Ostatnie dni odliczania dzielą nas od piątego z ośmiu zaćmień Słońca widocznych z Polski podczas 25. cyklu aktywności słonecznej, zatem zaćmienia otwierającego drugą połowę takich zjawisk wpisanych w zakres bieżącego cyklu. Jedno z nich - w czerwcu 2020 roku - było wprawdzie ledwie brzegowe i na kilkanaście minut dotknęło jedynie polskiej części Bieszczad, ale skoro przynajmniej garstka Polaków mogła je ujrzeć nie ruszając się ze swojego miejsca zamieszkania to nie ma podstaw by je w statystyce pominąć. Rok 2020 był czasem, gdy obecny cykl słoneczny klasyfikowany od grudnia 2019 roku, dopiero raczkował. Trudno było więc oczekiwać aby tarcza Słońca była już urozmaicona jakimikolwiek plamami mogącymi uatrakcyjnić nam widoki i fotografie zaćmienia, jakkolwiek pomijalne by ono nie było. Liczba Wolfa była wówczas wyzerowana.
Kolejne widoczne z naszego kraju zaćmienie z 10 czerwca 2021 roku przypadło już w momencie, gdy 25. cykl liczył sobie półtora roku i choć nadal jest to niedługo wobec poprzedniego minimum słonecznego, Dzienna Gwiazda zapewniła ciekawszy widok podczas zaćmienia i oprócz samego zjawiska pozwoliła nacieszyć oczy widokiem kilku grup plam stanowiących dobre punkty odniesienia dla tarczy Księżyca przesuwającej się na ich tle. W aktywności plamotwórczej nie działo się więc zbyt wiele (R=27), ale jednak pierwszy raz od dawna Słońce w świetle widzialnym nie było już zupełnie czystą tarczą.
Na ponowne emocje podczas zaćmienia Słońca musieliśmy poczekać do 25 października 2022 roku. Tutaj już niemal domykaliśmy trzeci rok tego cyklu, który rozpędzając się w fazie wzrostowej znacznie szybciej i silniej względem oficjalnej prognozy, zaoferował nam pięć grup plam, z czego dwie większe od którychkolwiek w tym i poprzednim zaćmieniu. Choć niewygórowana to ich liczba Wolfa (R=78) jak na możliwości Słońca, była jednak wciąż najlepszym dodatkiem do zjawisk zaćmieniowych od długiego czasu, co w połączeniu z całkiem przyzwoitą fazą maksymalną około 41%, najpewniej pozostanie już nie do pobicia w tym cyklu pod względem stosunku wielkości zaćmienia do ilości plam.
Czwarta okazja nadeszła 29 marca 2025 roku, niespełna półtora roku temu. Tutaj jednak zaćmienie było nieporównywalnie płytsze, jednak przyniosło nam najbardziej urozmaicony pod względem aktywności słonecznej widok w tym cyklu. Pod względem liczby Wolfa (R=91) pozostanie najpewniej zwycięski - i choć 5 regionów aktywnych to wciąż niewiele jak na możliwości Słońca, to tym razem były one lepiej rozbudowane, z większą ilością drobnych składników. Samo zaćmienie przypadło zaledwie pół roku po maksimum słonecznym i 8 miesięcy po najwyższych ilościach plam od 23 lat. Atrakcyjnie zrekompensowało to fakt zaledwie 16% fazy maksymalnej, która oczywiście i tak cieszyła oko wobec ogólnego deficytu tego typu zjawisk.
Wybrane kadry z ostatnich trzech zaćmień Słońca i towarzyszące im grupy plam wykonane podczas obserwacji kolejno od lewej: z 10.06.2021 r., 25.10.2022 r. i 29.03.2025 r. Zaćmienie z października 2022 roku jak dotąd pozostaje liderem pod kątem stosunku głębokości fazy maksymalnej do ilości widocznych plam, jednak najwyższą liczbę Wolfa Słońce zapewniło nam podczas znacznie bardziej płytszego zaćmienia z marca 2025 roku. Pełne foto-relacje: 2021 | 2022 | 2025.
Nadchodzące
12 sierpnia zaćmienie okaże się nie tylko najgłębszym w Polsce od 1999 roku, ale też będzie zaćmieniem otwierającym drugą połowę zaćmień wpisujących się w ramy czasowe 25. cyklu słonecznego. Połowę, która w przypadku realizacji najgorszego scenariusza, może w trakcie
już każdego z tych czterech pozostałych zaćmień przynieść nam najnudniejszy widok tarczy pod kątem aktywności plamotwórczej. Znajdujemy się wprawdzie w dopiero drugim roku fazy wygasającej cyklu, ale już
obecnie produkcja plam obniża się na tyle, że tarcza słoneczna jest niemal pozbawiona obszarów aktywnych.
