NIEBO NAD NAMI (6) - Czerwiec 2024: Przesilenie letnie, szczyt białych nocy i niepewny sezon obłoków srebrzystych

Rozpoczynamy miesiąc otwierający meteorologiczne lato i przynoszący finał najpogodniejszej pory roku. Astronomiczna wiosna w najbardziej zaawansowanej fazie ustępuje miejsca niewiele gorszemu pod względem ilości pogodnych dni i nocy latu, chociaż warunki obserwacyjne dla wszystkich osób ceniących noce astronomiczne stają się teraz najtrudniejsze w całym roku. Przed nami kulminacja sezonu białych nocy, które pochłaniają swoim zasięgiem już cały kraj łącznie z południowymi województwami oraz najdłuższe w roku dni zmuszające nas do najpóźniejszego rozpoczynania obserwacji z jednocześnie najwcześniejszym ich kończeniem przez krótkość okresu względnej ciemności. To jednak także początek okresu najprzyjemniejszych temperatur po zmroku, kiedy za sprawą ciepłych mas powietrza i długiej dobowo operacji słonecznej liczyć możemy na największy komfort termiczny w roku, za którym często zdarza się nam tęsknić jesienią i zimą. To także start sezonu widoczności urokliwych obłoków srebrzystych, chociaż w ich przypadku pewne okoliczności zmuszają do postawienia znaku zapytania, o czym więcej w specjalnym dodatkowym rozdziale do dzisiejszego tekstu. Zapraszam na czerwcową odsłonę "Nieba nad nami"!

Długość dnia i nocy

Miesiąc domykający I połowę roku to dla wielu osób najbardziej upragniony okres w roku. To właśnie teraz wchodzimy w najdłuższe dni, najkrótsze noce (właściwie "noce" - gdyż z astronomicznego punktu widzenia stan nocy nie zachodzi w ogóle), ale często też najwyższe temperatury i największy w roku komfort termiczny po zmroku, co stanowi tę lepszą stronę medalu dla obserwatorów nocnego nieba. Z Dzienną Gwiazdą prawie w ogóle się nie żegnamy, a jeśli nawet już nam ona ucieka pod horyzont to i tak nieustannie daje o sobie znać w postaci złotej łuny widocznej przez całą noc nad północnym horyzontem.

1 czerwca wschód Słońca następuje o godz. 04:19, a zachód o 21:07 CEST (Pomorze Gdańskie). W przesilenie letnie otwierające astronomiczne lato, które w 2024 nadejdzie 20 czerwca o godz. 22:50 CEST, ze Słońcem powitamy się o godz. 04:12, a pożegnamy dopiero o 21:22 CEST. Dzień potrwa tu aż 17 godzin 9 minut i 48 sekund. Ma to swoje odzwierciedlenie także w wysokości Słońca, które podczas górowania osiąga w tym miesiącu najwyższe elewacje z całego roku - rosnące z 58 do 59 stopni. Tak wysoki kąt padania promieni to najsilniejsza w roku operacja słoneczna skutkująca często wysokimi temperaturami nawet po zmroku - być może o "nocach tropikalnych" w tym sezonie przekonamy się jeszcze w czerwcu.

Bezksiężycowe noce czekają nas na początku miesiąca za sprawą następującego układu faz Srebrnego Globu: nów 6 czerwca, I kwadra 14 czerwca, pełnia 22 czerwca i III kwadra 28 czerwca. Najkrótsze noce w roku w bezpośredniej bliskości przesilenia letniego tym razem będą jeszcze jaśniejsze niż zwykle, bo pokryją się idealnie z okresem bliskim pełni Księżyca. Z drugiej strony brak obecności Księżyca w okresie bliskim nowiu na początku czerwca niewiele wpływa na poprawę warunków, które teraz - w szczycie sezonu białych nocy i tak stają się najbardziej wymagające. W perygeum Księżyc znajdzie się dwukrotnie: 2 czerwca (368107 km) oraz 27 czerwca (369291 km); apogeum z kolei osiągnie on 14 czerwca (404077 km).

