Pora na podsumowanie trzeciego kwartału 2026 roku w temacie aktywności słonecznej i geomagnetycznej. Jaki był to okres dla naszej Dziennej Gwiazdy oraz miłośników obserwacji plam i zórz polarnych? Po pojawieniu się już ostatecznych wartości dla głównych wskaźników postępu cyklu słonecznego możemy już spojrzeć na ostatni kwartał i dokonać porównania z poprzednimi miesiącami, jak i w szerszej perspektywie patrząc na cały cykl w jego zrealizowanej już i ciągle niepewnej, bo nadchodzącej części.
W lipcu otwierającym drugie półrocze i zarazem III kwartał 2026 roku średnia liczba Wolfa wyniosła 78,1 i była drugą z najniższych od początku roku. Wobec 107,1 prognozowanej na ten okres w oficjalnej predykcji z 2019 roku jest to wyraźnie niższa wartość. Miesięczny poziom promieniowania radiowego rejestrowanego na długości 10,7 cm (2800 MHz) wyniósł w lipcu 136,01 s.f.u. (jednostek strumienia słonecznego) będąc trzecią najwyższą wartością w roku, po styczniu i czerwcu. Jak to możliwe przy tak niskiej produkcji plam wyjaśni część poświęcona aktywności rozbłyskowej.
1) średnie miesięczne liczby Wolfa w roku 2026 - stan po III kwartale. Dane: NOAA, oprac. własne. 2) liczba dni bez plam w poszczególnych miesiącach 2026 roku - stan po III kwartale. Oprac. własne. 3) postęp 25. cyklu na podstawie 13-miesięcznej SSN. Najnowsza SSN obliczona jest dla marca 2026 i wynosi 94,4 - to najniższa wartość od sierpnia 2022 roku. Dane: SWPC/NOAA. 4) najwyższa dzienna liczba Wolfa (ISN) w III kwartale 2026 roku przypadła 1 lipca i wyniosła 132. Najwyższa operacyjna dzienna R określana przez NOAA SWPC przypadła tego samego dnia (146). Fot: SDO, oprac. własne.
W sierpniu średnia liczba plam słonecznych obniżyła się do 76 (wobec 105,9 w prognozie z 2019 roku), co stanowiło negatywny rekord 2026 roku. Nawet w lutym, który przyniósł pierwsze po słonecznym maksimum oczyszczenie tarczy z plam trwające 3 dni, średnia liczba Wolfa dla całego miesiąca była nieznacznie lepsza - 77,4, co w przypadku sierpnia jest dobrym przykładem dla pokazania jak nawet bez zerowania dziennej liczby Wolfa i zaniku plam miesiąc może wypaść słabiej, jeśli bardzo niska produkcja plam granicząca niekiedy z pełnym ich brakiem po stronie Słońca zwróconej ku Ziemi, może prowadzić do wyniku gorszego od miesiąca z okresami bez plam. Aktywność radiowa w sierpniu wyniosła 116,22 s.f.u i wraz z obniżaniem produkcji plam połączonej z silną zapaścią ich zdolności do emisji rozbłysków, rozpoczęła drugi w tym roku trend spadkowy, jaki ma szansę okazać się silniejszym od poprzedniego. Niechlubne pobicie rekordu niskiej w skali tego roku aktywności plamotwórczej przez sierpień okazało się jednak krótkotrwałym rekordem - na niekorzyść miłośników tematu.
