LIVE Solar Update (listopad 2023)

Uwaga. Poniższe informacje są archiwalne (listopad 2023) i nie dotyczą aktualnej aktywności słonecznej. Aby odczytywać bieżący komentarz przejdź do tej podstrony.

30.11.23
DZIURA KORONALNA - choć z ostatnim dniem listopada trwamy w gotowości zorzowej przed oczekiwaną silną (G3) burzą magnetyczną odliczając ostatnie kilka-kilkanaście godzin do uderzenia CME-kanibala, już dziś warto nastawić się na ewentualne szybkie wznowienie emocji po weekendzie. Do centrum tarczy zbliżyła się rozległa dziura koronalna będąca źródłem ciągłej emisji strumienia wiatru słonecznego wysokiej prędkości (CHHSS). Struktura ta, będąca dziś już doskonale widoczną na zdjęciach w skrajnym ultrafiolecie w długości fali 211 angstremów znajduje blisko równika słonecznego, a będąc zarazem coraz bliżej centralnego południka - rozpoczyna kilkudniowy okres emisji tego CHHSS bezpośrednio w kierunku Ziemi. Biorąc pod uwagę typowy dla takich formacji czas podróży strumienia na odcinku Słońce-Ziemia wynoszące zwykle 4-5 dni, początku napływu CHHSS powinniśmy oczekiwać około 5 grudnia +/- 1 dzień. Wówczas w zależności od cech pola magnetycznego nadciągającego strumienia, niewykluczone są kolejne okresy z burzową pogodą kosmiczną.
Dziura koronalna zbliża się do idealnego centrum tarczy emitując strumień CHHSS bezpośrednio ku Ziemi w okresie nadchodzącego weekendu. Długość fali 211 angstremów. Credit: NASA/SDO

29.11.23
GOTOWOŚĆ ZORZOWA 30.11-01.12 - do trzech wspomnianych wcześniej CME Słońce we wtorkowy wieczór dorzuciło czwarty - stanowiący wisienkę na torcie: najgęstszy, najszybszy i uwolniony w energetycznym rozbłysku klasy M9.8 ocierającym się o klasę X, z grupy plam 3500 w centrum tarczy. CME posiada strukturę full-halo i jest wymierzone bezpośrednio w kierunku Ziemi. W związku z możliwą silną burzą magnetyczną kategorii G3 na blogu zaczyna obowiązywać stan gotowości zorzowej na okres 30.11-01.12 - pełne opracowanie zjawiska na blogu.

28.11.23
KOLEJNE... DWIE ERUPCJE - wraz z oczekiwaniem na dotarcie do Ziemi koronalnego wyrzutu masy z poniedziałkowego poranka - dla porządku oznaczę go #1 - możemy liczyć na więcej emocji w związku ze spodziewanymi uderzeniami nie jednego, ale dwóch następnych CME. Wszystkie zjawiska są efektem erupcji filamentów licznie formujących się w ostatnim czasie ponad powierzchnią, których niestabilne magnetycznie struktury ulegają częściej rozerwaniu przyczyniając się do emisji wyrzutów koronalnych. W poniedziałek wieczorem doszło do wyrzucenia CME (#2) z ulegającej erupcji protuberancji bliżej centrum tarczy słonecznej, a przez to korzystniej pod względem kierunku uwolnionego względem Ziemi, jednak wyglądającej na rozrzedzoną, podczas gdy większa, gęstsza i szybsza część wyrzutu skierowana została na wschód od linii Słońce-Ziemia.

Z kolei jeszcze w późnych poniedziałkowych godzinach wieczornych doszło do trzeciego CME nieopodal północno-wschodniej krawędzi tarczy. Pomimo mniej korzystnego umiejscowienia filamentu, który uległ rozerwaniu, było to zjawisko najbardziej eruptywne i rozległe, a zdjęcia z koronografu LASCO sugerują możliwość częściowego skierowania CME#3 ku Ziemi. Tego zjawiska na razie nie uwzględnia żaden z modeli, dlatego musimy uzbroić się w cierpliwość.

Model ISWA wylicza dotarcie CME#2 30.11 około godz. 19:00 CET (18:00 UTC), około 6 godzin po spodziewanym uderzeniu CME#1 wspomnianego niżej w poniedziałkowym komentarzu. Model agencji SWPC poprawił w nowej aktualizacji czas spodziewanego uderzenia CME#1 na 30.11 około godz. 03:00 CET, zaś w przypadku dwóch kolejnych wyrzutów prognozuje nałożenie się ich na siebie i w konsekwencji skumulowane uderzenie CME#2+3 w piątek 01.12 około godz. 07:00 CET, ze spodziewanym wzrostem prędkości do około 550 km/sek. i gęstości powyżej 25 protonów/cm3, co ciekawe modelując zarazem największy wzrost gęstości dopiero kilka godzin po uderzeniu. W każdym z wyliczeń obowiązuje standardowy margines błędu +/-7 godzin.

Pomimo rozrzedzenia wyrzutu #1 i #2, nałożenie się trzech słabych (jak na możliwości Słońca) erupcji w ciągu jednej doby to potencjalna sytuacja dla zaistnienia stanu gotowości zorzowej i powstanie zjawiska tzw. kanibala CME - sytuacji, w której późniejszy wyrzut dogania poprzednika i powoduje skumulowanie efektów, albo dociera krótko po wcześniejszym CME i przedłuża dotychczasową aktywność geomagnetyczną (o ile taka zaistniała). Oficjalnie SWPC sugeruje tylko słabą burzę magnetyczną kategorii G1, jednak jest to prognoza wydana po CME #1 bez uwzględnienia CME #2 i CME#3 - możliwe, a nawet wysoce prawdopodobne, że ulegnie ona jeszcze podwyższeniu przynajmniej o jedną kategorię, a wówczas zostałby ogłoszony stan gotowości zorzowej.

Bez względu jednak czy tak się faktycznie stanie z oficjalną prognozą, już dziś warto na 30.11 i 01.12 nastawić się wstępnie jako na okres gotowości do działania w terenie z aparatem - miejmy nadzieję, że tym razem w lepszych pogodowo okolicznościach, niż w ostatnią sobotę. Niestety pomimo aż trzech CME nie mamy tu sytuacji gdy o którymkolwiek wyrzucie można by rzec jak o erupcji skierowanej bezpośrednio ku Ziemi z dużą energią lub o uderzeniach bocznych, ale za to gęstych i szybkich, dlatego bardziej, niż na solidne efekty geomagnetyczne pojedynczego CME większą nadzieję należałoby pokładać w ewentualnym nałożeniu się efektów tych erupcji na siebie. Niestety jest to mniej pewna sytuacja w liczeniu na burzę magnetyczną w porównaniu do oczekiwania uderzenia jednego lecz okazałego CME po energetycznym rozbłysku, ale może ilość porcji wyrzuconej materii po skumulowaniu okaże się wystarczająca dla wzrostu aktywności zórz polarnych na skalę pozwalającą myśleć o obserwacjach z Polski. Temat będzie kontynuowany wraz z rozwojem sytuacji.
Po lewej: CME#1 w efekcie erupcji protuberancji nieco na południowy zachód od centrum tarczy. Większość masy wyrzucona została na SW od linii Słońce-Ziemia, jednak dość duża rozpiętość erupcji rysująca strukturę partial-halo stwarza możliwość dotarcia do Ziemi bocznej części tego CME (prognozowane uderzenie 30.11 około godz. 10-13 CET). Po środku: CME#2 typu full-halo - wyrzut po erupcji protuberancji bliżej centrum tarczy rozprzestrzenia się na pełnych 360 stopniach wokół Słońca co daje gwarancję ukierunkowania bezpośredniego względem Ziemi. Niestety - jest to jednocześnie najbardziej rozrzedzony wyrzut, ledwie wyróżniający się z tła (prognozowane uderzenie 30.11 około godz.19 CET). Po prawej: CME#3 typu asymetrycznego full-halo, okazał się najbardziej okazałą erupcją minionej doby. Większość tego wyrzutu wyraźnie uwolniona została na północ i wschód od linii Słońce-Ziemia, jednak ukazująca się materia wokół przysłoniętej tarczy, także na zachód od jej centrum, stwarza sytuację, w której przynajmniej boczne uderzenie powinno być w naszym zasięgu. Ten CME jeszcze nie został uwzględniony w modelach propagacji wiatru słonecznego. Credit: LASCO C3.

