TIME-LAPSE: Ostatnia wiosenna pełnia i koniunkcja z Antaresem - nagrania i relacja z obserwacji (03.06.2023)

Pierwsza sobota czerwca była dniem ostatniej pełni Księżyca podczas tegorocznej wiosny, w kalendarzu zwanej pełnią truskawkową. Obserwacje wschodzącej znad horyzontu tarczy naszego satelity oświetlonej w 100% zawsze są urokliwe i łatwo wprawiające w zachwyt nawet bez posiadania jakiegokolwiek sprzętu optycznego silniejszego od ludzkich oczu, ale tym razem mieliśmy do czynienia równocześnie z koniunkcją Księżyca z Antaresem - najjaśniejszą gwiazdą Skorpiona stanowiącą wręcz klasyk letniego nieba podobnie jak i cały wspomniany gwiazdozbiór. Mało tego, ostatnia wiosenna pełnia w tym roku wiązała się z największą taką koniunkcją z Antaresem odkąd pół roku temu mogliśmy obserwować o poranku pierwsze spotkanie tych obiektów.

Te złączenia powtarzały się co miesiąc przy różnych fazach Księżyca - od Starego Sierpa w pobliżu przesilenia zimowego krótko przed świtem, przez III kwadrę w drugiej części nocy, aż wreszcie nadeszły koniunkcje przy okazji pełni, na dodatek właśnie teraz stając się największe z dotychczasowych i będące atrakcyjnym urozmaiceniem widoku wschodzącego Księżyca. Wystąpią one jeszcze kilka razy zanim Słońce znów zbliży się do gwiazdozbioru Skorpiona, przy coraz mniejszej fazie Srebrnego Globu o coraz wcześniejszych godzinach, ale już o większej separacji pomiędzy obiektami (nie wspominając jednego zakrycia i odkrycia w warunkach dziennych). Podczas sobotniej koniunkcji dystans dzielący pełną tarczę Księżyca od mieniącej się charakterystycznym czerwonawo-pomarańczowym blaskiem najjaśniejszej gwiazdy Skorpiona wynosił zaledwie pół stopnia o samym wschodzie naszego satelity kiedy niebo dopiero zaczynało ciemnieć po 17 minut kątowych około godz. 23:50 CEST. W warunkach komfortowej ciemności wystarczającej dla zaobserwowania Antaresa była to jedyna tak bliska koniunkcja w 2023 roku, a fakt, że wystąpiła właśnie podczas pełni dodaje jej szczególnego smaku - niech będzie że tego truskawkowego!

Upalnego powietrza jeszcze w tym sezonie wiele w Polsce nie zaznaliśmy, toteż szczególnie widowiskowe efekty refrakcji atmosferycznej na wschodzącej tarczy Srebrnego Globu nie były jeszcze tak wyraźne jak w najbardziej efektownych sytuacjach maksymalnie rozedrganej i niestabilnej przez turbulencje ziemskiej atmosfery, ale co nieco spłaszczania tarczy, pływania i efektu "przelewania" na coraz wyższe elewacje już można było dostrzec. Pogoda okazała się bliska idealnej - wprawdzie nieco wysokich chmur jeszcze miejscami nad horyzontem się pokazywało, ale miały one tendencję do rozpraszania - dzięki temu Antaresa dało się dostrzec jeszcze na bardzo jasnym niebie zanim wspiął się na choćby 5 stopni wysokości nad horyzontem.

Pierwszy raz od dawna także sam Księżyc mogłem obserwować niemal momentalnie odkąd wyłonił się zza horyzontu, podczas gdy do tej pory zwykle wąski pas zachmurzenia blokował jego widoczność przez pierwszych kilkanaście minut po wschodzie. Udało się dzięki temu złapać kadrów, na jakie miałem nadzieję, a okoliczności przyrody tylko tę sobotnią obserwację umilały. Cichość Wisły, od której dzieliło mnie parę kroków, płynącej wartkim acz zupełnie bezgłośnym nurtem kontrastowała z pełnią koncertu czynionego przez licznie gromadzące się w moim pobliżu rzeczne ptactwo. Wspomniane zjawisko i oprawa muzyczny stworzyły klimat, za który wiosenno-letnie obserwacje zawsze tak bardzo lubiłem, mimo, że nie ma w nich co liczyć na naprawdę ciemne niebo. Tym bardziej było miło, że jeszcze bez towarzystwa bzyczących krwiopijców.

Wybrane kadry z tego wieczoru w paru nagraniach w formie w time-lapse na jutubowym kanale bloga oraz tradycyjnie w galerii poniżej. W materiale filmowym także gościnny występ małego miauczącego towarzysza, który tak się przykleił, że nie odstępował mnie na więcej jak parę metrów - ewidentnie udomowiony. Dopraszał się milusiński drapania pomimo, że usiłowałem mu wytłumaczyć w jakim celu w to miejsce wpadłem, wyjaśniając także różnice między zwykłymi pełniami, a pełniami z koniunkcjami. Nie wiem ile z tego zrozumiał, po miauczeniu miałem wrażenie, że jest zachwycony moimi opowieściami, ale wyraz jego twarzy niestety wskazywał, że patrzy jak na kretyna co to gada do kotów, a to co naprawdę go interesuje to drobne ptaki w trawie, w którą rzucał się co rusz z taką częstotliwością, jakby miał za to płacone. Mimo wszystko miło, że dołączył - będzie co wspominać.


GX800K, M.Zuiko Digital ED 75-300mm f/4.8-6.7 II, ogniskowe z pełnego przedziału, ISO 1000, eksp. od 0,7 do 1/320 sek.; sam Księżyc: ogniskowa 300 mm (ekw. 600 mm, ISO 200, eksp. 1/60 sek. + wycinek 100% z pełnego kadru).

  f    t    yt   Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebookuobserwuj blog na Twitterzesubskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.

Komentarze

  1. https://www.youtube.com/watch?v=b0NbnXHbRmw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie! Widzę, że poczekałeś do większego złączenia. Za 12 dni ta dwójka minie się niestety już o parę stopni.

      Usuń
    2. Jeśli mam być szczery to był przypadek. Zacząłem robić wideo o Marsie w Praesepe i tego dnia wieczorem otworzyłem Stellarium by znaleźć nazwy gwiazd w Raku. Ale że pokazuje bieżące niebo to zobaczyłem kropkę obok Księżyca. Jak się skapnąłem, że dzieje się koniunkcja to poleciałem na zewnątrz i akurat było widać między blokami.

      Usuń

Prześlij komentarz

Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy

W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"