Domykający ten kwartał wrzesień to średnia liczba Wolfa na poziomie 60,3 wobec 104,4 z predykcji w 2019 roku. Poprawnie wyniku zaledwie miesiąc po ustanowieniu nowego rekordu ukazało załamywanie cyklu słonecznego na skalę, jaka jeszcze przed rokiem byłaby trudna do uwierzenia. Tak niskiej produkcji plam w skali miesiąca nie mieliśmy od stycznia 2022 roku, gdy 25. cykl ukończył dopiero dwa pełne lata (plus miesiąc) fazy wzrostowej po wychodzeniu z ostatniego minimum aktywności. Miesiąc ten przyniósł nam również drugie oczyszczenie tarczy słonecznej z plam po maksimum cyklu i zarazem 40. podczas całego cyklu, choć tym razem stan ten utrzymał się tylko jeden dzień, co sprawia, że po 3/4 roku suma dni z pozbawioną plam tarczą słoneczną po stronie wystawionej ku Ziemi wynosi tylko 4. Ogólnie bardzo niska produkcja plam we wrześniu pozwoliła mu jednak na wyraźne obniżenie poprzeczki nawet względem lutego, który czystą tarczę Słońca ukazywał nam przez 3 dni. Tak słabego miesiąca jak wrzesień 2026 nie obserwowaliśmy od 3,5 roku, a jeśli dodać do tego fakt, że zanikła w nim również niemal doszczętnie istotna aktywność rozbłyskowa i geomagnetyczna (o czym w następnym rozdziale), to otrzymaliśmy miesiąc, jaki jeszcze lepiej od lutego 2026 obrazuje stan, z którym za 2-3 lata będziemy musieli się mierzyć jako zjawiskiem codziennym. Aktywność radiowa na długości 10,7 cm wyniosła we wrześniu 105,41 s.f.u., co także stanowiło nowy niechlubny rekord od początku roku i najniższą wartość od stycznia 2022.
Po lewej: postęp 25. cyklu aktywności słonecznej w szczegółowym ujęciu wyłącznie bieżącego cyklu - stan po III kwartale 2026 roku. Credits: SWPC/NOAA. Po środku: postęp 25. cyklu aktywności słonecznej w szerokiej perspektywie z porównaniem do poprzedniego 24. cyklu. W tym ujęciu szczególnie uwidocznione zostaje silne załamywanie bieżącego cyklu względem prognozy i choć maksimum okazało się wyraźnie przyspieszone i wyższe od predykcji, to skala wygasania aktywności w fazie schyłkowej jest analogicznie imponująca i przekraczająca oczekiwania opublikowane przed rozpoczęciem tego cyklu. Wszystko to prowadzi do przypuszczeń o możliwości krótkiego cyklu i znacznie szybszego wejścia w nowe słoneczne minimum, choć dopóki produkcja plam trwa dopóty nie można przekreślać szans na sporadyczne okresy z lepiej rozbudowanymi grupami plam o wysokiej aktywności rozbłyskowej. Credit: SWPC/NOAA. Po prawej: postęp cyklu słonecznego na podstawie strumienia promieniowania radiowego 10,7 cm (2800 MHz). Credit: SWPC/NOAA
AKTYWNOŚĆ SŁONECZNA i GEOMAGNETYCZNA
W III kwartale doszło do 70 rozbłysków klasy M i 1 rozbłysku klasy X. Najwięcej, bo 55 rozbłysków klasy M przypadło w lipcu, podobnie jak jedyny w tym kwartale rozbłysk najwyższej energii, po czym zanotowaliśmy radykalny spadek. Sierpień dał jedynie 12 rozbłysków klasy M, a wrzesień ledwo 3, co bardziej może się kojarzyć ze statystyką częściej spotykaną bliżej końca cyklu, niż niespełna dwa lata po słonecznym maksimum. Trudno jednak dziwić się wynikowi z września w sytuacji, gdy był to miesiąc o najniższej produkcji plam od stycznia 2022 roku, dając nam także jeden dzień z zupełnie czystą tarczą.
Łącznie po trzech kwartałach mamy na koncie 201 rozbłysków klasy M i 13 rozbłysków klasy X. Rok temu o tej porze było to odpowiednio 148 rozbłysków klasy M i 10 rozbłysków klasy X, mamy więc przyrost w obydwu klasach zjawisk - co pod względem skali załamywania produkcji plam może wydać się zaskakujące. Okazuje się jednak, nie pierwszy zresztą raz, że mimo o wiele słabszej aktywności plamotwórczej niektóre okresy z rozbłyskami potrafią zrekompensować niższe ilości plam, czego dobrym dowodem był właśnie początek lipca. Pokazał nam on, że nawet wśród systematycznie obniżającej się liczby nowych obszarów aktywnych potrafią uformować się takie regiony, które częstością produkowanych rozbłysków mogłyby zawstydzić nie jedną grupę plam powstałą w okresach słonecznych maksimów.
