Pierwsze i jedyne w tym roku zaćmienie Księżyca minęło pod znakiem warunków pogodowych i obserwacyjnych, jakie w sierpniowym tekście poświęconym zaćmieniom sugerowałem potraktować za potencjalnie najbardziej podatne na fiasko. Mimo, że z jednej strony widoczność takich zjawisk nisko nad horyzontem daje szansę na wykonanie wspaniałych, fotogenicznych kadrów z elementami przyrody i krajobrazu czy odległych zabudowań lub obiektów na horyzoncie, o czym widowiskowo przekonaliśmy się 12 sierpnia, to jednocześnie wiąże się z ryzykiem zupełnego niepowodzenia przez atakujące zwykle od zachodniego kierunku fronty niosące zachmurzenie. Wówczas nawet przy obiektywie pogodnym niebie na większości firmamentu można utracić szansę na obserwację czy rejestrację zjawiska z powodu lubiącego zalegać nisko nad horyzontem zachmurzenia, w które interesujący nas obiekt zanurkuje szybciej, niż byśmy tego chcieli. Z takim scenariuszem zmierzyłem się dzisiejszego poranka.
W przeciwieństwie jednak do całkowitego zaćmienia Księżyca z 7 września 2025 roku, tym razem coś jednak udało się zobaczyć. O wiele, wiele mniej, niż może cieszyć. O wiele, wiele mniej, niż zakładał plan minimum. I o wiele, wiele mniej, niż z geograficznego punktu widzenia było wykonalne w razie idealnej pogody.
Obserwacje rozpocząłem około 04:30 pod koniec fazy półcieniowej, w której właściwie tylko osoba świadoma trwającego zaćmienia może dojrzeć jakieś pociemnienie nachodzące od krawędzi księżycowej tarczy. I fotograf, ponawiający zdjęcia od początku zaćmienia na tych samych ustawieniach ekspozycji, gdy porówna sobie malejącą jasność Księżyca wraz z coraz głębszym zanurzaniem się w półcień. W każdym innym przypadku wielce prawdopodobne, że każdy spytany na ulicy przechodzień uznałby, że wciąż mamy do czynienia ze zwykłą pełnią.
Sytuacja zmienia się, gdy Księżyc znajduje się całkowicie w półcieniu i zaczyna wchodzić w główny cień Ziemi. Ten początek właściwego częściowego zaćmienia Księżyca, tym razem wypadający o godz. 04:33 widoczny był doskonale i tutaj już nawet pobieżne spojrzenie na naszego satelitę łatwo daje przekonanie o trwającym zaćmieniu. W moim przypadku Srebrny Glob przebywał wtedy już tylko 9 stopni nad horyzontem. Widoczność jeszcze dość dobra, ale od początku zwiastująca bardzo krótkie obserwacje. Ilość zwiastującego weekendowe załamanie pogody zachmurzenia piętra wysokiego napływającego od zachodniej strony, była o wiele większa od prognozowanej. Zamiast modelowanych 20-30% było to co najmniej dwukrotnie gęstsze zachmurzenie, a w przypadku kilkustopniowego pasa nad zachodem - praktycznie całkowite.
GX800K, M.Zuiko Digital ED 75-300mm f/4.8-6.7 II na: (1) 300 mm w trybie ETC (ekw. 1200mm), ISO 500, f/8, eksp. 1/160 sek. | (2) 300 mm w trybie ETC (ekw. 1200mm), ISO 500, f/8, eksp. 1/160 sek. | (3) na 300mm w trybie ETC (ekw. 1200mm), ISO 500, f/6.7, eksp. 1/25 sek. | (4) na 300 mm w trybie ETC (ekw. 1200mm), ISO 500, f/6.7, eksp. 1/10 sek.