 


Widoczność planet w czerwcu 2024

MERKURY - niewidoczny.

WENUS - niewidoczna.

MARS - widoczny w krótkotrwałym okienku każdego poranka we wciąż bardzo trudnych warunkach. 1 czerwca o świcie cywilnym Czerwoną Planetę odnajdziemy 5 stopni nad horyzontem, ale w ostatni poranek miesiąca będzie to już 15 stopni. Jasność Marsa w czerwcu wzrośnie nieznacznie z 1,05 do 0,99 mag., a średnica tarczki z 5 do 5,3 sekund. - widzimy zatem, że mimo wyraźnie wyższej pozycji pod koniec miesiąca nie wpłynie to na jakość obserwacji i widoków, które jeszcze długo będą typowe dla wczesnego etapu każdego nowego sezonu widoczności planet.

3 czerwca przypada koniunkcja Księżyca z Marsem. Podczas tego spotkania odległość zmierzającego do nowiu i oświetlonego w 15% Srebrnego Globu wyniesie nieco ponad 2 stopnie. O świcie cywilnym obiekty będą położone 6-7 stopni nad wschodnim horyzontem, będąc łatwymi w objęciu polem widzenia większości lornetek, także tych o większym powiększeniu. Będzie to pierwsza widoczna koniunkcja Księżyca z Marsem w jego nowym sezonie obserwacyjnym 2024-2025.

3 czerwca - koniunkcja Księżyca z Marsem


JOWISZ - przez większość miesiąca nadal niewidoczny. Dopiero 23 czerwca osiągnie po raz pierwszy elewację ledwo 5 stopni nad horyzontem o świcie cywilnym. W ostatnim tygodniu miesiąca będącym okresem pierwszych możliwych prób obserwacji w nowym sezonie widoczności jasność planety wynosić będzie -2,0 mag., a średnica tarczki 33,4 sekundy. Do końca czerwca wysokość Jowisza o świcie cywilnym wzrośnie do 7 stopni.

SATURN - widoczny nad ranem w gwiazdozbiorze Wodnika. 1 czerwca o świcie cywilnym jego elewacja wynosi 12 stopni, pod koniec miesiąca rośnie do 23 stopni wyraźniej wydłużając okienko obserwacyjne do drugiej połowy nocy i będące przez to najkorzystniejszym spośród wszystkich planet. Jasność Saturna w czerwcu wzrośnie nieznacznie z 1,15 do 1,05 mag., średnica tarczki z 17 do 17,8 sekund.

28 czerwca czeka nas koniunkcja Księżyca z Saturnem, będąca pierwszym po paromiesięcznej przerwie spotkaniem tych obiektów w warunkach nieco lepiej pociemnionego firmamentu. W trakcie koniunkcji odległość dzieląca Srebrny Glob od szóstej z planet Układu Słonecznego wyniesie nieco poniżej 5 stopni stając się drugim tego typu zjawiskiem w czerwcu idealnym do obserwacji z wykorzystaniem lornetki. Warto je wykorzystać także dla samego Księżyca, który oświetlony w 60% zmierzać będzie ku III kwadrze, odsłaniając w ten sposób swoją powierzchnię w najbardziej kontrastowym wydaniu.

28 czerwca - koniunkcja Księżyca z Saturnem

URAN - niewidoczny.

NEPTUN - widoczny nad ranem w gwiazdozbiorze Ryb; pod koniec miesiąca przez drugą połowę nocy. Elewacja planety o świcie cywilnym rośnie w czerwcu z 10 do 24 stopni, jasność nieznacznie z 7,9 do 7,8 mag. Planetę odnajdziemy około 10-11 stopni na wschód od wyraźniejszego Saturna, ale by ją dostrzec ciemne niebo i lornetka to minimalny zestaw jakim należałoby dysponować.


