Kolejny półmetek kolejnego roku za nami. Jak przebiegły ostatnie trzy miesiące siódmego już roku 25. cyklu słonecznego? Czy doszło do jakichś zaskoczeń, czy też były one zgodne z oczekiwaniami co do systematycznie wygasającej aktywności Dziennej Gwiazdy? Ile plam, rozbłysków i burz magnetycznych zarejestrowaliśmy? Czy cykl zdołał uzyskać ponowne nasilenie aktywności, czy raczej umocnił tendencję do wyraźniejszego załamywania się wraz z postępem fazy wygasającej? Pora na omówienie drugiego kwartału.
Jak zwykle na pierwszy ogień idzie aktywność plamotwórcza. Kwiecień przyniósł nam średnią liczbę Wolfa równą 79,3 w stosunku do 110,5 z prognozy oficjalnej wydanej w 2019 roku, kiedy cykl dopiero startował. Był to trzeci z rzędu miesiąc, kiedy średnia produkcja plam okazuje się niższa od dolnego marginesu predykcji sprzed siedmiu lat, kontynuując silną zapaść cyklu na osi czasu, przekraczającą niewygórowaną i tak prognozę. Miesięczny poziom promieniowania radiowego rejestrowanego na długości 10,7 cm (2800 MHz) wyniósł w kwietniu 120,01 s.f.u. (jednostek strumienia słonecznego). To piąte z rzędu obniżenie i jak na razie najniższa wartość od początku roku. Jako, że jest to cecha zawsze silnie skorelowana z produkcją plam, jej niska wartość nie dziwi wobec faktu, że kwiecień był drugim po lutym (78,2) najsłabszym miesiącem w generowaniu nowych obszarów aktywnych. Jedyną różnicą, która dała o włos wyższą liczbę Wolfa jest ciągłość widoczności plam bez stanu pełnego oczyszczenia tarczy, co zdarzyło się w lutym tego roku po raz pierwszy od 2022 roku, zatem także pierwszy raz po maksimum cyklu.
1) średnie miesięczne liczby Wolfa w roku 2026 - stan po II kwartale. Dane: NOAA, oprac. własne. 2) liczba dni bez plam w poszczególnych miesiącach 2026 roku - stan po II kwartale. Oprac. własne. 3) postęp 25. cyklu na podstawie 13-miesięcznej SSN. Dane: SWPC/NOAA. 4) najwyższa dzienna liczba Wolfa (ISN) w II kwartale 2026 roku przypadła 27 maja i wyniosła 174 (wartość ostateczna SILSO). Najwyższa operacyjna dzienna R przypadła 28 maja (165). Fot: SDO, oprac. własne.
W maju nieco odbiliśmy w górę. Plam przybyło, a średnia liczba Wolfa wspięła się do 101,5 wobec 109,5 w prognozie z 2019 roku. Maj okazał się dopiero drugim miesiącem roku, w którym produkcja plam zmieściła się w marginesie plus minus oczekiwanej wartości na ten okres, choć w dalszym ciągu nie przekroczyła tego zakresu. Jak dotąd ostatnim takim miesiącem powyżej widełek pierwotnej prognozy pozostaje wrzesień 2025 roku. Aktywność radiowa w maju wyniosła 125,69 s.f.u i pierwszy raz odbiła się po pięciomiesięcznym okresie trwałego spadku. Jak kwiecień okazał się drugim najsłabszym miesiącem w powstawaniu nowych plam, tak maj stał się drugim najlepszym (po styczniu ze średnią R=112,5). Co więcej, dzięki obserwacjom z Solar Orbiter wiemy, że w tym miesiącu uformowała się silnie rozbudowana grupa plam tego cyklu, która mogła okazać się porównywalna lub większa od AR3664 z maja 2024 roku. Niestety powstanie tego regionu nastąpiło po odległej stronie Słońca i zanim ruch obrotowy przyniósł go na stronę wystawioną ku Ziemi, z plam niewiele pozostało. O emocjonującym i godnym uczczeniu drugiej rocznicy ekstremalnej burzy magnetycznej mogliśmy już tylko pomarzyć.
