14. urodziny bloga

Za nami 14 lat przeżytych na wspólnej ekscytacji nocnym i nie tylko nocnym niebem oraz licznymi wydarzeniami ze świata astronautyki. Nie wszyscy są tu czytelnikami tyle samo czasu co inni, nie wszyscy zawsze się ze sobą i ze mną zgadzają gdy przychodzi mi pisać parę słów o tym czy innym wydarzeniu spod znaku lotów kosmicznych, nie wszystkim było dane ujrzeć na niebie wszystko o czym wspominałem w tekstach poradnikowych czy bardziej informacyjnych. Wszyscy jednak - i piszę tu także o sobie - jesteśmy spod wspólnego mianownika ludzi lubiących pozadzierać głowy do góry będąc ciekawymi Wszechświata, zarówno gdy przychodzi nam się zachwycić pięknym zaćmieniem, pospolitą koniunkcją czy startem rakiety, jaki oglądamy wspólnie tylko i aż na ekranach naszych urządzeń. I to najważniejszy mianownik, bo bez niego - bez Was - nie byłoby komu tych wszystkich treści przygotowywać, z kim się dzielić efektami swoich wojaży po łąkach i polach w środku nocy czy wymieniać doświadczeniami i wrażeniami towarzyszącymi nam zawsze i wszędzie gdziekolwiek przebywamy w obcowaniu z tematami stanowiącymi, że tak to ujmę, oś fabularną, tekstów na tym blogu.

A ta oś nie zawsze układa się po mojej jako autora, czy Waszej jako czytelników - pasjonatów astronomii, myśli. Ba! Przez około połowę roku możemy często odnosić wrażenie, że częściej nam te wszystkie piękności na firmamencie umykają, niż dają się podejrzeć lornetką czy teleskopem bądź pozwolić uwiecznić na pamiątkowych fotografiach. Szczególnie dotkliwie odczuliśmy to w poprzednim sezonie jesienno-zimowym 2022/2023, który okazał się jednym z najbardziej pochmurnych w ostatnich kilkunastu latach, w moich zapiskach jako absolutnie najbardziej fatalny i który nie jednego zapaleńca nocnego nieba mógł wystawić na próbę cierpliwości. Od tamtego półrocza już się mocno oddaliliśmy, ale kolejny sezon jesienno-zimowy też jest bliżej niż dalej - podczas gdy to znacznie lepsze pogodowo półrocze będące już nieco za półmetkiem zawsze wiąże się z brakiem prawdziwej nocy przez spory czas, ale zarazem daje nam częściej okazję przypomnieć sobie dlaczego w tym hobby warto trwać mimo różnych przeciwności.

Piszę o tym, żeby uświadomić tych z Was, którzy od dawna jesteście stałymi bywalcami na tworzonym przeze mnie blogu, jakimi w istocie wytrwałymi amatorami astronomii jesteście. Nie jeden hobbysta dałby sobie już dawno spokój widząc, jak stalowe nerwy często trzeba tu mieć by nie zacząć wyrzucać teleskopów przez okno z powodu nader często kapryśnej aury, tymczasem Wy nie tylko trwacie w tym zamiłowaniu, ale co więcej - trwacie przy tym blogu współdzieląc ze mną Wasze wrażenia i emocje - nie tylko te dobre i piękne, ale też te gorsze, które może chętniej byśmy wymazali z pamięci. To dla mnie wielka radość, że tak wielu z Was czerpiąc frajdę z obcowania z astronomią czy astronautyką stanowi solidne i liczniejsze z roku na rok grono czytelników, z którymi i ja mogę dzielić swoje zamiłowanie do tego wszystkiego, co rozgrywa się daleko ponad naszymi głowami i nie rzadko w takich chwilach, kiedy większość wolałaby nie wystawiać nosa na zewnątrz.

