sobota, 1 września 2018

Już są! Jeszcze gorące wstępne wyniki badania KE dotyczące zniesienia zmian czasu - felieton

Pora na trzecie wznowienie tematu. W połowie sierpnia wspominałem, że jest niemal pewne, że zmiana czasu, jakiej dokonaliśmy w marcu 2018 roku, planowana jako ostatnia - ostatnią niestety nie będzie. Pojawia się jednak cień nadziei, że istotnie wkraczamy w czasy, kiedy prawo to zostanie słusznie wyeliminowane. Możliwe, że ta wiosenna zmiana czasu - tyle, że po prostu w rok później, pod koniec marca 2019, okaże się ostatnią, o ile europ-osły zrobią to, co powinni zrobić wszyscy nieustannie powtarzający frazesy o demokracji czy "woli większości". Brzmi to aż nazbyt pięknie, by miało się rzeczywiście sprawdzić, ale skoro na liście scenariuszy i taki wariant zaczyna się rysować przynajmniej w teorii, to pogdybajmy sobie ile wlezie!

Między 4 lipca a 16 sierpnia Komisja Europejska prowadziła wśród wszystkich 28 krajów członkowskich badanie internetowe uzyskując największą liczbę odpowiedzi spośród wszystkich publicznych konsultacji w historii UE -  osiągającą 4,6 mln - choć w mej ocenie i tak rażąco niską biorąc pod uwagę zasięg terytorialny badania. Już na podstawie samych wstępnych, jeszcze gorących wyników ankiety, KE podała do wiadomości, że aż 84% respondentów domaga się zaprzestania stosowania kretyńskiego wynalazku zwanego zmianą czasu. To znaczy bez tego "kretyńskiego", kretyńskie to tylko dodatek ode mnie.

84% brzmi naprawdę nieźle. Poza tą najważniejszą kwestią, wstępne wyniki wskazały także, że ponad trzy czwarte badanych (76%) określiło konieczność dwukrotnej w ciągu roku zmiany zegarów jako doświadczenie "bardzo negatywne" lub "negatywne". Najczęściej wskazywanymi skutkami wynikającymi z konieczności zmian czasu i podawanymi przez internautów w badaniu, były negatywne skutki dla zdrowia, wzrost liczby wypadków drogowych i brak oszczędności energii.

Wskaźnik uczestnictwa w badaniu w każdym państwie członkowskim (w procentach populacji krajowej)

Niemcy - 3,79%
Austria - 2,94%
Luksembourg - 1,78%
Finlandia - 0,96%
Estonia - 0,94%
Cypr - 0,88%
Słowenia - 0,73%
Słowacja - 0,60%
Czechy - 0,59%
Francja - 0,59%
Belgia - 0,55%
Chorwacja - 0,52%
Szwecja - 0,48%
Łotwa - 0,39%
Polska - 0,34%
Grecja - 0,34%
Litwa - 0,34%
Portugalia - 0,33%
Malta - 0,25%
Irlandia - 0,24%
Węgry - 0,21%
Hiszpania - 0,19%
Bułgaria - 0,18%
Holandia - 0,16%
Dania - 0,11%
Włochy - 0,04%
Rumunia - 0,04%
Wielka Brytania - 0,02%


Które z rozwiązań należałoby zastosować?

Credits: European Commision Press Release Database

Austria - za zniesieniem zmian czasu 77% / za utrzymaniem zmian 23%
Belgia - 84% / 16%
Bułgaria - 84% / 16%
Chorwacja - 90% / 10%
Cypr - 47% / 53%
Czechy - 83% / 17%
Dania - 81% / 19%
Estonia - 85% / 15%
Finlandia - 95% / 5%
Francja - 84% / 16%
Niemcy - 84% / 16%
Grecja - 44% / 56%
Węgry - 90% / 10%
Irlandia - 88% / 12%
Włochy - 66% / 34%
Łotwa - 85% / 15%
Litwa - 91% / 9%
Luksemburg - 79% / 21%
Malta - 54% / 46%
Holandia - 79% / 21%
Polska - 95% / 5%
Portugalia - 85% / 15%
Rumunia - 78% / 22%
Słowacja - 80% / 20%
Słowenia - 87% / 13%
Hiszpania - 93% / 7%
Szwecja - 88% / 12%
Wielka Brytania - 82% / 18%