Zamykający II kwartał i zarazem pierwszą połowę roku czerwiec wiązał się ze średnią liczbą Wolfa na poziomie 94,4 wobec 108,3 z oryginalnej prognozy. Choć ponownie to niższa wartość od przewidywanej, a nawet od dolnego zakresu błędu prognozy, wyróżnia się ona pozytywnie na tle okresu od lutego do kwietnia i daje czerwcowi trzecie miejsce wśród najaktywniejszych miesięcy od początku roku. Aktywność radiowa na długości 10,7 cm wyniosła w czerwcu 138,21 s.f.u. utrzymując nowy trend wzrostowy zapoczątkowany poprzednim miesiącem, choć na obecnym etapie cyklu trudno tu oczekiwać trwałej tendencji wzrostowej.
Obszar aktywny 4478 powstały w ostatniej dekadzie czerwca osiągnął w maksimum swojego rozwoju rozmiar 1550 MH, co czyni go drugą z największych grup plam od początku 25. cyklu aktywności słonecznej. W przeciwieństwie do lidera cyklu - regionu 3664 - wykazywał się nieporównywalnie niższą aktywnością i przez żaden moment swojego istnienia nie dawał nam choćby cienia szans na emocje rozbłyskowo-zorzowe rodem z maja 2024 roku. Credit: SDO, oprac. własne.
Miesiąc ten dał nam również największą jak dotąd grupę plam 2026 roku i drugi z największych obszarów aktywnych w całym przebiegu cyklu - AR4478. Pod koniec miesiąca jego rozmiary wzrosły do 1300 MH, a w maksymalnym stadium rozwoju (już z 1 lipca) jego gabaryty sklasyfikowano na 1550 MH (ponad 4,7 mld km2 - ponad 9-krotnie więcej od całkowitej powierzchni Ziemi), co daje mu wysokie, drugie miejsce w zestawieniu największych grup plam 25. cyklu - zaraz po AR3664, a więc sprawcy ekstremalnej burzy magnetycznej z maja 2024 roku, który w maksimum osiągnął 2400 MH. Co ciekawe, mimo silniejszego cyklu od poprzednika, który okazał się najspokojniejszym cyklem od stulecia, wciąż nie zaobserwowaliśmy grupy plam większej od rekordzisty 24. cyklu - regionu 2192 z października 2014 roku, o powierzchni 2750 MH.
Po lewej: postęp 25. cyklu aktywności słonecznej w szczegółowym ujęciu wyłącznie bieżącego cyklu - stan po II kwartale 2026 roku. Credits: SWPC/NOAA. Po środku: postęp 25. cyklu aktywności słonecznej w szerokiej perspektywie z porównaniem do poprzedniego 24. cyklu. Mimo, że ostatnie 3 miesiące nie zachwycały pod względem produkcji plam i rozbłysków, plasując się poniżej oczekiwań pierwotnej prognozy na ten okres, ogólna aktywność jest wciąż na poziomie porównywalnym z pierwszymi miesiącami po maksimum poprzedniego cyklu słonecznego - dowodzi to jednak nie tyle siły obecnego, co słabości poprzedniego cyklu.. Po prawej: postęp cyklu słonecznego na podstawie strumienia promieniowania radiowego 10,7 cm (2800 MHz). Credit: SWPC/NOAA
AKTYWNOŚĆ SŁONECZNA i GEOMAGNETYCZNA
W II kwartale 2026 roku doszło do 47 rozbłysków klasy M oraz 3 rozbłysków klasy X, co w obydwu kategoriach jest wyraźną zapaścią na tle poprzedniego kwartału, który dał nam po 84 rozbłyski klasy M i 8 rozbłysków klasy X. Z całościowej sumy za II kwartał 27 rozbłysków klasy M zarejestrowano w kwietniu, 9 w maju i 11 w czerwcu. 2 rozbłyski klasy X przypadły na kwiecień, a 1 na czerwiec. Łącznie na półmetku 2026 roku mamy 131 rozbłysków klasy M oraz 11 rozbłysków klasy X. Najsilniejszym zdarzeniem tego roku pozostaje wciąż rozbłysk klasy X8.1 z 1 lutego. Jest to wciąż dzierżawca brązowego medalu na liście najsilniejszych rozbłysków całego 25. cyklu liczonego od grudnia 2019 roku, jeśli chodzi o zjawiska rejestrowane po wystawionej ku Ziemi stronie Słońca.