Nie sądziłem pisząc pierwsze słowa na tym blogu 31 lipca 2009 roku, że za 14 kolejnych lat będę tu mógł ogłaszać inaugurację 15. roku działalności co dziś ma właśnie miejsce - moje aspiracje były wtedy znacznie skromniejsze, zresztą sama witryna miała inny format i założenia. A że po 14 latach od publikacji pierwszego wpisu starczy mi siły i wytrwałości żeby będąc jednoosobową redakcją bez medialnego i osobowego zaplecza tworzyć te wszystkie treści i dodatki, bo będzie ku temu zacne grono odbiorców chętnych korzystać z takiej formy popularyzowania tematu przez jakby nie było - zwykłego amatora, jakich na Ziemi całe mnóstwo - tym bardziej bym nie uwierzył. Kawał wirtualnego tortu dla wszystkich z Was z tej okazji!

Kolejna rocznica założenia witryny i zarazem otwarcie następnego roku działalności bloga - niezależnie jaka by nie była cyferka na tym urodzinowym torcie - jest dla mnie zawsze powodem do radości, ale i Was może i powinna wprawiać w dobry nastrój. Stanowicie bowiem, nie waham się tak tego nazwać - jakiś rodzaj elity wśród Internautów oraz grono "współbraci w pasji" które z każdym rokiem jest coraz bardziej wyróżniające się na tle - przepraszam - niepiśmiennej wspólnoty obrazkowo-youtubowo-tiktokowej, którą muszą budzić różne koszmary na samą myśl o konieczności przeczytania więcej, niż kilku prostych zdań na jakiś temat. Ta wspólnota nigdy nie była i nie jest moim celem, ale niestety byłbym ślepcem i kłamcą twierdząc, że stanowi ona pomijalny margines nie mający wpływu na los takich stron jak niniejsza. Wasza obecność i naprawdę zacne grono stałych czytelników jest jednak dla mnie pocieszeniem stanowiącym świadectwo, że nawet w tak beznadziejnie rysującej się przyszłości dla twórców operujących słowem pisanym można stworzyć i uprawiać małą wysepkę na "bezkresnych wodach Internetów", na której tylu z Was od lat czuje się dobrze i do której na nowo, mimo przeciwności, przybijają kolejne stateczki zostające na dłużej, niż 30 sekund seansu jakiegoś tik-tok'owego arcydzieła, które nie wiadomo czy bardziej odmóżdża twórcę czy odbiorcę.

Nie macie pojęcia jak mnie cieszy Wasza obecność. Będąc na pozycji wyłącznie odbiorcy być może nie widzicie niektórych mechanizmów ludzkich zachowań ważnych z perspektywy twórcy takiego czy innego bloga, ale zapewniam, że tym lepiej dla Was, bo oszczędzacie sobie wiele niezbyt optymistycznych myśli - nawet nie tyle nerwów, co właśnie jakiegoś rodzaju załamania nad kondycją ogółu internautów. Mi, z perspektywy autora bloga ładującego spore nakłady czasu na jego tworzenie, patrząc dość często na to, jakim wzięciem i poklaskiem cieszą się treści krótkie i łatwe stworzone tak pi razy drzwi w minutę, może dwie, a jaki sufit i ścianę napotykają różnej maści twórcy mojego pokroju, chcący dostarczyć swoim odbiorcom coś więcej od fast-foodowej paszy stworzonej najszybszym i najtańszym kosztem, naprawdę niejednokrotnie potrafią kłębić się w głowie i atakować myśli spod znaku 'po co to wszystko ciągnąć'.

Tym bardziej Wasza obecność i branie udziału w życiu tego bloga jest dla mnie największym docenieniem mojej pracy. Wierzcie jednak, zwłaszcza młodsi wiekowo bywalcy na tej witrynie - Internet wygląda dziś dosłownie o 180 stopni inaczej, niż gdy ten blog rozpoczynał działanie i z perspektywy autorów takich stron jak ta - o jakieś 90% gorzej, niż wtedy. Zostawiam sobie 10-procentowy margines błędu, bo jako optymista pocieszam się i Was, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej, a że świat od paru lat stanął na głowie to wcale bym się nie zdziwił jak któregoś dnia słowo pisane stałoby się zakazane. Wprawdzie nie poruszam tu raczej niewygodnych tematów, no ale jak już analfabetyzować na całego to i dla popularyzacji takich czy innych dziedzin nie mogłoby być miejsca.

