W niedzielę 1 lutego szybka rozbudowa obszaru aktywnego 4366 przy północno-wschodniej krawędzi tarczy słonecznej wraz z dynamiczną ewolucją poszczególnych plam sprawiła, że region w bardzo szybkim tempie z nieistniejącego stał się najbardziej skomplikowanym obszarem o polu magnetycznym typu beta-gamma-delta czyniącym go kandydatem do emisji silnych rozbłysków klasy X. Z tego potencjału już skorzystał, a przy okazji niemal bezustannie produkuje słabsze, choć i wśród nich - nieco silniejsze - rozbłyski klasy M.
Rozbłysk klasy X1.0 w obszarze aktywnym 4366 w długości fali 94 angstremów oraz tarcza słoneczna - stan n a 01.02.2026 r. z powiększeniem regionu 4366. Credit: GOES/SDO
Głównym przejawem dzisiejszej aktywności regionu był drugi w 2026 roku rozbłysk klasy X - dokładnie X1.0 z maksimum o godz. 12:33 UTC, ale już zakończony 4 minuty później. Taka jest pierwsza cecha większości produkowanych w tej grupie plam rozbłysków - są impulsywne i zanikają bardzo szybko po swoim maksimum stanowiąc przeciwieństwo zdarzeń długotrwałych LDE, których przykład mieliśmy 18 stycznia, kiedy emisja rentgenowska utrzymywała się w klasie X przez około godzinę, w klasie M ponad 4 godziny.
Drugą, mniej korzystną cechą regionu z punktu widzenia amatorów zorzy polarnej jest prawdopodobna obecność tzw. klatki magnetycznej - czyli układu silnych, zamkniętych łuków koronalnych rozciągających się wysoko ponad powierzchnią Słońca. W takim układzie pole magnetyczne nad regionem aktywnym słabnie z wysokością na tyle wolno, że skutecznie hamuje wznoszenie się struktur erupcyjnych, nawet jeśli w samym regionie aktywnym gromadzi się znaczna ilość energii. W efekcie dochodzi do rozbłysków, często silnych i impulsywnych, lecz bez przejścia w erupcję i bez uwolnienia koronalnego wyrzutu masy - cała energia zostaje "zużyta" lokalnie.
Spośród wszystkich niedzielnych rozbłysków, na jakie złożył się wspomniany rozbłysk klasy X1.0 oraz 15 (!) jak dotąd rozbłysków klasy M - żadnemu z nich nie towarzyszyło uwolnienie CME. Poza rozbłyskiem klasy X1.0 obszar 4366 zafundował nam także poszczególne rozbłyski klasy M1.7 (02:05 UTC), M1.0 (03:41 UTC), M1.9 (04:20 UTC), M6.6 (10:02 UTC), M2.4 (10:42 UTC), M6.7 (12:12 UTC), M5.8 (12:50 UTC), M1.5 (15:48 UTC), M5.1 (16:05 UTC), M1.1 (17:35 UTC), M2.5 (17:58 UTC), M2.1 (18:19 UTC), M1.9 (18:56 UTC), M1.8 (19:22 UTC), M2.2 (20:30 UTC). Tak liczna emisja rozbłysków sprawiła, że po jednym dniu aktywności region 4366 zawłaszczył dla siebie niemal całą tablicę TOP-10 rozbłysków 2026 roku, choć niestety są to bezproduktywne zjawiska.
Mamy więc aktywny w emisji promieniowania rentgenowskiego obszar, który jednak pozostaje jak na razie hurtownią "ślepaków" z których nie wynika więcej ponad przejściowe zaburzenia komunikacji radiowej fal wysokich częstotliwości w zakresie blackoutów poziomu R1-R3, głownie za kołem podbiegunowym i wysokich szerokościach geograficznych oraz znaczne podwyższenie poziomu tła emisji rentgenowskiej, która przez większość niedzieli utrzymuje się w klasie M. Pisząc bardziej obrazowo, obszar AR4366 stanowi w tym momencie garnek z mocno domkniętą pokrywką - może się w nim gotować bardzo intensywnie i rzeczywiście gotuje, ale dopóki pokrywka nie ustąpi, nic nie ma szans wydostać się w przestrzeń.
