Foto-relacja + film: NLC, ISS i zaczątki nowego sezonu nocy astronomicznych (14.07.2023)

Piątek tydzień temu. Mogła być zorza polarna, nadeszły zamiennie "alternatywne zorze polarne" którymi tytułuję fenomen obłoków srebrzystych. Pierw dopisały dwie lipcowe siódemki - 07.07 - kiedy było mi dane pierwszy raz w sezonie popatrzeć na NLC na spokojnie w terenie, potem kolejna okazja to znowu dwie siódemki, jedna dodana do drugiej. Wieczór 14 lipca okazał się drugim w tym sezonie, kiedy miałem okazję popatrzeć i uwiecznić NLC, co już w tym momencie jest wynikiem lepszym, niż w roku ubiegłym, ale zakładam, że zarazem maksymalnym na jaki mogę liczyć w tym sezonie. Za 10 dni kres białych nocy, nie zdziwię się więc, jeżeli okaże się, że spotkanie z obłokami srebrzystymi 14 lipca było ostatnim w tym roku.

Tym razem jednak obłoki srebrzyste szybko się zmyły i choć początkowo prezentowały się okazalej jak przed tygodniem, to po około godzinie obserwacji nie było po nich śladu. Niebo z biegiem nocy okazało się jednak już na tyle pociemnione w porównaniu do okresu bliskiego przesilenia letniego, że postanowiłem trochę dłużej spędzić czas w terenie po prostu gapiąc się na zwiastuny nowego sezonu gołym okiem, jako że poza aparatem nie miałem przy sobie żadnej dodatkowej optyki. Choć czas na obłoki srebrzyste jeszcze się nie skończył, widać, że sezon białych nocy wchodzi w ostatnią fazę - jeśli nawet z Pomorza przez pewien czas, krótki jak na razie, ale jednak daje się już popatrzeć na zarys najjaśniejszych obszarów Drogi Mlecznej w Trójkącie Letnim to nieodzowny to znak, że szczyt letnich nocy mamy już za sobą i druga część wakacyjnego okresu z powrotem nocy astronomicznej jest już za rogiem.

Obserwacji dopełnił bardzo jasny przelot Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a właściwie dwa, z maksimum blasku przekraczającym -3,5 mag. - pierwszy w trakcie rozstawiania się, drugi już zarejestrowany podczas przelotu przez Trójkąt Letni, a naturalną oprawę muzyczną jak zwykle o tej porze zapewniła chyba w ogóle nie męcząca się i nie robiąca sobie przerw niezliczona smyczkowa orkiestra świerszczy i pasikoników, przy sporadycznym akompaniamencie nadwiślanego ptactwa.

NLC

A7SII + Samyang 18mm f/2.8 [1, 3(crop)]; 27mm w trybie APS-C [2, 4-6], ISO 640-800, eksp. 5-6 sek.
INNE

A7SII + Samyang 18mm f/2.8 [1-8], ISO 800-5000, eksp. 10-20 sek.

 

Nawet komary jakoś dały sobie na wstrzymanie, pozwalając mi wrócić bez jednego bąbla, co w lecie nie zdarza się często. Ogólnie na ponad trzygodzinną sesję w terenie tylko niespełna godzina przypadła na rejestrację obłoków srebrzystych, które zapewniły krótkotrwały pokaz, dalej godzina zabaw z uwiecznieniem pierwszych zwiastunów powracających za pół miesiąca nocy astronomicznych i na finał godzina zwykłego gapienia się w niebo gołym okiem, z nasłuchiwaniem wspomnianego koncertu, który także dla Was nagrałem na poniższym materiale filmowym, nie planując zastąpienia go żadnym podkładem muzycznym.

Wszystko przy największym w roku komforcie termicznym i totalnej ciszy wiatrowej. I tak chłonąc po raz nie wiem już który dobrze znane widoki letniego nieba z coraz śmielej zarysowującą się Drogą Mleczną w krótkim jeszcze najciemniejszym momencie nocy uświadomiłem sobie, że - a pal licho tego Oriona i pogodną noc od święta - mogłoby tak być przez cały rok. Nic przyjemniejszego od częstych bezchmurnych nocy, przyzwoicie pociemnionego nieba przy zachowanej możliwości czerpania walorów białych nocy i podczas około 20-stopniowej temperatury powietrza, która nie wypędzi człowieka do domu prędzej, niż sam świt. Pięknie było.


  f    t    yt   Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebookuobserwuj blog na Twitterzesubskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera

Komentarze