Zabarwiłem trochę dzisiejszy słodki tort urodzinowy nutką gorzkiego posmaku, za co przepraszam, ale znowuż kiedy miałbym się trochę wyżalić jak nie dziś - nie będę wszak marudził o tym między wierszami w "Niebie nad nami" czy innej relacji z obserwacji. Nie po to czytacie ten blog aby w tekstach poświęconych astronomii czy lotom kosmicznym czytać przemyślenia jakiegoś typka o tym w jakim to beznadziejnym kierunku podąża Internet. A wśród tekstów opublikowanych w ciągu 14. roku działalności bloga na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy 10 z nich cieszyło się z Waszej strony szczególnym zainteresowaniem. W ten oto sposób płynnie przechodzimy do tradycyjnego w ramach urodzinowych wpisów zestawienia TOP-10 tekstów mijającego roku blogowego o wyróżniającej się poczytności na tle pozostałych wpisów. Który wygrał złoto, dla kogo srebro i brąz, a dla kogo miejsca na podium nie starczyło, lecz było go dość, żeby i tak znaleźć się wysoko w czołowej dziesiątce? Oto odpowiedź!

★★★★★★★★★★

TOP-10 TEKSTÓW 14. ROKU BLOGOWEGO (VIII 2022 - VII 2023)
(kliknij w tytuł by otworzyć całość)

1. Ciężka burza magnetyczna kategorii G4 (23-24.04.2023): Skąpani w zorzach polarnych po Hiszpanię - opracowanie wydarzenia

"(...) Przyznam, że poniższe opracowanie stanowi najciekawszy przypadek, z którym się dotąd spotkałem jeśli chodzi o polskie zorze polarne i strzelam w ciemno, że takim samym będzie ono dla czytelników, nawet tych, którzy blog śledzą od dawna i efekty nie jednej burzy magnetycznej już uwiecznili. Duża w tym zasługa materiałów, które dzięki uprzejmości pana dr Sylwestra Kołomańskiego z Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego było mi dane w ostatnich dniach zobaczyć, a dziś także zaprezentować w niniejszym tekście i po raz pierwszy w historii tego bloga umożliwić czytelnikom wgląd w przebieg aktywności zorzy polarnej nad Polską zaraz od zmierzchu minuta po minucie z uwzględnieniem całego nieba. Tak wartościowego materiału poznawczego pozwalającego prześledzić zachowanie zorzy, jej struktury i ruch na całym firmamencie jeszcze tu nie było, a na domiar tego takiej porcji swoich fotografii jeszcze nie nadesłaliście w takim natężeniu jak teraz." Czytaj i oglądaj całość.

2. Gdy szczęki z podłogi nie jesteś w stanie podnieść...

"(...) Zapiszcie sobie wczorajszą datę, bo niewątpliwie stanie się ona wspomnieniem nowej klasyki, która będzie definiować zdolności teleskopu Webba. To, czym możemy od 19 października 2022 roku cieszyć oko, rozpalać wyobraźnię, sycić zmysły i pokornie uznawać jak w istocie niewiele do dziś widzieliśmy i poznaliśmy, jest jednym z tych najsmaczniejszych rarytasów, jakie potrafi dostarczyć niebo wszystkim spoglądającym daleko i wysoko w głąb Kosmosu. Stało się: JWST wycelował w ten jeden właśnie obiekt...". Czytaj i oglądaj całość.