Nie oznacza to jednak, że przez większość niedzieli mamy jeden wielki rozbłysk z wielokrotnymi maksimami, któremu towarzyszyłby jakiś monstrualny CME. Region rzeczywiście silnie "świeci" w zakresie promieniowania rentgenowskiego, lecz jest to w dużej mierze podniesienie poziomu tła, mimo, że wyraźne na tle minionych dni, będące po prostu skutkiem obecności na tarczy grupy plam o silnej aktywności w zakresie rentgenowskim. Taki wzrost tła nie musi jednak przekładać się na zwiększoną liczbę erupcji w postaci CME - i jak na razie dzięki koronogramom CCOR-1 i LASCO wiemy, że do uwolnienia jednego czy więcej wyrzutów koronalnych nie doszło.
Z uwagi na dynamikę zmian w budowie AR4366 jest na razie zdecydowanie zbyt wcześnie, by przekreślać ten region pod względem jego dalszych zdolności do produkcji CME. Jeśli jednak brak wyrzutów koronalnych jest faktycznie efektem istnienia klatki magnetycznej - na co wyraźnie wskazują obrazy w skrajnym ultrafiolecie, zwłaszcza w kanale AIA171, ukazujące stabilny układ wysokich, zamkniętych pętli - to liczba i siła kolejnych rozbłysków pozostaną bez większego znaczenia z perspektywy miłośników zorzy polarnej - choć może to i dla nas lepiej, zarówno przez fakt księżycowej pełni i braku ciemnego nieba w najbliższym tygodniu, jak i widząc takie mapy pogodowe i wyobrażając sobie warunki, w jakich przyszłoby nam się rozstawiać w terenie. Tak długo bowiem, jak nad regionem utrzymuje się silne pole "nadregionowe" tak długo skutecznie blokowane będzie powstawanie CME, a uwalniana energia ograniczy się do lokalnych rozbłysków, nawet jeśli będą one liczne lub bardzo silne.
Aktywność regionu 4366 w dnu 1 lutego 2026 r. Układ i wygląd linii pól magnetycznych sugeruje obecność zjawiska klatki magnetycznej nad obszarem, stanowiącej silną i zwykle trwałą blokadę dla uwalniania wyrzutów koronalnych. Długość fali 171 angstremów. Credit: SDO
Na razie po pierwszym dniu aktywności AR4366 wydaje się stawać dobrym kandydatem na odpowiednika obszaru AR2192 z poprzedniego cyklu - silnie rozbudowanej grupy plam, w tamtym przypadku emitującej akurat wiele długotrwałych (czyli teoretycznie erupcyjnych!) rozbłysków klasy X, którym jednak ani razu nie towarzyszyły wyrzuty koronalne dokładnie z tego samego powodu. Zaniknięcie klatki magnetycznej jest możliwe na skutek zgromadzenia większej ilości energii i wyprodukowania potężniejszego rozbłysku, który byłby w stanie przebić się przez klatkę lub poprzez jej samoistne osłabnięcie, lecz moment, w którym mogłoby do niego dojść, pozostaje niemożliwy do przewidzenia i zależny od zmian w konfiguracji pola magnetycznego obszaru, których nie da się określić z wyprzedzeniem.
W najbliższym czasie oczekujmy więc kolejnych licznych rozbłysków klasy M, a sporadycznie także klasy X, lecz dopóki nad regionem utrzymuje się klatka magnetyczna (jeśli to jej obecność powstrzymuje emisję CME) będą to jedynie "kapiszony" - efektowne na obrazach w skrajnym ultrafiolecie, lecz bez znaczenia dla osób spragnionych wzrostu aktywności zorzy polarnej. Temat będzie monitorowany w kolejnych aktualizacjach wraz z dalszą aktywnością obszaru 4366.