Całościowo - 84% / 16%

Polsce i Polakom, którzy wzięli udział w badaniu, biję gorące brawa. Wspaniały wynik 95% opowiadających się za zniesieniem zmian czasu czyni z nas lidera na terenie całej Unii, ex aequo z Finlandią. Przy takiej proporcji głosów tylko ślepiec próbowałby wciskać bujdy o tym jak to Polacy są przyzwyczajeni do przestawiania zegarów i że im to nie przeszkadza. Mniejszość wobec zwolenników utrzymania status quo stanowili jedynie mieszkańcy Cypru i Grecji. Po Polsce i Finlandii podium zamyka Hiszpania (93% do 7%)

Jakie są Państwa ogólne doświadczenia związane ze zmienianiem czasu?
(na liście wyszczególniam sumę doświadczeń bardzo negatywnych i negatywnych)

Credit: European Commision Press Release Database

Austria - ponad 65%
Belgia - ponad 75%
Bułgaria - ponad 80%
Chorwacja - ponad 80%
Cypr - około 40%
Czechy - ponad 75%
Dania - ponad 75%
Estonia - ponad 75%
Finlandia - ponad 90%
Francja - ponad 75%
Niemcy - ponad 75%
Grecja - około 40%
Węgry - ponad 85%
Irlandia - ponad 75%
Włochy - ponad 55%
Łotwa - ponad 80%
Litwa - ponad 85%
Luksemburg - około 70%
Malta - ponad 40%
Holandia - ponad 70%
Polska - ponad 90%
Portugalia - ponad 85%
Rumunia - ponad 70%
Słowacja - ponad 70%
Słowenia - około 80%
Hiszpania - ponad 85%
Szwecja - ponad 80%
Wielka Brytania - ponad 70%

Ponownie Polska wespół z Finlandią zapewnia sobie pierwsze miejsce na tle całej UE. Nokautująca dominacja głosów wskazujących niekorzystne skutki zmian czasu jest bezdyskusyjna i daje jasno do zrozumienia o konieczności odstąpienia od tego prawa. Ponownie odwrotne proporcje rzucają się w oczy w przypadku krajów najbardziej wysuniętych ku południu Europy - Cypr, Grecja i Malta są jedynymi państwami, w których procent respondentów oceniających skutki zmian czasu jako pozytywne lub bardzo pozytywne, przekroczył 50% zyskując przewagę nad zwolennikami rezygnacji z przestawiania zegarów. Widać wyraźnie, jak bardzo położenie geograficzne i liczba godzin ze Słońcem w ciągu roku potrafi wpłynąć na wynik.

Europejska komisarz ds. transportu, Violeta Bulc skomentowała wyniki badania krótko1: "Miliony Europejczyków skorzystały z naszych publicznych konsultacji dla wyrażenia własnej opinii. Wnioski są bardzo jasne: 84% z nie chce już więcej przestawiania zegarów, więc podejmiemy odpowiednie działania i przygotujemy wniosek legislacyjny dla Parlamentu Europejskiego, po czym Parlament i Rada Europejska wspólnie zdecydują". Tyle obiecanek ze strony pani komisarz.

Mimo dwukrotnych w ciągu roku zmian czasu będących zharmonizowanym postępowaniem na terenie Unii Europejskiej, państwa członkowskie stosują trzy odmienne strefy czasowe (według czasu "naturalnego" - standardowego, zależnego od długości geograficznej). Gdyby naciskanie na organy UE przyniosło oczekiwany rezultat, wprowadzanie czasu letniego przeszłoby do historii, a w krajach członkowskich stosowany byłby tylko jeden całoroczny czas standardowy. I właśnie w tym miejscu wchodzimy już na nasze własne podwórko, ponieważ decyzja w sprawie ustalenia czasu standardowego należy wyłącznie do kompetencji krajów członkowskich. To każdy kraj z osobna decyduje (i decydowałby) jaki czas miałby się stać czasem standardowym obowiązującym całorocznie. Naturalnie znakomita większość badanych opowiedziała się za czasem letnim.