Weekend poprzedzający nadchodzące zaćmienie rozpoczynamy z zaledwie czterema drobnymi grupami plam, z czego 3 z nich w ciągu 48 godzin ruch obrotowy Słońca ukryje za zachodnią krawędzią, a widoczna w południowo-wschodniej części tarczy grupa 4503 znajduje się w głębokim stadium zaniku i może nawet nie dotrwać do końca weekendu. W innych częściach tarczy produkcja plam jest tymczasowo zerowa, z kolei najbliższa wyłonieniu się zza wschodniej krawędzi drobna plama nowego obszaru aktywnego widoczna z perspektywy Solar Orbiter wzejdzie około 11 sierpnia (o ile nie zacznie zanikać). Istnieje więc opcja, że piąte z zaćmień Słońca w tym cyklu (licząc tylko te widoczne w Polsce) może okazać się zaćmieniem w okresie zerowej liczby Wolfa lub oscylującej około zera - a więc w stanie aktywności porównywalnej z zaćmieniem z 2020 roku krótko po ostatnim słonecznym minimum.
Po lewej: obszary aktywne - stan na 07.08.2026 r. Trzy z oznaczonych grup posiadające jeszcze ostatnie zanikające plamy - w ciągu weekendu znikną za zachodnim brzegiem tarczy słonecznej. Obszar 4503 znajduje się w głębokim stadium zaniku i niebawem może przestać istnieć. Credit: SDO. Po prawej: widok na odległą część Słońca niewidoczną z Ziemi, z perspektywy sondy Solar Orbiter. Widoczny potencjalnie nowy region zbliżający się do wschodniej krawędzi (oznaczonej południkiem 270 stopni) wyłoni się za około 4-5 dni, o ile do tej pory nie zacznie zanikać tak jak grupy przebywające po dostrzegalnej stronie Słońca. Credit: ESA/Solar Orbiter
Co więcej, zważywszy na fakt, że w niespełna dwa lata po słonecznym maksimum towarzyszą nam okresy niemal czystej tarczy, wydaje się wielce prawdopodobne, że już podczas żadnego z zaćmień Słońca dostępnych z Polski w tym cyklu, nie ujrzymy widoków innych, niż te mogące kojarzyć się ze słonecznymi minimami. Nadchodzące za nieco mniej, niż rok częściowe zaćmienie Słońca przypadnie bowiem w jeszcze bardziej zaawansowanej fazie wygasającej cyklu, a ostatnie dwa zjawiska z lat 2029 i 2030 przypadną dokładnie na lata słonecznego minimum, gdy 25. cykl będzie finiszował w pełnym tego słowa znaczeniu, mając za sobą 11 lat - typowy, uśredniony wiek cyklu. W tych latach możemy oczekiwać, że niezależnie od głębokości słonecznego minimum suma dni bez plam będzie stanowić większość czasu, a powstanie jakiegokolwiek lepiej widocznego obszaru aktywnego urozmaicającego nam chwilowo widok Słońca, stanowić będzie wydarzenie na skalę miesiąca lub kwartału, jeśli nie gorzej.
Skoro zatem już dziś musimy się liczyć z ryzykiem oczyszczenia tarczy i braku plam podczas dopiero piątego w cyklu zaćmienia Słońca dotykającego Polski, to tym bardziej można zakładać, że nie inaczej będzie podczas trzech następnych zjawisk do 2030 roku włącznie. Gdyby taki scenariusz okazał się realny, ostatecznie dałoby to bardzo słaby bilans po całym 25. cyklu, który przyniósłby nam tylko dwa wyróżniające się na tle innych zaćmienia z większą (choć i tak ogólnie niewygórowaną) ilością plam na tarczy, podczas gdy w trakcie sześciu pozostałych zjawisk widok Dziennej Gwiazdy nie różniłby się zbytnio od tego, co naturalnie wpisane jest w okresy słonecznych minimów. To dość zaskakujący potencjalny bilans, zwłaszcza, że te zaćmienia rozłożone są na pełen zakres czasowy cyklu i można byłoby się spodziewać, że zaćmień o silnie urozmaiconej plamami tarczy trafi nam się jednak więcej - tym bardziej, że 25. cykl rozpędzał się dynamiczniej i okazał się silniejszy względem prognozy.