AKTUALIZACJA 02.02 03:00 CET | Rozbłysk klasy X8.1 (01.02) i X2.8 (02.02)
Jeszcze przed końcem 1 lutego, o godz. 23:57 UTC nastąpiło maksimum rozbłysku klasy X8.1 będącego trzecim pod względem energii zjawiskiem w dotychczasowym przebiegu 25. cyklu aktywności słonecznej. Rozbłysk ponownie okazał się impulsywny szybko tracąc energię podobnie do wcześniejszego X1.0, jednak w fazie opadającej przyniósł drugie, mniejsze maksimum (X1.5), zaś już 02.02 o godz. 00:22 UTC nastąpił osobno sklasyfikowany rozbłysk klasy X2.8. Także jemu w fazie opadającej towarzyszył drugi, niższy szczyt (M9.6). Wstępne zdjęcia sugerują pewne podniesienie przepływającego w regionie materiału wyżej linii pola magnetycznego, jednak znaczna jego większość opada z powrotem na powierzchnię nie będąc w stanie uciec w postaci większego CME. Po trzech godzinach koronogramy ukazują powolną, na razie śladową ilość uwolnionego materiału o północno-wschodnim ukierunkowaniu. Wszystko wskazuje, że rozbłysk osiągający nawet tak wysokie maksimum nie jest w stanie w sposób całkowity pokonać sił klatki magnetycznej.
AKTUALIZACJA 02.02 18:30 CET | Model CME X8.1 i kolejne rozbłyski (m.in. X1.6, M6.7)
SWPC i NASA tym razem sprawnie wymodelowały ruch wyrzutu koronalnego z rozbłysku klasy X8.1 z minionej nocy na podstawie dostępnych już koronogramów. Agencje zgodnie prognozują rozminięcie z Ziemią większości, jeśli nie całego CME, z możliwością przybycia skrajnie zachodniej flanki dopiero w drugiej połowie 05.02. Materia w trakcie erupcji nie dość, że w większości powróciła na powierzchnię Słońca, to dodatkowo została odchylona silnie ku północnemu wschodowi, a niewielka część CME jaka zdołała pokonać prawdopodobny wpływ klatki magnetycznej, uciekła w przestrzeń z nadzwyczaj niską średnią prędkością poniżej 270 km/sek. co sugeruje bardzo długi czas podróży na odległość 1 AU i wątpliwy impakt skrajnej flanki, o ile w ogóle nie ulegnie ona degradacji po drodze uniemożliwiając zauważenie przybycia.
Model WSA-Enlil agencji SWPC szacuje to przybycie dopiero 05.02 około godz. 15:00 UTC (16:00 CET), model NASA jeszcze później, około 23:00 UTC (06.02 00:00 CET), w obydwu prognozach bez skoków prędkości i gęstości przewyższających zastane już warunki tła. Wprawdzie wpływ tej flanki mógłby zostać wzmocniony niewielkim strumieniem (CHHSS) z drobnej dziury koronalnej obecnie znajdującej się na wprost Ziemi, kiedy to strumień powinien dotrzeć do nas w porównywalnym czasie, ale przy tak skrajnie niskiej prędkości fragmentu CME jaki zdołał uciec w przestrzeń możliwe, że wykrycie przybycia okaże się bardzo trudne, ograniczając zakres zmian w wietrze słonecznym do podobnego poziomu wahań obserwowanych każdego dnia, redukując szanse na wzrosty aktywności geomagnetycznej.