O ile niska ilość rozbłysków najwyższej energii zbytnio nie dziwi przy braku rozbudowanych i niestabilnych magnetycznie obszarów aktywnych, o tyle szczególnie negatywne wrażenie robi zapaść w rozbłyskach klasy M w maju i porównywalnie czerwcu. 9 takich zjawisk w maju to prawie tak niski wynik jak za styczeń i marzec (7). W skali ostatniego roku najgorzej wypada lipiec 2025, który tegoroczny następca pokonał już w pierwszych dniach, ale o tym pomówimy w ramach następnego kwartalnego podsumowania.
Najsłabszym w aktywności rozbłyskowej okazał się maj. Pomimo, że ilość plam odbiła w górę dając większą produkcję plam względem poprzednich trzech miesięcy, nie przełożyło się to na złożoność magnetyczną tych grup, a w konsekwencji zdolność do emisji licznych, nie wspominając silnych, rozbłysków. Zaledwie 9 rozbłysków klasy M i ani jednego klasy X to wynik bardzo słaby i pasujący do znacznie bardziej zaawansowanej fazy schyłkowej cyklu słonecznego, choć po czerwcu (a zwłaszcza lipcu, który w ramy tego opracowania się już nie mieści) można mieć nadzieję, że tak silna zapaść w produkcji rozbłysków jak w maju, miała charakter incydentalny - przynajmniej na razie, póki jesteśmy w dopiero drugim roku po słonecznym maksimum. Z drugiej strony, za 2-3 lata gdy stan czystej tarczy słonecznej stanie się coraz powszechniejszy, nawet takie miesiące jak maj 2026, dziś traktowane jako nudniejsze i słabsze, będziemy wspominać z tęsknotą.
II 2026
M - 47 | X - 3
G5 - 0 | G4 - 0 | G3 - 1 | G2 - 6 | G1 - 5
IV - 27/2
V - 9/0
VI - 11/1
W drugim kwartale doszło do 12 burz magnetycznych, co jest o 4 burze słabszym wynikiem wobec pierwszego kwartału. Tylko jedna z nich osiągnęła silną kategorię G3, pozostałych 6 było burzami umiarkowanymi (G2), a 5 burzami słabymi (G1). Połowa burz tego kwartału przypadła na sam kwiecień. Maj przyniósł nam burze tylko dwukrotnie, a czerwiec domknął kwartał z kolejnymi czterema burzami.
Zapis danych wiatru słonecznego od 1 kwietnia do 30 czerwca 2026 r. (kolejno: kwiecień, maj, czerwiec) z orientacyjnym zaznaczeniem zarejestrowanych burz magnetycznych. Wraz z udostępnieniem danych z SOLAR-1 w trybie operacyjnym od początku drugiej dekady czerwca br. zmienia się sposób prezentacji danych w oficjalnym narzędziu agencji SWPC, które może ukrywać lub wyświetlać szereg wielu danych w zupełnie dowolny sposób, zależnie od preferencji użytkownika. W celu zachowania przejrzystości i dostosowując się możliwie do potrzeb tutejszych opracowań ograniczyłem szczegółowość wykresów do parametrów Bt i Bz dla pola magnetycznego wiatru słonecznego z określeniem jego potencjału (dodatkowa biała linia Bt) oraz gęstości i prędkości wiatru słonecznego plus operacyjny indeks Kp rejestrowany przez NOAA SWPC w czasie rzeczywistym (może być różny od wartości ostatecznych GFZ, często ustalanych z opóźnieniem). Credit: SWPC, oprac. własne.
W warunkach wiatru słonecznego pewną ciekawostką w ramach podsumowania II kwartału może być fakt, że podczas napływu wiatru o największym potencjale do wpływu na wzmożenie aktywności zorzy polarnej - a więc o największej sile pola magnetycznego (Bt) - nie doszło do jakiejkolwiek aktywności. Maksymalne Bt zarejestrowano w okresie 7-8 maja: 20,1nT - a więc wartość zwykle towarzyszącą nam przy silnych burzach magnetycznych kategorii G3. W trakcie napływu tak silnego magnetycznie wiatru towarzyszyło mu jednak trwale północne skierowanie pionowej składowej Bz, decydującej o blokowaniu całego potencjału.