Co ciekawe, aktualnie trwającej ciszy w produkcji plam w dniach poprzedzających najgłębsze od początku XXI wieku zaćmienie Słońca nad Polską, towarzyszy niebywały spokój w pogodzie kosmicznej. To pewien paradoks, bo od początku 2026 roku utrzymywana jest wciąż wysoka statystyka ze średnio jedną burzą magnetyczną tygodniowo. Jesteśmy w 32. tygodniu roku i mamy na koncie 32 burze, z czego ostatnia - umiarkowana, choć krótkotrwała - przypadła 2 sierpnia. Od czasu wyjścia spod wpływu koronalnego wyrzutu masy (CME), któremu burzę tę zawdzięczyliśmy, wchodzimy systematycznie w coraz silniej uspokojone środowisko w otoczeniu Ziemi. 6 sierpnia w punkcie Lagrange'a L1 po raz szósty w tym roku rozpoczęło się zjawisko ekstremalnie wolnego wiatru słonecznego (ESSW) będące lustrzanym odbiciem napływów strumieni wiatru słonecznego wysokiej prędkości z dziur koronalnych (CHHSS), opisujące sytuacje oddziaływania na Ziemię wiatru o prędkości poniżej 300 km/sek. 
Zapis warunków wiatru słonecznego w punkcie L1 rejestrowanych przez SOLAR-1 w ostatnim tygodniu. Widoczny okres oddziaływania koronalnego wyrzutu masy (CME) po uderzeniu 02.08, poprzedzający go okres ESSW (ekstremalnie wolny wiatr słoneczny) i nowy od 06.08 z kolejnym obniżeniem prędkości napływającego na Ziemię wiatru poniżej 300 km/sek. i siły pola magnetycznego maksymalnie zredukowanej do momentami 1nT. Tak obniżone prędkości to najczęściej domena słonecznych minimów, tymczasem obecnie trwające ESSW nadeszło ledwie 4 dni po impakcie CME, który zafundował nam umiarkowaną burzę magnetyczną kategorii G2 na 3 godziny. Credit: SWPC
Sonda
SOLAR-1 od czwartkowego popołudnia rejestruje w L1 prędkości wiatru obniżone nie tylko do 300, ale momentami nawet do 260-265 km/sek., co stanowi jedne z najniższych wartości w całym roku. Zjawiskom ESSW towarzyszy maksymalne możliwe osłabienie pola magnetycznego (
Bt) okresami o sile rzędu 1-2nT w napływającym wietrze, redukujące do zera możliwości choćby śladowej aktywności geomagnetycznej. To - podobnie jak widok pozbawionego plam Słońca - domena słonecznych minimów, a jedynie wyjątkowo dla takich etapów cyklu jak obecny, mimo, że już dość zaawansowany. Do najbardziej widowiskowego zaćmienia Słońca w Polsce od 27 lat zbliżamy się zatem w klimacie kojarzonym z okresami przejściowymi między jednym a drugim cyklem, nie tylko z niemal zupełnym zanikiem (na razie tymczasowym) produkcji plam, ale też wiatrem słonecznym tak powolnym, jak podczas najspokojniejszych epizodów pogody kosmicznej u kresu cyklu.
O ile Słońce weźmie się w garść w weekend, do środy może jeszcze być zdolne wyprodukować nawet kilka regionów aktywnych. Musiałyby one powstać dynamicznie w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin dostatecznie blisko centrum, a jeszcze lepiej we wschodniej części tarczy, aby nie było ryzyka, że znikną za zachodnim brzegiem do czasu zaćmienia. Wielokrotnie w 25. cyklu aktywności słonecznej byliśmy już świadkami szybko postępującej rozbudowy nowych plam i na obecnym etapie cyklu - mimo, że to jego faza wygasająca - nadal Słońce jest w mocy okazywać silne krótkoterminowe wahania w produkcji plam skutkujące wyraźnym zwiększeniem liczby Wolfa. Jeśli mielibyśmy liczyć na taki szczęśliwy traf, to właśnie ten rok i to zaćmienie stanowią właściwie ostatnią dobrą szansę. W sierpniu 2027 będziemy o kolejny rok bliżej mety, co jeszcze bardziej zredukuje te szanse, a lata 2029-30 mogą być wręcz kulminacją słonecznego minimum: jeśli więc nie teraz, to w tym cyklu już raczej nigdy.
f X yt Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na X, subskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.
Komentarze
Prześlij komentarz
Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy
W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"