Postęp 25. cyklu aktywności słonecznej: stan po IV kwartale 2025 roku + podsumowanie roku

Po "Noworocznym koncercie życzeń" czas na drugą część "słonecznej trylogii", jaką przygotowałem dla Was na dobry początek 2026 roku - tym razem kolejne kwartalne podsumowanie dokonań naszej Dziennej Gwiazdy. Jak zwykle jednak, kiedy przychodzi czas na omówienie IV kwartału jest to idealna okazja na dokonanie zestawienia statystyk i informacji za cały zakończony rok, co skutkuje zawsze obszerniejszym tekstem, niż normalnie. Domknęliśmy cały szósty rok 25. cyklu aktywności słonecznej, którego oficjalny początek datowany jest na grudzień 2019. Średnio 11-letni cykl na tak dojrzałym etapie najczęściej przechodzi w swą wygasającą fazę, o ile nie szykuje obserwatorom nowego maksimum czasem potrafiącego nadarzyć się nawet 2 lata po pierwszym szczycie. Czy przed taką perspektywą stoimy? Jak kształtowała się aktywność słoneczna w ostatnich miesiącach? Spróbujmy zbliżyć się do odpowiedzi patrząc na to co działo się w ostatnim kwartale 2025, ale też dokonując podsumowania aktywności naszej gwiazdy w skali całorocznej i porównania z poprzednimi latami. Z uwagi na doniosłość etapu cyklu, na którym się znajdujemy, parafrazując czuwającego nad wszystkim gospodarza domu Stanisława Anioła: mamy totka blogowego. Zapraszam na pierwszą w historii kwartalnych podsumowań sondę internetową, w której przez całą resztę pierwszego kwartału możecie zabawić się w prognostów typując przyszłość 25. cyklu - najlepiej po gruntownej lekturze dzisiejszego tekstu, gdzie w trzecim rozdziale obserwacjom historycznym mającym dać do myślenia przed oddaniem głosu, poświęciłem o wiele więcej miejsca, niż kiedykolwiek wcześniej.

Na początek tradycyjnie zaczniemy od przyjrzenia się aktywności plamotwórczej. W październiku 2025 roku otwierającym IV kwartał średnia liczba Wolfa (R) wyniosła 114,6 wobec 114,7 prognozowanej na ten miesiąc w oficjalnej prognozie z 2019 roku. Był to drugi po czerwcu tak dobrze pokrywający się z ówczesną predykcją wynik, tym razem jeszcze dokładniej, z błędem na poziomie 0,1 trafiający w prognozowaną krzywą. Promieniowanie radiowe na długości 10,7cm (2800 MHz) wyniosło w październiku 139,68 s.f.u. (jednostek strumienia słonecznego). Skoro mowa o październiku, warto w tym miejscu spojrzeć na chwilę na październik 2024, który na dziś jest miesiącem wyznaczającym maksimum 25. cyklu pod względem głównego wskaźnika - 13-miesięcznej wygładzonej liczby Wolfa (SSN) wynoszącej 160,9. Wartość SSN dla października 2025 poznamy za 4 miesiące, ale możemy porównać średnią miesięczną R - w miesiącu szczytu cyklu wyniosła ona 165,8, zatem po roku mamy obniżenie średniej miesięcznej o 51,2. Z kolei najwyższa średnia miesięczna liczba Wolfa przypadająca na sierpień 2024 wyniosła 216 i na tym tle mamy obniżenie o 101,4.

W listopadzie średnia R wyniosła 91,8 w stosunku do 114,3 w oficjalnej predykcji sprzed rozpoczęcia cyklu. To drugi w 25. cyklu przypadek (po maju 2025) kiedy realna produkcja plam w uśrednieniu miesięcznym okazuje się niższa, niż i tak mało optymistyczna prognoza sprzed siedmiu lat. O ile więc 25. cykl jako całość wciąż zauważalnie przewyższa oczekiwania, dając nie tylko szybsze, ale wyraźnie wyższe maksimum, o tyle skala obniżania aktywności w ujęciu miesięcznym po raz drugi w tym samym roku okazała się wyraźniejsza, niż w pierwotnej prognozie. Aktywność radiowa wyniosła w listopadzie 141,63 s.f.u. W grudniu 2025, podobnie jak w czerwcu, nastąpiło odbicie po wyraźnym dołku i podniesienie średniej liczby Wolfa do 124 (113,7 w prognozie), niemal poza górny margines błędu predykcji sprzed rozpoczęcia cyklu. Co ciekawe, było to niemal identycznej skali odbicie jak to w czerwcu, kiedy średnia R podniosła się o 36,1, a teraz o 32,2; ponadto wartość grudnia niemal zrównała się z wartością z lipca (125,6), który oficjalna prognoza typowała na miesiąc maksimum 25. cyklu aktywności słonecznej wyraźnie nie doceniając realnych możliwości Dziennej Gwiazdy, jakie ona zaprezentowała. Aktywność radiowa w miesiącu zamykającym 2025 rok wyniosła 160,13 s.f.u. będąc najwyższą w IV kwartale.