Inne zjawiska astronomiczne przypadające w czerwcu 2024, widoczne z terenu Polski


- 20.06 - koniunkcja Księżyca z Antaresem - w wieczór przesilenia letniego i najkrótszą noc w roku nad północną półkulą nasz naturalny satelita odwiedzi najjaśniejszą gwiazdę Skorpiona - gwiazdozbioru będącego wizytówką nieba letniego, choć widoczną zawsze nisko nad południowym horyzontem. Z tego powodu aby zyskać możliwość wykonania tej inaugurującej astronomiczne lato obserwacji musimy zadbać o dostęp do odsłoniętego horyzontu i wybrać się na niezabudowany obszar by nic nam nie przysłoniło widoku. Obserwacje możemy też rozpocząć od zmierzchu i wschodu Księżyca w pełni bez czekania na wyższe położenie obu obiektów, co pozwoli też uchwycić koniunkcję w nieco większym złączeniu, choć różnica będzie marginalna. Podczas tego spotkania odległość dzieląca obiekty wyniesie 5,5 stopnia, możliwe będzie więc objęcie koniunkcji polem widzenia standardowej lornetki z 7 lub 10-krotnym powiększeniem.

20 czerwca - koniunkcja Księżyca z Antaresem


Obłoki srebrzyste (NLC) - polowanie na widowiskowe "duchy na niebie" tym razem pod znakiem zapytania

NLC z 7 lipca 2023 r.
Pełna foto-relacja.
Jak co roku sezon białych nocy w Polsce to czas, gdy miłośnicy prawdziwie ciemnego nieba i obserwacji słabych obiektów rozmytych mają do czynienia z trudniejszymi warunkami obserwacyjnymi. Znajdujące się płytko pod horyzontem Słońce rozświetla znacznie letnie noce z jednej strony utrudniając obserwacje głębokiego nieba, ale z drugiej pozwala na dostrzeżenie zjawiskowych obłoków srebrzystych, które nazywam żartobliwie "alternatywnymi zorzami polarnymi dla umiarkowanych szerokości geograficznych". Zjawisko to, podobnie jak zorze polarne jest bardzo ulotne, potrafiące zaskoczyć dynamiką w ciągu kilkunastu minut ciągłej obserwacji; występuje na granicy atmosfery ziemskiej i przestrzeni kosmicznej; a także jest zjawiskiem nieprzewidywalnym i trudnym w prognozowaniu na kolejne noce. Wreszcie tak jak przy zorzy polarnej, tak i tu widoczność zjawiska zawdzięczamy Słońcu, choć przy NLC jedynie pośrednio - dzięki odpowiedniemu jego położeniu względem obserwatora, co skutkuje podświetlaniem obłoków o wskazanej porze zmierzchu. Efektowne obłoki srebrzyste świecące światłem odbitym od schowanego płytko pod horyzontem Słońca to doroczna atrakcja sezonu białych nocy zwłaszcza dla pasa północnych województw, nieco rzadziej centralnych, a najrzadziej dla południowych, gdzie białe noce są tylko krótkim epizodem w porównaniu do takiego Pomorza czy Podlasia.

W poszukiwaniu tego zjawiska należy skierować wzrok na niebo północne/północno-zachodnie, wodząc wzrokiem na sąsiadujące niebo zachodnie (kiedy obserwujemy w pierwszej części nocy, od około 30-60 minut po zachodzie Słońca) i niebo północno-wschodnie/wschodnie (jeśli obserwujemy w drugiej części nocy przed nadchodzącym świtem). Najjaśniejsze fragmenty z tych zawieszonych ponad 75-90 km nad Ziemią chmur, zwykle ukazują się niezbyt wysoko nad horyzontem (5-10 stopni), gdzie niebo jest wciąż złotawe, ale z dobrym wzrokiem, w sprzyjającej pogodzie i ich dużym natężeniu, można je dostrzec nawet 40-50 stopni nad horyzontem, wówczas już nie tylko na złotym, ale i bardziej granatowym niebie. Do samej obserwacji zjawiska oczywiście nie potrzebujemy sprzętu optycznego. Jeśli jednak los sprzyja i obłoki srebrzyste ukazują się naszym oczom, zachęcam jak zawsze do uwieczniania ich na zdjęciach - już kilkunastosekundowe ekspozycje bez trudu zarejestrują ich budowę.