Aby taki optymistyczny scenariusz został urzeczywistniony, będą zatem potrzebne zmiany prawa na dwóch szczeblach - unijnym, a w konsekwencji krajowym. W pierwszej kolejności organy UE przeprowadzić powinny proces legislacyjny w kwestii, która zgodnie z wolą większości, wymaga korekty i wyeliminowania konieczności przestawiania zegarów. Przy tak oczywistym wyniku badania, Komisja Europejska nawet gdyby z wygody, przyzwyczajenia czy jakichkolwiek względów optowała za utrzymaniem status quo, będzie miała małe pole do manewru uniku przed wprowadzeniem prawa nakazującego stosowanie jednolitego czasu przez cały rok. Małe, choć nie zerowe - wszak zawsze włodarze unijni mogą stwierdzić, że badanie jednak nie jest takie reprezentatywne i jak na liczbę ludności całej UE, przedstawia zdanie zaledwie małej garstki, która w tych konsultacjach wzięła udział.

Bezgranicznie wierzącym w taki ułomny kazek-wynalazek jak demokracja może się to wydawać mało prawdopodobne, gdyby patrzeć tylko na te wspomniane na początku 84% czy że przegłosowanie oczekiwanych zmian jest już pewne i przesądzone, nie mniej mówiąc o UE i jej organach pamiętajmy z jakim tworem politycznym mamy do czynienia. Instytucję pochłaniającą rok w rok miliardy euro na szkodliwy rozrost biurokracji, sypiącą socjalnym groszem uprzednio od kogoś zajumanym czy opłacaniem za krocie nieznanych suwerenowi komisarzy zajmujących się stanowieniem tak istotnego prawa, że ślimak to ryba lądowa bądź żądających otwarcia się na biednych imigrantów w wolnym czasie nawracających zeświecczonych Europejczyków granatem, maczetą lub ciężarówką, poważnie traktować może jedynie osoba naiwna lub głupia. Konkludując, wyniki badania nie muszą jeszcze przesądzać o zniesieniu zmian czasu, a płomienne deklaracje unijnych urzędasów w tej materii należy traktować z dużą dozą ostrożności, wręcz jako kiełbasę wyborczą, zwłaszcza w kontekście nadchodzących w maju 2019 roku nowych wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Gdyby jednak na szczeblu unijnym jakimś trafem wspomniane wyniki badania przełożyły się na zniesienie zmian czasu, każdy kraj członkowski będzie musiał ustalić jaki czas przyjmujemy za standardowy - ten naturalny - kierując się położeniem geograficznym, czy letni - kierując się wolą większości badanych. Oczywiście taka decyzja leżąca w gestii państwa członkowskiego mogłaby być dyskutowana i rozważana równie długo, jak trwa lobbowanie za zniesieniem zmian czasu, chociaż widziałbym tutaj rozwiązanie. W prawie unijnym stanowiącym o zniesieniu zmian czasu, należałoby zawrzeć nakaz podjęcia w krajach członkowskich stosownej decyzji w ściśle określonym terminie - mógłby nim być na przykład dzień najbliższej (czy choćby drugiej w kolejce) zmiany czasu, która powinna by nastąpić przy obowiązywaniu dotychczasowego prawa. Umożliwiłoby to zharmonizowanie momentu decyzji i zastosowania nowego prawa z resztą krajów członkowskich, jako, że obecnie obowiązująca dyrektywa nakazująca zmianę czasu w ostatnią niedzielę marca i ostatnią niedzielę października, dotyczy całej UE. To zaś zamknęłoby drogę do nadmiernie rozwleczonego etapu rozważań i dyskusji w każdym państwie członkowskim nad jedną czy drugą opcją.