CME po rozbłysku klasy X8.1 w większości został przytłumiony klatką magnetyczną, pokonując ją tylko w niewielkiej części i kierując się z niewielką prędkością na północny wschód od linii Słońce-Ziemia. Wpływ tego wyrzutu możliwy jest w drugiej połowie 05.02 lub na początku 06.02, choć wiodące modele wykluczają wyraźniejszy impakt i pokrycie się napływającego wiatru z warunkami już zastanymi w otoczeniu Ziemi. W takich sytuacjach nie można wykluczyć, że porcja wyrzutu ewentualnie mogąca dotrzeć do Ziemi, ulegnie degradacji po drodze nie dając dużej szansy na wykrycie przybycia. Credit: SOHO/SWPC
W międzyczasie obszar aktywny 4366 osiągający już ponad 1100 MH produkuje kolejną porcję rozbłysków. Oprócz wspomnianego już w nocnej aktualizacji rozbłysku klasy X2.8 z maksimum o godz. 00:22 UTC, wytworzył on kolejny rozbłysk klasy X - tym razem X1.6 z maksimum o 08:14 UTC. Ponadto do puli swoich dokonań AR4366 dorzucił rozbłyski klasy M4.4 (02:42 UTC), M5.2 (02:51 UTC), M1.9 (03:46 UTC), M3.0 (04:47 UTC), M1.6 (05:16 UTC), M2.3 (05:27 UTC), M1.9 (10:24 UTC), M6.7 (11:24 UTC), M1.1 (13:39 UTC), M4.0 (15:01 UTC) i M2.3 (17:10 UTC). Ewolucja plam w regionie nadal jest dynamiczna, w obrębie plam typu delta czyniących kompleks zdolnym do emisji rozbłysków klasy X występują silne i liczne zagęszczenia z innymi składnikami, co czyni kolejne silne rozbłyski praktycznie pewnymi. Obszar posiada już ponad 730 MH powierzchni i w dalszym ciągu wykazuje wzrost. Łącznie w niecałe dwa dni wyprodukował on już ponad 25 rozbłysków klasy M i 4 rozbłyski klasy X (5, gdyby drugie maksimum X1.5 po X8.1 liczyć jako odrębne zjawisko, czego SWPC na razie nie uczyniła). Niestety wraz z utrzymywaniem się silnej klatki magnetycznej ponad regionem, częstość rozbłysków nie przekłada się na uwalnianie istotnych CME.
AKTUALIZACJA 03.02 03:30 CET | Nowy model CME X8.1
Zarówno NASA jak i SWPC dokonały aktualizacji swojej prognozy. W przypadku agencji NASA model CME z rozbłysku klasy X8.1 może posiadać nieco większą rozpiętość w swej najsłabiej widocznej na koronogramach części przynosząc nieco lepsze, niż flankowe uderzenie choć wciąż dalekie od bezpośredniego skierowania ku Ziemi główną objętością wyrzutu. W nowym modelu agencja sugeruje przybycie CME wcześniej, w noc z 04/05.02 około 00:00 UTC (01:00 CET) +/-7 godzin, co podczas ewentualnego przybycia wyrzutu powinno przynieść wzrost prędkości wiatru do około 500 km/sek. - nadal bardzo niską jak na skalę rozbłysku, ale wyraźnie wyższą względem pierwszej prognozy. Model agencji SWPC niemal bez zmian utrzymuje możliwość przybycia CME 05.02 około 16:00 UTC/17:00 CET, ale także z wyraźniejszą porcją, niż tylko zachodnim skrajem modelowanym pierwotnie. Wartości zmian w wietrze są tu bardziej zachowawcze, z prędkością poniżej 450 km/sek. i gęstością poniżej 25p/cm3. SWPC w związku z aktualizacją swojego modelu wystosowała prognozę słabej burzy magnetycznej kategorii G1 na 05.02 - ta jednak może być prawdopodobna już w środę, o ile to model NASA będzie bliższy rzeczywistemu momentowi dotarcia fragmentu tego CME do Ziemi, jak też o ile tak bocznie ukierunkowany CME zdoła w ogóle dotrzeć i zostać wykrytym.