3. Częściowe zaćmienie Słońca 25 X 2022 A.D.: Relacja z obserwacji + galeria + film

"(...) Największe emocje nadeszły kwadrans po 12:00 gdy już ostatnie minuty dzieliły nas od fazy maksymalnej. Gołym okiem w okularach solarnych czy nawet w dużym powiększeniu teleskopowym trudno było już dostrzec subtelne zmiany głębokości zaćmienia, które od tego momentu przez następny kwadrans zdawało się być "zatrzymane" - o ile pierwsza minuta i kilka następnych od rozpoczęcia zaćmienia daje namacalną zmianę obrazu, tak teraz musiałem już zerkać na zegar by wiedzieć czy maksimum już nadeszło, czy jeszcze nie nastąpiło. 12:18 CEST - jest faza maksymalna. Niesamowite, ale przy tych fatalnych prognozach pogody, okres, w którym zaćmienie było najciekawsze, minął pod znakiem praktycznie zerowego zachmurzenia w potrzebnym obszarze nieba. Serducho znowu mocniej zabiło, a głowa zdawała się nie do końca wierzyć w to, co i jak doskonale było widać." Czytaj i oglądaj całość.

4. Silna burza magnetyczna kategorii G3 (27-28.02.2023): zorze polarne przez dwie noce z rzędu - opracowanie wydarzenia

"(...) W moim przypadku zjawisko obserwowałem między 18:55 a 20:30 CET po zachodzie Słońca 27 lutego, co oznaczało upłynięcie około 6 godzin od uderzenia drugiego CME. W ciągu tych około półtoragodzinnych obserwacji zorzę polarną okiem nieuzbrojonym dostrzegałem przez maksymalnie 10 minut. Przez pozostały czas miałem świadomość jej obecności tylko przez fakt rejestrowania jej na zdjęciach. Jak się prezentowała? W czasie jej największej intensywności, około 19:05 dostrzegałem subtelny, ale jednoznacznie o zielono-szarawym zabarwieniu wał zorzy rozciągający się równolegle do horyzontu w azymucie mniej więcej od północnego zachodu do północnego wschodu z największą intensywnością prawie idealnie nad punktem północy, 2 ewidentne słupy delikatnego światła wybijające się z tła nieba nieco na zachód od północy oraz ogólny zafarb północnej strony nieba na delikatną purpurę bez wyraźnych struktur i płynnie zlewającą się z resztą powierzchni firmamentu. Radość tym większa, że to moja pierwsza zaobserwowana i złapana zorza polarna w tym cyklu słonecznym." Czytaj i oglądaj całość.

5. IFT-1 | Super Heavy-Starship: dlaczego pierwszy test największej rakiety w historii można nazwać udanym

"(...) O godz. 15:33 CEST uruchomiono najbardziej skomplikowany system silników rakietowych, jaki kiedykolwiek stworzono. 33 silniki Raptor docelowo generujące łącznie blisko 7500 ton ciągu rozpoczęły pracę i po kilku sekundach 120-metrowy kolos z rykiem silników powoli zaczął podnosić się z platformy startowej OLM (Orbital Launch Mount). Najpotężniejsza i największa w historii rakieta nośna opuściła wyrzutnię rozpoczynając tak wyczekiwany od ponad trzech lat test, ustanawiając w tym momencie nowy rekord w zestawieniu największych rakiet skonstruowanych przez człowieka, które wzbiły się w niebo." Czytaj i oglądaj całość.

6. Ciężka burza magnetyczna kategorii G4 (23-24.03.2023): zorze polarne po Florydę (+29°N!) - opracowanie wydarzenia

" (...) Ciężką artylerię Słońce wytoczyło ziemskiej magnetosferze. Na szczęście nauczeni doświadczeniem z minionego cyklu nie musieliśmy tym razem odczuwać takiego zaskoczenia, co w marcu 2015 roku, choć tym razem znacznie trudniej było pod względem zachmurzenia. W konsekwencji ogłoszona wcześniej gotowość zorzowa i tak przez wielu nie mogła zostać spożytkowana, bo aura ziemska uniemożliwiła w sporej części kraju nocne obserwacje. To już jednak za nami i nie ma co płakać tym, którym się nie powiodło, bo to wciąż dopiero pierwsze poważniejsze kroki Dziennej Gwiazdy w drodze do Słonecznego Maksimum. Za nami pierwsza w 25. cyklu aktywności słonecznej ciężka burza magnetyczna kategorii G4 i jednocześnie pierwsza o takiej aktywności od blisko sześciu lat." Czytaj i oglądaj całość.