27.11.23
ERUPCJA FILAMENTU - nad ranem w południowo-zachodniej części tarczy doszło do erupcji filamentu połączonej z uwolnieniem koronalnego wyrzutu masy. Zdjęcia z koronografów choć wciąż niepełne sugerują, że mamy do czynienia z CME typu partial-halo - może istnieć możliwość bocznego uderzenia w Ziemię, choć bez gwarancji. Nie była to ani najrozleglejsza erupcja, ani szczególnie dynamiczna, a główna część wyrzutu została uwolniona wyraźnie na południe i zachód od linii Słońce-Ziemia. Część podążająca ku Ziemi może być więc tylko nieznacznie mniej gęsta od głównej porcji (w najlepszym razie) lub znacznie rozrzedzona i spowolniona będąc bliżej skraju tego CME.

Model ISWA sugeruje bardziej optymistyczny wariant prognozując uderzenie niemal centralne, ale późne, dopiero 30.11 około godz. 13:00 CET (ponad 3,5 doby od erupcji). O ile czas podróży do Ziemi model przewidzi trafnie, może to zmniejszać szansę na istotny wpływ na aktywność geomagnetyczną, z drugiej strony jeśli trafne okaże się też modelowanie kierunku uwolnienia i tym samym solidności porcji CME wymierzonej w Ziemię, ewentualne korzystne cechy wyrzutu mogłyby zniwelować słabą prędkość i późne uderzenie (choć zwykle to najszybsze CME potrafią "zdziałać" najwięcej). Model WSA-Enlil sugeruje podobny kierunek uwolnienia i bardzo podobny czas uderzenia - 30.11 około godz. 10:00 CET +/-7 godzin, jednak wraz z dobrym kierunkiem model ten prognozuje bardzo znaczące rozrzedzenie wyrzutu, który nawet po uderzeniu miałby pozwolić na wzrost gęstości wiatru do 6-8 protonów/cm3 i prędkości do 450-500 km/sek. Mamy więc rzadko widzianą ostatnimi czasy wysoką zgodność obu modeli, choć mimo dość korzystnego kierunku uwolnienia CME zgadzają się one ze sobą też co do tego, że powinien to być wyrzut bardzo słaby i rozrzedzony. Jak będzie w rzeczywistości przekonamy się po połowie tygodnia.
Po lewej model ISWA prognozuje uderzenie CME 30.11 około 12:00 UTC (13:00 CET); po prawej - model WSA-Enlil sugeruje nieco wcześniejszy impakt o około 3 godziny. Modele są jednak zgodne co do kierunku uwolnienia, ale WSA-Enlil dodatkowo modelu poniedziałkowy wyrzut jako bardzo słaby tak pod względem gęstości jak i prędkości w razie ewentualnego dotarcia do Ziemi. Credit: NASA/SWPC

Z widocznych na tarczy grup plam tylko 3500 niezmiennie posiada pole magnetyczne typu beta-gamma-delta i potencjał do emisji silnych rozbłysków klasy X. Obszar 3499 może wytwarzać słabsze, choć też już istotne rozbłyski klasy M, pozostałe regiony są stabilne i nie powinny w najbliższych godzinach powodować silniejszych zjawisk.

25.11.23
SŁABA BURZA - sobotni poranek od godz. 07:00 CET przyniósł nam słabą burzę magnetyczną kategorii G1 na skutek dotarcia do Ziemi jednego z wyrzutów koronalnych uwolnionych w ostatnich dniach, być może w efekcie erupcji z czwartkowego poranka, którą pierwotnie model ISWA wskazywał na korzystnie ukierunkowaną ku Ziemi. Nie jest to jednak przesądzone - możliwe, że wśród tylu różnych CME nakładających się na siebie fragment któregoś z nich dotarł do nas niezależnie od prognozy modeli dotyczących erupcji najrozleglejszej z wczesnych godzin 23 listopada. Skokowa zmiana warunków wiatru słonecznego nie pozostawia natomiast złudzeń co do przyczyny burzy i jednoznacznie wskazuje na uderzenie CME. Prędkość wiatru wzrosła z około 470 do ponad 570 km/sek., gęstość z 10 do około 30 protonów/cm3, a natężenie pola magnetycznego (Bt) z 8 do 16, momentami 18nT co jest całkiem wyraźnym zwiększeniem dostępnego potencjału. Dominująco południowe skierowanie pola magnetycznego (Bz) rzędu -14, -15nT pozwoliło na zaistnienie słabej burzy, która może być kontynuowana w następnych godzinach o ile dotychczas obserwowane parametry Bt/Bz plasować się będą na porównywalnym poziomie. Niewykluczone, że warunki takie pozwolą na rejestrację subtelnych zórz z polskiej linii brzegowej lub nieco głębiej w pasie północnych województw, choć ogólna tendencja warunków jest powolnie słabnąca - natężenie pola magnetycznego zmalało bowiem z maksymalnych 18nT do obecnie 12nT, prędkość opadła do około 530 km/sek., a gęstość do 20 protonów/cm3. Wszystko zatem zależy od tempa wygasania aktywności burzy, która może być podtrzymana o ile zmiany nie zaczną postępować w bardziej dynamicznym wydaniu niż dotychczas.

Liczba Wolfa za piątek wyniosła 184 - z widocznych grup plam 3490 i 3500 niezmiennie posiadają potencjał generowania rozbłysków klasy X, w grupie 3492 doszło do rozwoju plamy typu gamma, która czyni ten region zdolnym do emisji rozbłysków klasy M. Wszystkie wspomniane obszary aktywne są obecnie w centrum tarczy mając idealną pozycję do wywoływania zjawisk geoefektywnych i kierowanych wprost ku Ziemi.

Update 19:30 CET: Słaba burza magnetyczna kategorii G1 trwa. Kamery internetowe z Półwyspu Arkona w Niemczech rejestrują zorzę polarną między niewielkimi przetarciami w zachmurzeniu. To szerokość geograficzna porównywalna z polską linią brzegową - jest więc wysoce prawdopodobne, że polscy obserwatorzy znad Bałtyku są w stanie rejestrować obecnie subtelne zorze o ile trafią na choćby niewielkie prześwity w zachmurzeniu nad północnym horyzontem.
Dane nt. wiatru słonecznego rejestrowane przez DSCOVR wskazują jednoznacznie na uderzenie CME w godzinach porannych jako powód zaistnienia słabej burzy magnetycznej kategorii G1. Dominacja południowego skierowania pola magnetycznego wiatru (ujemnego Bz) daje szansę na podtrzymanie burzy w kolejnych godzinach, ale słabnące natężenie całkowite (Bt) nie daje dużych szans na jej zintensyfikowanie. Credit: DSCOVR

24.11.23
2 x BETA-GAMMA-DELTA - z początkiem ostatniego listopadowego weekendu na tarczy słonecznej mamy dwie grupy plam o najbardziej skomplikowanym polu magnetycznym typu beta-gamma-delta. Każdy taki obszar jest potencjalnym kandydatem do emitowania silnych rozbłysków klasy X, a w tym przypadku mowa o regionach 3490 i 3500. Pierwszy znajduje się niemal na wprost Ziemi na północ od słonecznego równika, drugi dopiero od niedawna rozpoczął wędrówkę przez dostrzegalną część Słońca i przebywa jeszcze blisko południowo-wschodniej krawędzi. Zaistnienie takich zjawisk w najbliższych dniach - o ile byłyby powiązane z uwolnieniem CME - mogłoby zaowocować szansą na solidniejsze burze magnetyczne, jednak fakt wykształcenia przez te regionu najbardziej niestabilnej konfiguracji magnetycznej nie daje gwarancji, że z tego potencjału one skorzystają. Liczba Wolfa za czwartek wyniosła 176. Zaktualizowany model WSA-Enlil agencji SWPC w dalszym ciągu nie uwzględnia czwartkowych erupcji, także tej z potencjalnie częściowym ukierunkowaniem ku Ziemi. Najnowsza aktualizacja modelu ISWA złagodziła prognozę i sugeruje możliwość bliskiego rozminięcia CME z Ziemią.