Silna burza magnetyczna kategorii G3 z 3 kwietnia - najsilniejsza burza tego kwartału, wiązała się z wartościami Bt około 16,3nT i południowym Bz do -14nT, co nie jest niczym szczególnym, ale działo się to przy dużym skoku prędkości wskutek uderzenia CME - wyrzut podniósł ją z około 550 do około 800 km/sek., co przy tak umiarkowanie południowym Bz wystarczyło dla zaistnienia silnej burzy. Dodatkowo uderzenie to nadeszło zaledwie dobę po umiarkowanej burzy magnetycznej kategorii G2, wywołanej strumieniem z dziury koronalnej, który podniósł siłę pola magnetycznego do nieco ponad 20nT, przygotowując magnetosferę do mocniejszej odpowiedzi na nadchodzący dzień później CME.
W tym kwartale również w tryb operacyjny wprowadzony został satelita SOLAR-1 przekazujący dane o polu magnetycznym i wietrze słonecznym z punktu libracyjnego Lagrange'a L1 1,5 mln km przed Ziemią na linii Słońce-Ziemia. Jest on obecnie podstawowym obserwatorem tych warunków, którego wspierają rezerwowe satelity DSCOVR (operacyjny od 2016 roku) i ACE, działający od 1998 roku. Niebawem powinny zostać również udostępnione koronogramy z zainstalowanego na SOLAR-1 drugiego koronografu z serii CCOR mających zastąpić koronografy LASCO, gdy nadejdzie kres ich możliwości. Pierwszy koronograf CCOR-1 zainstalowany na satelicie GOES-19 krąży na orbicie geostacjonarnej (GEO) i doświadcza okresowych "zaćmień" Słońca przez Ziemię, stąd niektóre koronalne wyrzuty masy pozostają dla niego nieuchwytne w pierwszych etapach erupcji. Koronograf CCOR-2 na pokładzie SOLAR-1 będzie obserwował Słońce z L1 tak jak sonda SOHO i jej koronografy LASCO, dlatego tutaj obserwacje będą ciągłe i niezaburzone przez Ziemię. Kiedy dokładnie dane z CCOR-2 w czasie rzeczywistym staną się dostępne trudno przewidzieć, ale zważywszy na fakt, że od niedawna SOLAR-1 jest operacyjny i dostarcza nam już dane o wietrze słonecznym, jest to najprawdopodobniej kwestia najbliższej przyszłości - być może do kilku tygodni.
PODSUMOWANIE i PROGNOZA
Pomimo braku nowych okresów z pozbawioną plam tarczą słoneczną (3-dniowy okres za 22-24 lutego pozostaje na razie jedynym po maksimum cyklu) oraz wyprodukowania największej grupy plam 2026 roku, jak też drugiego największego obszaru aktywnego w tym cyklu, ustępującego miejsca jedynie pamiętnemu regionowi 3664 z maja 2024, drugi kwartał nie przyniósł znacznego wyhamowania spadku aktywności plamotwórczej. Na osi czasu w dalszym ciągu mamy silny efekt runięcia cyklu obserwowany od początku tego roku i choć od nowego słonecznego minimum wciąż dzielą nas przynajmniej 2-3 lata, na obecnym zaawansowanym etapie cyklu coraz bardziej próżne wydają się oczekiwania na przynajmniej okresowe odwrócenie tendencji i zaobserwowanie kilku miesięcy z rzędu, które obrodzą produkcją plam przekraczającą prognozowany zakres. Jeśli takie sytuacje wystąpią, czego przekreślać nie możemy, powinny one mieć charakter incydentalny.