7. Quo vadis, NASA? Czyli powkurzajmy się po Artemis 1

"(...) Jak można zatem bez sceptycyzmu podchodzić do idei SLS, gdy udało się ją wystrzelić po około 7 latach opóźnienia, choć wykorzystano w ogromnej większości istniejące od dekad technologie, mając już znacznie większy bagaż doświadczeń, zasobów ludzkich i wiedzy, niż gdy NASA zaczynała 60 lat temu i już po pierwszym locie rozważa się jej zastąpienie inną konstrukcją gdy taka alternatywa się pojawi, podczas gdy latami raczono opinię publiczną wizualizacjami całej floty rozmaitych SLS w różnych wariantach załogowych i towarowych by uzasadnić słuszność obranej polityki? Jak bardzo oderwani od rzeczywistości muszą być poszczególni menadżerowie programu, tłumaczący o powodach zaoszczędzenia 100 milionów dolarów na wyjęciu "skrzynek awioniki" z Oriona po Artemis 1 by poddać je certyfikacji dla ponownego użycia w Artemis 2, wydłużając tym samym lukę między startami do co najmniej dwóch lat powodującą jeszcze bardziej horrendalny wzrost kosztów programu i utrzymania całej infrastruktury, a jednocześnie gotowi są wydawać 500 milionów dolarów na etapie projektowania zmodyfikowanej platformy startowej, której wykonanie nawet nie ruszyło?" Czytaj i oglądaj całość.

8. Postęp 25. cyklu aktywności słonecznej: stan po I kwartale 2023 roku

"(...) Z przytoczonych statystyk można skwitować I kwartał 2023 roku jako "Słoneczne Maksimum w wersji mikro" - rozciągniętej na okres jedynie 3 miesięcy, podczas gdy realny szczyt cyklu w "skali makro" to zazwyczaj około 2 do 3 lat porównywalnie wysokiej aktywności, często przynoszącej po dwa wyraźniejsze szczyty odseparowane od siebie niewielkim uspokojeniem. Cały ten okres pierwszego kwartału pomimo pewnych wahań wspomnianych w pierwszej części tekstu stanowi dobry przykład, czego możemy oczekiwać wraz z nadejściem realnego maksimum aktywności słonecznej. Od rozpoczęcia 25. cyklu w grudniu 2019 roku żaden pojedynczy kwartał nie obfitował w tak znaczną aktywność plamotwórzczą, tak wyraźną aktywność rozbłyskową i tak silne wzrosty aktywności geomagnetycznej, jakie zanotowaliśmy przede wszystkim 26-28 lutego i 23-24 marca. Po raz pierwszy liczba Wolfa - nie w skali dziennej, ale nawet jako uśredniona z całego miesiąca - przyniosła wartości znacznie wyższe, od najwyższych prognozowanych na okres Słonecznego Maksimum w połowie 2025 roku." Czytaj i oglądaj całość.

9. FOTO-RELACJA: Koniunkcja Wenus z Jowiszem 2 III 2023 A.D.

"(...) Na największą koniunkcję dwóch najjaśniejszych planet do 2039 roku nie nastawiałem się więc zbyt optymistycznie, choć w głowie już dawna mam przestawiony tryb na wiosenny i wiem, że jak nie dziś to za chwilę aura zacznie nadrabiać starty w ilości pogodnych dni i nocy w najszybszym tempie. Cuda oczywiście się zdarzają, choć nie zawsze w tym momencie na jakim by nam zależało. Wraz z nadejściem 1 marca stało się: moim oczom - a jak się okazało także znakomitej większości polskich miłośników astronomii - ukazało się czyste, błękitne niebo ozdobione przedwiosennym Słońcem w dzień i wielkim widowiskiem po zmroku. Trzeba przyznać, że finał sezonu widoczności największej z planet przebiega tym razem w naprawdę fotogenicznych okolicznościach, które zachwyciły wielu, nawet w przypadku obserwacji wyłącznie okiem nieuzbrojonym. Gdy zapadł zmrok 1, a zwłaszcza 2 marca, gdy koniunkcja dwóch najjaśniejszych planet stała się największa, zmniejszając separację pomiędzy nimi do zaledwie 40 minut kątowych - radocha, której doświadczyłem była największa od wielu miesięcy." Czytaj i oglądaj całość.