Uzupełnienie 21:40 CET: Model WSA-Enlil agencji SWPC w najnowszej aktualizacji także wyklucza uderzenie sugerując bliskie rozminięcie CME z Ziemią w południowych godzinach 26 listopada. Mimo to sugerowana jest słaba burza magnetyczna kategorii G1 na skutek możliwego ograniczonego wpływu tego wyrzutu.

23.11.23
R=174 + LICZNE CME - 5 dni po tym gdy liczba Wolfa opadła do 26 obecnie wynosi już 174, a dużemu przyrostowi plam towarzyszy wzrost ilości zjawisk eruptywnych. Tylko minionej doby doszło co najmniej do trzech koronalnych wyrzutów, z których jeden według modelu ISWA może być ukierunkowany w stronę Ziemi. Chodzi o CME uwolnione czwartkowego poranka na skutek aktywności w obrębie grupy plam 3489 nieco na południe od centrum tarczy. Materia na zdjęciach z koronografu LASCO C3 wydaje się w głównej mierze wyrzucona na południe od linii Słońce-Ziemia, ale opracowywany przez NASA model ISWA sugeruje uderzenie wręcz centralne, w sobotę 25.11 około godz. 18:00 UTC (19:00 CET). Wstępne wiązki modelu dochodzą, a nawet nieznacznie przekraczają indeks Kp=6 po uderzeniu CME w razie najbardziej optymistycznej sytuacji z warunkami wiatru słonecznego w tym wyrzucie (co odpowiadałoby przynajmniej umiarkowanej burzy magnetycznej kategorii G2), ale niewykluczone, że model "widzi" sytuację zbyt optymistycznie nie radząc sobie z taką ilością nakładających się na siebie erupcji. SWPC jeszcze nie opracowała modelu - kiedy to się zmieni, wrócę do tematu w kolejnym komentarzu. Prócz tego doszło do dwóch CME za północno-wschodnią krawędzią, które nakładają się na siebie, lecz uwolnione po niewidocznej z Ziemi stronie Słońca nie będą miały wpływu na aktywność geomagnetyczną - mogą za to mieć utrudniający wpływ na postrzeganie sytuacji przez modele propagacji wiatru słonecznego, które nie raz już w takich okresach poległy czy to w czasie prognozowanego uderzenia czy w określeniu kierunku poszczególnych CME. Wstępnie niewykluczone jest ogłoszenie gotowości zorzowej na noc z soboty na niedzielę, ale czy będą faktycznie ku temu przesłanki jeszcze się przekonamy. Temat będzie kontynuowany w piątek.
Po lewej: liczne koronalne wyrzuty masy uwolnione w ciągu ostatniej doby, z perspektywy koronografu LASCO C3. Jeden z tych CME posiada strukturę partial-halo i może być częściowo skierowany ku Ziemi. Credit: SOHO. Po prawej: ostatnia aktualizacja modelu ISWA wylicza uderzenie bezpośrednie jednego z CME wyrzuconych minionej doby w Ziemię około 25.11 ~19:00 CET. Credit: NASA

22.11.23
R=138 - pojawienie się plam przede wszystkim w północno-wschodniej części tarczy podwyższyło nam obecnie liczbę Wolfa do 138 - podczas gdy w weekend wynosiła jeszcze zaledwie 26. Niestety wydaje się, że ta "grupa grup" uformowała się po drugiej stronie Słońca kilkanaście dni temu, a obecnie zmierza ku finałowemu stadium rozwoju, ponieważ ich powierzchnia nie uległa zwiększeniu, a pola magnetyczne nie ulegają skomplikowaniu. Z tego powodu aktywność rozbłyskowa wzrosła na niewielką skalę w porównaniu do liczby nowych plam i możliwe, że wiele się to za ich sprawą nie zmieni. Zza południowo-wschodniej krawędzi ruch obrotowy Słońca przynosi nam kolejny obszar aktywny, który w czwartek powinien uzyskać oficjalną numerację.

W porannych godzinach doszło dziś do erupcji filamentu nieopodal południowo-wschodniej krawędzi. Erupcji jak zwykle w takich wypadkach bywa towarzyszył koronalny wyrzut masy, jednak jego wąska rozpiętość nie przekraczająca 130 stopni i umiejscowienie źródła zjawiska sprawiają, że większość - jeśli wręcz nie całość CME - uwolniona została na południe i wschód od linii Słońce-Ziemia. Model ISWA agencji NASA wylicza kompletne chybienie tego CME, co nie dziwi biorąc pod uwagę niewielką rozpiętość kątową wyrzutu i położenie filamentu w trakcie erupcji.

Nad ranem mieliśmy także 6-godzinną słabą burzę magnetyczną kategorii G1 na skutek napłynięcia na Ziemię wiatru o nieco wyższej prędkości (około 500-550 km/sek.) i sile Bt (około 12nT) połączonej z dominacją przez kilka godzin południowego skierowania pola rzędu -10, -11nT. Po tym krótkotrwałym okresie burzowych warunków sytuacja uległa uspokojeniu.

21.11.23
10 GRUP W 3 DNI - jeszcze przed końcem weekendu mogliśmy być zawiedzeni widokiem niemal czystej tarczy słonecznej i liczbą Wolfa zmniejszoną zaledwie do 26. Dziś na tarczy mamy już 10 obszarów aktywnych, w tym jeden szybko formujący się od kilku godzin nieco na zachód od centrum tarczy jeszcze bez oficjalnej numeracji. Uwagę przykuwać może nie tyle grupa plam co "grupa grup plam" nieopodal północno-wschodniej części tarczy, na którą składają się regiony mogące emitować silniejsze rozbłyski co najmniej dolnych stanów klasy M. Być może obserwujemy jakieś przełamanie w aktywności plamotwórczej w drodze do Słonecznego Maksimum, ale czy jest to stała tendencja czy chwilowa sytuacja na tle dominującej ostatnimi tygodniami niemal zerowej produkcji plam przekonamy się z biegiem czasu. Póki co - powiało optymizmem.

Koronalny wyrzut masy z czwartkowej erupcji nadal nie dał wyraźniej odczuć się w warunkach wiatru słonecznego napływającego na Ziemię, co z uwagi na ponad 5,5 dnia od erupcji pozwala już przekreślić szanse na rozwój aktywności geomagnetycznej za jego sprawą. Pomimo struktury partial-halo okazał się albo zbyt znacząco uwolniony na zachód od linii Słońce-Ziemia, albo dotarł jako wyrzut niezwykle niemrawy, o czym mogła świadczyć wspomniana w poniedziałkowym komentarzu krótktrwała zmiana w sile pola magnetycznego i gęstości - nie jest to jednak tak oczywiste za sprawą malejącej wówczas prędkości wiatru, więc równie prawdopodobnym wariantem jest fen, w którym wyrzut zwyczajnie ominął Ziemię, jak sugerowała prognoza modelu ISWA stojąca w dużej sprzeczności z modelem WSA-Enlil agencji SWPC.
Tarcza słoneczna - obszary aktywne z dnia 21.11.2023 r. Credit: SDO

18.11.23
WIĘCEJ PLAM, OCZEKIWANIE NA CME - zza północno-wschodniej krawędzi tarczy wyłania się obfity w niewielkie plamy obszar aktywny 3490 i podążający za nim 3491 także mający wiele składników. Zza południowo-wschodniej krawędzi wzeszły dwie nowe grupy, które jutro powinny doczekać się oficjalnej numeracji. Po okresie prawie czystej tarczy możemy nacieszyć się większą ich liczbą oraz wiązać pewne nadzieje dotyczące aktywności rozbłyskowej w regionach 3490-3491. W sobotę jedna z tych grup wyemitowała umiarkowanie silny rozbłysk klasy M1.2 (prawdopodobnie nieco silniejszy), a dziś obszar 3490 był sprawną rozbłysku klasy M1.2 o godz. 10:03 CET. Zjawiskom tym nie towarzyszyły wyrzuty koronalne, ale cieszy fakt ich zaistnienia, co może dawać szansę na sporadyczne rozbłyski w kolejnych dniach gdy pozycja tych grup będzie coraz bardziej geoefektywna.

