Rozbłysk klasy X3.3 (09.02.2024)

W piątek o godz. 14:14 CET obszar aktywny 3575 wygenerował rozbłysk klasy X3.3 powiązany z silnym blackoutem radiowym poziomu R3 na osłonecznionej części Ziemi oraz emisją radiową typu IV.  Rozbłysk mógł w istocie być nieco silniejszy od klasy X3.3 jako, że jego źródło pozostawało zakryte za południowo-zachodnią krawędzią podobnie jak w przypadku porannego rozbłysku klasy M3.9.

Zjawisku towarzyszył także energetycznie uwolniony koronalny wyrzut masy, jednak przez fakt zaistnienia rozbłysku i erupcji CME poza widoczną z naszej perspektywy półkulą słoneczną wyrzucona materia została skierowana daleko na zachód i południe. Początkowa prędkość uwolnienia wyraźnie przekroczyła 2000 km/sek. - model propagacji plazmy opracowywany przez NASA sugeruje, że CME powinien osiągnąć odległość 1 AU - a więc pokonać odcinek ze Słońca do orbity Ziemi już jutro, niedługo po godz. 18:00 UTC, wcześniej uderzając w Merkurego i Wenus.


Po lewej: zarejestrowany w długości fali 94 angstremów silny rozbłysk klasy X3.3 z regionu 3575, który zaszedł za południowo-zachodnią krawędź dwa dni temu. Credit: SDO. Po prawej: prognoza modelu NASA sugeruje dotarcie frontu uwolnionego wyrzutu koronalnego na odległość orbity Ziemi już 10 lutego krótko po godz. 18:00 UTC. Na drodze wyrzutu nasza planeta jednak się tym razem nie znajdzie - CME dotrze do Merkurego i Wenus, a po następnej dobie 11 lutego uderzy w Marsa. Credit: NASA.

Po lewej: model propagacji plazmy opracowany przez NASA potwierdza pierwotne szacunki o uwolnieniu CME z prędkością przekraczającą znacznie 2000 km/sek. i pokonanie dystansu równego 1 AU w ciągu około 18 godzin od rozbłysku. Koronalne wyrzuty masy uwalniane z taką energią zazwyczaj są idealnymi kandydatami do powodowania burz magnetycznych znacznej aktywności, przeważnie najwyższej w skali, niekiedy nieco słabszej (G4/G5). Credit: NASA. Po prawej: zapis emisji rentgenowskiej z czasu rozbłysku pokazuje jego rozłożoną w czasie fazę opadania, co zazwyczaj towarzyszy zjawiskom eruptywnym uwalniającym solidne CME. Ten przypadek nie był wyjątkiem. Credit: GOES.
Obrazy z koronografu LASCO C3 ukazują nie tylko energetycznie wyrzucony CME za zachodnią krawędzią tarczy, ale też skutki umiarkowanej burzy radiacyjnej poziomu S2 poprzez wzrost zaszumienia zdjęć spowodowany zwiększonym strumieniem protonów "bombardujących" matrycę koronografu na pokładzie sondy SOHO. To czwarta tej aktywności burza protonów w 25. cyklu słonecznym. Credit: LASCO.

Gdyby ten rozbłysk i tak energetyczny wyrzut koronalny wystąpiły gdy region 3575 przebywał kilka dni temu w centrum tarczy - po raz kolejny w tym cyklu stalibyśmy przed pierwszą od czasów 23. cyklu słonecznego sytuacją z szansą na uderzenie CME w Ziemię występujące już nazajutrz po rozbłysku. Większość przypadków historycznych z dawnych cykli słonecznych prawie zawsze kończyła się w takich sytuacjach burzami ekstremalnymi kategorii G5, a w razie pechowego scenariusza "tylko" ciężkimi burzami kategorii G4, które dwukrotnie (23.03; 23.04) mieliśmy w 2023 roku.

Możemy teraz gdybać czy jest czego żałować - patrząc jednak na pogodę ziemską myślę, że zdecydowanie powinniśmy odczuwać ulgę, bo świadomość uciekania nam zórz polarnych w ekstremalnej burzy magnetycznej ponad zachmurzeniem niepozwalającym na żadne obserwacje byłaby bez najmniejszej wątpliwości jeszcze bardziej depresyjna, niż taki rozbłysk mający miejsce za zachodnią krawędzią. Dzisiejsze zjawisko jest pierwszym rozbłyskiem klasy X w 2024 roku i drugim spośród najsilniejszych w dotychczasowym przebiegu 25. cyklu słonecznego.

To na co mogliśmy liczyć, to pomijalnych efektów słaba burza radiacyjna poziomu S1, która rozpoczęła się już kilkanaście minut po rozbłysku i która od godz. 19:00 CET zwiększyła aktywność do umiarkowanego poziomu S2 - może więc objawić się wzrostem szumów na obrazach z sond i drobnymi ich zakłóceniami. Z perspektywy najbardziej nas interesującej, a więc aktywności geomagnetycznej - musimy obejść się smakiem, jednak szanse pozostają w dalszym ciągu w odniesieniu do aktywności regionu 3576 będącego w trwający weekend na wprost Ziemi.

Późno w tym roku zaczynamy zbieranie "panów Iksińskich" (za 2 dni o tej porze w roku 2023 były ich już 4) podczas gdy eMek już ci u nas pod dostatkiem. Niech to będą pierwsze koty za płoty, a Słoneczko niech poczeka na pogodniejszą dla Polaków aurę, zwłaszcza w sąsiedztwie równonocy, kiedy uderzenia nawet niewielkich porcji wiatru słonecznego mają potencjał wywoływania zwiększonej aktywności geomagnetycznej, niż w innych okresach w ciągu roku.


Autorski komentarz do bieżącej aktywności słonecznej - podstrona Solar Update.
Warunki aktywności słonecznej i geomagnetycznej z objaśnieniami nt. interpretacji danych - podstrona Pogoda kosmiczna

  f    t    yt   Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebookuobserwuj blog na Twitterzesubskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.

Komentarze