Całościowo wzmacnia się zatem ocena 25. cyklu jako przeciętnego, przez dużą część fazy wzrostowej i maksimum robiącego znacznie lepsze wrażenie od poprzednika głównie dlatego, że był on najsłabszym cyklem od stulecia. Maksymalna wygładzona 13-miesięczna liczba Wolfa (SSN) za październik 2024 wynosząca 160,9 nie daje nam nawet średniej aktywności cyklu, jako, że mediana dla dotychczas regularnie rejestrowanych cykli wynosi 180. Jesteśmy więc bardzo blisko cyklu o średniej aktywności na tle 24 poprzednich, ale wciąż poniżej tej średniej i niezależnie od przyszłych wydarzeń w następnych latach, wyniku tego Słońce już najpewniej nie poprawi - coraz bardziej widać, że stało się na to zbyt późno.
Zgodnie z tym, co można jednak oczekiwać wobec wygasających faz cykli słonecznych mamy utrzymywanie wysokiej statystyki w aktywności geomagnetycznej - choć jak zawsze zdominowanej niewielkimi wydarzeniami. Po raz pierwszy w tym cyklu obserwujemy rok, który przynajmniej przez całą jego pierwszą połowę dał nam satysfakcjonującą średnią z ponad jedną burzą magnetyczną tygodniowo. Pod koniec 27. tygodnia roku zarejestrowana została 28. burza od początku roku, co stanowi już ponad połowę całościowej sumy burz za rok ubiegły i gdyby tylko tendencja ta została podtrzymana w drugiej połowie 2026 roku, może okazać się on najaktywniejszym geomagnetycznie rokiem w całym cyklu.
Szkoda jedynie dla miłośników zorzy polarnej, że tylko 5 burz osiągnęło lub przekroczyło silną kategorię G3 - pozostałe przypadki to burze słabe lub umiarkowane (G1-G2) zwykle wymagające rejestracji fotograficznej dla potwierdzenia obecności zorzy nad Polską, niewidocznej gołym okiem. W tym względzie ciężka burza magnetyczna kategorii G4/Kp9- z 19-21 stycznia o krótkotrwałym okresie aktywności ekstremalnej pozostaje niekwestionowanym liderem roku i może nas zaskakiwać na minus fakt, że po półroczu jest to nadal jedyna burza magnetyczna kategorii G4 - w 2025 i 2024 (roku słonecznego maksimum) o tej porze mieliśmy ich już trzy, z czego jedna przed dwoma laty poszła o krok dalej pozostając do dziś jedyną jak na razie burzą ekstremalną w tym cyklu.
Przed nami III kwartał, w trakcie którego czeka nas tradycyjnie równonoc jesienna. Wrzesień, a zwłaszcza październik to statystycznie najbardziej sprzyjające burzom magnetycznym miesiące na przestrzeni ponad 70 lat regularnych obserwacji. Biorąc pod uwagę wysoką obecnie częstotliwość powstawania dziur koronalnych emitujących strumienie wiatru wysokiej prędkości, co jest jedną z typowych cech fazy schyłkowej cyklu słonecznego, nie zdziwmy się, jeśli wysoka statystyka aktywności geomagnetycznej będzie kontynuowana i doprawiona solidniejszymi wydarzeniami w tygodniach sąsiadujących z początkiem astronomicznej jesieni.
Podobnie nie zdziwmy się powstaniem sporadycznych, mocno rozbudowanych obszarów aktywnych - jeden taki przykład dał nam już czerwiec, z drugim największym regionem tego cyklu, choć przeważająco bezproduktywnym w silniejsze rozbłyski. Wygasająca faza cyklu słonecznego zawsze wiąże się z uformowaniem kilku dużych grup plam o wysokiej aktywności, jakich nie powstydziłyby się słoneczne maksima, miejmy więc nadzieję, że i tym razem nie będzie inaczej i jeszcze uzyskamy szansę widoków na niebie rodem z 2024 roku, które będą stanowić silny punkt pośród wspomnień 25. cyklu, gdy za 3-4 lata przyjdzie nam się z nim żegnać.
Powiązane:
Autorski komentarz do bieżącej aktywności słonecznej - podstrona Solar Update
Warunki aktywności słonecznej i geomagnetycznej na żywo wraz z objaśnieniami nt. interpretacji danych - podstrona Pogoda kosmiczna
f t yt Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na Twitterze, subskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.













Komentarze
Prześlij komentarz
Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy
W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"