  
Po lewej: średnie miesięczne liczby Wolfa w roku 2025 - stan po IV kwartale. Oprac. własne. Po środku: suma obszarów aktywnych w poszczególnych latach 24. cyklu aktywności słonecznej i w pierwszych sześciu latach 25. cyklu aktywności słonecznej - stan po roku 2025. W roku 2025 Słońce wyprodukowało 387 grup plam (406 w 2024, 355 w 2023, 258 w 2022, 125 w 2021 i 40 w 2020). Po raz pierwszy od początku cyklu liczba uformowanych regionów okazała się niższa, niż przed rokiem, co może oznaczać zarówno przerwę między jednym a drugim maksimum, jak też wejście w kilkuletni okres zniżkującej produkcji plam aż do nowego słonecznego minimum. Oprac. własne. Po prawej: najwyższa dzienna liczba Wolfa w trakcie IV kwartału wystąpiła 3 i 4 grudnia i wyniosła R=186 (SILSO). Credit: SDO

Średnia roczna liczba Wolfa wyniosła 123,43 w stosunku do 154,29 za 2024 rok. Czwarty kwartał 2025 roku przyniósł nam średnią R na poziomie 110,13, a więc poniżej średniej całorocznej, mimo, że obserwowaliśmy w nim pierwsze po ponad kwartalnej przerwie rozbłyski najwyższej energii, o czym więcej w rozdziale poświęconym aktywności słonecznej. Fakt, że ostatni kwartał tak wyraźnie obniżył średnią produkcję plam na tle całego roku, zawdzięczamy w największej mierze listopadowi, który podobnie jak maj 2025 był czasem bardzo silnego spowolnienia aktywności plamotwórczej stając się drugim od początku cyklu miesiącem przerywającym wieloletni trend wyprzedzania oficjalnej predykcji i dającym średnio mniej plam, niż nawet dolny margines błędu prognozy. Przed rokiem IV kwartał dał nam średnią 157,8, co ujawnia nie tylko wyższą o 47,67 średnią kwartalną, ale też odwrotny trend w stosunku do całego roku 2024 - przed dwunastoma miesiącami bowiem uśredniona produkcja plam w ostatnim kwartale była wyższa, niż średnia całoroczna.

Jakby nie patrzeć, mamy wyraźny regres po 2024 roku pod względem formowania nowych plam i zależnie od tego co Słońce nam szykuje, może to być zarówno dołek między jednym, a drugim szczytem, jak i coraz większe utwierdzenie się naszej gwiazdy w wygasającej fazie cyklu. Nie wiedząc jednak co nas czeka w 2026 roku, który jako siódmy rok cyklu może być na podobieństwo niektórych poprzednich cykli rokiem przełomowym, z ogłaszaniem definitywnego zjazdu ku słonecznemu minimum warto jeszcze nieco zaczekać.

Pierwszym obszarem aktywnym uformowanym w 2025 roku była grupa plam 3944, ostatnim zaś 4331. W skali całego roku Słońce wyprodukowało 387 regionów aktywnych. To niestety o 19 grup mniej, niż w 2024 roku, co stanowi pierwszy w 25. cyklu słonecznym przypadek obniżenia ich ilości. Rok 2024 z 406 grupami plam pozostaje liderem i najpewniej już nim pozostanie, o ile nie dojdzie do wyraźnego "przestawienia wajchy" w roku 2026. Jeśli szczyt lub oba maksima są za nami, wchodzimy w kilkuletni etap, gdy rok po roku suma uformowanych obszarów aktywnych będzie już tylko malejąca. 387 regionów w 2025 roku to wynik jedynie o 4,67% niższy od roku ubiegłego, nie mniej fakt, że jest to pierwsze obniżenie od początku cyklu, jest bardzo wymowny i może okazać się przesądzającym o trendzie, jaki do słonecznego minimum będzie już kontynuowany. Jak zwykle dla przypomnienia, pierwsze 5 lat cyklu słonecznego przyniosło nam: po 40 obszarów aktywnych (2020), 125 (2021), 258 (2022), 355 (2023) i 406 (2024). Wliczając do tego rok 2025 jako szósty w trwającym 25. cyklu aktywności słonecznej, Dzienna Gwiazda wyprodukowała w sumie 1573 obszary aktywne (do wyniku dodane są dwie grupy powstałe w grudniu 2019 wchodzącym do rachunku jako pierwszy miesiąc cyklu).