Pod względem aktywności geomagnetycznej w III kwartale zanotowaliśmy największe załamanie od początku roku. Na tle pierwszego kwartału z 16 burzami magnetycznymi i drugiego kwartału z 12 burzami, trzeci kwartał dał nam ich tylko 7. To znaczne obniżenie statystyki, zwłaszcza na tle pierwszego kwartału, a kulminacją tej zapaści był wrzesień. Miesiąc figurujący blisko szczytu na historycznej statystyce najlepszych miesięcy dla powstawania burz dzięki efektowi równonocy, zawiódł oczekiwania nie jednego miłośnika zorzy polarnej. W 2026 roku wrzesień okazał się najsłabszy geomagnetycznie od pięciu lat. Zaobserwowaliśmy tylko jedną słabą burzę magnetyczną kategorii G1 w dwóch 3-godzinnych epizodach za sprawą napływu strumienia wiatru słonecznego wysokiej prędkości z dziury koronalnej, podczas gdy cała reszta miesiąca była okresem permanentnej ciszy.
Aby znaleźć równie słaby wrzesień musielibyśmy cofnąć się do 2021 roku, kiedy także doszło tylko do jednej słabej burzy, tyle tylko że wtedy był to czas fazy wzrostowej 25. cyklu słonecznego, zanim zdążył on osiągnąć pełne dwa lata aktywności. Można więc rzec, że taki wynik dla września 2021 nie był dużym zaskoczeniem, bo Słońce dopiero od półtora roku wychodziło z najgłębszego minimum od stulecia. Ale równie słaby wrzesień mniej, niż dwa lata po słonecznym maksimum to już mała sensacja i zdecydowanie inny scenariusz od wyczekiwanego przez amatorów spragnionych jeszcze mocniejszych pokazów zorzy polarnej.
III 2026
M - 70 | X - 1
G5 - 0 | G4 - 0 | G3 - 1 | G2 - 2 | G1 - 4
VII - 55/1
VIII - 12/0
IX - 3/0
Lipiec i sierpień nie były zresztą wiele lepsze, skoro pozostałych 6 burz trzeba rozłożyć na te dwa miesiące. Paradoksalnie już na samym początku kwartału doświadczyliśmy tego, co w nim najlepsze, kiedy z początkiem lipca doszło do silnej burzy magnetycznej kategorii G3 - dopiero czwartej o tej aktywności w 2026 roku. Niestety przypadła ona w samym szczycie sezonu białych nocy na północnej półkuli, osiągając jednorazowo 3-godzinne maksimum o porze dziennej dla Polski i choć zarówno w noc z 3 na 4 lipca gdy dopiero się rozwijała, jak i z 4 na 5 lipca, gdy dogasała - najjaśniejsze i najkrótsze w roku noce wraz z Księżycem krótko po pełni były skumulowaniem wszystkich niesprzyjających okoliczności, jakie moglibyśmy sobie wyobrazić. Prócz tego lipiec przyniósł jeszcze dwie słabe burze magnetyczne kategorii G1, a sierpień jedną słabą oraz dwie umiarkowane (G2).
Po trzech kwartałach 2026 roku bilans wyniósł 35 burz. Nie jest to zły wynik, zwłaszcza, że rok słonecznego maksimum (2024) dał nam 39 burz i wciąż mamy wysokie szanse go pobić, choć z dwóch względów wynik przestaje cieszyć. Po pierwsze do zera zdały się stopnieć szanse na uczynienie z roku 2026 lidera w tym cyklu, którym pozostanie już najpewniej rok 2025 z łącznie 51 burzami magnetycznymi. Po drugie wspomniana zapaść w tym kwartale poskutkowała przerwaniem utrzymującego się od samego początku roku najlepszego jak dotąd w tym cyklu słonecznym trendu ze średnio minimum jedną burzą tygodniowo. Domykając półmetek roku, po 26 tygodniach mieliśmy na koncie 28 burz, co jeszcze w sierpniu pozwalało podtrzymywać realność scenariusza, w którym rok ten rzeczywiście okaże się najlepszy geomagnetycznie w całym 25. cyklu słonecznym.