AKTUALIZACJA 03.02 18:00 CET | Kolejne rozbłyski, w tym X1.5
Trzeci dzień lutego, trzeci dzień wysokiej aktywności obszaru 4366. Do swoich osiągnieć dopisał on dziś (stan do 17:00 CET) 7 rozbłysków klasy M oraz piąty rozbłysk klasy X1.5 z maksimum o godz. 14:08 UTC. Spośród tych słabszych zanotowaliśmy kolejno: rozbłysk klasy M1.5 (01:49 UTC), M1.7 (04:22 UTC), M2.6 (05:55 UTC), M7.2 (07:01 UTC), M3.6 (07:47 UTC), M3.6 (10:12 UTC), M7.2 (14:56 UTC) i M2.1 (16:36 UTC). Z uwagi na utrzymywanie, a wg niektórych zdjęć z SDO wręcz jeszcze silniejsze umocnienie klatki magnetycznej nad obszarem 4366 szczególnie dobrze widoczne podczas i po rozbłysku klasy X1.5 w kanale AIA171 gdzie zamknięte pętle magnetyczne praktycznie nie ulegają najmniejszej destabilizacji, żadnemu ze zjawisk nie towarzyszyły koronalne wyrzuty masy. Prognozy modeli SWPC i NASA w poprzednim komentarzu pozostają w mocy.
AKTUALIZACJA 04.02 05:00 CET | Impakt CME X8.1 w SolO: powiało nadzieją
Dane z sondy Solar Orbiter znajdującej się nieco ponad połową odległości Ziemi od Słońca wskazują na możliwość nieco atrakcyjniejszego rozwoju sytuacji od rozczarowujących koronogramów CCOR-1 i LASCO oraz przytoczonych wcześniej modeli od NASA i SWPC. 3 lutego w położeniu SolO nastąpił wyraźny impakt koronalnego wyrzutu masy zarejestrowany około godz. 17:00 UTC. Zważywszy na odległość sondy od Słońca wynoszącą obecnie około 0,6 AU, CME potrzebował na pokonanie tego dystansu aż 41 godzin, co daje średnią prędkość na niezbyt imponującym poziomie około 600 km/sek. i plasuje ten wyrzut w gronie powolnych.
Na pokonanie reszty dystansu do Ziemi (około 0,4 AU) w prostej kalkulacji powinien potrzebować jeszcze nieco ponad dobę (względem SolO), co faworyzuje model NASA szacujący uderzenie na noc 04/05.02 około 00:00 UTC +/-7 godzin, tj. między 4 lutego 17:00 UTC (18:00 CET) a 07:00 UTC (08:00 CET) 5 lutego, ponad pół dnia wcześniej wobec modelu agencji SWPC. Prawdopodobny szybszy impakt względem oficjalnej prognozy to pierwsza dobra wiadomość.
Druga, to fakt, iż SolO odnotowała uderzenie przy silnie wschodnim ukierunkowaniu CME pomimo, że sonda znajduje się 15 stopni na zachód od linii Słońce-Ziemia. Nawet gdyby porcja wyrzutu odnotowana przez SolO była skrajną flanką CME (i najpewniej tak jest), to Ziemia tym bardziej musi uzyskać uderzenie i to mniej flankowe (tj. nieco głębszą objętością wyrzutu) niż SolO, o ile nie wydarzy się coś nieoczekiwanego.