Należy przy tym fragmencie przypomnieć - zwłaszcza, że pojawia się on tylko raz w roku, że roczne sumy ilości obszarów aktywnych mają charakter jedynie przybliżony. Brak danych z niewidocznej z Ziemi półkuli Słońca uniemożliwia uwzględnienie plam powstających i zanikających tam w trakcie jednego obrotu, zwłaszcza tych o krótkiej żywotności, które nie zdążyły pojawić się po widocznej stronie. Jednocześnie statystyka ta jest obciążona błędem zawyżenia, gdyż niektóre długowieczne grupy plam, przetrwawszy więcej, niż jeden około 28-dniowy obrót Słońca, po kolejnym wzejściu otrzymywały nową numerację, mimo że fizycznie stanowiły ten sam obszar aktywny, co w poprzednim miesiącu.

  
Po lewej: postęp 25. cyklu aktywności słonecznej w szczegółowym ujęciu wyłącznie bieżącego cyklu - stan po IV kwartale 2025 roku. Credits: SWPC/NOAA. Po środku: postęp 25. cyklu aktywności słonecznej w szerokiej perspektywie z porównaniem do poprzedniego 24. cyklu. Choć na obecnym etapie cyklu produkcja plam mimo okresów spokojniejszych pozostaje zauważalnie wyższa, niż w poprzednim cyklu, regres aktywności potęgowany żywymi wspomnieniami z roku 2024 jest wyraźnie odczuwalny. Credit: SWPC/NOAA. Po prawej: postęp cyklu słonecznego na podstawie strumienia promieniowania radiowego 10,7 cm (2800 MHz). Credit: SWPC/NOAA


AKTYWNOŚĆ SŁONECZNA i GEOMAGNETYCZNA

Na początek krótkie przypomnienie: poniższe statystyki i informacje oczywiście nie uwzględniają niedawnych wydarzeń ze stycznia 2026.

W ostatnim kwartale 2025 roku zarejestrowanych zostało 85 rozbłysków klasy M (o 24 więcej, niż w III kwartale) i 8 rozbłysków klasy X (100% wzrost, jako, że III kwartał nie przyniósł ani jednego zjawiska najwyższej energii, co było pierwszym takim przypadkiem od III kwartału 2022 roku). 35 rozbłysków klasy M przypadło na październik, 22 rozbłyski na listopad, a 28 na grudzień. Wśród zjawisk najwyższej energii, 6 rozbłysków klasy X wystąpiło w listopadzie, a 2 w grudniu. Rozbłysk klasy X1.8 z 4 listopada był pierwszym zjawiskiem najbardziej energetycznej klasy rozbłysków od 19 czerwca - była to pierwsza od trzech lat tak długa przerwa w ich powstawaniu.

IV 2025
M - 85 | X - 8
G5 - 0 | G4 - 1 | G3 - 3 | G2 - 3 | G1 - 7
X - 35 / 0
XI - 22 / 6
XII - 28 / 2

Łącznie w roku 2025 Słońce wytworzyło 331 rozbłysków klasy M i 18 rozbłysków klasy X. Dla porównania, w roku 2024 zjawisk tych mieliśmy odpowiednio po 877 i 53, co oznacza zmniejszenie ilości rozbłysków klasy M aż o 546 (62,25%), zaś w przypadku rozbłysków klasy X mieliśmy ich - znów aż - o 35 mniej, niż w roku 2024 (66,03%). Jako wartą zapamiętania ciekawostkę warto tu przytoczyć fakt, że aż 21 rozbłysków klasy X w roku 2024 wyemitowała tylko jedna grupa plam (AR3664), co oznacza, że region ten - sprawca ekstremalnej burzy magnetycznej z maja 2024 - sam jeden był w stanie wygenerować więcej rozbłysków klasy X, niż ich ilość za cały 2025 rok. Dopiero na tle takich porównań widzimy jak radykalnie obniżyła się aktywność rozbłyskowa w roku 2025, choć ubytek ilościowy rozbłysków klasy M również wywołuje ogromne wrażenie, dla miłośników tematu niestety negatywne. Nawet gdyby dosłownie podwoić całoroczną ich sumę (co do klasy X, zresztą, identycznie), to wciąż byłoby ich o wiele mniej, niż w poprzednim roku.
Zapis danych wiatru słonecznego od 1 października do 31 grudnia 2025 r. z orientacyjnym zaznaczeniem zarejestrowanych burz magnetycznych. Credit: DSCOVR/ACE/SWPC, oprac. własne.