Gdyby unijni władcy Europy przeprowadzili proces legislacyjny znoszący zmiany czasu tak sprawnie, jak ochoczy i gorliwi bywają w innych kwestiach, być może i naszemu państwu udałoby się sprawnie uchwalić stosowne prawo, przyjmując za standardowo obowiązujący przez cały rok czas letni, zgodnie z wolą większości badania przeprowadzonego przez KE, czyniąc przestawienie zegarów wiosną 2019 roku tym ostatnim. Oczywiście nie można wykluczyć scenariusza, że nasi włodarze olaliby głos ludu, za standardowy uchwalając naturalny czas strefowy Polski (GMT +1 godzina) czyli potocznie nazywając zimowy, tyle, że w świetle woli większości respondentów, byłoby to golem samobójczym takiej rangi, że chyba tylko polityczni kamikadze w stylu różnych opozycyjnych folksdojczów kablujących na Polskę, zdecydowaliby się na taki krok. Z geograficznego punktu widzenia może i byłoby to logiczne (a nawet na pewno), ale z praktycznego i społecznego ani trochę. Więcej o skutkach zniesienia zmian czasu wraz z wizualizacjami nieba napisałem w pierwszym felietonie.

W najbliższych tygodniach nie ma co zapewne oczekiwać działań po stronie naszych polityków tym bardziej, że czeka ich najgorętszy okres samorządowej kampanii wyborczej. Można jednak zakładać dalszego rozwoju tematu na poziomie unijnym. Do kwestii zniesienia zmian czasu będę jeszcze powracać w następnych felietonach.


Powiązane:
Ewentualne odejście od zmian czasu a życie miłośnika astronomii - felieton z wizualizacjami nieba w zależności od wprowadzenia wybranego czasu na cały rok
KE zebrała opinie mieszkańców UE w kwestii zniesienia zmian czasu - kontynuacja tematu


  f   Bądź na bieżąco z tekstami, zjawiskami astronomicznymi i wszystkim co ważne dla amatora astronomii - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku lub GooglePlus.

W oparciu o materiały: 1) European Commission - Press release / 2) DW.com

10 komentarzy:

  1. Nic tylko się zgodzić z konkluzjami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bzdura zmiana powinna pozostać!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę oczekiwać jakiegoś rozwinięcia tej porażającej opinii czy potraktować jako spam i wywalić?

      Usuń
  3. "Bezgranicznie wierzącym w taki..." a taki fajny wydawał się ten blog, no niestety, autor musiał popisać się ogłupieniem antyeuropejską propagandą okraszając to wszystko kłamstwami.
    Na biurokrację UE przeznaczane jest jedynie ok 5% budżetu, suma z tego wynikająca jest niższa niż ta przeznaczana na biurokrację w samej Polsce.
    Co do ślimaków - no tutaj po prostu z niewiadomego powodu kłamiesz, nie wiem po co. Ślimak=ryba - to nie prawo tylko niebiologiczna lecz prawna klasyfikacja mająca hodowcom ślimaków ułatwić życie i zmniejszyć biurokrację - mogą oni w swoich hodowlach wtedy stosować przepisy dotyczące hodowli ryb, nie trzeba tworzyć osobnych.
    Co do imigrantów - ułomnym trzeba być, żeby nie dostrzegać, że zamachy wynikają nie z napływu uchodźców, lecz oba zjawiska mają wspólną przyczynę, czyli wojny z państwem islamskim. UE angażując się w tę wojnę, podejmując z ekstremistami islamskimi walkę naraża cywilów na brutalny odwet. Sam uchodźca nie po to przybywa do UE żeby umrzeć w wybuchu lecz od tego ucieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na serio? Wierzysz w te bzdury przez siebie wypisane, czy tak piszesz z nudów i pustego trollingu?

      Usuń
    2. to nie nudy , to wyrachowanie ;-(

      Usuń
  4. aart mniemam, iż albo jesteś euroosłem , ewentualnie ktoś z Twoich bliskich

    OdpowiedzUsuń
  5. a tak w ogóle to się podłamałam tym Twoim felietonem, mężusiowi już zapowiedziałam, że ja tam na żaden czas zimowy nie przełażę i wstaję tak jak wstawałam, czyli o 9, czyli o 8, przecież to tylko w mojej głowie się odbywa, o której chcę naprawdę wstawać ;-) i chodzić spać ;-)

    OdpowiedzUsuń

Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy

W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"