10. TIME-LAPSE: Ostatnia wiosenna pełnia i koniunkcja z Antaresem - nagrania i relacja z obserwacji (03.06.2023)

"(...) Pierwsza sobota czerwca była dniem ostatniej pełni Księżyca podczas tegorocznej wiosny, w kalendarzu zwanej pełnią truskawkową. Obserwacje wschodzącej znad horyzontu tarczy naszego satelity oświetlonej w 100% zawsze są urokliwe i łatwo wprawiające w zachwyt nawet bez posiadania jakiegokolwiek sprzętu optycznego silniejszego od ludzkich oczu, ale tym razem mieliśmy do czynienia równocześnie z koniunkcją Księżyca z Antaresem - najjaśniejszą gwiazdą Skorpiona stanowiącą wręcz klasyk letniego nieba podobnie jak i cały wspomniany gwiazdozbiór. Mało tego, ostatnia wiosenna pełnia w tym roku wiązała się z największą taką koniunkcją z Antaresem odkąd pół roku temu mogliśmy obserwować o poranku pierwsze spotkanie tych obiektów." Czytaj i oglądaj całość.

★★★★★★★★★★

W ciągu minionego roku blogowego ukazały się tutaj 92 nowe teksty. To o 22 więcej, niż w poprzednim roku mojej działalności - mamy tu więc pewnego rodzaju paradoks, wszak wspomniane wcześniej półrocze sezonu jesienno-zimowego 2022/2023 i deficyt w obserwacjach na skalę, jakiej nie pamiętam z lat ubiegłych, powinien teoretycznie zaowocować większą stagnacją w nowych publikacjach. Choć astronomicznych relacji było rzeczywiście mniej, niż zwykle, to po pierwsze - tegoroczna wiosna i lato nadrobiły i nadrabiają zaległości jak zwykle w nienagannym stylu, a po drugie - nie samymi obserwacjami blog ten żyje. Dużo się w końcu działo na polu lotów kosmicznych od początku mających tu swoje własne poletko - debiut rakiety SLS po siedmiu latach opóźnień, pierwszy test najpotężniejszej i największej rakiety w historii - Starshipa, początek działalności Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba i przełomowe zdjęcia detronizujące pamiętne obrazy z teleskopu Hubble'a, rozpędzająca się w pięknym stylu aktywność Dziennej Gwiazdy w ramach 25. cyklu aktywności słonecznej - to wszystko i wiele więcej złożyło się na ogólnie większą częstotliwość publikowanych tekstów, pomimo kiepskiego obserwacyjnie sezonu jesienno-zimowego 2022/23, niż w poprzednim roku mojej blogowej działalności.

Pomimo nieciekawego pogodowo, a więc i obserwacyjnie - sezonu jesienno-zimowego 2022/23, wzrosła Wasza aktywność w życiu tego bloga na tle roku poprzedniego. Tylko tutaj napisaliście 178 komentarzy, jednak od pewnego czasu przestałem doliczać te z dyskusji pod profilami bloga w mediach społecznościowych, bo byłoby tego za wiele. Bardzo mi miło z tego powodu, bo mieć solidne grono odbiorców to jedno, ale i takich odbiorców, którzy swoimi relacjami, przemyśleniami, doświadczeniami wzbogacają teksty - to tym bardziej wartość dodana, za którą Wam dziękuję.