Paradoksalnie, choć nie zaskakująco, odwrotny trend dał się we znaki pod względem ilości burzy magnetycznych. W ostatnim kwartale 2025 roku mieliśmy ich 14 (dokładnie o 100% więcej, niż w analogicznym okresie 2024 roku). Był to wynik o 4 burze wyższy, niż w III kwartale (10), o 2 niższy względem najaktywniejszego w tym względzie II kwartału (16) i o 3 wyższy, niż w I kwartale (11). Pierwsza burza magnetyczna IV kwartału (G3) mimo, że zliczona już w podsumowaniu sprzed trzech miesięcy, została teraz uwzględniona po raz drugi pomimo posiadania tego samego zdarzenia przyczynowego, co ostatnia burza (G3) III kwartału - był to bowiem przypadek rozłożonej na 3 doby aktywności geomagnetycznej wywołanej uderzeniem tego samego koronalnego wyrzutu masy, który przyniósł dwa wyraźnie odseparowane od siebie maksima. Pierwsze weszło jeszcze w ramy poprzedniego kwartału w ostatni dzień września, ale fakt, że po kilkunastu godzinach spokoju w dniu 2 października aktywność burzy znów rozwinęła się do silnej kategorii G3, warto odnotować w statystyce.

7 spośród 14 burz IV kwartału było burzami słabymi (G1), a po 3 burze przypadły dla kategorii umiarkowanej i silnej (G2/G3). W noc z 11 na 12 listopada rozwinęła się z kolei ciężka burza magnetyczna kategorii G4/Kp9-, która okazała się najsilniejszym tego typu wydarzeniem 2025 roku, najsilniejszym od czasu podobnie wyłamującej się ze "zwykłej" kategorii G4 burzy z 10-11 października 2024 roku osiągającej krótkotrwale ekstremalną aktywność i trzecią z dotychczas najsilniejszych burz magnetycznych 25. cyklu słonecznego.


Dla porównania, po 2024 roku kończyliśmy z następującym bilansem:


Całościowo, rok 2025 dał nam 51 burz magnetycznych, co stanowi najwyższą sumę od początku cyklu. Jest to równocześnie o 12 burz wyższy wynik w stosunku do roku 2024 i 2022 (po 39), o 19 wyższy względem roku 2023 (32), o 30 wyższy względem roku 2021 (21) i o 43 wyższy względem roku 2020 (8) jako pierwszego roku tego cyklu. Łącznie po sześciu latach 25. cyklu słonecznego uzbierało nam się 190 burz magnetycznych.

W roku 2025 spośród wszystkich 51 z nich, 27 było słabymi burzami magnetycznymi kategorii G1, co stanowi nieco ponad połowę bilansu rocznego. Niekiedy były one ograniczone do zaledwie jednego interwału uśrednianego globalnie co 3 godziny indeksu Kp. Zaobserwowaliśmy także 14 umiarkowanych burz magnetycznych kategorii G2, 6 silnych burz magnetycznych kategorii G3 oraz 4 ciężkie burze magnetyczne kategorii G4, z czego ostatnia z nich wyłamała się z normalnego zakresu osiągając krótkotrwale ekstremalną (Kp9-) aktywność. Była to zarazem burza o najbardziej drastycznym początku - globalny indeks Kp poszybował niemal do krańca skali bezpośrednio ze stanu zupełnego spokoju (Kp3), bez stopniowego rozkręcania aktywności. W tym sensie była to pierwsza i jedyna burza w dotychczasowym przebiegu 25. cyklu o tak radykalnym i nagłym rozwoju, choć całościowo zauważalnie słabsza od bliźniaczki z października 2024 roku, kiedy to kategoria G4 była osiągana nieprzerwanie przez 18 godzin, podczas gdy teraz zaledwie 3 godziny.