Po lewej: położenie Solar Orbiter względem Słońca i Ziemi w rzucie z góry na płaszczyznę Układu Słonecznego (górny) i z perspektywy Ziemi w kierunku Słońca (dolny). Czerwona linia to zaznaczona orientacyjnie skrajnie zachodnia flanka CME, jaką zarejestrowała sonda Solar Orbiter. Przy CME wyrzuconym głównie na wschód od linii Słońce-Ziemia daje to większą pewność uderzenia również w Ziemię po pokonaniu reszty dystansu do 1 AU. Po prawej: najnowsze dane z SolO wg stanu na 04.02 godz. 03:03 UTC (04:03 CET) wskazują na wyraźne uderzenie CME 03.02 około 17 UTC mimo dominująco wschodniego ukierunkowania wyrzutu względem układu Słońce-Ziemia. Gdyby warunki te dobrze oddały sytuację, która czeka nas po przybyciu CME oznaczałoby to możliwość umiarkowanej lub silnej aktywności geomagnetycznej jedynie w pierwszej części oddziaływania wyrzutu i konsekwentne jej wygaszanie po około 12-15 godzinach od przybycia CME (wraz z ekspansją CME wpływ wyrzutu w L1 powinien być dłuższy, niż na odległości 0,6 AU). Credit: Solar Orbiter/https://imperial.ac.uk
Trzecia dobra wiadomość to szansa na przewyższenie prognozy w aktywności burzy. SWPC wydała komunikat o jedynie słabej (G1) burzy na 05.02, tymczasem impakt w SolO okazał się wyraźny (z siłą pola magnetycznego Bt dochodzącą w początkowym szoku do około 31-33nT) co przy różnicy dystansu wobec Ziemi i słabnięciu warunków wraz z odległością, powinno sondom ACE i DSCOVR umożliwić zarejestrowanie uderzenia o sile Bt około 15-18nT przy ostrożnym szacunku zakładającym uderzenie flanki. Będzie to najpewniej coś więcej od flanki, więc nie zdziwmy się, jeśli wartości Bt okażą się lepsze, oscylujące około lub przekraczające 20nT. Byłby to potencjał mogący wystarczyć dla umiarkowanej, a w porywach silnej (G2-G3) burzy pod warunkiem dobrej współpracy pola magnetycznego w CME z magnetosferą (a więc silnie południowego, długotrwałego kierunku składowej Bz). W położeniu SolO składowa Bn (Bz) była dominująco południowa ze spadkami do około -23nT w pierwszych ~10 godzinach oddziaływania CME, po czym stała się długotrwale północna, co w L1 i otoczeniu Ziemi powinno umożliwić wartości Bz schodzące do około od -10 do -15nT (szacunek ostrożny), a w razie prawdopodobnego uzyskania przez nas nieco lepszej porcji wyrzutu, być może -15 do -20nT.
Dotarcie CME do SolO na dystans 0,6 AU w 41 godzin wskazuje na przeciętną prędkość wyrzutu, znacznie poniżej większości "dobrych" CME uderzających w Ziemię w 1,5-2 doby, ale porcja ta może okazać się gęstsza od oczekiwań, zważywszy, że przy flankowym uderzeniu w SolO zdołała podnieść siłę Bt do 31-33nT i utrzymać się w zakresie 25-30nT przez około 10 godzin późniejszego przepływu przez sondę. W późniejszej części dostępnych danych z 4 lutego, mniej więcej po 10 godzinach od uderzenia widoczne dynamiczne pogorszenie warunków z przejściem Bn (Bz) na długotrwale północną co w położeniu Ziemi powinno poskutkować silnym i trwałym wygaszaniem aktywności geomagnetycznej do rychłego zaniku burzy w mniej, niż 1 dzień od jej rozpoczęcia.
Te rachunki to jedynie proste przeliczenia na podstawie danych z SolO, które mogą, ale nie muszą przełożyć się na realne warunki wiatru, które ten wyrzut nam przyniesie. Koronogramy tego CME z ziemskiej perspektywy są zniechęcające i gdyby opierać się tylko na nich, trudno byłoby oczekiwać jakiegokolwiek wzburzenia aktywności geomagnetycznej. Skoro jednak dane z SolO po pokonaniu nieco ponad połowy odległości przez ten CME są tak korzystne, być może szykuje się nieco lepszy wpływ wyrzutu koronalnego na aktywność zorzową w późnych godzinach 04.02 lub w pierwszych godzinach 05.02 - wyrzutu wolniejszego od większości CME, ale potencjalnie gęstego i magnetycznie solidnego w swojej pierwszej części. Na ile wartości z SolO przełożą się na nasze warunki przekonamy się najpewniej następnej nocy. Oficjalna prognoza (G1) ze strony agencji SWPC jest utrzymywana, więc na ogłaszaną tutaj gotowość zorzową jest zbyt niska, ale w świetle danych z SolO jakie teraz mamy sugeruję zachować czujność. Ciąg dalszy nastąpi...