Przez szczerze pogardzany przeze mnie portal facebook bawiący się od lat w Ministerstwo Prawdy profil bloga śledzi na tę chwilę ponad 7350 osób. Młode Twitterowe, ups, iksowe (?) konto - śledzi prawie 700 czytelników. W zestawieniu z obserwatorami na twarzo-ksiągu liczba nie robi wrażenia, ale zarazem jest o 380 procent wyższa, niż przed rokiem. Wiem od niektórych z Was, że też coraz częściej dajecie sobie spokój z face-bukiem na rzecz innych metod pozostawania z blogiem na bieżąco, co mnie nie dziwi, bo cenzorskie zapędy bandy Zuckerberga to jedno, ale myślenie za użytkowników i decydowanie wbrew ich woli co im wyświetlać, a czego nie - to druga strona tego samego medalu, która jest równie zgniła jak pierwsza. Nie po to raczej dołączacie do stałych obserwatorów przygotowywanych przeze mnie treści by być z nimi na bieżąco, żeby potem panowie od Góry Cukrowej tych treści Wam nie pokazywali, gdy już je udostępnię - a dzieje się to nagminnie.

Czytelników, którzy śledzą moją działalność wyłącznie przez ten portal gorąco zachęcam do rozważenia rozpoczęcia korzystania także z alternatywnych metod, zwłaszcza Twittera, a samemu facebookowi nawet nie muszę życzyć zgonu, bo agonia tego medium mam wrażenie, trwa od dawna. Drugie tyle co na twitterze/x.com mamy w gronie subskrybentów Newslettera, choć ten ma charakter tylko alarmowy, trzecie tyle wśród widzów jutubowego kanału bloga, na którym co jakiś czas wrzucam materiały filmowe czy to z obserwacji czy po efektowniejszych wyczynach naszej Dziennej Gwiazdy. Tutaj jednak to najmniej aktywna część mojej działalności, dlatego typowi odbiorcy YouTuba nigdy nie stanowili i raczej nie będą stanowić bardziej licznego grona odbiorców.

Odpowiadając raz jeszcze, tym razem publicznie, na kilkanaście zadanych o to samo w ciągu ostatniego roku pytań - czyli nie tak dużo, ale jednak: nie przewiduję przeniesienia akcentu ze słowa pisanego na mówione, ani nowych form działalności w ramach wszelkiej maści tiktok-insta-szajsów. Proszę tu o litość i zauważenie, że nawet całego tego "fanpejcza" u Zuckerberga założyłem dopiero w 2013, w 4 lata po samym blogu i to tylko przez fakt, że była rzesza o to proszących odbiorców, bo mi ów portal do szczęścia potrzebny wtedy nie był i tym bardziej nie jest dziś, ale mimo wszystko realia Internetu i nawet facebuka były radykalnie odmienne od dzisiejszych: z przestrzeni internetowej, gdzie liczyło się właśnie słowo pisane i uporządkowana wymiana myśli czy to przez fora dyskusyjne czy teksty i dyskusje na takich blogach jak niniejszy nie zostało już zbyt wiele, a z facebooka jako początkowo znacznie bardziej wolnościowej platformy, nie zostało nic. Dziś tam łatwiej uzyskać 1000 polubień i udostępnień pospolitego zdjęcia opisanego zdaniem komentarza, niż 10 takich reakcji przy okazji wrzucenia dowolnego tekstu, których czytelnikami jesteście tutaj, co tylko pokazuje jaki styl "porozumiewania się" jest szczególnie promowany i jaki typ Internauty face-buk najchętniej by wykreował. Smutne, ale tak naprawdę nigdy mi nie było po drodze z tym serwisem i tym bardziej nie jest dziś, ale tym bardziej miło widzieć Was jako czytelników bloga, z tego dominującego trendu pozytywnie się wyłamujących.

Jak to często w życiu bywa, coś się kończy i coś się zaczyna. Dziś żegnając się z sezonem białych nocy nad Polską (formalnie to za 4 doby!) mam radość w Waszym towarzystwie inaugurować kolejny po dekadzie mini-jubileuszowy, bo 15. już rok działalności bloga, w ramach którego naprawdę wiele przed nami. I Wam jako czytelnikom i mi jako autorowi tej strony z pewnością niejednokrotnie serducho szybciej zastuka a gęba się ucieszy z wrażeń po obserwacjach, nie raz i nie dwa przyjdzie nam się wspólnie gromadzić przy okazji wielkich wydarzeń na niebie i w astronautyce, no i zapewne nie raz i nie dwa przyjdzie nam się wzajemnie pocieszać by łagodzić smutki i żale, gdy nieuchronnie zmierzymy się z rzeczywistością pogodową jesienno-zimowego półrocza, przed którym nie uciekniemy. Pocieszmy się jednak faktem, że na tym polu może być tylko lepiej, bo gorszy i bardziej pochmurny sezon od ubiegłorocznego jest chyba nierealny - a przynajmniej taką mam nadzieję.