Choć nie miało to znaczenia dla aktywności geomagnetycznej, warto w rocznym podsumowaniu wspomnieć, że obszar aktywny 4274, sprawca burzy z 12-13 listopada, 14 listopada wygenerował na zachodniej krawędzi tarczy słonecznej rozbłysk klasy X4.0, któremu towarzyszył koronalny wyrzut masy skierowany zupełnie poza Ziemię, ale bezpośrednio ku sondzie STEREO-A położonej około 45 stopni na zachód od linii Słońce-Ziemia. CME uderzył w sondę już następnego dnia po 31,5 godzinach od rozbłysku wywołując w jej otoczeniu nasilenie pola magnetycznego (Bt) do 74nT połączone z okresem południowego Bn (odpowiednika składowej Bz) poniżej -60nT, co w przypadku obydwu parametrów stanowiło wartości wyższe, niż we wszystkich dotychczasowych burzach magnetycznych kategorii G5 po 1999 roku, od wprowadzenia obowiązującej skali. Nie był to CME na miarę burzy Carringtona, jednak fakt, że dwie główne cechy pola magnetycznego okazały się silniejsze, niż w każdej z burz kategorii G5, jakich doświadczyliśmy w ostatnim ćwierćwieczu, robi wrażenie i zasługuje na wspomnienie w tym tekście. Wystarczyłoby aby ten CME obszar 4274 uwolnił tydzień wcześniej, a wówczas to Ziemia odnotowałaby ekstremalny impakt, mając szansę graniczącą z pewnością, na drugą w tym cyklu burzę najwyższej kategorii, o ile składowa Bz pola magnetycznego zachowałaby się tak samo jak w położeniu sondy STEREO-A.

Niestety jak można się było domyślić, w przeciwieństwie do poprzedniego podsumowania rocznego, bilans roku 2025 zamykamy bez takiej burzy - przypadek z maja 2024 pozostaje na razie odosobnionym wydarzeniem. W porównaniu do 2024 roku, mimo lepszego o 12 wyniku wszystkich burz, nieznacznie, bo o 1, lecz odczuwalnie z uwagi na intensywność zjawiska, zmniejszyła się ilość burz magnetycznych kategorii G4. Liczba burz silnych (G3) została utrzymana, pod względem burz umiarkowanych (G2) było ich o 6 więcej, a burz słabych (G1) o 8 więcej.

Łącznie w 25. cyklu słonecznym po 6 latach wśród burz o kategorii aktywności gwarantującej zorzę polarną nad Polską (G3 lub wyższej), mamy na koncie 1 ekstremalną burzę magnetyczną kategorii G5 (maj 2024), 11 ciężkich burz magnetycznych kategorii G4, w tym dwie o krótkotrwale ekstremalnej aktywności (Kp9-) z 10-11 października 2024 i 12 listopada 2025 roku oraz 20 silnych burz magnetycznych kategorii G3 (w tym pierwsza w cyklu 3-godzinna burza w maju 2021 oraz dwie równie krótkie burze w kwietniu i sierpniu 2022). Oczywiście podczas burz niższej kategorii (G1-G2), a niekiedy nawet zaledwie przy aktywnych warunkach geomagnetycznych (Kp4) pomiędzy stanem spokoju a burzy, także bywa możliwe zarejestrowanie zorzy polarnej z obszaru Polski, jednak nie są to przedziały gwarantujące jej widoczność, a w sporej ilości przypadków okazują się zbyt słabe, aby polscy amatorzy mogli liczyć na sukces. Dochodzi tu wiele zmiennych, od najbardziej prozaicznych jak cechy wiatru, jego gęstość czy stabilność okresów południowego Bz przez warunki lokalne i pogodowe po obserwacyjne (kwestia nocy bez lub z Księżycem), o czym nie ma sensu się tu szerzej rozwodzić.


PODSUMOWANIE i PROGNOZA

Jak widzimy, rok 2025 można nazywać rokiem regresu jak i postępu, zależnie jaką perspektywę przyjmiemy. Pod względem głównego wyznacznika mówiącego nam na jakim etapie cyklu jesteśmy, a więc wygładzonej 13-miesięcznej liczby Wolfa, zdecydowanie oddalamy się od szczytu przypadającego na październik 2024 i na razie nie widzimy oznak mogących sugerować szanse wystąpienia nowego maksimum. Jesteśmy zarazem w siódmym roku cyklu, który w niektórych przypadkach okazywał się rokiem przełomu dla cykli o więcej, niż jednym szczycie, kiedy to dochodziło do nowego piku produkcji plam i zwielokrotnienia zjawisk im towarzyszących, zanim Słońce wchodziło w ostateczny zjazd w stronę minimum.