Jednocześnie czekamy na uderzenie koronalnego wyrzutu masy (CME) typu partial-halo z erupcji 16 listopada. Jak dotąd sonda DSCOVR nie zarejestrowała skoku parametrów mogących jednoznacznie przesądzać fakt uderzenia. Możliwe jednak, że do niego doszło dzisiejszego poranka, ponieważ przez pewien czas rejestrowana była nieco większa niż codziennie siła pola magnetycznego (Bt) do około 15nT, przy wzroście gęstości do 20-25 protonów/cm3. Niestety zmianie obu wspomnianych parametrów towarzyszyła malejąca (i nadal opadająca, obecnie zaledwie w okolicach 290 km/sek.) prędkość wiatru, w bardzo słabym przedziale 320-340 km/sek., więc jeżeli miałby to być ten czwartkowy CME to trudno po nim oczekiwać jakiegokolwiek wzburzenia warunków. Bardziej pewne wydaje się jednak, że wyrzut jeszcze do nas nie dotarł - malejąca prędkość towarzysząca wspomnianemu wzrostowi Bt i gęstości kłóci się z cechami typowymi dla uderzeń CME. O ile w ciągu najbliższej doby nadal nie zostaną zarejestrowane charakterystyczne dla uderzeń CME zmiany warunków wiatru słonecznego można będzie się skłaniać ku tezie, że wyrzut ten nas po prostu minął, tak jak sugerowała pierwotna prognoza modelu ISWA.

17.11.23
OSTATNIA GRUPA - z początkiem przedostatniego listopadowego weekendu na tarczy słonecznej możemy dostrzec już tylko ostatni obszar aktywny - AR3486 - który jest o dobę od zniknięcia za południowo-zachodnią krawędzią tarczy. Poprzedzający go drobny region 3487 osiąga właśnie krawędź tarczy, a po "nowym" od niedawna widocznym 3488 przy północno-wschodniej krawędzi nie ma już śladu. Stoimy przed realnym prawdopodobieństwem wyzerowania dziennej liczby Wolfa - za wczoraj wyniosła ona 28. Jeżeli aktywność plamotwócza w pozostałych miejscach tarczy pozostanie zerowa przez kolejną dobę, może to oznaczać zbliżający się pierwszy dzień bez plam słonecznych po dostrzegalnej stronie Słońca od 9 czerwca 2022 roku.

Uzupełnienie 09:00 CET: Uf! Po kilku godzinach od porannego komentarza ruch obrotowy Słońca przynosi nam nową grupę plam ledwie co wychylającą się dopiero zza południowo-wschodniej krawędzi - sytuacja jednak uratowana. W sobotę region ten powinien uzyskać oficjalną numerację raz jeszcze odsuwając perspektywę stanu czystej tarczy.

CME PARTIAL-HALO - w porannych godzinach 16 listopada doszło do erupcji filamentu w zachodniej części tarczy, połączonego z uwolnieniem niezbyt szybkiego koronalnego wyrzutu masy. CME posiada szeroką rozpiętość i jest typu partial-halo, co sugeruje możliwość (nie gwarancję) dotarcia do Ziemi bocznego fragmentu tego wyrzutu za około 2-3 doby. Główna część CME została skierowana na zachód od linii Słońce-Ziemia, ale być może tej uwolnionej w naszym kierunku uda się wzburzyć aktywność geomagnetyczną. Wyrzut nawet w maksimum ledwo przekroczył 500 km/sek., co plasuje go w gronie zdecydowanie słabszych erupcji pod względem energii uwolnienia, co nie jest pożądaną przez obserwatorów wiadomością. Mimo to na niedzielę i poniedziałek 19-20.11 SWPC wydała prognozę słabej burzy magnetycznej kategorii G1 - gdyby taka burza zaistniała może pojawić się niewielka szansa na fotograficznie rejestrowalne subtelne zorze polarne z polskiej linii brzegowej lub nieco w głąb pasa województw północnych w razie gęstszego wiatru - zaś jeszcze dalej na południe o ile fragment wyrzutu zmierzający ku Ziemi przyniesie solidny wzrost natężenia pola magnetycznego (wówczas aktywność geomagnetyczna powinna przewyższyć oficjalną prognozę). Model WSA-Enlil sugeruje uderzenie dopiero 20 listopada około 08:00 UTC (09:00 CET) +/-7 godzin, po blisko 4 dobach od uwolnienia co jest bardzo długim czasem podróży jak na CME (o ile model się sprawdzi). Szacuje on wzrost gęstości wiatru do około 20 protonów/cm3 i prędkości ledwie 350 km/sek., co kojarzy się z wartościami obserwowanymi codziennie, a nie w efekcie uderzeń CME. Model ISWA nie jest jeszcze zaktualizowany. Jak będzie w rzeczywistości powinniśmy się przekonać pod koniec weekendu lub na początku nowego tygodnia.


Po lewej: CME po erupcji z porannych godzin 16 listopada. Wyrzut posiada strukturę full-halo co może dawać nadzieję na uderzenie w Ziemię bocznego fragmentu uwolnionej materii, ale nie jest to sytuacja gwarantująca taki cios. Większość materii uwolniona została na południe i zachód od linii Słońce-Ziemia. Credit: LASCO C3. Po prawej: model WSA-Enlil prognozuje uderzenie CME 20.11 o godz. 08:00 UTC (09:00 CET) tj. w oknie między 02:00 a 16:00 CET. Prognozowana jest słaba zmiana warunków, z gęstością do 20 protonów/cm3 i prędkością do 350 km/sek. Credit: SWPC

Uzupełnienie 14:00 CET: 
Model ISWA agencji NASA sugeruje rozminięcie CME z Ziemią. To bardzo radykalna rozbieżność względem modelu SWPC i dość zaskakujące wyliczenia jak na fakt wykształcenia przez CME struktury partial-halo.


16.11.23
PRAWIE CZYSTA TARCZA - ponownie weszliśmy w okres dziennej liczby Wolfa poniżej 50 - za wczoraj wyniosła ona 41, dziś będzie jeszcze niższa, a na tarczy słonecznej dostrzec możemy tylko 3 obszary aktywne, z czego 2 niebawem zejdą z tarczy (3487 i najwyraźniejszy 3486), a nowy 3488 od wzejścia na tarczę 3 dni temu wydaje się być grupą uformowaną po drugiej stronie Słońca, która jest w zaawansowanej fazie zaniku - nadal nie widać w niej choćby drobnych plam. W pozostałych miejscach tarczy produkcja nowych obszarów aktywnych jest zerowa -  zbliżający się weekend będzie więc czasem, w którym przekonamy się czy dojdzie do pierwszego od 9 czerwca 2022 roku oczyszczenia tarczy i wyzerowania liczby Wolfa, czy też Słońce zdoła w ostatnim momencie wyprodukować nowe plamy.