Obserwację i rejestrację zacząłem więc z pewnością, że czeka mnie co najwyżej kilkanaście minut, nim utracę Księżyc z widoku, na długi czas przed większym pogłębieniem zaćmienia. O liczeniu na nieprzerwane obserwacje do samego zachodu Księżyca przypadającego o 05:51 w 21 minut przed maksymalną fazą zaćmienia, nie było co marzyć. Zaledwie 20 minut od rozpoczęcia zaćmienia częściowego, wykonałem ostatnie zdjęcie nadające się do relacji i na którym można jeszcze rozpoznać, że Księżyc to Księżyc. Poprzedzające ten ostatni kadr minuty wiązały się z już takim zagęszczeniem chmur wysokich za które Srebrny Glob się zanurzył, że należało drastycznie podnosić czułość godząc się na wysokie zaszumienie zdjęcia, ponieważ najdłuższe ekspozycje unikające rozmazania obrazu uciekającego z kadru Księżyca na ekwiwalencie 1200 mm ogniskowej, wiązały się z zupełnie ciemnym, nieakceptowalnym efektem. Jeśli Księżyc w pełni staje się niemal niewidoczny na 1/25 sekundy, normalnie przepalającej tarczę aż oczy bolą, to łatwo sobie wyobrazić o jak drastycznym i szybkim pogarszaniu widoczności tu mowa.
GX800K, M.Zuiko Digital ED 75-300mm f/4.8-6.7 II na: (1) 75 mm (ekw. 150mm), ISO 500, f/6.7, eksp. 1 sek. | (2) 300 mm (ekw. 600mm), ISO 500, f/6.7, eksp. 1,6 sek. | (3) na 300mm w trybie ETC (ekw. 1200mm) + crop, ISO 500, f/6.7, eksp. 1/10 sek.
W konsekwencji zamiast ponad 90% tarczy zanurzonej w ziemskim cieniu o pomarańczowo-krwisto-czerwonym zabarwieniu typowym dla niemal całkowitego zaćmienia, widziałem i uwieczniłem około 25% zaćmienie w jedynie pierwszych 20 minutach fazy częściowej. Wraz z obniżeniem elewacji Księżyca do 6 stopni, przestał on być widoczny w aparacie na sposób umożliwiający dobre manualne wyostrzenie (bo automatyczne padło w takich warunkach o wiele szybciej), a przy 5 stopniach wysokości około godz. 05:05 nie dało się już wskazać nawet gołym okiem miejsca, w którym może on przebywać. Obserwacje zakończył wysoki przelot Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (wideo), której aktualnie trwająca widoczność poranna zachodzi do 4 września. Tak. Gdyby zaćmienie działo się ponad 20-30 stopni nad horyzontem, nie byłoby problemu. Większość nieba - choć zakryta pasmami cirrusami - prześwitała na tyle, by obserwacje zaćmienia stały się wykonalne. Przywitałem się po wiosenno-letniej przerwie z Orionem, Bykiem i Plejadami, popatrzyłem na poranną ISS i nacieszyłem oczy barwami nadchodzącego świtu, ale w przypadku zaćmienia Księżyca nie mogę uczciwie napisać o jakimś nacieszeniu oczu.
Tak wyglądał świt od wschodniej strony (całkiem znośnie - po lewej), a tak kończył Księżyc około 05:00 CEST, schodząc na 7 stopni nad horyzontem zachodnim. Zobaczycie go? Bo jest na obydwu kadrach (środkowe i prawe) w około 25 minut po rozpoczęciu zaćmienia częściowego.
Warunki pogodowe w noc z zaćmieniem (po prawej) i około 30 minut po zachodzie Księżyca w ostatnich zachodnich lokalizacjach naszego kraju. Tym razem najwięcej szczęścia z najdłużej utrzymującym się bezchmurnym niebem miały krańce południowo-wschodnie, jednak to właśnie tam Księżyc zachodził najszybciej, przy najmniejszej fazie zaćmienia częściowego w porównaniu do województw zachodnich i południowo-zachodnich, które zachmurzenie pokryło w pierwszej kolejności. Credit: sat24.com
Subskrybuj nowe treści także poprzez kanał Polskiego AstroBlogera na YouTube
f X yt Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na X, subskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.












Znowu brakło te 5 minut, ale warto było wstać. Najciekawszy moment 05:22 (CEST):
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=rnh26QcdBxo
Dobrze, że tylko 5 minut. U mnie 55! :-) Fajnie wyszło. Podpisuję się, że warto było wstać. Takie wyjścia o nieprzyzwoitej porze też się dobrze wspomina.
Usuń