Z drugiej strony, patrząc z perspektywy bilansu burz magnetycznych, mamy wyraźny wzrost, co nie jest anomalią, ale naturalną konsekwencją wchodzenia w dojrzały etap cyklu, gdy do aktywności rozbłyskowej w grupach plam i związanej z nią emisją koronalnych wyrzutów masy coraz częściej dochodzą dziury koronalne - struktury najpowszechniej występujące właśnie w etapach między szczytami cyklu jak i fazie wygasającej. Można oczekiwać, że w roku 2026 ich ilość będzie jeszcze wyższa, niż w roku ubiegłym, podobnie jak coraz wyższa powinna być ilość takich dziur formujących się bliżej słonecznego równika, pozwalających w ten sposób na uwalnianie strumieni wiatru wysokiej prędkości (CHHSS) bezpośrednio ku Ziemi. Dojrzały etap cyklu niezależnie od tego czy wiąże się z uformowaniem nowego szczytu produkcji plam czy początkiem definitywnej fazy wygasającej, to także idealny moment na powstawanie rozbudowanych obszarów aktywnych, których nie powstydziłyby się słoneczne maksima - można więc oczekiwać, że i pod tym względem rok 2026 da nam kilka okazji do satysfakcjonujących obserwacji, miejmy nadzieję w połączeniu z emocjami zorzowymi i korzystną wtedy aurą nad Polską.

Jeśli w roku 2026 nie dojdzie do przełomu i oznak rozpoczęcia drugiego szczytu, 25. cykl okazałby się pierwszym od blisko półwiecza przerywającym trend wyraźnego dwuszczytowego kształtu cyklu słonecznego, upodabniając się do cykli jednoszczytowych lub bardziej nieregularnych. Zjawisko dwóch wyraźnych maksimów, które na przestrzeni ostatnich cykli stało się prawie niepisaną regułą, jest cały czas traktowane jako ostatnia deska ratunku dla amatorów spragnionych jeszcze jednego, dłużej trwającego solidniejszego zastrzyku grup plam zanim rozpoczniemy ostateczny zjazd w kierunku nowego słonecznego minimum. Nie wiemy jak długi okaże się obecny cykl - najczęściej przytaczany okres 11 lat to tylko średnia wartość, która realnie może być skrócona do 9 lat, jak i rozciągnięta nawet pod blisko 14 lat. Gdyby 25. cykl miał szansę okazać się jednym z dłuższych lub choćby nieco dłuższym od średniego, siódmy rok jawi się jako idealny moment na zarysowanie drugiego szczytu.

Przy okazji rozdziału o prognozie, tym razem pozwolę sobie przytoczyć przykłady historycznych cykli aby ukazać jak różne może być zachowanie Słońca na tak zaawansowanym etapie jak początek 7. roku danego cyklu, odnosząc się oczywiście do głównego wskaźnika postępu jakim jest wygładzona 13-miesięczna liczba Wolfa (SSN). Dla osób, które po 2025 roku już nie dowierzają, że Dzienna Gwiazda może się ponownie rozkręcić przytoczę na początek trzy najbardziej obiecujące przykłady, w które trudno uwierzyć i które uzasadniają właśnie mocną nadzieję tych wszystkich amatorów, ale i heliofizyków, wierzących w szanse na nowy szczyt zanim rozpoczniemy finałowe nurkowanie ku minimum. Aby nie było jednak zbyt różowo przypomnę kolejne trzy przykłady, które mogą budzić w nas umiarkowany optymizm, zmuszając wprawdzie do porzucenia myśli o powtórce roku 2024, ale pokazujące możliwe przerwanie wygasania produkcji plam i nowy, mniejszy szczyt zanim nadejdzie prawdziwie ostatni etap cyklu. Z kolei dla ukazania jak najpełniejszego wachlarza możliwych zachowań Słońca zakończę trzema najbardziej pesymistycznymi przykładami, które - gdyby miały stanowić wyznacznik dla obecnego cyklu - zmusiłyby nas do pogodzenia się z najczarniejszym dla amatorów plam i zórz polarnych scenariuszem.   