15.11.23
PONOWNY REGRES + M1.0 - w nocy z wtorku na środę o godz. 00:05 CET doszło do umiarkowanie silnego rozbłysku klasy M1.0 w regionie aktywnym 3485 na południowo-zachodniej krawędzi tarczy. Zjawisko z uwagi na impulsywny charakter nie było eruptywne i poza chwilowym skokiem emisji rentgenowskiej nie będzie miało dalszych efektów dla aktywności geomagnetycznej. Zza północno-wschodniej krawędzi wyłonił się nowy obszar 3488 obecnie zbudowany z bardzo drobnych plam. Poza nim jedynym regionem się wyróżniającym jest 3486, jednak i on niebawem zejdzie z tarczy będąc obecnie o około 3 doby od osiągnięcia zachodniej krawędzi. Poprzedza go drobny obszar 3487 mający jeszcze kilka drobnych plam w zaawansowanej fazie zaniku. Gdyby nie widoczność regionu 3486 ponownie można by odnieść wrażenie niemal pełnego oczyszczenia tarczy z plam. Dzienna liczba Wolfa jest zniżkująca, za wczoraj wyniosła 86, a w zależności od dalszych losów nowego regionu 3488 za 3-4 dni przekonamy się na ile prawdopodobieństwo wyzerowania liczby Wolfa wzrośnie. Jeśli po zejściu z tarczy regionu 3486 nowy region 3488 nie wykształci większej powierzchni, a w pozostałych miejscach tarczy produkcja plam pozostanie na obecnym poziomie, perspektywa pierwszego od niemal półtora roku dnia z pustą tarczą znów może stać się nam bliższa. 

13.11.23
NOWA PROGNOZA 25. CYKLU + SPEKULACJE - niedawno zaktualizowana została oficjalna prognoza NOAA/SWPC dotycząca 25. cyklu aktywności słonecznej. Pierwotna prognoza z grudnia 2019 roku sugerowała nadejście Słonecznego Maksimum w lipcu 2025 roku, jednak od ponad trzech lat Słońce okazywało się znacznie aktywniejsze od oczekiwań. Jak nowe prognozy się odmieniły na tle pierwotnych? W specjalnym tekście na blogu także garść rozważań o tym, na jakim etapie cyklu możemy obecnie przebywać oraz jaki może być jego dalszy przebieg gdyby nowa oficjalna prognoza znów okazała się błędna. Tekst dostępny na blogu.

SŁABA BURZA - po blisko dobie od uderzenia, koronalnemu wyrzutowi masy udało się wywołać słabą burzę magnetyczną kategorii G1. Epizod ten zarysował się od godz. 01:00 do 04:00 CET, ale wiele wskazuje na to, że będzie to pojedynczy okres burzowy na skutek powrotu skierowania (Bz) pola magnetycznego na północne, po okresie kilkugodzinnego przejścia na wartości ujemne rzędu -7, -8nT i całkowitego natężenia (Bt) w okolicy 12nT. W okresie burzy gęstość wiatru dochodziła momentami do 30 protonów/cm³, przy prędkości około 450 km/sek. - obecnie wartości te wykazują tendencję słabnącą i nie dającą szans na solidniejsze wzburzenie warunków.

12.11.23
UDERZENIE CME - koronalny wyrzut masy z czwartkowego rozbłysku klasy C2.6 uderzył w Ziemię w niedzielny poranek około godz. 07:00 CET. Dane rejestrowane przez sondę DSCOVR wskazują, że mimo bezpośredniego skierowania CME ku Ziemi uderzenie było słabe i jak na razie nie dające szansy na umiarkowaną burzę magnetyczną kategorii G2. Skok prędkości wiatru słonecznego był dość wyraźny, z około 430 do ponad 560 km/sek., przy skoku gęstości z 3 do niespełna 10 protonów/cm³, co wskazuje na wysoce rozrzedzony wyrzut minimalizujący szanse na intensywne zorze w razie zaistnienia burzy. Przede wszystkim mamy do czynienia z bardzo miernym wzrostem całkowitego natężenia pola magnetycznego wiatru słonecznego (Bt) z 2 do 6-7nT i tym samym niewielkim możliwym odchyleniem południowego skierowania (Bz) pola do -5, momentami -6nT. Przy tak słabym natężeniu całkowitym nawet dominacja południowego skierowania nie będzie w stanie dać solidniejszego zastrzyku dla aktywności geomagnetycznej, do tej pory zaistniał jedynie pojedynczy epizod niestabilności w ziemskim polu magnetycznym (Kp=4) jako stan przejściowy między ciszą, a burzą.

Burza - o ile zdoła się rozwinąć - nie powinna być silniejsza od słabej G1, przynajmniej na ten moment parametry wiatru słonecznego na nic solidniejszego nie wskazują. Już sam fakt spóźnionego dotarcia CME do Ziemi względem obu modeli SWPC i NASA i pokonania podróży w ciągu aż 66 godzin, niemal trzech pełnych dni, od erupcji pokazuje z jak słabą energią w nas uderzył i wytracił prędkość po drodze. Stan gotowości zorzowej pozostaje na dziś podtrzymany zgodnie z oficjalną prognozą nadal biorącą pod uwagę możliwość burzy magnetycznej kategorii G2, jednak bez nasilenia parametrów Bt i Bz w następnych godzinach, realna aktywność geomagnetyczna nie będzie miała szansy na sprostanie takim oczekiwaniom. Mimo, że nie są one wygórowane to na ten moment i tak pozostają poza zasięgiem. Siła pola magnetycznego wiatru może z biegiem godzin ulec wzmożeniu wraz z głębszym zanurzeniem się Ziemi w CME i tym samym zwiększyć obecnie miałki potencjał do wzburzenia pogody kosmicznej, ale na ten moment wydaje się, że słaba burza kategorii G1 może okazać się szczytem możliwości tego wyrzutu.

Update 16:40 CET: Po blisko 10 godzinach od uderzenia potencjał koronalnego wyrzutu masy pozostaje niezwykle mizerny, a natężenie pola magnetycznego nie wzrosło powyżej 8nT, co bywa wartością obserwowaną niemal na co dzień w warunkach normalnej pogody kosmicznej. Do bardzo słabego potencjału dochodzi fakt przejścia skierowania pola magnetycznego (Bz) wiatru słonecznego na północne, co jest kierunkiem utrzymującym się nieprzerwanie od ponad sześciu godzin i stanowiącym blokadę dla jakiegokolwiek rozwoju aktywności geomagnetycznej. Z tego powodu wspomniany w porannym komentarzu pojedynczy trzygodzinny epizod z niestabilnością (Kp=4) okazał się jak na razie jedynym, w którym burza wisiała na włosku, jednak po tym epizodzie warunki są typowe dla okresów ciszy. Korzystne zmiany w tak słabym magnetycznie wyrzucie koronalnym, choć jeszcze nie są przekreślone, wydają się coraz mniej prawdopodobne.

09.11.23
CME FULL-HALO PROSTO W ZIEMIĘ. GOTOWOŚĆ ZORZOWA 11-12.11 - 9 listopada o godz. 12:18 CET w pobliżu regionu 3480 nieco na południowy zachód od centrum tarczy słonecznej doszło do słabego rozbłysku klasy C2.6. Zjawisko było mniej niż pospolite w kwestii emisji rentgenowskiej, nie wyróżniając się ponad rozbłyski obserwowane prawie każdego dnia, jednak krótko po nim okazało się, że towarzyszył mu koronalny wyrzut masy (CME). Obrazy z koronografów LASCO ukazują strukturę full-halo - materia uwolniona w erupcji rozprzestrzenia się na pełnych 360 stopniach wokół Słońca, a to w połączeniu z umiejscowieniem źródła erupcji prawie w centrum tarczy sprawia, że CME jest skierowany bezpośrednio ku Ziemi. Obrazy z LASCO sugeruą, że mamy do czynienia z dość przeciętnym CME, o maksymalnej prędkości uwolnienia rzędu 637 km/sek.. Nie mniej struktura full-halo stwarza sytuację, w której uderzenie CME w Ziemię jest pewne. Wątpliwości mogą rodzić jedynie potencjalne cechy samego wyrzutu, na czele z siłą pola magnetycznego, gęstości i prędkości po okresie podróży na linii Słońce-Ziemia, które poznamy dopiero gdy wyrzut dotrze do naszej planety.

