą, nie rzadko i geomagnetyczną, jakiej nie powstydziłyby się słoneczne maksima. Taki okres mieliśmy nawet w najsłabszym od stulecia 24. cyklu słonecznym we wrześniu 2017 roku, z serią rozbłysków klasy X, silnymi CME i ciężkimi burzami magnetycznymi kategorii G4, choć działo się to ponad 3 lata po maksimum i zaledwie 2 lata przed minimum. Być może podobny epizod czeka nas w ostatnim tygodniu maja i pierwszym tygodniu czerwca, ale z uwagi na odległą pozycję omawianych plam, warto zachować zimną głowę i trzymać oczekiwania w ryzach.

 
Emisja rentgenowska (po lewej) rejestrowana w położeniu Solar Orbiter dzięki instrumentowi STIX wskazuje, że od czasu dynamicznego uformowania się nowych regionów aktywnych silnie wzrosła aktywność rozbłyskowa. Tylko na przestrzeni 3 dni między 15 a 17 maja wystąpiły 4 rozbłyski klasy X i 17 rozbłysków klasy M. Nie wszystkim z nich towarzyszyły koronalne wyrzuty masy, a tym, które z CME były związane, widoczne na koronogramach LASCO C3 (po prawej) zwykle mieściły się w kategoriach słabych lub umiarkowanych erupcji. Credit: Solar Orbiter/ESA, oprac. własne.


Ile tego czekania przed nami? W obecnym położeniu SolO południk 270 stopni długość heliograficznej wyznaczający wschodni brzeg tarczy słonecznej (z ziemskiej perspektywy) znajduje się nieco w lewo od zachodniej krawędzi dla Solo. Mniejsza, choć także rozległa grupa plam położona nieco na północ od równika, znajduje się obecnie w połowie drogi między centralnym południkiem Słońca dla SolO i naszą wschodnią krawędzią, zatem ruch obrotowy powinien przynieść wschód tego obszaru około 22 maja. Jeśli część rozbłysków notowanych przez STIX pochodzi z tego regionu, już za około 3 dni jeszcze przed wyłonieniem się tych plam zza wschodniego brzegu możemy zacząć rejestrować wzrost aktywności rozbłyskowej o zaniżonych pomiarach w związku z jeszcze częściowym ukryciem tych plam za polem widzenia z ziemskiej perspektywy. 

Największy region aktywny położony na półkuli południowej i mający szansę na pierwsze miejsce pod względem zajmowanej powierzchni w tym cyklu, w niedzielę 17 maja dopiero przekroczył centralny południk z perspektywy SolO, zatem ma nieco dłuższą drogę do pokonania zanim zaczniemy dostrzegać go zza południowo-wschodniej krawędzi. O ile nie ulegnie jeszcze większej rozbudowie, ruch obrotowy powinien przynieść go na dostrzegalną z Ziemi część Słońca około 24 maja. Są to czasy orientacyjne jedynie dla momentu wschodu tych grup, gdy wciąż będą ustawione ledwie bokiem względem Ziemi. W przypadku obydwu regionów musimy więc doliczyć jeszcze około następny tydzień (do około 27-28 maja dla obszaru północnego i około 30-31 maja dla obszaru południowego) by mówić o osiągnięciu pozycji w pełni geoefektywnej na wprost Ziemi. Na obecnym etapie cyklu to niestety szmat czasu, w którym dla takich regionów, z punktu widzenia amatorów zorzy polarnej, wiele się może zmienić zarówno na korzyść, jak i przeciwnie. Plamy tworzące te regiony mogą zarówno ulegać rozpraszaniu powodując uformowanie nowych obszarów w sąsiadujących z pierwotną grupą, jak i zanikać, minimalizując szanse na wyższą aktywność rozbłyskową.

Co więcej, przełom maja i czerwca to nie tylko okolice najkrótszych białych nocy, ale także okres pełni Księżyca przypadającej 31 maja, mniej więcej właśnie w połowie okresu przejścia tych grup przez tarczę słoneczną gdy zajmą najkorzystniejsze pozycje. Nałożenie się tych czynników: najjaśniejszych nocy w roku wywołanych ciągłą bliskością Słońca pod horyzontem i obecności Srebrnego Globu dodatkowo rozświetlającego nam firmament od zmierzchu do świtu, to poważna komplikacja w przypadku ewentualnych obserwacji zorzy polarnej w burzach magnetycznych o słabej czy umiarkowanej aktywności. Abstrahując od pogody, która w końcowej części wiosny często jest sprzyjająca, plamy te musiałyby się naprawdę solidnie postarać aby dostarczyć nam takiej skali wyrzutów koronalnych, by spowodowane przez nie burze magnetyczne zdołały wyprodukować zorze polarne zdolne konkurować z najjaśniejszym w roku niebem dodatkowo rozjaśnionym nocami księżycowymi. Czy nowo uformowane obszary aktywne okażą się aż do tego stopnia zdolne, przekonamy się już niebawem.


Autorski komentarz do bieżącej aktywności słonecznej - podstrona Solar Update
Warunki aktywności słonecznej i geomagnetycznej na żywo wraz z objaśnieniami nt. interpretacji danych - podstrona Pogoda kosmiczna

  f    t    yt   Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na Twitterze, subskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.

Komentarze