AKTUALIZACJA 04.02 16:20 CET | Silny impakt w L1
Szybciej od okna prognozy modelu NASA mamy uderzenie CME w Ziemię, zmierzone przez znajdujące się w punkcie Lagrange'a L1 dobry ACE i DSCOVR, które najprawdopodobniej jest efektem przybycia wyrzutu koronalnego z niedzielnego rozbłysku klasy X8.1. Siła pola magnetycznego Bt wzrosła w dotychczasowym maksimum do 23nT, obecnie oscyluje w pobliżu 20nT, co stanowi już dość silny potencjał dla wzburzenia aktywności geomagnetycznej. Kierunek składowej Bz dominująco południowy, choć na razie niezbyt silnie, ze spadkami do około -11nT. Prędkość wzrosła skokowo z około 320 do 440 km/sek. co sugeruje znaczne wyhamowanie wiatru przed dotarciem do Ziemi, gęstość wzrosła z około 1 do 10-15p/cm³. O ile jest to rzeczywiście impakt tego CME, byłoby to uderzenie o dobę wcześniejsze od modelu SWPC, 9 godzin szybsze od modelu NASA i około 6 godzin szybsze, niż wynikałoby z prostej kalkulacji różnicy dystansu względem Solar Orbiter.
Skok warunków uwiarygadnia jednak założenie, że mamy do czynienia z tym samym CME. Korzystniejsza geometria uderzenia w porównaniu do SolO poskutkowała silnym wzrostem Bt, o jakim wspominałem w poprzedniej aktualizacji i na ten moment czyni ten wyrzut zdolnym do silniejszego wzburzenia aktywności zorzy polarnej mimo przeciętnej prędkości, pod warunkiem, że składowa Bz utrzyma się przy południowym kierunku, a zwłaszcza jeśli jeszcze go nasili. Umiarkowana do silnej burza magnetyczna kategorii G2-G3 zdecydowanie może być w zasięgu w najbliższych godzinach.
W międzyczasie obszar aktywny 4366 dorzucił kilka następnych rozbłysków klasy M: M1.2 (01:10 UTC), M1.4 (01:39 UTC), M4.9 (02:39 UTC), M2.1 (03:55 UTC), M1.8 (09:20 UTC), M1.5 (10:55 UTC), M1.1 (11:35 UTC) oraz drugi z najsilniejszych w jego dokonaniu, jak i drugi najsilniejszy w tym roku rozbłysk klasy X4.2 o godz. 12:13 UTC, szósty w ciągu 3 dni. Z uwagi na utrzymywanie się silnej klatki magnetycznej nad regionem żadnemu ze zjawisk nie towarzyszyły koronalne wyrzuty masy. O godz. 12:24 UTC na koronogramach LASCO C2 pojawia się front bardzo wąskiego CME uwolnionego nad południowo-wschodnią krawędzią, bez związku z aktywnością AR4366 i bez perspektyw na dotarcie do Ziemi z uwagi na wschodnie ukierunkowanie i bardzo nikłą rozpiętość kątową.