Bez zaskoczenia oba wiodące modele propagacji wiatru słonecznego wyliczają uderzenie centralne. Model WSA-Enlil agencji SWPC wylicza moment uderzenia na sobotę 11.11 około godz. 18:00 UTC (19:00 CET) +/-7 godzin (okno prognozy 11.11 12:00-02:00 CET 12.11) ze skokiem prędkości wiatru do około 550 km/sek. i gęstością około 10 protonów/cm3. Nie są to imponujące wartości, ale przy sprzyjających cechach pola magnetycznego mogą okazać się dostatecznie dobre dla solidnego wzburzenia aktywności geomagnetycznej. Model ISWA agencji NASA wylicza uderzenie CME na 12.11 o godz. 00:00 UTC (01:00 CET) +/-7 godzin (okno prognozy 11.11 18:00-08:00 CET 12.11).

W związku z oczekiwanym uderzeniem CME full-halo skierowanego bezpośrednio ku Ziemi agencja SWPC wystosowała prognozę umiarkowanej burzy magnetycznej kategorii G2 ważną na okres 11 i 12 listopada. Z tego powodu na blogu zostaje wprowadzony kolejny w tym miesiącu stan gotowości zorzowej dla obserwatorów z Polski - ewentualne zaistnienie takiej burzy wiąże się z 50% szans na wystąpienie zórz polarnych nad umiarkowanymi szerokościami geograficznymi.


Po lewej: Koronalny wyrzut masy po rozbłysku z czwartkowego południa posiada największą możliwą rozpiętość kątową 360 stopni wokół Słońca (full-halo), co w połączeniu z umiejscowieniem źródła zjawiska niemal w centrum tarczy gwarantuje bezpośrednie skierowanie CME ku Ziemi. Credit: SDO/LASCO/Helioviewer. Po środku: model ISWA "widzi" bezpośrednie skierowanie CME ku Ziemi i wylicza uderzenie wyrzutu 12.11 o godz. 01:00 CET +/-7 godzin. Credit: NASA. Po prawej: model WSA-Enlil jest zbieżny z ISWA co do kierunku uwolnienia CME sugerując uderzenie centralne, ale nieco szybciej - 11.11 około godz. 19:00 CET +/-7 godzin. O ile cechy pola magnetycznego okażą się sprzyjające, wyliczane parametry wiatru po uderzeniu mogą pozwolić na rozwój co najmniej umiarkowanej burzy magnetycznej kategorii G2, wiążącej się z 50-procentowym prawdopodobieństwem zórz polarnych nad Polską. Credit: SWPC

08.11.23
ZIEMIA W CHHSS - od kilkunastu godzin obserwujemy napływ strumienia wiatru słonecznego wysokiej prędkości (CHHSS) z dziury koronalnej, która w ostatni weekend ukierunkowana była wprost na naszą planetę. O ile wczoraj prędkości wiatru przed południem wahały się jeszcze w przeciętnym przedziale 450-480 km/sek., o tyle dziś od kilku godzin na Ziemię oddziałuje wiatr o prędkości już przekraczającej 700 km/sek., momentami podchodzącej pod 730 km/sek., co już nie pozostawia wątpliwości o rozpoczętym napływie. Niestety - wraz z wejściem w ten strumień okazuje się - przynajmniej jak na razie - że jest on bardzo słaby pod względem siły pola magnetycznego, która nie wzrosła powyżej 8nT i waha się w przedziale obserwowanym na co dzień w warunkach spokojnej pogody kosmicznej. Z tego powodu nie ma znaczenia kierunek pola magnetycznego, bo przy tak niewielkim potencjale wiatru do wpływu na aktywność nawet ciągła dominacja południowego skierowania (której i tak nie obserwujemy) nie byłaby w stanie wiele z tego strumienia wykrzesać. Wobec tak słabych cech Bt/Bz, przez całą minioną noc gdy prędkość wiatru już oscylowała w pobliżu 700 km/sek. nie zaistniała nawet słaba burza magnetyczna najniższej kategorii - między godz. 04:00 a 07:00 CET mieliśmy jedynie pojedynczy epizod stanu niestabilności (Kp=4) pomiędzy stanem ciszy a słabej burzy, jednak jak do tej pory okazuje się to szczytem możliwości tego CHHSS. Tak długo dopóki prędkość pozostaje podwyższona może pojawić się szansa na wzburzenie aktywności geomagnetycznej, ale tylko wówczas jeśli zwiększeniu ulegnie siła i południowy kierunek pola magnetycznego napływającego wiatru - bez tego nawet o słabej burzy nie ma co myśleć.
Sonda DSCOVR od kilku godzin rejestruje wiatr o prędkości przekraczającej 700 km/sek. i dochodzącej do 730 km/sek., co ewidentnie świadczy o trwającym napływie CHHSS - niestety przy bardzo słabym natężeniu całkowitym pola magnetycznego poniżej 8nT, stan burzy jak dotąd nie zaistniał i jeśli główne parametry nie ulegną poprawie, trudno będzie liczyć na cokolwiek więcej w tym strumieniu ponad sporadyczne okresy niestabilności w ziemskim polu magnetycznym (Kp=4) poniżej stanu burzy. CHHSS pozostaje bardzo obiecującym pod względem prędkości, niestety bez korzystnych wartości Bt/Bz żadna wartość prędkości nie ma znaczenia dla wzburzenia pogody kosmicznej. Credit: SWPC.

07.11.23
GOTOWOŚĆ ZORZOWA - po minionej nocy z dominacją słabej burzy magnetycznej kategorii G1, na wtorek mamy podwyższenie prognozy do umiarkowanej burzy kategorii G2, wiążącej się z 50-procentowym prawdopodobieństwem wystąpienia zorzy polarnej nad naszym krajem. Prognozę burzy magnetycznej kategorii G2 agencja SWPC wystosowała w związku z oczekiwanym napływem strumienia wiatru słonecznego wysokiej prędkości z dziury koronalnej wspomnianej w poprzednim komentarzu, której efekty powinniśmy zacząć odczuwać w najbliższych kilkunastu godzinach. Na tę chwilę mierzona przez sondę DSCOVR prędkość wiatru napływającego na Ziemię utrzymuje się w przeciętnych okolicach 450-480 km/sek., przy niskiej gęstości około 5 protonów/cm3, słabym polu magnetycznym (Bt) około 4-5nT i neutralnym skierowaniu (Bz) wahającym się w pobliżu zera. Napływ CHHSS, o ile zarysuje się "podręcznikowo" powinien w pierwszej mierze przynieść rozłożony na kilka godzin wzrost gęstości, a dopiero później stopniowe nabranie prędkości, z towarzyszącym jej wzrostem natężenia pola magnetycznego, zatem póki co - nic nie wskazuje na rychłe rozpoczęcie napływu.

Update 19:00 CET: Prędkość wiatru nacierającego na Ziemię od kilku godzin wzrosła z dotychczasowych ~450 do ponad 600 km/sek. co może świadczyć o rozpoczynającym się napływie CHHSS. Nie zarysowały się jednak jak dotąd wzrosty gęstości i siły pola magnetycznego, a wartości powyżej 600 km/sek. bywają okresowo przerywane powrotem do niższych prędkości, co stawia pod znakiem zapytania przyczynę obserwowanych zmian. Pomimo braku podręcznikowych cech typowych dla wczesnej fazy oddziaływania CHHSS wydaje się, że mamy z tym strumieniem do czynienia, ponieważ nie było w ostatnim czasie innych zjawisk przyczynowych, po których moglibyśmy oczekiwać rejestrowanego właśnie nabierania prędkości, a dość przyzwoite wartości rzędu 600 km/sek. nie biorą się od tak. Bez względu jednak na przyczynę, na razie trudno oczekiwać wzburzenia warunków za sprawą w dalszym ciągu słabych cech pola magnetycznego w napływającym wietrze.