"MOCNA NADZIEJA" - 5., 6. i 7. CYKL
  
Cykle 5 i 7 (po lewej i prawej) - nasza największa nadzieja, były przykładami cykli po pierwsze więcej, niż jednoszczytowych, a po drugie - cykli, w których otwarcie siódmego roku było dopiero preludium do głównego maksimum aktywności plamotwórczej, okazującego się szczytem wyższym od pierwszego. Bardzo obiecującym przykładem jest też 6. cykl (po środku), kiedy to rozpoczęcie siódmego roku było w produkcji plam okresem bezpośrednio sąsiadującym z głównym maksimum i zarazem wstępem do jednego-dwóch tylko nieco niższych "pików". Prócz ostatniego, były to cykle o dłuższej żywotności - po 12 lat 3 miesiące (5. cykl), 12 lat 10 miesięcy (6. cykl). 7. cykl trwał tylko 10 lat 6 miesięcy - pocieszające, że choć był krótszy od średniej długości 11 lat, zdołał okazać się cyklem, który nawet na otwarciu siódmego roku wciąż skrywał przed obserwatorami swoje główne, najwyższe maksimum aktywności plamotwórczej. Credit: SWPC

"UMIARKOWANY OPTYMIZM" - 12., 16. i 20. CYKL
  
Cykle te, pomimo bardziej nieregularnej aktywności w produkcji plam (12. po lewej i 16. po środku), są w pewnym sensie podobnym przykładem do dotychczas zarysowanego kształtu 25. cyklu. Początek siódmego roku w ich przypadku oznaczał albo tymczasowe wygaszenie produkcji plam przed nowym szczytem albo dokładnie czas nadejścia kolejnego piku. W żadnym z trzech przykładów nie było jeszcze mowy o wejściu w ostateczne wygasanie sprowadzające Słońce do nowego minimum, a w przypadku 20. cyklu (po prawej) był to wręcz dopiero kres szczytowej aktywności przed zmniejszeniem produkcji plam podobnym do obserwowanego w roku 2025 i poprzedzającym nowy wzrost aktywności nawet w ósmym roku cyklu - w tym przypadku wzrost ten był jednak niewielkim garbikiem na tle maksimum, choć na kilka miesięcy wyraźnie opóźnił nadejście końcowego wygasania. Credit: SWPC

"POWIAŁO CHŁODEM..." - 22., 23. i 24. CYKL
  
Dlaczego, skoro w niektórych artykułach ostatnie cykle podawałem za tchnące nadzieją, tym razem przywołuję jako najgorsze przykłady? Bo w ich przypadku otwarcie siódmego roku zawsze było już czasem ostatecznej fazy wygasającej. Niekiedy były to jej dopiero pierwsze chwile krótko po maksimum (23. i 24. cykl - po środku i z prawej), ale w 22. cyklu (po lewej) była to już nawet bardziej zaawansowana faza schyłkowa bez szans na kolejne wzrosty aktywności. Te cykle są dla nas optymistyczne o tyle, o ile traktujemy je jako przykłady cykli o bardzo wyraźnych i mocno odseparowanych od siebie podwójnych maksimach - takie zachowanie Słońca jest od lat 80. XX wieku powtarzalne i gdyby miało zostać utrzymane, to 25. cykl musi być jeszcze w stanie przynieść nam wzmożenie aktywności plamotwórczej w roku 2026, co upodobniłoby finalnie jego kształt do trzech poprzedzających go cykli. Przykład wyżej opisanych 5. i 7. cyklu pokazuje, że nawet w dopiero siódmym roku można liczyć na główne, najwyższe maksimum - zatem w najbardziej optymistycznym wariancie życzeniowym mogłoby się stać tak, aby z późniejszej perspektywy rok 2025 jawił się tylko jako przejściowa "dolina" na podobieństwo lat 1990/91 w 22. cyklu, połowy 2000/01 roku w 23. cyklu i 2012/13 roku w 24. cyklu. Aby tak się stało, Słońce musiałoby sobie przypomnieć swoje zachowania z początku XIX wieku, zapominając zarazem, że ostatnie cykle - choć o wyraźnie dwóch szczytach - w siódmym roku okazywały się już wygasające. Credit: SWPC