AKTUALIZACJA 05.02 04:30 CET | Wejście w rdzeń CME
Od około dwóch godzin po przejściu przez zewnętrzną warstwę CME weszliśmy w magnetyczny rdzeń wyrzutu o korzystnym południowym kierunku składowej Bz, przy ustabilizowaniu dość wyraźnej siły całkowitej pola (Bt) około 18nT i Bz niemal niezmiennym około -16nT, przy nabranej większej prędkości wiatru około 510 km/sek. Choć oficjalnie nie przełamaliśmy jeszcze progu burzy magnetycznej, co niebawem nastąpi, magnetosfera na tak silne sprzężenie z polem magnetycznym CME musi zareagować i w niektórych wskaźnikach już to widzimy. Indeks HPI szacujący całkowitą energię uwalnianą w górnej atmosferze w postaci zorzy na skutek zasilania korzystnym wiatrem słonecznym wzrósł z 26 do ponad 110 GW, co świadczy już o silnym wzburzeniu aktywności i gdyby nie pełne zachmurzenie, jest wysoce prawdopodobne, że moglibyśmy już w tym momencie rejestrować zorzę polarną, choć najpewniej niewidoczną wizualnie przez obecność Księżyca 4 dni po pełni. Przy takim ustabilizowaniu Bt/Bz i niewygórowanej prędkości wiatru zachodzi możliwość bardziej długotrwałego przechodzenia przez rdzeń i zablokowania korzystnych warunków na kilka godzin, czego niestety z powodu wejścia zachmurzenia nad Polskę tym razem nie wykorzystamy.
05:40 CET: Osiągnęliśmy stan słabej burzy magnetycznej kategorii G1. Warunki nadal korzystnie stabilne i pozwalające na dalszy rozwój burzy.
05:40 CET: Osiągnęliśmy stan słabej burzy magnetycznej kategorii G1. Warunki nadal korzystnie stabilne i pozwalające na dalszy rozwój burzy.
AKTUALIZACJA 05.02 18:30 CET | Po burzy
Wraz z wyjściem z rdzenia i powrotem do północnego kierunku składowej Bz aktywność geomagnetyczna szybko wygasła, po trwającej łącznie 6 godzin burzy magnetycznej w maksimum zbliżającej się do kategorii G2 (Kp5,33), ale ostatecznie jej nie przekraczającej. Obecnie wychodzimy już z pozostałości po CME i wchodzimy w szybszy wiatr prawdopodobnie będący efektem strumienia z dziury koronalnej, jaki był oczekiwany około 5-6 lutego, z prędkościami około 600 km/sek. Wraz z powrotem głównych wartości pola magnetycznego do codziennych poziomów, z osłabnięciem siły pola magnetycznego (Bt) do zaledwie 5nT i dominacją północnego Bz, kolejne okresy z burzą nie powinny już występować.
Wraz z wyciszeniem sytuacji w magnetosferze ciszej - choć nie zupełnie cicho - robi się także na Słońcu. Obszar 4366 rozpoczął zanikanie, tracąc na razie tylko 10 MH ze swoich 1100 MH w maksimum rozwoju, co nadal czyni go dobrze rozbudowaną grupą, ale zarówno powolnie tracącą składniki i pierwotne silne skupienie sprzyjające częstym rozbłyskom. Ich częstotliwość wraz z rozpraszaniem się grupy wyraźnie zmalała, choć region nadal posiada zdolność emisji rozbłysków klasy X. Dziś do godz. 16:00 UTC powiększył on swoją listę dokonań o rozbłyski klasy M2.7 (04:36 UTC), M1.3 (06:19 UTC), M1.0 (08:33 UTC), M1.6 (13:04 UTC), M1.8 (15:13 UTC).
Po przejściu przez centralny południk znajduje się on już w północno-zachodniej ćwiartce widocznej tarczy słonecznej rozpoczynając wędrówkę ku zachodniej krawędzi. Jeszcze około dobę będzie na tyle blisko centrum, by mógł wpływać na aktywność geomagnetyczną ewentualnymi CME, ale te w dalszym ciągu są mało prawdopodobne z uwagi na utrzymywanie się silnej klatki magnetycznej - dzisiejszym dotychczasowym rozbłyskom CME również nie towarzyszyły.
Autorski komentarz do bieżącej aktywności słonecznej - podstrona Solar Update
Warunki aktywności słonecznej i geomagnetycznej na żywo wraz z objaśnieniami nt. interpretacji danych - podstrona Pogoda kosmiczna
f t yt Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na Twitterze, subskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.







Komentarze
Prześlij komentarz
Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy
W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"