Update 20:00 CET: Prędkość wiatru podchodzi momentami pod 680 km/sek., co już ewidentnie świadczy o docieraniu CHHSS do Ziemi, ponieważ zmiana o ponad 200 km/sek. w ciągu kilku godzin jest już zbyt poważną aby mogła mieć inną przyczynę. Pozostaje pytanie na ile wzrośnie siła pola magnetycznego w tym strumieniu, ponieważ na tę chwilę waha się ona w pobliżu 5-7nT, co jest bardzo słabym potencjałem dla wzburzania aktywności geomagnetycznej nawet jeśli skierowanie pola stanie się długotrwale południowe. Wysoki stopień rozrzedzenia wiatru, z gęstością poniżej 5 protonów/cm3 też nie napawa optymizmem, bo może przyczynić się do znacznie subtelniejszych zórz gdyby burza magnetyczna zaistniała w najbliższych kilkunastu godzinach, ale nie jest to tak ważna składowa wiatru jak natężenie i kierunek pola magnetycznego.
Dane rejestrowane przez sondę DSCOVR potwierdzają początkowe etapy napływu strumienia wiatru słonecznego z dziury koronalnej. Obecnie prędkość jest już o ponad 200 km/sek. wyższa, niż jeszcze dzisiejszego poranka i przekracza 650 km/sek. Niestety słabe natężenie pola magnetycznego (Bt) i neutralne skierowanie nie świadczą o dużym potencjale tego CHHSS do wzburzenia warunków, ale to może się zmienić w dowolnym momencie podczas około 3-4 dniowego napływu strumienia. Credit: SWPC

06.11.23
OCZEKIWANIE NA CHHSS - po silnej burzy magnetycznej kategorii G3, która przyniosła w niedzielę zorze polarne nie tylko nad całą Polskę, ale także Węgry, Słowenię i północne Włochy, trwamy w gotowości zorzowej w związku z oczekiwanym w najbliższych 24-48 godzinach napływem strumienia wiatru słonecznego wysokiej prędkości (CHHSS) emitowanego z dziury koronanej, jaka przekroczyła centralny południk będąc wystawioną w weekend wprost na Ziemię. Obecne zdjęcia z SDO w długości fali 211 angstremów ukazują tę strukturę już w południowo-zachodniej części tarczy, jednak przez minione dni przemierzając centrum tarczy uwalniała ona CHHSS bezpośrednio w naszym kierunku i jego napływ jest gwarantowany - nie wiadomo tylko kiedy się rozpocznie, bo przy tego rodzaju wietrze słonecznym nie da się oszacować prędkości uwolnienia - w przeciwieństwie do koronalnych wyrzutów masy, CHHSS od samego początku pozostaje dla nas niewidoczny. Napływ CHHSS może rozpocząć się w dowolnym momencie najbliższych 1-2 dni i zależnie od cech wiatru w tym strumieniu może pozwolić na kolejne okresy burzowej pogody kosmicznej. Być może nie będą one tak wyraźne, jak w niedzielę, nie mniej jeśli siła i kierunek pola magnetycznego w CHHSS okażą się solidne, kolejna burza magnetyczna z zakresu kategorii G1-G3 i potencjalne zorze polarne nad naszym krajem mogą być kwestią kilkunastu-kilkudziesięciu godzin. W związku z większą obecnie podatnością magnetosfery po silnej burzy na napływ kolejnych porcji wiatru słonecznego stan gotowości zorzowej zostaje podtrzymany do czasu spodziewanego napływu strumienia z dziury koronalnej, kiedy przekonamy się czy i na ile będzie on zdolny podnieść aktywność geomagnetyczną.

Update 21:00 CET: Rozpoczęła się słaba burza magnetyczna kategorii G1. Charakterystyka parametrów w napływającym wietrze słonecznym nie wskazuje jednak na cechy świadczące o rozpoczęciu napływu CHHSS - obecnie sporadycznie występujące okresy ze słabą burzą wydają się raczej dalszym echem niedzielnego uderzenia CME, po którym magnetosfera jeszcze nie powróciła do całkowitego spokoju. Być może w tych ograniczonych wystąpieniach słabej burzy zorze polarne będą krótkotrwale rejestrowalne z polskich szerokości, jednak z pewnością nie jest to jeszcze to, czego możemy oczekiwać gdy rzeczywiście napływ CHHSS się rozpocznie - niewykluczone, że doczekamy się go dopiero we wtorek. Ani siła pola magnetycznego, ani gęstość, ani prędkość wiatru napierającego na Ziemię nie wykazały w ostatnich godzinach zmian charakterystycznych dla napływu strumienia z dziury koronalnej.

Dziura koronalna na wprost Ziemi - obraz z 04.11.2023 r. gdy strumień CHHSS emitowany był bezpośrednio w naszym kierunku. Długość fali 211 angstremów. Credit: SDO


05.11.23
UDERZENIE - dane z sondy DSCOVR wskazują na dotarcie wyrzutu koronalnego do Ziemi, ale trudno orzec czy mamy do czynienia z dotarciem słabszego CME uwolnionego 2 listopada czy właściwym CME oczekiwanym w związku z erupcją filamentu z 3 listopada. Jeśli prawdą jest opcja pierwsza to główny impakt może być nadal przed nami. Poranne uderzenie odnotowane po godz. 09:00 CET było bardzo obiecujące, przynosząc wzrost natężenia pola magnetycznego wiatru słonecznego Bt do 34nT, porównywalny z okresami ciężkich burz magnetycznych kategorii G4 z kwietnia tego roku, co więcej temu wzrostowi towarzyszyła dominacja południowego skierowania pola z Bz rzędu -25nT, co mogłoby znacznie przewyższyć oficjalną prognozę. Niestety obserwowany wzrost Bt i Bz okazał się niezwykle krótkotrwały, obecnie Bt obniżyło się do około 20nT, co jest znaczną utratą potencjału, ale nadal solidną gdyby na podobnie ujemnych wartościach utrzymywało się skierowanie pola magnetycznego, a to oscyluje w pobliżu neutralnego z dominantą północnego, co stanowi blokadę rozwoju aktywności geomagnetycznej. Prędkości wiatru są przeciętne, rzędu 400-450 km/sek., gęstość około 20-30 protonów/cm³ trzyma nienajgorszy poziom, ale bez przejścia składowej Bz na solidne wartości ujemne i utrzymania takiego kierunku rozwój burzy jest w tym momencie wątpliwy. Za kilka-kilkanaście godzin przekonany się czy poranny impakt był tym oczekiwanym z erupcji 3 listopada czy tylko słabym powiewem poprzedniego CME z 2 listopada.

Update 11:40 CET: Przejście skierowania pola magnetycznego na południowe uruchomiło aktywność geomagnetyczną. Obecnie przekroczyliśmy próg słabej burzy magnetycznej kategorii G1, ale solidna wartość Bz w pobliżu -20nT powinna poskutkować przekroczeniem kolejnych progów aktywności burzy - o ile tylko nie rozpoczną się wahania tego parametru. Ewentualne utrzymanie obecnych wartości powinno pozwolić na zdecydowane przekroczenie prognozowanej burzy magnetycznej kategorii G2.

Update 20:00 CET: Sprzyjające utrzymywanie się dobrych parametrów Bt/Bz pozwoliło na zaistnienie silnej burzy magnetycznej kategorii G3, po dwóch trzygodzinnych epizodach burzy umiarkowanej G2. To sytuacja całkowicie jasna z perspektywy polskich szerokości geograficznych. Obserwatorzy mający dostęp do pogodnego nieba muszą przy takiej aktywności geomagnetycznej być w stanie dostrzegać lub rejestrować zorzę polarną. W najbliższych godzinach burza powinna być kontynuowana. Wydaje się, że właściwy CME uderzył niemal o czasie sugerowanym przez model ISWA - drugi po porannym szok nastąpił o godz. 13:10 CET przynosząc wzrost natężenia pola magnetycznego do nieco ponad 40nT, przy Bz -28nT. Niestety prędkość wiatru nawet po drugim uderzeniu nie była znacząca niemal cały czas utrzymując się poniżej 500 km/sek. - gdyby ta wartość była wyższa być może doświadczyliśmy burzy magnetycznej kategorii G4. Mimo wszystko solidna burza G3 też może dziś cieszyć polskich obserwatorów, niestety nie da się tego samego powiedzieć o pogodzie "ziemskiej".