Ubiegły sezon przyniósł kilka fotogenicznych wystąpień NLC nad naszym krajem, ale zaczął się bardzo późno, bez amatorskich obserwacji w maju jak zwykle miało to miejsce i często w dość dyskusyjnym wydaniu, jeśli chodzi o ich widowiskowość. W sezonie 2023, pomimo, że nie zostawił on nas z pustymi rękoma, a niektórym umożliwił wykonanie jednych z ciekawszych ujęć NLC, patrząc całościowo na północną półkulę obłoki srebrzyste docierały nad umiarkowane szerokości geograficzne zauważalnie rzadziej względem lat poprzednich. Jak będzie podczas tegorocznego sezonu białych nocy? Jest wysoce prawdopodobne, że porównywalnie lub gorzej. Skąd ta konieczność zawieszenia znaku zapytania nad aktywnością NLC w tym sezonie? Na Słońce - patrz!

Od dość dawna już znana jest zależność intensywności powstawania obłoków srebrzystych od aktualnej fazy cyklu aktywności słonecznej. W latach, w których Ziemia jest systematycznie bombardowana rosnącym promieniowaniem skrajnego ultrafioletu oraz częstszym i silniejszym wiatrem słonecznym wywołującym burze magnetyczne, górne warstwy atmosfery ulegają ogrzaniu i powstawanie obłoków srebrzystych staje się bardzo utrudnione. Uderzające w górne warstwy atmosfery fotony utrudniają formowanie cząsteczek lodu będących głównym budulcem NLC - te łączą się z cząsteczkami pyłu atmosferycznego pozostawionego przez meteory czy też uwalniane do atmosfery z erupcji wulkanów, zaś spoza naturalnych źródeł znaczenie mają nawet takie sytuacje jak zwiększona częstotliwość startów rakiet i atmosferyczne pozostałości drobin spalonego paliwa.

To utrudnione formowanie cząsteczek lodu w głównej mierze budujących NLC szczególnie dotkliwe staje się obserwatorom w latach bezpośrednio sąsiadujących z okresami Słonecznych Maksimów. Obecnie w ramach 25. cyklu aktywności słonecznej przez takie Słoneczne Maksimum przechodzimy lub wejdziemy w nie w najbliższych miesiącach. Już ubiegły sezon białych nocy kazał nam bardzo długo czekać na pierwsze pojawienie się NLC. Spektakularne wystąpienia po zenit lub wysokie elewacje zdarzyły się bodaj 2 razy przez 2,5 miesiąca, podczas gdy w latach minimalnej aktywności słonecznej widowiskowe pokazy obłoków srebrzystych nadarzały się niekiedy po 2-3 noce z rzędu przy niewielkich odstępach przez większość sezonu.

Wobec wyższej aktywności rozbłyskowej i geomagnetycznej w 2024 roku względem roku ubiegłego istnieje duże prawdopodobieństwo, że najbliższe 2-3 sezony podobnie jak ubiegły, będą dla miłośników obłoków srebrzystych znacznie mniej owocne, niż normalnie. Pamiętajmy jednak, że nawet w latach Słonecznych Maksimów obłoki srebrzyste nie są wygaszane do absolutnego zera i nadal się formują, docierając także nad umiarkowane szerokości geograficzne - miejmy jedynie świadomość, że może się to dziać na znacznie bardziej ograniczoną skalę, niż w latach najniższej aktywności słonecznej. Ostatecznie i tak dopiero w praktyce przekonamy się jak rzeczywiście będzie - bo a nóż może trafi się nam sezon wyłamujący się z trendu wyraźnej korelacji zmiennej aktywności NLC z aktywnością słoneczną.


  f    t    yt   Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebookuobserwuj blog na Twitterzesubskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.

Mapy i wizualizacje wygenerowane dzięki Stellarium.

Komentarze