Przed nami liczne wrażenia w związku ze zjawiskami zaćmieniowymi, jeszcze liczniejsze emocje i prawdopodobne gotowości zorzowe za sprawą rozpędzającego się Słoneczka mającego na tym blogu swój największy dział ze wszystkich dziedzin astronomicznych, którym poświęcam uwagę i pewnie nie jedna wymiana myśli i wrażeń przy okazji kolejnych ekscytujących wydarzeń spod znaku lotów kosmicznych, zwłaszcza Starshipa - to i wiele więcej już niebawem przed nami. Dziękuję Wam za ten wspólnie spędzony rok i zapraszam do pozostania na pokładzie - lecimy dalej przez galaktykę, a 15. rok funkcjonowania bloga czas zacząć!

  f    t    yt   Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebookuobserwuj blog na Twitterzesubskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera

Komentarze

  1. To ja życzę, by ten blog przetrwał jeszcze kilka takich czternastorocznicowych jubileuszy, czy raczej ich wielokrotności. Osobiście już nie mogę się doczekać sierpniowego "Nieba nad nami". Pozdrawiam i życzę wszystkim bezchmurnego nieba i częstych nocnych blackoutów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i za życzenia wobec bloga i te, na których wszyscy byśmy mogli skorzystać w praktyce pod ciemnym niebem! :-) Do tej pory taki niezamierzony blackout doświadczyłem tylko raz, akurat w sierpniu, gdy pod niebem paskudnie zaświetlonym na godzinę (bo tyle awaria trwała) ukazała się Droga Mleczna... nawet nie fotografowałem, po prostu zachwyt i obserwacja korzystając z danych minut ile się tylko dało. Prawie jak piękny sen na jawie, a po godzince powrót do rzeczywistości.

      Usuń
  2. Błogosławieństwa Bożego na kolejne 14 lat!

    Dzięki za profesjonalizm i opisy pięknym stylem.

    P.S.
    Dopiero co byłem w Gdańsku, także u św. Katarzyny przy epitafium Jana Heweliusza pod pulsarowym zegarem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Imponująca wytrwałość i konsekwencja w dostarczaniu rzetelnych i i szczegółowych astronomicznych informacji. Serdeczne gratulacje i powodzenia dalej! Przy okazji - czy jest szansa na powstanie wpisu/skomentowanie relacji przed Kongresem USA - https://www.rp.pl/polityka/art38855161-przesluchanie-bylego-oficera-sil-powietrznych-w-sprawie-ufo-usa-posiadaja-nieludzkie-szczatki
    Nie odnosiłbym się do tego tematu, gdyby pisały o tym szukające sensacji portale, ale teksty pochodzą z jakby nie było renomowanych dzienników: Rzeczpospolita u nas, The New York Times, Wall Street Journal, The Washington post, itd. Co oni ww tych przesłuchaniach właściwie wygadują i po co? Może jakiś komentarz lub Twje stanowisko w sprawie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za dobre słowo!
      Co do drugiej kwestii - niestety niewiele napiszę, bo niestety wyrobiłem w sobie już raczej pełną odporność na doniesienia w tym temacie, a dwa, że było ich tyle i wielokrotnie już tak wręcz niby-przełomowych, że temat mnie specjalnie nie zajmuje. No i by się wypowiedzieć, trzeba by mieć coś do powiedzenia na ten temat, a nie mam :-)

      Rzepa to faktycznie nie plotek czy inny pudelek, ale dopóki wspomniane w artykule organy administracji rządowej USA same nie zabiorą głosu dopóty odbieram to za właśnie sensacyjne bicie piany bo "ktoś coś gdzieś usłyszał" i tak to się od lat kręci. Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy

W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"