Utrzymanie takiego trendu obserwowanego blisko 9 miesięcy jeszcze w tym cyklu się nie zdarzyło, ale wraz ze zbliżeniem się września ta dobra passa nie została podtrzymana i po wystąpieniu kilku tygodni bez burz szanse na rekordowo dobry rok w tym cyklu przepadły. Kiedy weszliśmy w ostatnią część lata, tempo przyrostu kolejnych burz zdecydowanie wyhamowało mimo, że przez cały rok wiązało się ono głównie z wydarzeniami o niskiej lub umiarkowanej aktywności. Na pocieszenie wciąż pozostaje realna perspektywa na drugi najlepszy rok tego cyklu, zaraz po 2025 - przebić go już się nie da, ale wyprzedzenie roku 2024, od czego dzielą nas obecnie (już po burzach G2 i G3 z początku października) tylko 3 burze, a 2 by zrównać się z jego wynikiem. Na 2,5 miesiąca pozostałe do końca roku nie wydaje się to trudnym do wykonania zadaniem, o ile druga połowa jesieni wraz z przełomem jesieni i zimy nie okażą się porównywalne ze spokojnym wrześniem.
Zapis danych wiatru słonecznego od 1 lipca do 30 września 2026 r. (kolejno: lipiec, sierpień, wrzesień) z orientacyjnym zaznaczeniem zarejestrowanych burz magnetycznych. Credit: SWPC, oprac. własne.
Gdzie byliśmy o tej porze rok temu? Tu robi się ciekawie. Po domknięciu trzeciego kwartału mieliśmy na koncie 37 burz. Był to więc wynik jedynie o dwie burze lepszy niż obecnie, a mimo to na finiszu było ich aż 51 - tylko jedną mniej, niż ilość tygodni. Pokazuje to ile ostatni kwartał 2025 roku był w stanie nadrobić zaległości, chociaż nie można tego odnosić do sytuacji bieżącej. Jest to jedynie statystyka warta zauważenia w momencie, gdy przez blisko 9 miesięcy wydawało się, że idziemy na rekordowy geomagnetycznie rok tego cyklu by nagle we wrześniu przyrost burz przyhamował. Nie jest więc wykluczone, że jeszcze poprawimy wynik - nawet jeśli nie na miarę 2025 roku to chociaż na tyle, by wspiąć się na drugie miejsce, dzierżone jak na razie przez rok słonecznego maksimum.
Widzimy w tym roku także znaczne ograniczenie dużych wydarzeń. Ciężka burza magnetyczna kategorii G4/Kp9- ze stycznia pozostaje jedyną, której udało się przekroczyć kategorię G3, co stanowi największą zapaść na tle poprzednich lat. Po zamknięciu trzeciego kwartału 2025 roku mieliśmy za sobą 3 burze kategorii G4, w roku 2024 w analogicznym momencie podsumowania - 4 burze G4 i jedną ekstremalną G5 - być może jedyną w tym cyklu, choć na takie założenie wciąż za wcześnie. W roku 2023 po trzech kwartałach mieliśmy dwie ciężkie burze (G4), co oznacza, że z jak dotąd tylko jedną taką burzą w 2026 roku mamy szansę na wynik najsłabszy od czterech lat, od czasu wczesnej fazy wzrostowej 25. cyklu.
Z drugiej strony właśnie ta jedyna jak dotąd burza 2026 roku o krótkotrwale ekstremalnej aktywności, wywołana została absolutnie rekordowym koronalnym wyrzutem masy uderzającym Ziemię w czasach współczesnych i tylko wyjątkowy pech sprawił, że przy potencjale CME porównywalnym z dolnym zakresem szacunków dla Burzy Carringtona z 2 września 1859 roku nie udało się nam doświadczyć zjawiska o skali najbardziej zbliżonej do tego historycznego wydarzenia. Trudno więc oprzeć się momentami wrażeniu, że z uderzeniem tak ekstremalnego magnetycznie CME wyczerpaliśmy już limit szczęścia dla naprawdę dużych wydarzeń za ten rok - choć z tak humorzastą gwiazdą jak nasze Słońce bezpieczniej będzie nie uprzedzać faktów.
Powiązane:
Autorski komentarz do bieżącej aktywności słonecznej - podstrona Solar Update
Warunki aktywności słonecznej i geomagnetycznej na żywo wraz z objaśnieniami nt. interpretacji danych - podstrona Pogoda kosmiczna
f X yt Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na X, subskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do Newslettera.











Komentarze
Prześlij komentarz
Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy
W komentarzach możesz stosować podstawowe tagi HTML w znacznikach <> jak b, i, a href="link"