Niezależnie od przyszłości cyklu, nie da się uciec przed faktem, że nieuchronnie zbliżamy się do momentu inicjującego trwały zjazd ku nowemu minimum - o ile już ten moment nie nastąpił. Znajdujemy się w na tyle dojrzałym etapie cyklu, że już tylko historyczne obserwacje podtrzymują nadzieję, że drugi szczyt może być jeszcze w zasięgu możliwości naszej gwiazdy. Nadzieję tę studzą niektóre hipotezy, zwłaszcza ta o już dokonanych dwóch szczytach, z czego pierwszym byłby niewyraźny pik z połowy 2023 roku oraz fakt, iż wielokrotne maksimum nie jest wspólną cechą wszystkich cykli, lecz jedynie około połowy z nich od rozpoczęcia regularnych obserwacji. Oczekiwaniom tym idzie pod prąd tendencja rejestrowana w ostatnich dekadach - od początku lat 80. XX wieku nie mieliśmy prostego cyklu o jednym szczycie, a zachowanie Słońca przejawiającego skłonność do dwóch maksimów oddzielonych okresem uspokojenia, które dawniej pojawiało się bardziej losowo, stało się nieomal regułą, co ujawnia spojrzenie na krzywą SSN dla 22., 23. i 24. cyklu słonecznego.

Rok 2026 jako siódmy rok 25. cyklu aktywności słonecznej stanowi swego rodzaju rok przełomu - potrafiący wpasować się w prawidłowość przychodzenia drugiego (lub kolejnego w nieregularnych cyklach) szczytu, a zarazem właściwie ostatni moment, w którym możemy jeszcze na to liczyć. W dotychczas obserwowanych cyklach nie było bowiem przypadku, aby po domknięciu siódmego roku dochodziło do następnego szczytu. Mieliśmy przypadki, gdy w ósmym roku rysował się jeszcze mały "garbik" w wygładzonej 13-miesięcznej liczbie Wolfa, jednak bardziej, niż drugie maksimum, przypominał on jedynie krótkotrwałe zahamowanie drogi ku finałowi cyklu. Bywały cykle bardzo nieregularne z licznymi zafalowaniami SSN (12. czy 16. cykl), gdzie można było liczyć na wznowienie produkcji plam i nowy szczyt, a bywały też przypadki, gdzie otwarcie siódmego roku cyklu było momentem dopiero przed głównym maksimum (5. i 7. cykl) lub tuż po głównym szczycie daleko przed ostatecznym obniżaniem aktywności ku minimum (6. cykl). Niestety trzy ostatnie cykle, choć cechowały się dwoma wyraźnymi szczytami, były też przykładami cykli, w których początek siódmego roku to już zdecydowanie faza wygasająca, mniej lub bardziej zaawansowana, zależnie od długości cyklu.

Poza wyjątkami (7. i 20 cykl) - na jaki cykl nie spojrzymy - po siódmym roku Słońce zawsze myślało już o kolejnym minimum. Szczęśliwie mamy też wspomniane przykłady, gdy na analogicznym etapie cyklu amatorzy plam i zorzy polarnej mogli doświadczyć nowego szczytu lub wręcz głównego maksimum, uzyskując w ten sposób szansę na odłożenie myśli o słabnącej aktywności ku nowemu minimum jeszcze o dodatkowy rok-dwa lata. Weszliśmy zatem w decydujący rok aby z biegiem kolejnych miesięcy poznawać krok po kroku odpowiedź na zagwozdkę, czy obserwowane w ostatnich miesiącach wyciszenie aktywności plamotwórczej i rozbłyskowej okaże się zaledwie "doliną" przed drugim maksimum, czy też początkiem konsekwentnego nurkowania w stronę słonecznego minimum u kresu dekady. Czego by Słońce nie postanowiło, z ilu asów w rękawie już by się wystrzelało, a ile z nich wciąż przed nami skrywa, interesujące będzie odkrywanie w miarę upływu roku kolejnych kart tej układanki.

BONUS

Jak wspominałem, mamy totka blogowego. Ruszyła słoneczna ankieta! W związku z wejściem w statystycznie ostatni rok cyklu, w którym jeszcze wszystko może się zdarzyć, zapraszam Was po lekturze dzisiejszego opracowania do internetowej zabawy i wytypowania przyszłości obecnego cyklu. Udział w głosowaniu możliwy jest do 31 marca. Prócz domyślnych czterech opcji możliwe jest pozostawienie innej dowolnej odpowiedzi, jeśli macie na ten temat inne przemyślenia i przewidujecie wariant dalszego przebiegu cyklu niemieszczący się w zaproponowanych możliwościach. Omówienie wyników nastąpi przy okazji kolejnego podsumowania postępu 25. cyklu aktywności słonecznej po zamknięciu I kwartału 2026 roku.



  f    t    yt   Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebookuobserwuj blog na Twitterzesubskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.

Komentarze