04.11.23
GOTOWOŚĆ ZORZOWA 06.11 - koronalny wyrzut masy z erupcji północno-zachodniego filamentu z piątkowego poranka według modeli ISWA i WSA-Enlil może posiadać skierowanie bezpośrednie ku Ziemi, uderzając w naszą planetę 5 listopada około godz. 13:00 CET +/- 7 godzin. Jest to zaskakujące zobrazowanie ruchu tego wyrzutu wydające się znacznie zawyżoną prognozą zważywszy na fakt, że nie miał on struktury full-halo, a po obrazach z koronografu LASCO można by oczekiwać w najlepszym razie uderzenia bocznego fragmentu.

Wydaje się, że modele połączyły widoczny na południe od tarczy drugi CME z erupcją filamentu podczas, gdy rozbieżna prędkość ruchu tego CME czyni go najpewniej erupcją zupełnie niepowiązaną z filamentem i umiejscowioną po przeciwnej stronie Słońca. Model agencji SWPC sugeruje także skierowanie bezpośrednie CME ku Ziemi z uderzeniem 05.11 około 23:00 UTC (05/06.11 00:00 CET), kilkanaście godzin później względem modelu ISWA, ze spodziewanym wzrostem gęstości wiatru do około 40 protonów/cm3 i prędkości wiatru do 500 km/sek. Gdyby to model NASA okazał się trafny, CME uderzyłby w około 50-55 godzin od erupcji, ale niewielka prędkość uwolnienia wyrzutu faworyzuje model SWPC jako trafniej mogący przewidzieć ewentualne uderzenie.

Bez względu na to, napływ tego CME wiązać się będzie z możliwością wywołania burzy magnetycznej po uderzeniu zależnie od cech wiatru słonecznego. Okresy burzowe w kolejnych dniach możliwe są także w związku z oczekiwanym napływem strumienia wiatru wysokiej prędkości z dziury koronalnej (CHHSS), która obecnie osiąga centrum tarczy na południe od słonecznego równika. Jej wpływ na aktywność geomagnetyczną za około 3-4 dni wydaje się bardziej prawdopodobny od bezpośredniego skierowania piątkowego CME ku Ziemi, które sugerują oba wiodące modele. Jednocześnie oczekiwać możemy bocznego uderzenia od jednego ze słabszych CME uwolnionych 2 listopada, którego napływ (lub bliskie rozminięcie) możliwe jest w najbliższych 24 godzinach.

W związku z wystosowaniem przez SWPC prognozy umiarkowanej burzy magnetycznej kategorii G2 na dzień 06.11 zostaje wprowadzony stan gotowości zorzowej. Prognoza oficjalna wydaje się przeszacowana, nie mniej skoro została wydana - i na witrynie stan gotowości dla polskich obserwatorów staje się ogłoszony. O ile taka aktywność burzy rzeczywiście zaistnieje w efekcie spodziewanego CME, burza umiarkowanej siły wiązać się będzie z 50-procentowym prawdopodobieństwem poszerzenia zasięgu widoczności zórz polarnych nad nasze szerokości geograficzne. Zjawisko może równie dobrze wystąpić przy niższej sile burzy, gdyby kategoria G2 nie zaistniała, tyle, że z niższym prawdopodobieństwem i na przeważnie fotograficzną jedynie skalę, często bez dostrzegalności gołym okiem. Brak burzy w efekcie uderzenia CME nie przekreśla szans na okresy burzowe za około 3 doby w związku ze spodziewanym napływem CHHSS.


Model ISWA (po lewej) sugeruje bezpośrednie ukierunkowanie CME z piątkowej erupcji filamentu ku Ziemi i uderzenie 05.11 około godz. 12:00 UTC (13:00 CET), a model WSA-Enlil (po prawej) około godz. 23:00 UTC (06.11 00:00 CET). Obrazy z koronografów nie potwierdzają tak korzystnego skierowania wyrzutu, wskazują z kolei na jego znacznie mniejszą rozpiętość nieco ponad 180 stopni i możliwość uderzenia co najwyżej bocznym fragmentem, podczas gdy większość uwolnionej materii została wyrzucona wyraźnie na północ i zachód od linii Słońce-Ziemia. Credit: NASA

20-LECIE OSTATNICH BURZ G5 I SUPER-ROZBŁYSKU X28+ - dokładnie dziś obchodzimy 20. rocznicę zaistnienia rozbłysku klasy X28+, który 4 listopada 2003 roku zwieńczył tydzień intensywnej aktywności słonecznej i geomagnetycznej. Z tej okazji na blogu ukazał się specjalny tekst pokrótce przypominający wydarzenia przełomu października i listopada 2003 roku wzbogacony o rozważania na temat ewentualnej powtórki w przyszłości oraz zestawiający najsilniejsze burze magnetyczne ostatnich lat, które najbardziej zbliżone były do ostatnich jak dotąd ekstremalnych burz magnetycznych kategorii G5 z 29-31.10.2003 roku. Tekst dostępny na blogu.

03.11.23
ERUPCJA FILAMENTU Z CME - w piątek nad ranem po godz. 04:00 CET doszło do erupcji długiego filamentu w północno-zachodniej części tarczy. Rozerwaniu protuberancji towarzyszył dość powolny (476 km/sek.) koronalny wyrzut masy, który na obrazach z LASCO ukazuje strukturę "partial-halo" - pełna auerola wokół przysłoniętej tarczy niestety się nie pojawia, ale rozpiętość kątowa CME jest i tak powyżej 180 stopni. Z uwagi na umiejscowienie protuberancji, która uległa rozerwaniu nie dziwi, że znaczna większość wyrzutu została skierowana wyraźnie na północ od linii Słońce-Ziemia; możliwe jednak, że uda nam się uzyskać boczny cios o ile fragment mogący być wyrzuconym na linii Słońce-Ziemia okaże się dostatecznie wyraźny by jego uderzenie było mierzalne. Póki co modele nie są zaktualizowane o to wydarzenie, kiedy to się zmieni wrócę do tematu w następnym komentarzu.
Koronalny wyrzut masy (CME) typu partial-halo po erupcji filamentu z poranka 3 listopada. Rozpiętość kątowa wyrzutu osiągnęła 190 stopni, co stwarza sytuację, w której równie dobrze możemy uzyskać uderzenie boczne jak i blisko rozminąć się z tym CME. W tym samym czasie doszło do mniejszej erupcji na południowej półkuli słonecznej; CME widoczne pod tarczą słoneczną nie jest powiązane z erupcją filamentu. Credit: LASCO.


01.11.23
LICZBA WOLFA ODBIŁA - po ponad dwóch tygodniach widoków tarczy słonecznej mogących kojarzyć się raczej ze Słonecznym Minimum aktywność plamotwórcza ponownie ruszyła, a dzienne liczby Wolfa odbijają się od dna, jakie niedawno osiągały, spadając do 25 na największą od ponad roku skalę. Obecnie na tarczy mamy 5 oznaczonych regionów aktywnych i szósty wyłaniający się zza północno-wschodniej krawędzi, który wytworzył dziś już dwa umiarkowanie silne rozbłyski klasy M: M1.1 i M1.4. Pozostaną one oczywiście bez jakiegokolwiek wpływu na aktywność geomagnetyczną, ale ich zaistnienie wespół z nowymi regionami cieszy, bo rodzi szansę na przerwanie tej ciszy, jaka przez poprzedni miesiąc była nieprzyjemną dla miłośników tematu nowością w tak obiecująco rozwijającym się cyklu słonecznym.


Archiwum: LIVE Solar Update (październik 2023)


* Aktualizacje archiwizowane są w cyklu comiesięcznym i możliwe do odczytu w dziale Archiwum Solar Update.

Komentarze